<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-5418833542766329200</id><updated>2012-01-25T11:53:41.291+01:00</updated><category term='Miejsca'/><category term='Aktualności NS'/><category term='Poligon Mistrza Gry'/><category term='Opowiadania'/><category term='Inne materiały'/><category term='Postacie'/><category term='Scenariusze'/><category term='Bar pod Martwym Mutkiem'/><category term='Neurokonfrontacja - Komiks NS'/><category term='Raporty z sesji'/><title type='text'>Bar pod Martwym Mutkiem</title><subtitle type='html'>Strona poświęcona grze Neuroshima RPG zawierająca materiały przydatne zarówno Graczom jak i Mistrzom Gry</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://martwymutek.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Bartosh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16342584962913124526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/S_mFQRI7b5I/AAAAAAAAAFo/gJcIkN8gW70/S220/Bartoshu.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>108</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5418833542766329200.post-1565209470508699261</id><published>2012-01-25T11:49:00.002+01:00</published><updated>2012-01-25T11:53:41.300+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bar pod Martwym Mutkiem'/><title type='text'>Barowe Opowieści #16</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-FVTLFnBbBuM/Tx_enpHSDjI/AAAAAAAAARo/6jwO8mJY5M8/s1600/LogoBo.jpg"&gt;&lt;img style="float: right; margin: 0pt 0pt 10px 10px; cursor: pointer; width: 134px; height: 133px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-FVTLFnBbBuM/Tx_enpHSDjI/AAAAAAAAARo/6jwO8mJY5M8/s400/LogoBo.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5701520425906998834" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable  {mso-style-name:Standardowy;  mso-tstyle-rowband-size:0;  mso-tstyle-colband-size:0;  mso-style-noshow:yes;  mso-style-parent:"";  mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;  mso-para-margin:0cm;  mso-para-margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:10.0pt;  font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;Witam!    &lt;p class="MsoNormal"&gt;Szesnasty raz pozwolę sobie przykuć waszą uwagę i zarzucić kilka historyjek prosto Zasranych Stanów Ameryki. Na początek interesy. Co też macie dziś dla mnie? Interesujące… Za te tabletki i amunicję do strzelby odpalę wam solidny posiłek oraz trzy kolejki dowolnego trunku na głowę. Pasuje? No to siadajcie, o tam, pod oknem. Zepchnijcie Joshue pod stół. Jest tak nawalony że jest mu wszystko jedno gdzie śpi. Dzisiejsze Barowe Opowieści skupią się głównie na przypomnieniu i podsumowaniu historii, z którymi mieliście się już od pewnego czasu możliwość zapoznać. Nie martwcie się jednak, mam też coś zupełnie nowego, więc nawet stali bywalcy nie będą się nudzić. Bierzcie zamówioną gorzałę i zaczynamy.&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;Na początek coś z moich rodzinnych stron, Teksasu:&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;Z reguły nie rozmawiam o konkurencji, ale knajpka „Paragraf” to dość ekskluzywne miejsce. Swego czasu miałem okazję ją odwiedzić, dzięki znajomością z pewnym szeryfem, Panie świeć nad jego duszą. Typowy lokal dla miłośników prawa i porządku. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a href="http://martwymutek.blogspot.com/2011/11/knajpa-paragraf.html"&gt;Miejsca – Knajpa „Paragraf”&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;Zostańmy jeszcze przy Teksasie oraz prawach tam panujących. Dla tych, którzy w przyszłości będą mieli okazję tam zawitać, będzie to cenna lekcja. Przy okazji, zajedźcie wcześniej do mnie, to dam wam do przekazania parę listów do rodziny.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a href="http://martwymutek.blogspot.com/2011/10/nadrzedne-prawa-teksasu.html"&gt;Poligon MG – Nadrzędne prawa Teksasu&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;Dobry kawał żelastwa w dłoni to podstawa dzisiejszego bezpieczeństwa. Spójrzcie na mój oryginalny mosiężny kastet. Ci, którym zdarzyło się tu rozrabiać, mieli z nim do czynienia i mogą podzielić się teraz wrażeniami z sąsiadem.. Pozwólcie że opowiem wam co nieco o broni ręcznej.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a href="http://martwymutek.blogspot.com/2011/12/neuroshimowe-tabele-2-bron-reczna.html"&gt;Poligon MG – Neuroshimowe tabele: Broń ręczna&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;A na koniec o ulubionym temacie wszystkich ludzi, czyli o gamblach, a dokładniej o pozyskiwaniu ich z ekwipunku ludzi, którzy weszli nam w drogę. Zbieranie fantów od pokonanych to dzisiaj podstawa gospodarki.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a href="http://martwymutek.blogspot.com/2012/01/neuroshimowe-kosci-upu.html"&gt;Poligon MG – Neuroshimowe Kości Łupu&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;To by było na tyle. Do następnego!&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5418833542766329200-1565209470508699261?l=martwymutek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://martwymutek.blogspot.com/feeds/1565209470508699261/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2012/01/barowe-opowiesci-16.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/1565209470508699261'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/1565209470508699261'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2012/01/barowe-opowiesci-16.html' title='Barowe Opowieści #16'/><author><name>Bartosh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16342584962913124526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/S_mFQRI7b5I/AAAAAAAAAFo/gJcIkN8gW70/S220/Bartoshu.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-FVTLFnBbBuM/Tx_enpHSDjI/AAAAAAAAARo/6jwO8mJY5M8/s72-c/LogoBo.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5418833542766329200.post-7605834393670608984</id><published>2012-01-25T10:57:00.003+01:00</published><updated>2012-01-25T11:20:35.143+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Poligon Mistrza Gry'/><title type='text'>Neuroshimowe Kości Łupu</title><content type='html'>&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable  {mso-style-name:Standardowy;  mso-tstyle-rowband-size:0;  mso-tstyle-colband-size:0;  mso-style-noshow:yes;  mso-style-parent:"";  mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;  mso-para-margin:0cm;  mso-para-margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:10.0pt;  font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wymiana ognia trwała dobre piętnaście minut, na szczęście Sylvia zdołała przeczołgać się na lepszą pozycję i zrobiła użytek z karabinu z lunetą. Zdjęła dwóch ludzi, zanim pozostali zdecydowali się wziąć nogi za pas. Odczekaliśmy jeszcze chwilkę, aby upewnić się że jest bezpiecznie, zanim ruszyliśmy w stronę napastników. Przyszedł czas na małe szabrowanko. Ciekawe co też takie obdartusy mogły mieć przy sobie…&lt;/span&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;I w tym momencie nasz Mistrz Gry musi wykazać się kreatywnością. Aby mu to ułatwić, i dostarczyć niezbędnej szczypty inspiracji, pomocne mogą być takie oto kosteczki własnego przemysłu:&lt;/p&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-ab8sV57wzDQ/Tx_SX9P3HRI/AAAAAAAAARc/mhS5bAQYtnA/s1600/Klupu.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 239px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-ab8sV57wzDQ/Tx_SX9P3HRI/AAAAAAAAARc/mhS5bAQYtnA/s400/Klupu.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5701506962294250770" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable  {mso-style-name:Standardowy;  mso-tstyle-rowband-size:0;  mso-tstyle-colband-size:0;  mso-style-noshow:yes;  mso-style-parent:"";  mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;  mso-para-margin:0cm;  mso-para-margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:10.0pt;  font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Zasada działania jest prosta, a przy okazji ma na celu uszczęśliwić graczy, którzy z wypiekami na policzkach będą losowali zawartość ekwipunku ustrzelonego przed chwilą bandziora.&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;Mistrz Gry określa, ile Kości Łupu należy przypisać do pokonanego przeciwnika. Gracz łapie kostuchy i miota nimi jak szatan, po czym wyczekująco spogląda na MG. MG widząc wyrzucone symbole odpala szare komórki, zamyka oczy i w rytm wewnętrznej muzyki wyjaśnia niecierpliwiącemu się Graczowi, co też ciekawego udało mu się wyszabrować.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p style="font-weight: bold;" class="MsoNormal"&gt;Objaśnienie symboli:&lt;/p&gt;    &lt;ol style="margin-top: 0cm;" start="1" type="1"&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Rewolwer      &lt;/span&gt;– Broń palna, miotana oraz amunicja. Gracze zabiorą spluwę, która przed      chwilą mierzyła w ich kierunku, ukryty za paskiem rewolwer, czarnoprochowy      muszkiet, łuk, garść amunicji lub tylko garść pustych łusek, jeżeli MG      miał paskudny nastrój. &lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Nóż&lt;/span&gt;      – Broń biała. Od wszelkiej maści ostrzy, po gazrurki, łańcuchy i inne      żelastwo i drewniactwo służące do krzywdzenia. Nieskromnie polecę      publikowaną wcześniej tabelkę Broni ręcznej lub podręcznik główny.&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Strzykawka&lt;/span&gt;      – Chemia i używki. Alkohol, halucynogenne proszki, zielsko, podejrzane      grzyby, dziwne substancje, paliwo, słoik kwasu, formalina i tym podobne. &lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Apteczka &lt;/span&gt;     – Leki i środki opatrunkowe. Od Medpaków, po płócienne bandaże,      medykamenty, sprzęt medyczny, tabletki i tym podobne, związane z      ratowaniem życia i zdrowia.&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Żywność&lt;/span&gt;      – Jedzenie i płyny. Butelki wody, Neurocola, suszone mięcho, przedwojenne      batoniki i każde inne podobne źródło kalorii.&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Książka&lt;/span&gt;      – Drobne, użyteczne gamble. Od książek i czasopism, po zegarki, rzeczy      osobiste, biżuterię, elektronikę. Najbardziej pojemna i podatna na ciekawe      pomysły kategoria.&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p style="font-weight: bold;" class="MsoNormal"&gt;Charakterystyczne sytuacje:&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;Gracz machnął trzy razy i wyszły mu trzy cudowne symbole rewolweru. Jak to interpretować? Polecam dwa rozwiązania: ilość lub jakość. Okaże się zaraz, że:&lt;/p&gt;    &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;...zdjęty przez Sylwię bandzior miał przy sobie niezły pistolet maszynowy oraz dwa rewolwery, a co więcej znalazło się też sporo amunicji. &lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;Jakościowo wygląda to inaczej: &lt;/p&gt;    &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;W zakurzonej torbie sportowej spoczywają sobie dwie tulejki z pociskiem rakietowym LAW. Bandzior dostał w czerep w ostatniej chwili. Akurat sięgał po jedną z nich, aby definitywnie zakończyć sprawę ataku.&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;Rozpatrzmy inną sytuację. Piętnaście minut solidnej kanonady, a po wszystkim gracze znajdują gostka, który nie ma nawet noża. Czary? Niekoniecznie. MG zawsze znajdzie wytłumaczenie: Uciekinierzy zabrali giwery poległych kompanów, gość dostał w czerep i upuścił gdzieś spluwę, która wpadła w wykrot i wcale nie chce trafić w ręce Graczy itp. Jak bardzo się uprą to znajdą rozwalającego się gruchota, któremu nie pomoże już nawet rusznikarz-czarodziej.&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; Jeżeli gracze będą rozczarowani znalezionymi gamblami, nic nie stoi na przeszkodzie, aby dorzucić im coś jeszcze. Zadowolenie Graczy celem podstawowym każdego MG jest ( lub być powinno)&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;Recepta na kości jest banalna: Kupić puste kości, lub poświęcić zwykłe. Na specjalnym samoprzylepnym papierze nadrukować żądane symbole, pociąć, pokleić, zinterpretować i przetestować. Artefakt dla RPG-owych gadżeciarzy.&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;Kości doskonale nadają się do określenia przeróżnych znalezisk w terenie. Osobiście polecam jednak dodatek „Ruiny” zawierający rozdział zatytułowany „GLIZDA”, fenomenalny, jeśli chodzi o poszukiwanie gambli.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5418833542766329200-7605834393670608984?l=martwymutek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://martwymutek.blogspot.com/feeds/7605834393670608984/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2012/01/neuroshimowe-kosci-upu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/7605834393670608984'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/7605834393670608984'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2012/01/neuroshimowe-kosci-upu.html' title='Neuroshimowe Kości Łupu'/><author><name>Bartosh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16342584962913124526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/S_mFQRI7b5I/AAAAAAAAAFo/gJcIkN8gW70/S220/Bartoshu.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-ab8sV57wzDQ/Tx_SX9P3HRI/AAAAAAAAARc/mhS5bAQYtnA/s72-c/Klupu.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5418833542766329200.post-8305054018686939796</id><published>2011-12-13T19:08:00.006+01:00</published><updated>2011-12-13T19:37:58.344+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Poligon Mistrza Gry'/><title type='text'>Neuroshimowe tabele #2: Broń ręczna</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-1kw9PPvyZSQ/TueXyOtYO1I/AAAAAAAAARE/HcSAxnH02oc/s1600/Breczna.jpg"&gt;&lt;img style="float: right; margin: 0pt 0pt 10px 10px; cursor: pointer; width: 400px; height: 290px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-1kw9PPvyZSQ/TueXyOtYO1I/AAAAAAAAARE/HcSAxnH02oc/s400/Breczna.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5685679943776222034" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable  {mso-style-name:Standardowy;  mso-tstyle-rowband-size:0;  mso-tstyle-colband-size:0;  mso-style-noshow:yes;  mso-style-parent:"";  mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;  mso-para-margin:0cm;  mso-para-margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:10.0pt;  font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;o:shapedefaults ext="edit" spidmax="1026"&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;o:shapelayout ext="edit"&gt;   &lt;o:idmap ext="edit" data="1"&gt;  &lt;/o:shapelayout&gt;&lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;  &lt;div class="Section1"&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;Popinam sobie z buta ostatnie kilkaset metrów, bo bryka rozkraczyła mi się dosłownie przed wjazdem do Standford. Pomyślałem sobie że pójdę skrótem, no i niestety natknąłem się na jakieś szumowiny. Sześciu luda, zakapiory jeden w drugiego. Ja mówię grzecznie że nie ma nic do oclenia i wycofuje się powoli. No to goście się zerwali, i patrzę, a każdy jeden uzbrojony jest w stalową rurkę. Gang hydraulików czy jaka cholera?&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt; &lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;W drugim odcinku Neurotabelek zaprezentuję wam prosty generator broni ręcznej, dzięki któremu urozmaicimy arsenał Bohaterów Niezależnych lub szybko określimy ciekawe znalezisko, na jakie trafią gracze, przeszukując starą melinę gangu. Większość zawartych tu broni została dokładnie opisana w Podręczniku Podstawowym. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt; &lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Poręczna tabelka może być traktowana jako generator lub lista, która przypomni nam o bogatej w przeróżne ciekawe egzemplarze zbrojowni . Koniec z gazrurkami i nożami, które jakoby przyrosły do dłoni przeciwników. Czas na inspirujące kombinacje. Co będzie kiedy gość, który się na nas wkurzy, będzie szczęśliwym posiadaczem Katany?&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt; &lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt; &lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;Tabela broni ręcznej ( Rzuć K20 )&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;/div&gt;  &lt;b style=""&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:12pt;"  &gt;  &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;    &lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:12pt;"  &gt;  &lt;/span&gt;    &lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:12pt;"  &gt;  &lt;/span&gt;  &lt;div class="Section4"&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;1.&lt;/b&gt; Piła łańcuchowa&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;2.&lt;/b&gt; Katana&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;3&lt;/b&gt;. Topór&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;4.&lt;/b&gt; Ciężki młot&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;5&lt;/b&gt;. Ciężka pałka&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;6&lt;/b&gt;. Miecz&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;7.&lt;/b&gt; Włócznia&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;8&lt;/b&gt;. Łańcuch&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;9.&lt;/b&gt; Młot&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;10&lt;/b&gt;. Maczeta&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;11&lt;/b&gt;. Kij baseballowy&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;12.&lt;/b&gt;Ciężka tarcza&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;13&lt;/b&gt;. Nóż&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;14&lt;/b&gt;. Lekka tarcza&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;15.&lt;/b&gt; Kastet&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;16.&lt;/b&gt; Podkute buty&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;17&lt;/b&gt;. Gazrurka&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;18&lt;/b&gt;. Pięść&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;19&lt;/b&gt;. Broń improwizowana&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;20&lt;/b&gt;. Kamień&lt;/p&gt;  &lt;/div&gt;  &lt;b style=""&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:12pt;"  &gt;  &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt; &lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;Przykład 1: &lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;Szaman przysłał wam dwóch miejscowych chłopaczków. &lt;/i&gt;(Rzut 2xK20)&lt;i style=""&gt; Ten wysoki ciągnie za sobą kiepsko wykonaną włócznię. Drugi, oprócz wzmocnionych wojskowych butów, nie posiada żadnej broni. Widocznie w tej okolicy ludzie nieczęsto mają okazję walczyć.&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt; &lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;Przykład 2:&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;Mutek warknął przeciągle, ostatnim solidnym kopnięciem wysadzając uszkodzone drzwi z futryny. Ruszył w waszą stronę. (Rzut 1xk20) Tors osłaniał Ciężką tarczą, zmajstrowaną z pokrywy od studzienki kanalizacyjnej. W prawej ręce trzyma (Rzut k20) pokryty świeżą krwią kij baseballowy.&lt;/p&gt;&lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Przykład 3:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Niewiele zostało po poprzednich lokatorach: Rozkopane palenisko, kilka rozbitych butelek, dwie strzykawki oraz zapleśniały koc. W rogu, pod dziurawym workiem, odkrywasz ( Rzut K20) Pięść... Zasuszoną, kurczowo zaciśniętą ludzką rękę, odciętą jednym precyzyjnym cięciem. Niecodzienne znalezisko zaczyna już lekko trącić.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt; &lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;Obrazek do druku:&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Zz-ny-xU3Bk/TueX97-3DiI/AAAAAAAAARU/kZYgZPoujrk/s1600/Bron%2BTabela.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 279px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-Zz-ny-xU3Bk/TueX97-3DiI/AAAAAAAAARU/kZYgZPoujrk/s400/Bron%2BTabela.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5685680144907701794" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5418833542766329200-8305054018686939796?l=martwymutek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://martwymutek.blogspot.com/feeds/8305054018686939796/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/12/neuroshimowe-tabele-2-bron-reczna.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/8305054018686939796'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/8305054018686939796'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/12/neuroshimowe-tabele-2-bron-reczna.html' title='Neuroshimowe tabele #2: Broń ręczna'/><author><name>Bartosh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16342584962913124526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/S_mFQRI7b5I/AAAAAAAAAFo/gJcIkN8gW70/S220/Bartoshu.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-1kw9PPvyZSQ/TueXyOtYO1I/AAAAAAAAARE/HcSAxnH02oc/s72-c/Breczna.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5418833542766329200.post-6171462211071417269</id><published>2011-11-21T17:04:00.004+01:00</published><updated>2011-11-21T17:12:31.857+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Miejsca'/><title type='text'>Knajpa "Paragraf"</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-TmrwASLApTs/Tsp27Y_FfRI/AAAAAAAAAQs/L83mGS6qN2o/s1600/Blokada.jpg"&gt;&lt;img style="float: right; margin: 0pt 0pt 10px 10px; cursor: pointer; width: 391px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-TmrwASLApTs/Tsp27Y_FfRI/AAAAAAAAAQs/L83mGS6qN2o/s400/Blokada.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5677481042945342738" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable  {mso-style-name:Standardowy;  mso-tstyle-rowband-size:0;  mso-tstyle-colband-size:0;  mso-style-noshow:yes;  mso-style-parent:"";  mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;  mso-para-margin:0cm;  mso-para-margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:10.0pt;  font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;/b&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Jeśli miałbym wskazać rzecz charakterystyczną dla całych Zasranych Stanów Ameryki, to bez wątpienia wymieniłbym knajpki, które wyrastają niemal wszędzie tam, gdzie zbierze się jakaś grupka ludzi. Bary, spelunki, zajazdy, mordownie, jakkolwiek nazwy nie użyjesz na określenie tego miejsca, jest ono kulturalnym centrum okolicy, gdzie każdego wieczora miejscowi szukają rozrywek, informacji lub okazji do drobnego handlu. Każdy wie, że od barów rozpoczyna się zwiedzanie osady – tam poznasz miejscowe zwyczaje, zasięgniesz języka i zawrzesz znajomości. Możesz też narobić sobie wrogów, ładując się z butami tam, gdzie cię nie chcą. Zarzuciłem tekst z knajpami, bo jest w Teksasie taka jedna, gdzie dowiesz się praktycznie wszystkiego na temat przedwojennego prawa, a także jego bardziej lub mniej udanych modyfikacji. Wiem, że takie rzeczy można załatwić chociażby w Nowym Jorku, ale miejsce o którym mówię jest specyficzne. „Paragraf” prowadzi, wraz z rodziną, stara Ginny McLean, wnuczka sławnego adwokata Craiga McLeana, który podobno posłał za kraty któregoś tam z kolei prezydenta. Byłem tam kilka razy i nigdy nie widziałem, żeby ktoś tak dostojnie nalewał piwo. Stara jest skarbnicą wiedzy, potrafiącą z pamięci recytować dowolne fragmenty przepisów prawnych obowiązujących przed wojną. Wszystko fajnie, ale gdyby tylko o to chodziło, to lepsze sztuczki robią zmutowane szympansy w obwoźnym cyrku. W knajpie możesz spotkać prawdziwe sławy w branży Sędziów i Łowców Nagród. Spotkasz tam zarówno weteranów, jaki i zupełnych żółtodziobów. Bez problemu posłuchasz opowieści, znajdziesz jakieś zlecenie lub sam zlecisz komuś robotę. Podobno nawet za pośrednictwem starej możesz próbować kontaktować się ze Stalową Policją, toteż bądź grzeczny i udawaj zainteresowanie, kiedy będzie wymieniała Ci kolejne paragrafy.&lt;/p&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-1dkbEdAhz_c/Tsp3B_gHNyI/AAAAAAAAAQ4/YNsnmv6xmjk/s1600/Amarillo.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 353px; height: 208px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-1dkbEdAhz_c/Tsp3B_gHNyI/AAAAAAAAAQ4/YNsnmv6xmjk/s400/Amarillo.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5677481156363630370" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;„Paragraf” znajduje się na obrzeżach miasteczka Amarillo, i z zewnątrz wygląda jak przeklęta twierdza. Masz tam zasieki, blokady drogowe, kolczatki, wzmocnione ogrodzenie ze strzelnicami i wysoką jak jasna cholera strażnicą przylegającą do właściwego budynku - dawnego komisariatu drogówki. Podobno wjazd został zaminowany, na wypadek gdyby ktoś wyłamał bramę. Zawsze gdy tamtędy przechodzą, mam ciarki na plecach. Generalnie z zewnątrz nie powiedział byś, że można się tam napić browara i zjeść potrawkę z węża, a to ze względu na bliskość Południowej Hegemonii. Miejsce to przetrwało niejeden najazd, i w razie zagrożenia służy za schronienie dla okolicznych farmerów i kowbojów. Goście, którym praworządni kilka razy zaleźli za skórę, jakoś nie mogą znieść faktu, że tylu ich zebrało się na raz w jednym miejscu. Kilka razy próbowano wedrzeć się do środka, żeby dosięgnąć któregoś z Sędziów, &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;lecz za każdym razem napastnicy zbierali zabawki i wracali do domu. Zanim jednak napalisz się na wizytę, wiedz, że wstęp tylko w krawatach, to znaczy, że musisz mieć zaproszenie lub kartę członkowską. Jak ją zdobyć? Wystarczy cenić sobie ład i porządek. Złowisz kilku bandziorów, twoje imię skojarzy się któremuś ze stałych gości i zostaniesz oficjalnie wprowadzony na salony. Sława i reputacja to w tej branży podstawa.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5418833542766329200-6171462211071417269?l=martwymutek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://martwymutek.blogspot.com/feeds/6171462211071417269/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/11/knajpa-paragraf.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/6171462211071417269'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/6171462211071417269'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/11/knajpa-paragraf.html' title='Knajpa &quot;Paragraf&quot;'/><author><name>Bartosh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16342584962913124526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/S_mFQRI7b5I/AAAAAAAAAFo/gJcIkN8gW70/S220/Bartoshu.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-TmrwASLApTs/Tsp27Y_FfRI/AAAAAAAAAQs/L83mGS6qN2o/s72-c/Blokada.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5418833542766329200.post-7994069546566458598</id><published>2011-10-28T12:47:00.005+02:00</published><updated>2011-10-28T13:02:29.923+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Poligon Mistrza Gry'/><title type='text'>Nadrzędne prawa Teksasu</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-tnOw4uyi7Rk/TqqI7pUosYI/AAAAAAAAAQg/PGYNg66OCGY/s1600/Texas.jpg"&gt;&lt;img style="float: right; margin: 0pt 0pt 10px 10px; cursor: pointer; width: 211px; height: 239px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-tnOw4uyi7Rk/TqqI7pUosYI/AAAAAAAAAQg/PGYNg66OCGY/s400/Texas.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5668493639285256578" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable  {mso-style-name:Standardowy;  mso-tstyle-rowband-size:0;  mso-tstyle-colband-size:0;  mso-style-noshow:yes;  mso-style-parent:"";  mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;  mso-para-margin:0cm;  mso-para-margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:10.0pt;  font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;o:shapedefaults ext="edit" spidmax="1026"&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;o:shapelayout ext="edit"&gt;   &lt;o:idmap ext="edit" data="1"&gt;  &lt;/o:shapelayout&gt;&lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;      &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt; &lt;/b&gt;„Po wejściu do osady musisz zrobić trzy rzeczy – dowiedzieć się jakie panują tam prawa, gdzie podają zimne piwo, i kto jest szeryfem, żeby w zamieszaniu nie obić mu przypadkiem mordy”&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: right;" align="right"&gt;&lt;span style=""&gt;                         &lt;/span&gt;Louis Mill. Ganger z WheelBoys&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Jeśli rzecz obija się o prawa i zasady, to w życiu nie spotkałem ludzi gorzej ześwirowanych na tym punkcie niż Teksańców. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;Własność&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Weźmy na warsztat prawa własności. W krainie kowbojów każdy przeklęty kawał łąki do kogoś należy, a nie każdy pokwapi się, żeby to stosownie zaznaczyć, choćby płotkiem lub tabliczką. Gdybym wierzył w bzdury głoszone w Salt Lake, z pewnością nie chciałbym, żeby ktoś deptał po symbolach mojej wiary. Otóż dochodzę do sedna sprawy: dla Teksańców ziemia to świętość, a świętości się nie szarga. Jeśli nie masz ochoty sprawdzić osławionej celności tamtejszych rewolwerowców, lub nie chcesz reszty drogi do miasta drałować za końskim ogonem, zadzierzgnięty na lasso jak cielak, lepiej uważaj co robisz. Jak na polu minowym. Któregoś razu zboczyłem ze ścieżki, i postanowiłem schronić się przed nadciągającą ulewą pod rozłożystą jabłonią. Obżarłem się soczystych owoców prawie do nieprzytomności i właśnie szykowałem się do sjesty, kiedy nagle poczułem, że ktoś na mnie patrzy. Gość miał spojrzenie, jakbym właśnie przeleciał jego żonę. Za jabłka kazał sobie płacić w pestkach… pasujących do Colta.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;No dobra. Przyjmijmy sytuację, w której nie zauważyłeś tabliczki z napisem „Teren prywatny” i wlazłeś gościowi na jego ziemię. Z prawem własności wiążą się kolejne rzeczy. Kiedy już wleziesz na czyjąś posesję, licz się z tym, że on jest tutaj głównym sędzią. Zjadłem jabłka i musiałem zapłacić, po czym potulnie ruszyłem w dalszą drogę. Gdyby dziadek chciał skorzystać z zaskoczenia, i wpakował mi w dupsko chmurę śrutu, miałby do tego prawo, bo dla niego byłem złodziejem. Wszystko, co znajduje się na uświęconym gruncie posiadacza, jest jego własnością, nawet, jeśli mówimy tutaj o kawałku pieprzonego kamienia. No bo skąd wiesz, że akurat ten kamień nie był potrzebny synkowi właściciela do odstraszania ptactwa? Nie wiesz, nie podejrzewałeś, i nie pomyślałeś, że warto o to zapytać Nie okazałeś należnego szacunku i to był błąd. Serio, stary. Podróżuje po tych terenach już dziesiąty rok, a wciąż nie mogę się przyzwyczaić. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;Wartości&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Tolerancja i odmienność… no powiedzmy szczerze że nie są to najbardziej pożądane cechy na tej szerokości geograficznej. Jeśli chcesz być oryginalny, przestań na chwilę. Pamiętasz pierwszą lekcję? Siedzisz w barze, i coś ci strzeliło do napromieniowanego łaba, żeby pogadać na temat, który nie jest mile widziany na tych terenach. Przypominam, że znajdujesz się wtedy na terenie królestwa zwanego Barmanlandią, gdzie król Barman, oraz jego goście, mają prawo podziękować ci i poprosić o opuszczenie Sali. Pochyl ładnie głowę i staraj się ostrożnie, nie wykonując gwałtownych ruchów, dotrzeć do wyjścia, albo twardzi farmerzy i zaprawieni w bojach kowboje zrobią ci coś na kształt przymusowej ekstradycji z darmowym masażem twarzy&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;Prawna ochrona&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Sprawa fauny. W Teksasie trzy rodzaje zwierząt podlegają zwyczajowej ochronie. Zapamiętaj: Psy, Konie i Bydło. Każdy rzetelny gospodarz znakuje swoją własność, toteż na obrożach psów oraz karkach koni i krów znajdziesz wypalone symbole. Oznakowane zwierze staje się własnością kowboja, i podlega ochronie, nawet jeśli wlezie na teren innego farmera. O ile spacerowanie po prywatnym terenie i częstowanie się owocami farmerskiej pracy może ujść ci na sucho, o tyle próba zawłaszczenia cudzego konia lub krowy, zawsze spotka się ze zdecydowaną reakcję miejscowych. Jeśli Teksańczycy nienawidzą kogoś bardziej od odszczepieńców i Meksów, to są to z pewnością koni i bydłokrady. Mówiłem o psach. Zobaczysz jak wyglądają tutejsze psiska, to zrozumiesz, dlaczego kradzież im raczej nie grozi. I tutaj wart zapamiętania wyjątek: jeśli zostałeś zaatakowany przez psa, a nie znajdujesz się na ziemi właściciela, masz prawo zabić czworonoga i nie ponieść konsekwencji. Musisz udowodnić potem, że działałeś w obronie własnej, więc nie martw się, jak bestia poszarpie ci portki.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;Kobiety&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Widzę, że chcesz stąd uciekać, więc na koniec wspomnę o kobietach. Jeśli miałbym wskazać, coś, co chciałbym zabrać stąd na pamiątkę, to była by to właśnie zdrowa, teksańska kobita. Człowieku, to jest żona jak marzenie: obrotna, urodziwa a przede wszystkim twardo stąpająca po ziemi. Wiem, ze mam rację, gdyż moje zdanie popiera cała banda pieprzonych&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Meksów, którzy co rusz zapuszczają się na te tereny, licząc na bogate łowy, a przede wszystkim na urodziwą brankę. Pamiętaj jednak, żeby do takiej nie skakać z łapami, bo obudzisz się z nożem w bebechach. Szacunek dla kobiet jest tutaj normą, które przekłada się na określone prawa, bo Teksańce, jak mało kto, zdają sobie sprawę że żeby ogarnąć ten burdel po wojnie potrzebna jest kobieca ręka. Zacznijmy od ochrony ich życia&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Istnieje niepisany zakaz zabijania kobiet, chyba że w warunkach skrajnej konieczności obrony własnego żywota, a i wtedy musisz liczyć się z niesławą i jawnie okazywaną pogardą. Czy to znaczy, że kobiety pozostają bezkarne? Absolutnie nie, tylko takie sprawy załatwia się po cichu. Jeśli jakaś niewiasta ma coś na sumieniu, trzeba ją schwytać i dostarczyć do Dallas, gdzie znajduje specjalny sąd, mogący uchylać ich zwyczajową ochronę. Co mamy dalej? Kobiety mogą bez przeszkód dziedziczyć prawo własności do ziemi po swoim mężu. Jeśli już mówimy o małżeństwie…Otóż, jeśli pojmiesz taką jedną, a ona po pewnym czasie stwierdzi, że z ciebie taki mąż jak z niej mutek, może cię najzwyczajniej w świecie pogonić, i sama prowadzić cały majątek. Oczywiście tu też potrzebna jest decyzja jednego z sądów, ale tysiące Teksańców żyje codziennie w strachu, wypruwając żyły, aby tylko dogodzić ukochanej. Teraz zakoduj sobie to i pamiętaj następnym razem, kiedy na północy spotkamy znowu faceta w kapeluszu, chwalącego się, niby tam szukaniem przygód. W rzeczywistości zapewne gościa przegnała stara, i włóczy się bez celu, nie mając własnego kąta. Logiczne?&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5418833542766329200-7994069546566458598?l=martwymutek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://martwymutek.blogspot.com/feeds/7994069546566458598/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/10/nadrzedne-prawa-teksasu.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/7994069546566458598'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/7994069546566458598'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/10/nadrzedne-prawa-teksasu.html' title='Nadrzędne prawa Teksasu'/><author><name>Bartosh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16342584962913124526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/S_mFQRI7b5I/AAAAAAAAAFo/gJcIkN8gW70/S220/Bartoshu.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-tnOw4uyi7Rk/TqqI7pUosYI/AAAAAAAAAQg/PGYNg66OCGY/s72-c/Texas.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5418833542766329200.post-3640759514395954416</id><published>2011-09-30T20:10:00.002+02:00</published><updated>2011-09-30T20:14:47.365+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bar pod Martwym Mutkiem'/><title type='text'>Barowe Opowieści #15</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-tFIl9Y30jeQ/ToYGWG4K4lI/AAAAAAAAAQY/GDr4hYj5x8Y/s1600/LogoBo.jpg"&gt;&lt;img style="float: right; margin: 0pt 0pt 10px 10px; cursor: pointer; width: 134px; height: 133px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-tFIl9Y30jeQ/ToYGWG4K4lI/AAAAAAAAAQY/GDr4hYj5x8Y/s400/LogoBo.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5658216958710702674" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable  {mso-style-name:Standardowy;  mso-tstyle-rowband-size:0;  mso-tstyle-colband-size:0;  mso-style-noshow:yes;  mso-style-parent:"";  mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;  mso-para-margin:0cm;  mso-para-margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:10.0pt;  font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;Witam.    &lt;p class="MsoNormal"&gt;Stałych bywalców odsyłam od razu w ulubione miejsca. Rozgośćcie się. Nowych klientów witam serdecznie. Siadajcie, czujcie się jak u siebie, chociaż przypominam że jesteście u mnie. Jeżeli u siebie macie zwyczaj szczania gdzie popadnie, wolał bym abyście przestrzegali ogólnych zasad w tym mieście, które głoszą, że wychodek znajduje się dosłownie kilkanaście kroków na lewo od wejścia, i nie, nie pobieram opłaty. Kolejna porcja opowieści z gatunku skórzanej kurtki i celnego gnata zostanie dziś wam podana, przy akompaniamencie ledwie świeżego piwa, które jechało do was przez wiele dni z Zachodu. Taniocha. Pięć gambli za butelczynę, to tak jakbym za darmo oddawał i jeszcze do interesu dopłacał.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;Na początek.&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;Komiks mówiący o tym, jak istotna jest Percepcja. Mój wzrok jest dobry i widzę cię, gówniarzu, Trzymaj łapki z daleka, bo ci je połamię. Zapraszam.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a href="http://martwymutek.blogspot.com/2011/09/odcinek-8-percepcja.html"&gt;Link: Neurokonfrontacja - Odcinek 8 – Percepcja&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;Spotkałem gościa ostatnio, podczas polowania. Na standardowe pytanie skąd jest, odpowiedział że z Frontu. Chciałem mu już obić gębę, za to że stroi sobie ze mnie żarty, kiedy najwyraźniej przeczuł że będzie bolało i wszystko mi wyjaśnił. Nawet na Froncie rodzą się dzieci. Rodzaju Ludzkiego nie zajedziesz.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a href="http://martwymutek.blogspot.com/2011/09/pochodzenie-front.html"&gt;Link: Inne materiały – Pochodzenie: Front&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;Na dobranoc bajeczka. O brzydkim Muciątku. Tylko niech wasze żony nie opowiadają tego szczeniakom, bo zaraz sobie polowanie urządzą i co brzydszych rówieśników odstrzelą. Nie każdy rodzi się z ładną buźką. Taką jak moja, chociażby.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a href="http://martwymutek.blogspot.com/2011/09/brzydkie-muciatko.html"&gt;Link: Opowiadania: Brzydkie Muciątko&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;Do następnego! &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5418833542766329200-3640759514395954416?l=martwymutek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://martwymutek.blogspot.com/feeds/3640759514395954416/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/09/barowe-opowiesci-15.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/3640759514395954416'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/3640759514395954416'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/09/barowe-opowiesci-15.html' title='Barowe Opowieści #15'/><author><name>Bartosh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16342584962913124526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/S_mFQRI7b5I/AAAAAAAAAFo/gJcIkN8gW70/S220/Bartoshu.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-tFIl9Y30jeQ/ToYGWG4K4lI/AAAAAAAAAQY/GDr4hYj5x8Y/s72-c/LogoBo.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5418833542766329200.post-1183526763410547831</id><published>2011-09-30T19:49:00.003+02:00</published><updated>2011-10-01T15:17:31.565+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Inne materiały'/><title type='text'>Pochodzenie - Front</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable  {mso-style-name:Standardowy;  mso-tstyle-rowband-size:0;  mso-tstyle-colband-size:0;  mso-style-noshow:yes;  mso-style-parent:"";  mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;  mso-para-margin:0cm;  mso-para-margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:10.0pt;  font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: left;" class="MsoNormal"&gt;Pochodzenie: &lt;b&gt;Front&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: left;" class="MsoNormal"&gt;Bonus: &lt;b&gt;+1 do Charakteru&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: left;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Opis:&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: left;" class="MsoNormal"&gt;Jesteś dzieckiem frontu. Dzieckiem wojny.&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: left;" class="MsoNormal"&gt;Męczy cię ciągłe tłumaczenie, jak to jest możliwe. Masz już dosyć opowiadania, że na Froncie też są kobiety, że gotują, leczą i walczą razem z mężczyznami i że za co się nie wezmą biją facetów na głowę. Ty jesteś synem jednej z tych bohaterek. Przebiegłej i twardej, a jednocześnie czułej i troskliwej. O swoim ojcu nie wspominasz bo przecież wiadomo jak to jest, bo w takim miejscu i w takich warunkach trwale związki to rzadkość. Z resztą, czemu się dziwić, bo kiedy człowiek balansuje bez przerwy na krawędzi i już dawno pożegnał się z życiem, jedyne, co może go motywować do przetrwania, to obietnica ciepłej strawy, opieki i odrobiny zwyczajnej ludzkiej czułości, jaką potrafią dać tylko kobiety. Gdyby nie one, front już dawno by się rozsypał, a Moloch dobijałby się właśnie do Meksów i Piratów z okolic Miami. Być dzieckiem na froncie, to urodzić się w mundurze. Tam nie ma czasu na dzieciństwo, bo i Moloch nie zwykł prowadzić żłobków. Odkąd pamiętasz, naturalnym elementem twojego krajobrazu były zasieki, transzeje i okopy. Za poduszkę służył ci worek z piaskiem a za kocyk kawał brezentu w piaskowym kolorze. Zamiast grzechotek miałeś granaty a mleko piłeś z manierki. W czasie świąt Bożego Narodzenia owijałeś zaschłe drzewo drutem kolczastym. Gdy tylko podrosłeś na tyle, aby utrzymać karabin lub łopatę, zostałeś wciągnięty w brutalne frontowe życie. Nie było taryfy ulgowej więc robiłeś to co inni: kopałeś, walczyłeś i uciekałeś. Powtarzalne jak mantra. Dzien po dniu. Przywykłeś do gazu, przywykłeś do powietrza gęstego od ołowiu, przywykłeś do ciągłego napięcia i przywykłeś do śmierci. Po prostu o tym nie myślisz. Robisz swoje. Ta filozofia towarzyszy ci wszędzie, nawet w obcym dla ciebie świecie na południu Zasranych Stanów. Nie patrzysz na przeciwności. Działasz. Po prostu.&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: left;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Cechy (Wybierz jedną z nich):&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: left;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Saper.&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: left;" class="MsoNormal"&gt;&lt;i&gt;Jesteś wirtuozem łopaty.&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: left;" class="MsoNormal"&gt;Nawet po ciemku wykopiesz modelowy okop. Za pomocna drutu kolczastego tworzysz bariery nie do przejścia, a z granatów i sznurka w mgnieniu oka przygotujesz niespodziankę dla wrogów. Rozpoczynasz grę z „ Materiały wybuchowe” i „Przygotowywanie pułapek” na poziomie 2, a tworzone przez ciebie lub pod twoją komendą umocnienia chronią lepiej, i wymagają mniej czasu na przygotowanie.&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: left;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Maratończyk&lt;/b&gt;. &lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: left;" class="MsoNormal"&gt;&lt;i&gt;Jeśli dowódca nie przestanie biec to przysięgam że go zastrzelę…&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: left;" class="MsoNormal"&gt;Całe życie w biegu. Ledwo co przeniosłeś kilkanaście worków z piaskiem i wykopałeś wilczy dół, a tu nagle łączność z drugim odcinkiem została zerwana i trzeba osobiście przekazać im rozkazy. Dwa kilometry w gęstym od spalin powietrzu. Wracasz, a tu ewakuacja i trzeba w oka mgnieniu zwinąć sprzęt i spieprzać, zanim rozjadą was Juggernauty. Ledwo odskoczyliście, na bezpieczną odległość a tu znów trzeba działać. Umocnienia same się nie przygotują! Kondycyjnie nic was nie zagnie. Rozpoczynasz z umiejętnością „Kondycja” ozdobioną wartością 2, a wszystkie testy są dla ciebie o poziom niższe.&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: left;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Znieczulica&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: left;" class="MsoNormal"&gt;&lt;i&gt;To co że strzelają. Mają czym, to i strzelają…&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: left;" class="MsoNormal"&gt;Jak byłeś mały, świst kul zastępował ci kołysankę. Huk broni palnej, czy też padające blisko ciebie strzały nie robią na tobie żadnego wrażenia. Co więcej łatwiej od innych rozpoznajesz typ broni, z której ktoś zagęszcza powietrze wokół siebie. Bohater nie musi rzucać testów morale, gdy znajdzie się pod ostrzałem. Efekt psychologiczny świszczących w powietrzu kul w żaden sposób na niego nie działa.&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: left;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Frontowe znajomości.&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: left;" class="MsoNormal"&gt;&lt;i&gt;Przywódca Los Diablos? To przecież Juan Martinez. Mój ziomek z czasów Frontu.&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: left;" class="MsoNormal"&gt;Nic tak nie zbliża jak leżenie w tym samym wypełnionym cuchnącym błotem okopie, kiedy nad głową przewala się Mobsprzęt, powietrze jest gęste od gazu, a wy dysponujecie tylko jedną maską przeciwgazową na trzech. Bohater na starcie ma dodatkowo dwóch „Przyjaciół na śmierć i życie”, połączonych z nim wspólną historią z Frontu.. Mistrz Gry sam określa gdzie prawdopodobnie teraz żyją ( wybór wg mapki oznaczającej zasięg reputacji) oraz jaki jest ich status ( Rzut k20 – im wyższy wynik, tym wyższe znaczenie przyjaciela. Przy 1 kumpel będzie śmierdzącym kloszardem, przy 20 może być kimś naprawdę znacznym – decyzja MG) &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5418833542766329200-1183526763410547831?l=martwymutek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://martwymutek.blogspot.com/feeds/1183526763410547831/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/09/pochodzenie-front.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/1183526763410547831'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/1183526763410547831'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/09/pochodzenie-front.html' title='Pochodzenie - Front'/><author><name>Bartosh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16342584962913124526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/S_mFQRI7b5I/AAAAAAAAAFo/gJcIkN8gW70/S220/Bartoshu.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5418833542766329200.post-5890055713664908478</id><published>2011-09-30T19:42:00.004+02:00</published><updated>2011-09-30T19:49:07.175+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Neurokonfrontacja - Komiks NS'/><title type='text'>Odcinek 8 - Percepcja</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Odcinek 8  - Percepcja&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;Ósmy odcinek neuroshimowego komiksu "Neurokonfrontacja"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wysoka Percepcja, jak każdy współczynnik, jest cholernie ważna w zniszczonym świecie Neuroshimy. A teraz pomyślcie ile ciekawych gambli przeszło wam pod nosem, przez to że woleliście inwestować w Zręczność...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Odcinek 8 - Percepcja&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;(Kliknij, aby powiększyć)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-dpZ1YqHgqyc/ToYA0jeWzHI/AAAAAAAAAQQ/-LVwdYGEmYs/s1600/Odcinek%2B8%2BPercepcja.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 186px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-dpZ1YqHgqyc/ToYA0jeWzHI/AAAAAAAAAQQ/-LVwdYGEmYs/s400/Odcinek%2B8%2BPercepcja.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5658210884713368690" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5418833542766329200-5890055713664908478?l=martwymutek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://martwymutek.blogspot.com/feeds/5890055713664908478/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/09/odcinek-8-percepcja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/5890055713664908478'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/5890055713664908478'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/09/odcinek-8-percepcja.html' title='Odcinek 8 - Percepcja'/><author><name>Bartosh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16342584962913124526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/S_mFQRI7b5I/AAAAAAAAAFo/gJcIkN8gW70/S220/Bartoshu.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-dpZ1YqHgqyc/ToYA0jeWzHI/AAAAAAAAAQQ/-LVwdYGEmYs/s72-c/Odcinek%2B8%2BPercepcja.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5418833542766329200.post-4858975787591046880</id><published>2011-09-30T19:38:00.003+02:00</published><updated>2011-09-30T19:42:36.377+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Opowiadania'/><title type='text'>Brzydkie Muciątko</title><content type='html'>&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable  {mso-style-name:Standardowy;  mso-tstyle-rowband-size:0;  mso-tstyle-colband-size:0;  mso-style-noshow:yes;  mso-style-parent:"";  mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;  mso-para-margin:0cm;  mso-para-margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:10.0pt;  font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Pewnego wieczoru w spokojnym Teksasie&lt;b style=""&gt;.&lt;/b&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Generał Dziadzio zlustrował stojących na baczność wyrostków, z wysokości bujanego fotela rzucając na nich pogardliwe spojrzenie spod swych krzaczastych brwi.&lt;br /&gt;- No dobra szczyle. Spocznij. Czas do łóżek.&lt;br /&gt;- A co z bajką na dobranoc, Generale Dziadku.&lt;br /&gt;- A, no ten tego... więc dobrze. Siadać na dupach i słuchać. Bajka będzie krótka i z morałem, a potem do łóżka.&lt;br /&gt;Starszy mężczyzna zapalił fajkę, i po chwili, rozkoszując się prawdziwym teksańskim tytoniem, rozpoczął edukacyjną przypowieść.&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;# # #&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Jakiś czas temu, w jednej z zapadłych dziur w Zasranych Stanach Ameryki, ciszę nocną przerwały krzyki rozwrzeszczanych bachorów, wyrzuconych naturalnymi siłami na świat przez panią Johnson. Jak to z reguły bywa, bliźnięta były do siebie podobne. Prawie. Jedno z dzieci, nawet w oczach najbardziej przyślepych mieszkańców nie mogło uchodzić za urodziwe. W przeciwieństwie do swych braci, trzeci pomiot państwa Johnson miał z lekka zdeformowaną facjatę, a jego wątłe ciało pokrywała niezdrowa, brzydko pachnąca skóra. Matka brzydala chroniła go za wszelką cenę, sprzeciwiając się radom starszyzny, aby go w cholerę wywieźć poza teren osady.&lt;br /&gt;I tak mijały lata, a dziecko zwane przez matkę Julianem, a prze całą resztę Szpetnym Ju,nie chciało wykitować, mimo cichych starań ojca i rodzeństwa. Dzieciak, z miesiąca na miesiąc coraz bardziej różnił się od swych rówieśników. Choć wątły posturą i brzydki jak dupa Alahamy, był nad wyraz silny i sprawny, więc od czasu do czasu, kiedy trzeba było spuścić komuś z sąsiedztwa łomot, Szpetny Ju zyskiwał sobie coś na kształt chwilowego szacunku w oczach swoich braci. Poza tymi nielicznymi przypadkami, kiedy mógł popisać się swą sprawnością, chłopak pozostawał na uboczu, na polu towarzyskim osady ponosząc kompletną porażkę. Matka, przeklinając napromieniowane batoniki, jakimi zażerała się w czasie ciąży, starała się kochać swoje małe szkaradztwo, miłością rekompensując mu wszystkie doznane krzywdy. Młody, chcąc unikać codziennych uprzejmości w stylu „ Kochanie, podaj strzelbę” tudzież, „ O kurwa! Diabeł!”, spędzał dużo czasu na włóczędze, eksplorując okoliczne ruiny. Pewnego dnia, uciekając przed lecącymi kamieniami i wyzwiskami, postanowił udać się na dłuższą wędrówkę. Nie wiedział że właśnie rozpoczyna nowe życie.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Krwawe ślady prowadziły w stronę zrujnowanych zabudowań, w które nigdy wcześniej się nie zapuszczał. Podążając tym tropem odnalazł w końcu urwaną kończynę. Roztrzaskany zegarek nie pozostawiał wątpliwości, że ramię należało do Pana Billowa, zaginionego przed tygodniem mieszkańca osady. Julian patrząc z fascynacją na znalezisko, nie zauważył, jak kroki swe kieruje ku ogromnej rozpadlinie. Stracił równowagę, i ślizgając się po stromym zboczu, na pełnej prędkości wjechał w pozostałości starego magazynu. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Otaczały go dziwne, poskręcane postacie, których żółte ślepia błyskały groźnie w mroku. Największy z nich, warcząc, rzucił się na zaskoczonego młodzieńca. Zanim jednak zdał sobie sprawę, że źle ocenił przeciwnika, leżał na ziemi z przetrąconym karkiem. Julian dysząc uniósł kawałek gruzu i dokończył dzieła. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Kilkadziesiąt postaci otoczyło go. Ktoś zerwał czerwony strzęp materiału z ramienia pokonanego i przyozdobił nim Juliana. Chłopak zrozumiał, kiedy spojrzał w ogromny kawał szkła, oparty o ścianę budynku. Zawsze wzbraniał się przed swoim odbiciem, przez co zaskoczyło go, jak bardzo podobny był do otaczających go istot. Znalazł w końcu prawdziwą rodzinę.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Z mroku nocy wybiegły skulone cienie, za którymi powoli kroczyli ich mechaniczni sojusznicy. Szpetny Ju, z czerwoną opaską na ramieniu, dzierżąc oderwaną mechaniczną kończynę uzbrojoną w ostre pazury, dała sygnał do ataku. Ludzka osada spłynęła krwią.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Julian troskliwie ułożył odciętą głowę swojej matki na towarzyszącej mu pająkowatej maszynie. Uśmiechnął się do niej czule, obserwując kontem oka jak przeklęta okolica jego dzieciństwa w ogniu traciła swój pierwotny kształt.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;# # #&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt; &lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;- No dzieciaki! Koniec opowieści. Czas do łóżek i rano widzę was wszystkich przed moją chatą.&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;- A morał?&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;Generał Dziadzio poskrobał się po głowie.&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;- Morał jest taki, że jak te paskudne dziecko od Marty Levis zacznie choć trochę przypominać mutka, macie rozpieprzyć mu łeb. Jasne? Odmaszerować… i dobranoc.&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Tekst zamieszczony został w 43 numerze Gwiezdnego Pirata, jako jedna z kilku prac wysłanych na konkurs z okazji dnia Molocha.&lt;br /&gt;Zapraszam do zapoznania się z całością.&lt;br /&gt;Link:  &lt;a href="http://files.neuroshima.org/gp43.pdf"&gt;Gwiezdny Pirat #43&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5418833542766329200-4858975787591046880?l=martwymutek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://martwymutek.blogspot.com/feeds/4858975787591046880/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/09/brzydkie-muciatko.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/4858975787591046880'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/4858975787591046880'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/09/brzydkie-muciatko.html' title='Brzydkie Muciątko'/><author><name>Bartosh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16342584962913124526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/S_mFQRI7b5I/AAAAAAAAAFo/gJcIkN8gW70/S220/Bartoshu.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5418833542766329200.post-6109577626585603862</id><published>2011-08-05T18:41:00.004+02:00</published><updated>2011-08-05T18:56:15.118+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bar pod Martwym Mutkiem'/><title type='text'>Barowe Opowieści #14</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-bKf2ZvNw5Cg/Tjwf-8Hpi0I/AAAAAAAAAQI/uYhBkKGdgMQ/s1600/LogoBo.jpg"&gt;&lt;img style="float: right; margin: 0pt 0pt 10px 10px; cursor: pointer; width: 134px; height: 133px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-bKf2ZvNw5Cg/Tjwf-8Hpi0I/AAAAAAAAAQI/uYhBkKGdgMQ/s320/LogoBo.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5637415999711578946" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable  {mso-style-name:Standardowy;  mso-tstyle-rowband-size:0;  mso-tstyle-colband-size:0;  mso-style-noshow:yes;  mso-style-parent:"";  mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;  mso-para-margin:0cm;  mso-para-margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:10.0pt;  font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Chcecie wiedzieć co słychać w starych dobrych ZSA? Spokojnie. Moloch trzyma jeszcze swoje stalowe dupsko na północy, Neodżungla jeszcze nie zeżarła Teksasu, a prawi mieszkańcy tych ziem skutecznie dbają o kontrolę populacji mutków. Tak mi się przynajmniej wydaje… Prawda jest taka że w naszych okolicach już od dawna nie docierały nowe wieści. Nie lękajcie się jednak, bo mimo wszystko udało mi się zebrać dla was cztery nowe neuroshimowe historyjki.&lt;/span&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;Jeśli nie jesteście mutkami lub agentami Molocha, usiądźcie wygodnie. Szklanka wody na mój koszt. Poziom skażenia w normie.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Na początek scenariusz z pewnym starym wilkiem w roli głównej, który wyspecjalizował się w pasożytowaniu na bezbronnych stadach. Indiance z tą ich filozofią próbują wciskać ludziom jakieś historyjki o duchach, ale też z chęcią pozbyli by się uciążliwego szkodnika. Oczywiście sami nie mają zamiaru brudzić rąk krwią „pradawnej istoty”.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a href="http://martwymutek.blogspot.com/2011/06/dorwac-arnu.html"&gt;Link: Scenariusze – Dorwać Arnu!&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable  {mso-style-name:Standardowy;  mso-tstyle-rowband-size:0;  mso-tstyle-colband-size:0;  mso-style-noshow:yes;  mso-style-parent:"";  mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;  mso-para-margin:0cm;  mso-para-margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:10.0pt;  font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Nowy raport o kolejnym parszywym mutku. Tym razem major Cunnings na swych wykładach w Akademii Bojowej opowiadał o Młocie, wielkim jak szafa, śmierdzącym jak stado gigamutów, niebezpiecznym jak jasna cholera. Przeczytajcie i uciekajcie.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a href="http://martwymutek.blogspot.com/2011/07/mot-mutek-bestiariusz.html"&gt;Link: Inne materiały – Bestiariusz: Młot ( Mutek)&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;      &lt;p class="MsoNormal"&gt;Coś o żarciu. Jeden gości narzekał, że gdziekolwiek nie pojedzie, wszędzie jadło jest takie same. Widać że nie miał okazji zawitać do mojego baru. Każdy, kto odważył się tutaj jeść, nie żałował potem swojej decyzji. Opowiem wam jak przyrządzać prawdziwe rarytasy. Smażone larwy z grzybami? Proszę bardzo…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a href="http://martwymutek.blogspot.com/2011/08/neuroshimowe-tabele-1.html"&gt;Link: Inne materiały – Neuroshimowe tabele #1: Żarcie&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Gdzieś niedaleko banda poszukiwaczy kłopotów dokopała się do starego schronu, skąd wyciągnęli kompletnie zwariowanego dziadka pamiętającego czasy sprzed wojny. Teraz ciągnie tam pielgrzymka nowych osadników. Mam nadzieję że nowi sąsiedzi wstąpią na kufel lub dwa. &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a href="http://martwymutek.blogspot.com/2011/08/sygnay.html"&gt;Link: Scenariusze – Sygnały&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Jedni łapią muchy, inni zmutowane ryby w Missisipi, a niektórzy poszli nawet krok dalej i łapią ludzi, celem ich sprzedaży. Nie powiem żebym darzył ich szczególną sympatią, ale trzeba przyznać jedno: goście są prawdziwymi specjalistami w swoim fachu. Chcecie dowiedzieć się więcej o handlarzach żywym towarem. Służę.&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a href="http://martwymutek.blogspot.com/2011/08/handlarze-zywym-towarem.html"&gt;Link: Organizacje – Handlarze żywym towarem.  &lt;span style=""&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;To wszystko na dziś. Zapraszam ponownie, jak tylko znowu zgromadzę kilka ciekawych opowieści.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5418833542766329200-6109577626585603862?l=martwymutek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://martwymutek.blogspot.com/feeds/6109577626585603862/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/08/barowe-opowiesci-14.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/6109577626585603862'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/6109577626585603862'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/08/barowe-opowiesci-14.html' title='Barowe Opowieści #14'/><author><name>Bartosh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16342584962913124526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/S_mFQRI7b5I/AAAAAAAAAFo/gJcIkN8gW70/S220/Bartoshu.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-bKf2ZvNw5Cg/Tjwf-8Hpi0I/AAAAAAAAAQI/uYhBkKGdgMQ/s72-c/LogoBo.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5418833542766329200.post-4811049411264221611</id><published>2011-08-05T18:22:00.005+02:00</published><updated>2011-10-28T13:16:28.462+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Inne materiały'/><title type='text'>Ciemna robota: Handlarze żywym towarem</title><content type='html'>W Zasranych Stanach każdy orze jak może, robiąc to, do czego najlepiej się nadaje. Niektórzy rodzą się specami, inni najlepiej nadają się do łapania ludzi. Tak już jest. Człowiek to teraz luksusowy gambel. Nie ma już prawa zakazującego niewolenia ludzi, nie ma już Amnest Internacional, jest popyt na rozumne istoty, które za miskę zbożowej brei będą pracowały od rada do wieczora. Taki już jest ten świat. Niektórzy się w nim nieźle ustawili, i o nich będzie ta historia. O Handlarzach żywym towarem. Tekst ukazał się w 40 numerze Gwiezdnego Pirata. Strona 18.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Link: &lt;a href="http://files.neuroshima.org/gp40.pdf"&gt;Gwiezdny Pirat #40&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Współautorem tekstu jest Patryk "MUZG" Puliński&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fragment:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Chwytanie i handlowanie żywym towarem wymaga finezji i pomysłu, a nie tylko brutalnej siły. Gadam teraz o jakość towaru, jaki dostarczacie. Przywleczenie półżywego biedaka nie jest problemem. Mówiąc o jakości mam na myśli towar zdrowy, nieźle odżywiony i pełen sił, bo tylko&lt;br /&gt;za takiego dostaniecie uczciwą zapłatę. Jest to robota z gatunku niebezpiecznych, ale mało widowiskowych, bo na robieniu szumu, strzelaninach i wybuchach raczej nie powinno wam zależeć, chyba że chcecie ściągnąć na siebie solidne nieszczęście. Goście tacy jak ja raczej nie cieszą się uznaniem wśród normalnych ludzi, a przedstawiciele tak zwanego prawa lubią do nas strzelać bez ostrzeżenia. Od razu uprzedzam, że metody działania są różne, w zależności od preferencji. Jedni napadają na zorganizowane grupy, próbujące przedostać się z miejsca na miejsce, drudzy lubią zabawę stacjonarną, wbijając się do małych miasteczek."&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5418833542766329200-4811049411264221611?l=martwymutek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://martwymutek.blogspot.com/feeds/4811049411264221611/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/08/handlarze-zywym-towarem.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/4811049411264221611'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/4811049411264221611'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/08/handlarze-zywym-towarem.html' title='Ciemna robota: Handlarze żywym towarem'/><author><name>Bartosh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16342584962913124526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/S_mFQRI7b5I/AAAAAAAAAFo/gJcIkN8gW70/S220/Bartoshu.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5418833542766329200.post-7280384247361984581</id><published>2011-08-05T18:20:00.001+02:00</published><updated>2011-08-05T18:22:12.575+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Scenariusze'/><title type='text'>Sygnały</title><content type='html'>&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable  {mso-style-name:Standardowy;  mso-tstyle-rowband-size:0;  mso-tstyle-colband-size:0;  mso-style-noshow:yes;  mso-style-parent:"";  mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;  mso-para-margin:0cm;  mso-para-margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:10.0pt;  font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;START&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Zwłoki kobiety na drodze. W spadku dla graczy kilka wojskowych map, odbiornik radiowy oraz plecak pełen sprzętu potrzebnego do eksploracji ruin. Próba umyślnego lub przypadkowego włączenia radioodbiornika zostanie uwieńczona symfonią trzasków, przez które przebije się męski głos. Ktoś nadaje meldunek: Dokładne koordynaty miejsca oraz… prośbę o wezwanie kogoś z US Army?&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;OFERTA&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Z gruzowiska wychodzi wychudzony wędrowiec, wyposażony podobnie jak kobieta. To jej mąż. Chce kontynuować poszukiwania i dostać się do miejsca z radiowego przekazu. Sentymentalna sprawa. Poprosi o pomoc przy pogrzebie. Facet zna się na poszukiwaniach, ale potrzebuje eskorty. Nie ukrywa, że jak dotrze na miejsce, palnie sobie w łeb, bo nie chce żyć bez ukochanej. Gracze mają niemal pewny zysk.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;DROGA&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Teren gry to ruiny miasta zniszczonego przez trzęsienia ziemi. Jest nierówny, pełno tam jarów i szczelin. Budynki rozpadają się niemal na oczach drużyny. Groźba oberwania w głowę cegłą jest jak najbardziej realna. Sprzęt do wspinaczki będzie niezbędny.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;MOTYWACJA&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Nie ma lepszej motywacji, niż stadko małych pokrak, które właśnie odkryły szansę na obfity obiad. Grupa natrafi na wejście do zawalonej hali, przed którą na latarni wisieć będzie dziwne stworzenie. Klark ( Bestiariusz: Bestie, strona 40) Pisk strażnika zbudzi całe stado. Klarki spychają graczy, zmuszając ich do brnięcia dalej, w kierunku celu. Stworzenie są zwinne i świetnie się wspinają, jednak trzymają się na odległość. Co pewien czas kilka osobników próbuje swojej szansy i lepiej szybko je zlikwidować, zanim pokażą innym że siła jest po ich stronie.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;CEL&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Cel to sterta gruzu po budynku, gdzie mieściło się biuro zarządzania kryzysowego. Kolejna audycja: te samo słowa, choć tym razem sygnał jest mocny. Poszukiwania poskutkują znalezieniem przechylonej anteny nadawczej, oraz zasypanych stalowych drzwi, których odkopanie będzie zajęciem na resztę dnia. Klarki nie ustępują, choć atakują już tylko najodważniejsze osobniki. Trzeba zorganizować obronę i wytrzymać mordercze tempo pracy. Przez odkopany tunel techniczny można dostać się do podziemnego schronu.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;MIGUEL&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Czas na spotkanie Miguela. Zwariowany starzec przez 30 lat mieszkał sam w schronie dla kilku setek ludzi. W 2020 kontrolował stan techniczny obiektu, gdy coś uruchomiło procedurę zamknięcia. Gdy naprawił nadajnik radiowy, zaczął wysyłać komunikaty z prośbą o pomoc. Codziennie dwie audycje. Schron jest w kiepskim stanie, nadwerężony trzęsieniami ziemi. Magazyn żywności jest niemal pusty, większość sprzętu nadaje się na złom, ale pompa wodna oraz mały reaktor dostarczający energię wciąż działają. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;KONIEC?&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Miejsce idealnie nadaje się na zasiedlenie. Poszukiwacz, któremu pomagali, przekaże im kontakt z grupką ludzi, szukających swojego kąta na ziemi. Miguel to wariat, ale zna się na schronie jak nikt. Poszukiwacz zniknie wkrótce, pozostawiając ekwipunek. Postanawia poświęcić się dla dobra grupy. Najedzone Klarki odejdą do swojego legowiska. Końcowym zadaniem będzie przekazanie wiadomości o nowym miejscu, albo nawet poprowadzenie grupy ludzi do schronu celem jego zasiedlenia.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5418833542766329200-7280384247361984581?l=martwymutek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://martwymutek.blogspot.com/feeds/7280384247361984581/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/08/sygnay.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/7280384247361984581'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/7280384247361984581'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/08/sygnay.html' title='Sygnały'/><author><name>Bartosh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16342584962913124526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/S_mFQRI7b5I/AAAAAAAAAFo/gJcIkN8gW70/S220/Bartoshu.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5418833542766329200.post-4535522281032409631</id><published>2011-08-03T18:31:00.006+02:00</published><updated>2011-10-28T13:05:13.317+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Poligon Mistrza Gry'/><title type='text'>Neuroshimowe tabele #1: Jedzenie</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-EP8Cq3_zvy4/Tjl5LehE92I/AAAAAAAAAQA/LdUob68OiSE/s1600/food.jpg"&gt;&lt;img style="float: right; margin: 0pt 0pt 10px 10px; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-EP8Cq3_zvy4/Tjl5LehE92I/AAAAAAAAAQA/LdUob68OiSE/s320/food.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5636669646708209506" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable  {mso-style-name:Standardowy;  mso-tstyle-rowband-size:0;  mso-tstyle-colband-size:0;  mso-style-noshow:yes;  mso-style-parent:"";  mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;  mso-para-margin:0cm;  mso-para-margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:10.0pt;  font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;div class="Section1"&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;No więc, rozumiesz, dowlokłem się do tej osady, zły i zmęczony. Idę po zapachu docierając w końcu do rozsypującej się budy, przy której siedzą miejscowi i coś zawzięcie wcinają, obrzucając mnie nieprzychylnymi spojrzeniami. Zlałem ich, i głodny jak Heloderma od razu uderzam do gościa za ladą, że chętnie bym coś na kieł wrzucił. Wyciągam gamble, czekam cierpliwie, a gość podaje mi, a jakże, potrawkę ze szczura. Myślałem że mu rozniosę ten kramik. Człowieku! Od paru miesięcy podróżuję z zachodu na wschód, zajeździłem dwa samochody, a w każdej przeklętej dziurze do której zawitałem jedyne co mieli to potrawka ze szczura&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;Przed wami prosty kreator postapokaliptycznych potraw, które postacie w grze będą mogły skosztować podczas podróży przez ZSA. &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;/span&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;Instrukcja : &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;Rzuć trzy k20, przyporządkowując wcześniej po 1 kości do poszczególnej tabelki. Dodaj do siebie poszczególne elementy, udekoruj słowami i podaj graczom jak na talerzu&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;/span&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;Przykład:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;Gracz1:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt; Chcę coś zjeść. Hej! Co tu macie do zjedzenia? Płacę czystą wodą.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;MG&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt; (Wyniki rzutu: 11,5,4 – Elementy: Smażenie, Ptak, Warzywa)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;MG (Barman):&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt; Mamy świeżo upolowane wrony smażone z cebulą. Za litr czystej wody dostaniesz solidną porcję.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;Uwaga:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt; Jeśli składniki nie pasują do otoczenia, możemy je dość prosto wytłumaczyć jako pochodzące z puszek i konserw.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;/span&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;Przykład: &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;Gracz1:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt; Człowieku, to jest cholerna Pustynia, a ty mówisz że dziś ryba w menu!? Coś kombinujesz…&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;MG (Barman)&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;: Był niedawno gościu który za wyleczenie go z paskudnej infekcji oddał mi cały karton tuńczyka w oleju. Nie chcesz żreć to zdychaj z głodu!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;Tabele: ( Na końcu artykułu znajduje się wygodne w druku zestawienie trzech tabel)&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Obróbka&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;/div&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;1&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Pieczenie&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;2&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;. Pieczenie&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;3&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;. Pieczenie&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;4&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;. Pieczenie&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;5&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;. Pieczenie&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;6&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;. Pieczenie&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;7&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;. Pieczenie&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;8&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;. Smażenie&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;9&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;. Smażenie&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;10&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;. Smażenie&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;11&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;. Smażenie&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;12&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;. Wędzenie&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;13&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;. Wędzenie&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;14&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;.Wędzenie&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;15&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;. Wędzenie&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;16&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;. Gotowanie&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;17&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;. Gotowanie&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;18&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;. Gotowanie&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;19&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;. Gotowanie&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;20&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;. Gotowanie&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;Surowiec:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;1&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Szczur&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;2&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;. Szczur&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;3&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;. Szczur&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;4&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;. Ptak&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;5&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;. Ptak&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;6&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;. Wąż&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;7&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;. Jaszczurka&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;8&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;. Jaszczurka&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;9&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;. Jaszczurka&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;10&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;. Wołowina&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;11&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;. Królik&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;12&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;. Wieprzowina&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;13&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;. Pies&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;14&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;. Pies&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;15&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;. Pies&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;16&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;. Larwy/Robaki&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;17&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;. Larwy/Robaki&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;18&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;. Ryba&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;19&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;. Ryba&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;20&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;. Ryba&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;Dodatek:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;1&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Warzywa&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;2&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;. Warzywa&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;3&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;. Warzywa&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;4&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;. Warzywa&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;5&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;. Warzywa&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;6&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;. Zioła&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;7&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;. Zioła&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;8&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;. Zioła&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;9&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;. Zioła&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;10&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;. Chleb / Placek&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;11&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;. Chleb / Placek&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;12&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;. Chleb / Placek&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;13&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;. Chleb / Placek&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;14&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;. Chleb / Placek&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;15&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;. Grzyby&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;16&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;. Grzyby&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;17&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;. Grzyby&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;18&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;. Ryż/ Kasza&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;19&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;. Ryż/ Kasza&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;20&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;. Ryż/ Kasza&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;Wygodna wersja do druku:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt; &lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-cwPcSaO7MXE/Tjl3d9OWbWI/AAAAAAAAAP4/joFOwN1aIAo/s1600/KartaDruk.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 315px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-cwPcSaO7MXE/Tjl3d9OWbWI/AAAAAAAAAP4/joFOwN1aIAo/s400/KartaDruk.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5636667765165550946" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;          &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt; Smacznego!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5418833542766329200-4535522281032409631?l=martwymutek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://martwymutek.blogspot.com/feeds/4535522281032409631/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/08/neuroshimowe-tabele-1.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/4535522281032409631'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/4535522281032409631'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/08/neuroshimowe-tabele-1.html' title='Neuroshimowe tabele #1: Jedzenie'/><author><name>Bartosh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16342584962913124526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/S_mFQRI7b5I/AAAAAAAAAFo/gJcIkN8gW70/S220/Bartoshu.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-EP8Cq3_zvy4/Tjl5LehE92I/AAAAAAAAAQA/LdUob68OiSE/s72-c/food.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5418833542766329200.post-8385266699248268452</id><published>2011-07-27T11:33:00.003+02:00</published><updated>2011-07-27T11:40:44.539+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Inne materiały'/><title type='text'>Młot  (Mutek) - Bestiariusz</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/--T6yahkDf_E/Ti_btc3rFxI/AAAAAAAAAPQ/siQTa3Tuzzo/s1600/AkadBoj.jpg"&gt;&lt;img style="float: right; margin: 0pt 0pt 10px 10px; cursor: pointer; width: 400px; height: 265px;" src="http://2.bp.blogspot.com/--T6yahkDf_E/Ti_btc3rFxI/AAAAAAAAAPQ/siQTa3Tuzzo/s400/AkadBoj.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5633963232754079506" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable  {mso-style-name:Standardowy;  mso-tstyle-rowband-size:0;  mso-tstyle-colband-size:0;  mso-style-noshow:yes;  mso-style-parent:"";  mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;  mso-para-margin:0cm;  mso-para-margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:10.0pt;  font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Ośrodek szkoleniowy Teksańskich Greyhounds. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Fort Worth, niedaleko Dallas&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Akademia Bojowa majora&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Richarda Cunningsa. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt;&lt;b&gt;Część 2. Młot&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Spocznij! &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Proszę zająć miejsca. Hej wy, cwaniaczku z trzeciego rzędu! Gdzie wasz kapelusz? Trzy okrążenia wokół akademii, a na koniec zajęć zgłaszacie się na ochotnika do sprzątania sali, jasne? Naprzód!&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Slajdy proszę.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Misio z obrazka to nikt inny jak mutek zwany pieszczotliwie Młotem. Nazywany tak albo od broni, jakiej zwykł używać, albo od poziomu inteligencji, jaki zwykł reprezentować. Widoczny egzemplarz został schwytany przez naszych Łowców i dostarczony do Dallas, dzięki czemu możemy lepiej poznać przeciwnika. Było to nam niezwykle potrzebne ze względu na niewiele danych na temat tej maszkary. W skrócie: każdy, kto znalazł się na tyle blisko, aby się dobrze przypatrzeć, nie za bardzo nadawał się później do składania jakichkolwiek raportów. W oddziałach Borgo Młot pełni zaszczytną funkcję buldożera, który pod ogniem nieprzyjaciela niszczy barykady, dziesiątkuje obrońców i generalnie przeciera nowe szlaki, przy czym słowo „przeciera” powinno być tutaj szczególnie wyróżnione. Przy robocie pomagają mu nad wyraz imponujące gabaryty. Średnio około 2,5 metra wysokości, przez co jesteśmy raczej pewni że od samego początku powstawał w trzewiach Molocha, no chyba że&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Blaszak dorwał gdzieś drużynę koszykówki i trochę przesadził ze sterydami w płatkach owsianych. Młot to prawdziwa góra twardych jak stal mięśni, pompowanych bez przerwy przez przeróżne automatyczne dozowniki.&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Jego skóra wyraźnie nie nadąża za wzrostem tkanki mięśniowej, przez co całe jego ciało pokryte jest rozstępami i pęknięciami, przez które sączy się śmierdząca ropa. Mutek jest wielki jak szafa, i raczej nie ma problemu z trafieniem w niego. Głowa i korpus Młota pokryte są pancerzem, o którym marzy każdy technik, chcący uzupełnić ubytki w osłonie swego czołgu. W chwilach natchnienia mutek schwyci coś wielkiego, płaskiego i ciężkiego, czym zasłoni się jak tarczą, nie przerywając przy tym swojego marszu, choć taki manewr to raczej szczyt jego bojowej inwencji. Generalnie ostrzał daje mikre rezultaty. W takim wypadku najlepiej urwać mu nogi w okolicach jajec, albo postawić wybornego strzelca, który jakimś cudem przeciśnie kulkę przez wizjer w hełmie.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Ciekawostki majora:&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;i&gt;To co Młot nosi na sobie to całkiem zgrabnie połączona sterta pancernych płyt. Nie strzelaj z Colta, daruj sobie Kałacha, M60 też na niewiele się zda. Tułów i głowa są po prostu odporne na ostrzał zwykłymi pociskami, chyba że jakimś cudem trafisz na szczelinę lub w wizjer.&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Mutek uzbrojony jest zazwyczaj w coś ciężkiego, czym bez problemu może robić dużo zamieszania. Często są to potężne młoty, rury lub inne ciężkie obiekty, z którymi nie chcieli byście mieć do czynienia bliżej. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Ale jak wszystko na tym zasranym świecie, ta góra mięśni ma swoje słabe strony. Radzę wam się maksymalnie skupić.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Ciężar ciała oraz opancerzenia sprawia, że Młoty są powolne i niezgrabne. Nasączony toksynami, niezwykle mały rozumek nie jest też najsprawniejszy, przez co bardzo często zanim podejmą konkretne działanie, muszą się chwile zastanowić. Na Boga Wszechmogącego, wyglądają wtedy przesłodko. Przewrócone, długo gramolą się, zanim znowu staną na nogi. Moloch wiedział o tym, i wszczepił im na plecach taką puszeczkę z koktajlami. Prymitywne komputerki na bazie czujników ciepłoty ciała i innych tam głupot serwują brzydalowi prawdziwe hormonalne Martini. I wtedy nie jest fajne, bo na pewien czas należy zapomnieć o wadach tego mutka, a skupić się bardziej na zaletach, o których szybko przekonacie się na własnej skórze. Efekt szału nie trwa długo… na szczęście!&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Jak tego uniknąć? Walić po plecach i podziurawić ukrytą pod skórą maszynkę.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Ciekawostki majora&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;i&gt;Te Mutki śmierdzą! Znaczy większość z nich nie pachnie zbyt zachęcająco, ale te walą na kilometr. Nie wiem czym są nafaszerowane, ale wystarczy że zdechnie taki, a zaraz zacznie się rozkładać, i bądź pewien, że nie tknie go nawet najbardziej wygłodzona zwierzyna. Zapaszki, jakie unoszą się w powietrzu sprawiają że masz ochotę odciąć sobie nos. Ziemie po takim ścierwie trzeba wywieźć w cholerę, bo aż strach pomyśleć co z tego wyrośnie.&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Czyli czas na standardowe podsumowanie. Jest to jednostka której głównym zadaniem jest noszenie osłon, za którymi schowają się mniejsze mutki, otwieraniem drzwi, niszczeniem przeszkód i likwidowaniem siły żywej w bezpośredniej odległości. Bardzo niebezpieczny, nieco przerażający i trudny do powstrzymania, na szczęście ograniczony przez swój własny umysł. Jak Moloch wpadnie na pomysł aby zainstalować mu coś z lepszym oprogramowaniem, ja pakuje manatki i migruję do Neodżungli&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Ciekawostki majora&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;i&gt;Bardzo ciekawe informacje dotarły do mnie ostatnio: podobno jeden z bydlaków został porażony przez prąd, a potem kompletnie zgłupiał, stracił ochotę do walki i zmienił się w 2,5 metrowe przytulane śmierdzące jak stado bizonów zwierzątko. Czekam na dokładniejsze dane.&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;Opis szczegółowy:&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Młot&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Pierwsze spotkanie: Przeciętny test Morale&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Budowa 25 &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Zręczność 10 (7 - 11)&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Percepcja 6 (5 -8)&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Ruch 0,5m/segment&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p style="font-weight: bold;" class="MsoNormal"&gt;Pancerz:&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Głowa: Ciężki&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Tułów: Bardzo Ciężki (tylko przód)&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Nogi: Ciężki&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p style="font-weight: bold;" class="MsoNormal"&gt;Uzbrojenie:&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Ciężki młot dwuręczny&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Obrażenia: C/K/K&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Wymagana siła: 21&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Słaby Punkt: Głowa ( Chroniona pancerzem)&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Redukcja ran: Nie&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Wytrzymałość: 1 krytyczna + 1 ciężka&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Ucieczka: Nie&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Proponowana wizja graficzna:&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-cwXmH-3_n0I/Ti_cecqnQQI/AAAAAAAAAPg/Fl_WoJOLoQk/s1600/M%25C5%2582otBlack.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 262px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-cwXmH-3_n0I/Ti_cecqnQQI/AAAAAAAAAPg/Fl_WoJOLoQk/s400/M%25C5%2582otBlack.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5633964074512892162" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;Rys: Paweł K. "Jarema"&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-r5Tk54NoZzc/Ti_ceNX3HaI/AAAAAAAAAPY/0RDMibKPacI/s1600/M%25C5%2582otBblack.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 273px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-r5Tk54NoZzc/Ti_ceNX3HaI/AAAAAAAAAPY/0RDMibKPacI/s400/M%25C5%2582otBblack.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5633964070407708066" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;Rys: Bartosz M. "Bartosh"&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5418833542766329200-8385266699248268452?l=martwymutek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://martwymutek.blogspot.com/feeds/8385266699248268452/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/07/mot-mutek-bestiariusz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/8385266699248268452'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/8385266699248268452'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/07/mot-mutek-bestiariusz.html' title='Młot  (Mutek) - Bestiariusz'/><author><name>Bartosh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16342584962913124526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/S_mFQRI7b5I/AAAAAAAAAFo/gJcIkN8gW70/S220/Bartoshu.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/--T6yahkDf_E/Ti_btc3rFxI/AAAAAAAAAPQ/siQTa3Tuzzo/s72-c/AkadBoj.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5418833542766329200.post-8145434005289174703</id><published>2011-06-16T14:40:00.004+02:00</published><updated>2011-06-16T14:45:03.232+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Scenariusze'/><title type='text'>Dorwać Arnu!</title><content type='html'>&lt;b style=""&gt;&lt;span style="font-size:11pt;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt;START&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:11pt;"&gt;Ktoś rzucił klątwę na indiańskie plemię przemierzające środkową część ZSA w poszukiwaniu żywności dla owiec. Przez przypadek zapędzili się na teren będący, według ich legend, łowiskiem Arnu, prastarego wilka. Szybko zawrócili, ale od wielu dni co noc ginie kilka owiec. Przy krwawych plamach widać odciski potężnych wilczych łap. Żaden czerwonoskóry nie odważy się podnieść ręki na bestię, w obawie przed zemstą duchów. Na szczęście w okolicy znaleźli się biali głupcy, którzy podejmą się upolowania szkodnika.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:11pt;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span style="font-size:11pt;"&gt;NAGRODA&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:11pt;"&gt;Trofea z zabitego zwierzęcia: Łeb ( +1 do reputacji), skóra (materiał na kamizelki)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:11pt;"&gt;Zdezelowany Pickup z pełnym bakiem.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:11pt;"&gt;Niestety gracze, jako zabójcy uduchowionego stworzenia, poproszeni zostaną o natychmiastowe opuszczenie plemienia po otrzymaniu nagród.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:11pt;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span style="font-size:11pt;"&gt;POZNAJ SWEGO WROGA&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:11pt;"&gt;Tropy wiodą wprost do zrujnowanych przedmieść dawno zapomnianego miasta. Przeszukanie terenu w końcu naprowadzi graczy na nowe tropy. Wkrótce powinni ze znacznej odległości spostrzec ogromnego wilka, który w kłębie sięga ramion dorosłego mężczyzny. Korpus zwierzęcia pozbawiony jest futra, zamiast którego widać zrogowaciałą, twardą skórę. Potężny łeb zakończony jest masywną paszczą. Zwierze jest na tyle silne, że bez problemu przekopuje zwałowiska w poszukiwaniu pokarmu. (Opis mechaniczny – patrz materiał dodatkowy)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:11pt;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:11pt;"&gt;Manuu Sokół, najstarszy wśród nomadów, miał już do czynienia z Arnu. Niechętnie rozmawia z białymi, ale przekonany do współpracy udzieli mnóstwa cennych informacji. Zwierze musi zostać wywabione poza ruiny, gdzie łatwiej go będzie osaczyć. &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Wielu próbowało go upolować, jednak bestia jest bardzo żywotna. Nie straszny jej huk wystrzałów, jednak stara się unikać ognia. Aby pokonać sławnego Arnu, należy użyć podstępu i osłabić bestię, zanim dojdzie do ostatecznej konfrontacji. Wilk jest zawzięty i zawsze walczy do końca.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-OYlWZ8Xom3Y/Tfn58AyaOgI/AAAAAAAAAPI/b3tS9C0600U/s1600/Przeciwnik%2BARNU.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 247px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-OYlWZ8Xom3Y/Tfn58AyaOgI/AAAAAAAAAPI/b3tS9C0600U/s400/Przeciwnik%2BARNU.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5618796819520305666" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;# Karta Przeciwnika: Arnu&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:11pt;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span style="font-size:11pt;"&gt;OSŁABIANIE&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:11pt;"&gt;Wciąganie Arnu w zasadzkę, gdy będzie polował, lub zastawianie na niego pułapek, będzie doskonała okazją do osłabienia &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;przeciwnika przed finałową konfrontacją. Od pomysłowości graczy oraz ich możliwości uzyskania odpowiednich porad i informacji, zależy powodzenie podobnych przedsięwzięć.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:11pt;"&gt;Wilk szykuje się na nadchodzące chłody, toteż konieczność zdobycia pożywienia przytłumi nieco inne instynkty. Być może standardowa metoda z trucizną zda w tym wypadku egzamin. Mistrz Gry może zaaranżować kilka sytuacji, w których gracze będą mieli okazję wykazać się pomysłowością. Obrażenia zadane wówczas Bestii powinny być uwzględnione podczas ostatniego starcia.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:11pt;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span style="font-size:11pt;"&gt;FINAŁ&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:11pt;"  &gt;Niechętnie instruowani przez zabobonnych Indian, gracze muszą wypłoszyć Arnu z jego kryjówki. Aby tego dokonać będzie im potrzebna pomoc, jednak przekonanie czerwonoskórych do współpracy będzie dla nich nie lada wyzwaniem. Podczas ostatecznego starcia należy uwzględnić ogromną zawziętość zwierzęcia, jego bogate doświadczenie oraz niesamowitą siłę. Sama walka może doprowadzić do sytuacji, w której gracze zostaną zmuszeni do wycofania się w ruiny i będą musieli się nieźle nakombinować, aby wyjść z tego starcia zwycięsko. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5418833542766329200-8145434005289174703?l=martwymutek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://martwymutek.blogspot.com/feeds/8145434005289174703/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/06/dorwac-arnu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/8145434005289174703'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/8145434005289174703'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/06/dorwac-arnu.html' title='Dorwać Arnu!'/><author><name>Bartosh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16342584962913124526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/S_mFQRI7b5I/AAAAAAAAAFo/gJcIkN8gW70/S220/Bartoshu.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-OYlWZ8Xom3Y/Tfn58AyaOgI/AAAAAAAAAPI/b3tS9C0600U/s72-c/Przeciwnik%2BARNU.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5418833542766329200.post-5258893283776891100</id><published>2011-05-19T21:02:00.002+02:00</published><updated>2011-05-19T21:07:19.632+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bar pod Martwym Mutkiem'/><title type='text'>Barowe Opowieści #13</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-izxaDrh9eQA/TdVpmEVDLfI/AAAAAAAAAO8/yVUyu7sIyrA/s1600/LogoBo.jpg"&gt;&lt;img style="float: right; margin: 0pt 0pt 10px 10px; cursor: pointer; width: 134px; height: 133px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-izxaDrh9eQA/TdVpmEVDLfI/AAAAAAAAAO8/yVUyu7sIyrA/s400/LogoBo.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5608505013677796850" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable  {mso-style-name:Standardowy;  mso-tstyle-rowband-size:0;  mso-tstyle-colband-size:0;  mso-style-noshow:yes;  mso-style-parent:"";  mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;  mso-para-margin:0cm;  mso-para-margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:10.0pt;  font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Witam!&lt;/span&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;Ledwie poszła fama o tym, że dzisiejsze Barowe Opowieści opatrzone są trzynastką, a już z samego rana dwóch gości z Vegas spakowało manatki i przeniosło się pod namioty, żegnając się ze mną jakbym był trędowaty. Tak to jest, jak się nie leczy paranoi. Dziwię się że ktoś wyposażony w zestaw tak wielu przesądów w ogóle decyduje się opuszczać swój dom i wozić swoje dupsko po pustkowiach. W każdym bądź razie nie ma się czego bać. Na pożary jesteśmy przygotowani, a sześć ślicznotek w moim rewolwerze ogarnie każdego twardziela, chcącego rozrabiać na moim terenie. &lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; Koniec pitolenia. Czas na występ. Niestety drinki będą dziś ciepłe, bo zepsuła mi się lodówka, a tak się składa że najbliższy spec od tego typu sprzętu skręcił dziś nogę i nici z jego pomocy. Jakieś myszowate paskudztwo wkręciło się w wentylację, toteż może wydawać się też trochę ciepło. Co? Że jakieś fatum…pech…bzdury! Dzień jak co dzień w tych okolicach.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;Każdy szanujący się wędrowiec wie, jak ważne jest przygotowanie się na wszelkie ewentualności.&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Jak już znajdzie się wariat chcący przemierzać Zasrane Stany, powinien zaopatrzyć się w elementarny ekwipunek. Ten tekst jest właśnie o tym&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Link: &lt;a href="http://martwymutek.blogspot.com/2011/05/zestaw-startowy-bohatera.html"&gt;Inne Materiały:Artykuły - Zestaw Startowy&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a href="http://martwymutek.blogspot.com/2011/05/zestaw-startowy-bohatera.html"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Sztuczki i triki, jakie poznałem w czasie moich podróży, niejednokrotnie pozwoliły mi zaskoczyć przeciwników lub rozwiązać problem, dla normalnego zjadacza szczurów nie do rozwiązania. Warto się uczyć, a życie będzie najlepszym poligonem doświadczalnym. Oto paczka ciekawych sztuczek, o jakich ostatnio słyszałem.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Link: &lt;a href="http://martwymutek.blogspot.com/2011/05/sztuczki-prosto-z-pustkowi-1.html"&gt;Inne Materiały – Sztuczki prosto z Pustkowi #1&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a href="http://martwymutek.blogspot.com/2011/05/sztuczki-prosto-z-pustkowi-1.html"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Biedne Nixon Town. Całkiem przyzwoita mieścinka tam była, dopóki mutasy nie dobrały się do mieszkańców. Borgo dostali po dupie, ale i swoje zniszczyli. Zobaczcie sami i pochylcie głowy nad zmarłymi.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Link:&lt;a href="http://martwymutek.blogspot.com/2011/05/zniszczone-nixon-town.html"&gt; Miejsca – Zniszczone Nixon Town&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a href="http://martwymutek.blogspot.com/2011/05/zniszczone-nixon-town.html"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;I co? Sufit nie spadł wam na głowę, gorzała wchodziła nawet na ciepło, a i komary jakby mniej dziś kąsały. To wszystko na dziś.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Jeszcze wiadomość od tego lenia, mianującego się podobno właścicielem tej speluny. Otóż Bartosh wprowadził pewne zmiany. Poszczególne teksty będą teraz publikowane od czasu do czasu, natomiast kiedy zbierze się ich wystarczająco dużo, zrobimy wielkie przypomnienie, czyli kolejne Barowe Opowieści. Tym razem czternaste. Goście z Vegas będą spali spokojniej.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p style="font-weight: bold;" class="MsoNormal"&gt;Do zobaczenia!&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5418833542766329200-5258893283776891100?l=martwymutek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://martwymutek.blogspot.com/feeds/5258893283776891100/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/05/barowe-opowiesci-13.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/5258893283776891100'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/5258893283776891100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/05/barowe-opowiesci-13.html' title='Barowe Opowieści #13'/><author><name>Bartosh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16342584962913124526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/S_mFQRI7b5I/AAAAAAAAAFo/gJcIkN8gW70/S220/Bartoshu.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-izxaDrh9eQA/TdVpmEVDLfI/AAAAAAAAAO8/yVUyu7sIyrA/s72-c/LogoBo.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5418833542766329200.post-7165933113027729272</id><published>2011-05-19T20:56:00.003+02:00</published><updated>2011-07-27T11:30:36.151+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Raporty z sesji'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Miejsca'/><title type='text'>Zniszczone Nixon Town</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-Fi2RFaK2jtQ/TdVotXFJAWI/AAAAAAAAAO0/tSJafkgf3RY/s1600/Nixon%2BSign.bmp"&gt;&lt;img style="float: right; margin: 0pt 0pt 10px 10px; cursor: pointer; width: 333px; height: 238px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-Fi2RFaK2jtQ/TdVotXFJAWI/AAAAAAAAAO0/tSJafkgf3RY/s400/Nixon%2BSign.bmp" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5608504039458799970" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Nixon Town miało pecha znaleźć się na drodze oddziałów Borgo, które po nieudanej eskapadzie na Teksas, szukały właśnie miejsca, w którym mogłyby przeczekać nadchodzące mroźne dni. Miasteczko wytrzymało, dzięki mężnej postawie obrońców oraz wsparciu ze strony Rangersów z Texasu, którzy w ostatniej chwili przechylili szalę zwycięstwa na stronę ludzi. Niestety ciężka walka, a przede wszystkim poprzedzający ją ostrzał moździerzowy, odcisnęły na osadzie straszne piętno.  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;Na zewnątrz&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Wjeżdżając od północy od razu natrafia się na ślady zniszczeń. Zamiast pokaźnej bramy, strzegącej wjazdy do miasteczka, widać teraz potężną wyrwę w okalającym osadę ogrodzeniu, gdzie za skleconą naprędce barykadą stoją wymizerowani strażnicy. Niektóre uszkodzenia udało się nareperować, przybijając kolejne warstwy dech, pordzewiałej blachy i przeróżnego śmiecia. Gdzie nie zdążono jeszcze z naprawą, widać ślady ognia i otwory po pociskach. Już z daleka widaćć jak niewiele wysokich budynków ocalało po walce z Borgo.&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Smród spalenizny utrzyma się pewnie przez kolejne miesiące. Południowe umocnienia mają się znacznie lepiej, chociaż tu też wprawne oko wychwyci charakterystyczne ślady prowadzonej niedawno walki. Druga brama ma się lepiej, chociaż zamiast solidnych stalowych wrót ktoś wstawił ich nędzną namiastkę, którą przebije pierwszy lepszy pojazd.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;Wewnątrz&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Najgorsze czekało wewnątrz osady. Prawie połowa budynków oberwała w trakcie ostrzału. Niektóre były w tak kiepskim stanie, że trzeba je było rozebrać i służyły teraz za źródło budulca i opału dla mieszkańców. Główny plac musiał być pokryty lejami po wybuchach, które teraz zostały zasypane i wyrównane, inną barwą odcinając się od podłoża. Wszędzie walają się kawałki gruzu oraz metalowe, ostre jak brzytwa odłamki, na których czasami można dojrzeć ślady krwi. Po Strażnicy został tylko wypalony plac. Ratusz, magazyn oraz mieszkanie i sklep Nataszy z dwupiętrowych, pokaźnych budynków zmieniły się teraz w małe klitki otoczone gruzem. Pozostawiono pomieszczenia co do których nie ma obawy, że zapadną się do środka. Podobnie kamienice mieszkalne, przy których pracowano w pocie czoła, aby nie stanowiły już zagrożenia. Kompletnie zmiotło garaż oraz budynek zajmowany niegdyś przez Trapera Carla. Na każdej ocalałej budowli znaleźć można ślady po ogniu, kulach i odłamkach.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Nowy Plan Nixon Town&lt;/span&gt; ( Uwzględniający naprawione ogrodzenia oraz budynki, lub ich części, nadające się do użytkowania)&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-Masm_mndKP4/TdVoVFY5YFI/AAAAAAAAAOs/kPyZby_l258/s1600/NT%2BOdbudowa.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 518px; height: 363px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-Masm_mndKP4/TdVoVFY5YFI/AAAAAAAAAOs/kPyZby_l258/s400/NT%2BOdbudowa.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5608503622392963154" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;                    &lt;p class="MsoNormal"&gt;Porównaj do: &lt;a href="http://martwymutek.blogspot.com/2010/07/nixon-town.html"&gt;Nixon Town przed atakiem Borgo&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;Ludzie&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Straty osady sięgają 1/3 stanu osobowego przed atakiem. Z 90 osobowej populacji ocalało 59 mieszkańców, nie wliczając w to nowo przybyłych.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Obecnie w osadzie żyje 27 mężczyzn oraz 32 kobiety&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Mężczyźni:&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;11 dzieciaków, 9 dorosłych, 7 starców&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Ważne osoby:&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Bernard Zott –&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Starzec.Były najemnik. Sparaliżowany w wyniku odniesionych ran.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Clive„Medyk” – Kompan Zotta. Cierpi na psychozę wywołaną stratą ukochanej.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Jeff Cormick – Starzec. Przedstawiciel starej władzy. Uwięziony pod ratuszem.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Peter Homested – Człowiek Cormicka i zastepca straży osady. Uwięziony pod ratuszem.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Caddilac – Dzieciak. Szkolący się na mechanika.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Gogh Junior – Dzieciak. Wścibski podopieczny Sylwii Flower.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Carl Volkensonn – Lekarz przybyły z oddziałami z Teksasu.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Vernon Doyle – Mieszkaniec i organizator sklepu.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Gomez – Dowódca straży. W śpiączce w wyniku odniesionych ran.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Kobiety:&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;9 dzieciaków, 16 dorosłych, 7 staruszek&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Ważne osoby:&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Martha Lee – Przedstawicielka starej władzy&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Sylvia Flower – Rusznikarka oraz opiekunka osieroconych dzieci.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Frida May – Przedstawicielka z ramienia Ectrori.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;W zaimprowizowanym spzitalu przebywa obecnie 12 osób, wymagających stałej opieki medycznej.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;Nekrolog&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt; &lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;31 osób zmarło na skutek ostrzału moździerzowego oraz szturmu mutantów Borgo.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Ważne straty. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Carl Traper. Główny myśliwy( Zabity wcześniej przez &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Ectrori )&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Marylin Jones &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Przedstawicielka starej władzy.( W czasie ostrzłu Ratusza )&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Natasza Borrow. Zarządczyni sklepu ( W czasie ostrzału moździerzowego)&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Mia Partick. Zarządczyni magazynu ( W czasie ostrzału moździerzowego)&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Szalona Samantha. Mieszkanka ( Postrzelona wczasie szturmu Borgo)&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Veronica Hong. Najemniczka z oddziału Zotta (Postrzelona w czasie szturmu Borgo)&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Dodatkowo w czasie walk zginęło pięć osób z patrolu Ectrori oraz nieustalona liczba żołnierzy z Teksasu.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;Ekonomia&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt; &lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Osada straciła znaczną część zasobów wody pitnej oraz zgromadzonego na czas mrozów pożywienia. Działania mieszkańców koncentrują się na zabezpieczeniu i rozebraniu zniszczonych budynków, odzyskiwaniu straconego mienia oraz naprawie infrastruktury uszkodzonej w wyniku szturmu. Wszyscy oczekują na przybycie karawan kupieckich.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Stopień zaopatrzenia osady:&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Żywność i woda – na około 10 dni&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Broń i amunicja – brak&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Leki i śr. opatrunkowe – brak&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Paliwo – brak&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Opał – na około 5 dni&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Nadchodzący miesiąc będzie najmroźniejszy od wielu lat. Uprawa pól jest niemożliwa. Większość zwierzyny i istot na które można polować uciekła przepłoszona walkami.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;Władza&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Rządząca w osadzie Trójca w chwili obecnej nie sprawuje swojej funkcji. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Cormick uwięziony, Jones nie żyje. Martha Lee przekazała władzę niejakiemu Aghatonowi. Przybyszowi oraz byłemu policjantowi z Nowego Jorku. Rozbici mieszkańcy akceptują jej decyzję.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;Obrona&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;W wyniku ataku zginęli niemal wszyscy strażnicy. W osadzie pozostało niewielu ludzi posiadający umiejętności przydatne przy obronie miasta. Około 15 osób uwzględniając przybyszów, jest w stanie bronić osady przed napastnikami.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Zasoby broni i amunicji nie wystarczają do zorganizowania skutecznej ochrony.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Osada dysponuje:&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Broń krótka: 4 sztuki (2 rewolwery, 2 pistolety)&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Broń długa: 3 sztuki ( Winchester, Dwururka, Strzelba myśliwska )&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Granaty: 1 sztuka (zaczepny)&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Amunicja:&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Łącznie:&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;11 naboi do pistoletów&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;6 naboi do rewolwerów&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;4 naboje Winchester&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;2 naboje 7.62mm do karbinu&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;5 naboi śrutowych&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Infrastruktura obronna: &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Lekko uszkodzone ogrodzenia wokół osady&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Brak północnej bramy (Barykada)&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Brama południowa&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;4 budynki mogące być dobrymi punktami strzeleckimi.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5418833542766329200-7165933113027729272?l=martwymutek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://martwymutek.blogspot.com/feeds/7165933113027729272/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/05/zniszczone-nixon-town.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/7165933113027729272'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/7165933113027729272'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/05/zniszczone-nixon-town.html' title='Zniszczone Nixon Town'/><author><name>Bartosh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16342584962913124526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/S_mFQRI7b5I/AAAAAAAAAFo/gJcIkN8gW70/S220/Bartoshu.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-Fi2RFaK2jtQ/TdVotXFJAWI/AAAAAAAAAO0/tSJafkgf3RY/s72-c/Nixon%2BSign.bmp' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5418833542766329200.post-8908747178243698269</id><published>2011-05-19T20:48:00.004+02:00</published><updated>2011-05-21T20:14:36.116+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Inne materiały'/><title type='text'>Sztuczki prosto z Pustkowi #1</title><content type='html'>&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable  {mso-style-name:Standardowy;  mso-tstyle-rowband-size:0;  mso-tstyle-colband-size:0;  mso-style-noshow:yes;  mso-style-parent:"";  mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;  mso-para-margin:0cm;  mso-para-margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:10.0pt;  font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;Sztuczka: Precz z łapami! &lt;/b&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b style=""&gt;Wymagania:&lt;/b&gt; Leczenie chorób 2+, Leczenie ran 2+, Charakter 12-&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;Opis: &lt;/b&gt;&lt;i style=""&gt;Goście są pod wrażeniem, ale ty po prostu nie masz ochoty, żeby jakiś konował grzebał coś w przy twoim ciele. Cholera wie, gdzie ten pajac uczył się fachu… może obejrzał jakieś seriale medyczne, i zgrywa cwaniaka. Niech trzyma swoje brudne łapska przy sobie. Sam wiesz, jak o siebie zadbać! Znasz swoje ciało lepiej.&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;Działanie:&lt;/b&gt; Gdy stosujesz na sobie umiejętność Leczenia ran lub Leczenia chorób zdajesz testy o poziom niższe niż wymaga od ciebie MG. On nie zna cię tak dobrze jak ty siebie i nie ma pojęcia, że istnieją prostsze sposoby radzenia sobie z problemem. Jednak, gdy próbujesz użyć tych umiejętności na kimś innym podchodzisz do tego bardzo niechętnie i działasz niedokładnie, byle by pacjent się odwalił. Ta cecha przeznaczona jest wyłącznie dla wyjątkowych gburów i samotników. Uwaga! Decyzją MG użytkownik sztuczki ma szansę zyskać negatywną reputację jako człowiek, który nie ma ochoty pomagać innym w potrzebie.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Autor: Przemysław H. „Luc_er”&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;          &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;Sztuczka: Grom z jasnego nieba&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;Wymagania:&lt;/b&gt; Karabiny 4+, Percepcja 16+, Maskowanie 2+, Charakter 12-&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;Opis:&lt;/b&gt; &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;i style=""&gt;Co z tego, że jest ich pięciu, a ty jeden. Co z tego, że mają przewagę uzbrojenia i pełne magazynki, kiedy ty masz dwa naboje. Co z tego, że wyglądają na twardzieli, co to zabijają samym wzrokiem. Oni są tam odkryci jak na talerzu, a ty jesteś tu, niewidoczny i bezpieczny. Ty się zwiniesz zanim się zorientują, że jeden z nich miał dziś wyjątkowego pecha…&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;Działanie:&lt;/b&gt; Gdy chcesz oddać strzał snajperski do istoty (osoby, zwierzęcia, etc.) które się tego nie spodziewa (nie zdaje sobie sprawy z zagrożenia i twojej obecności) i dodatkowo jesteś pewny, że twoja kryjówka jest dobrze zamaskowana (Łatwy test Maskowania) otrzymujesz 20% ułatwienie do testu, ze względu na duży komfort psychiczny jaki odczuwasz. Sztuczka przeznaczona dla osób o słabym charakterze, na które stres związany z bezpośrednim kontaktem z wrogiem działa mocniej.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Autor: Przemysław H. „Luc_er”&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;      &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;Sztuczka: Oczy psychopaty&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;Wymagania: &lt;/b&gt;Perswazja 5+, Charakter 14+&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;Opis: &lt;/b&gt;&lt;i style=""&gt;Moja broń zacięła się dzisiaj już sześć razy, a ponoć siódemka to szczęśliwa liczba. To jak? Myślicie że macie farta, frajerzy, czy wolicie nie kusić losu?&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;Działanie:&lt;/b&gt; Postać świetnie przekonuje, że nie warto z nim zadzierać. Jeżeli bohater zda Trudny test Perswazji, a większość przeciwników nie zda Trudnego testu Postrzegania emocji to nawet jeśli mają przewagę, zrezygnują z konfrontacji z bohaterem.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Autor: Paweł K. „Jarema"&lt;/p&gt;      &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;Sztuczka: Mur, beton… po prostu ściana.&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Wymagania:&lt;/b&gt; Spryt 9-&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=""&gt;Opis&lt;i&gt;: &lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;i&gt;Stanie taki przed tobą 2 metry w szerz i wzwyż, gapi się na ciebie tymi tępymi małymi oczkami. Co robić? Na takiego żaden blef nie podziała. Po prostu jest na to za głupi. Tak człowieku! Ty myślałeś że inteligencja popłaca.&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Działanie: &lt;/b&gt;Testy Blef, Zastraszanie, Perswazja, Postrzeganie emocji wobec tej postaci są o stopień trudniejsze.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Autor: Paweł K. „Jarema”&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt; Sztuczka: „Pachnąca” zabawka&lt;/b&gt;.&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;Wymagania:&lt;/b&gt; Charakter 12+ Opieka nad zwierzętami 3+ Oswojone zwierze.&lt;/p&gt;        &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;Opis:&lt;/b&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zawsze zastanawiałem się dlaczego Mike nosił w kieszeni obślinioną maskotkę swojego psa. Okazało się że nauczył Azora chować swoją zabawkę w wozie dowodzenia. Przypięliśmy psiakowi meldunek, dostał zabawkę w zęby, i pół godzinki później mieliśmy wsparcie w postaci dowódcy skarżącego się, że Azor ukrył coś śmierdzącego w jego plecaku.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;Działanie:&lt;/b&gt; Twój zwierzak chowa swoją zabawkę w określonym przez Ciebie miejscu. Wystarczy Ci około godzina, aby zwierzak zapamiętał to miejsce i na dany sygnał przyniósł tam śmierdzącego pluszaka. Dzięki tej sztuczce możesz odesłać pupila w bezpieczne miejsce.&lt;/p&gt;      &lt;p class="MsoNormal"&gt;Jeśli odległość jest zbyt duża (Powyżej 2km), zwierze musi zdać test Sprytu, inaczej zgubi się i powróci do właściciela. Poziom testu dla pupila określa MG.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Autor: Bartosz M. „Bartosh”&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;Sztuczka: Jaka pułapka? Gdzie?&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;Wymagania: &lt;/b&gt;Percepcja 13+ Przygotowywanie pułapek 2+ Maskownie 2+&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;Opis&lt;/b&gt;: &lt;i style=""&gt;Kirsten wzięła jakiś granat i kilka stalowych żyłek i poszła przygotować pułapkę… no i to był błąd. Babeczka ma talent, ale nie jest zbyt rozgarnięta. Wszystko zamaskowała tak perfekcyjnie, że wkrótce sama nie mogła jej dojrzeć. Prze pół godziny czołgała się w kierunku obozu, nie chcąc wleźć na własną Niespodziankę.&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;Działanie:&lt;/b&gt; Dobra pułapka, to niewidoczna pułapka. Hołdując tej zasadzie zawsze starasz się maksymalnie zamaskować to, co przygotowałeś. Zdajesz o poziom trudniejszy test Przygotowywania pułapek, przy czym dodajesz też wartość umiejętności Maskowanie. Jeśli Ci się powiedzie, przeciwnik prawie na pewno nie wykryje pułapki. Dlaczego? Gdyż zdaje test Wypatrywania o DWA poziomy trudniejszy. &lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;Autor: Bartosz M. „Bartosh” &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5418833542766329200-8908747178243698269?l=martwymutek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://martwymutek.blogspot.com/feeds/8908747178243698269/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/05/sztuczki-prosto-z-pustkowi-1.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/8908747178243698269'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/8908747178243698269'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/05/sztuczki-prosto-z-pustkowi-1.html' title='Sztuczki prosto z Pustkowi #1'/><author><name>Bartosh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16342584962913124526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/S_mFQRI7b5I/AAAAAAAAAFo/gJcIkN8gW70/S220/Bartoshu.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5418833542766329200.post-2955359704597616207</id><published>2011-05-19T20:07:00.017+02:00</published><updated>2011-10-28T13:08:46.328+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Poligon Mistrza Gry'/><title type='text'>Zestaw Startowy Bohatera</title><content type='html'>&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;Mechanika zestawu startowego&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;Każda  z wymienionych poniżej rzeczy może wchodzić w skład zestawu startowego, z  którym nasz dzielny bohater lub nasza dzielna bohaterka wyruszą w  świat. Aby wprowadzić nieco urozmaicenia i uniknąć molochowej produkcji  szablonów, proponuję za każdy przedmiot, który zostanie włączony do  zestawu startowego, rzucić k20&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;Tabela:&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;1-2 &lt;/span&gt; - Ten sprzęt jest prawie nowiutki i czekał cierpliwie w skrzyni właśnie  na moment, gdy zdecydujesz sie opuścić rodzinne strony. Zapytaj MG o  jakiś bonus, a nuż w rozkojarzeniu zgodzi się na coś ekstra. Ja do moich  ślicznych butów dostałem czarną pastę. W mieście takie laczki robią  furorę.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;3-11&lt;/span&gt; - Standardowo znoszony, ale zdatny do użytku. Szału nie ma, ale przynajmniej nie trzeba nic kombinować.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;12-18&lt;/span&gt;  - Lepiej się nie przyzwyczajaj, chyba że weźmiesz się do roboty i co  nieco podreperujesz (Patrz uszkodzenia). Nie przypominaj się mistrzowi,  bo może to wykorzystać&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;19-20&lt;/span&gt;  - Niestety sprzęt nadaje się do wyrzucenia. Uszkodzenia są zbyt  wielkie, aby opłacało się cokolwiek naprawiać. Musisz użyć substytutu.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;Substytuty.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;Jeżeli  na kości padnie pechowy przedział, gracz praktycznie nie może użyć  wspomnianego sprzętu i wielu przypadków będzie musiał nieźle  zakombinować aby znaleźć jakiś substytut. Za duże resztki butów owinięte  folią, tobół z prześcieradła zamiast plecaka, czy zszyty z jednej  strony rękaw, robiący za ciepłą czapę, to właśnie tymczasowe zamienniki,  które trzeba sobie znaleźć. Łażenia bez butów nie polecam, chyba że  gracz planuje magiczną podróż po plażach zachodniego wybrzeża.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;!--[if !mso]&gt; &lt;style&gt; v\:* {behavior:url(#default#VML);} o\:* {behavior:url(#default#VML);} w\:* {behavior:url(#default#VML);} .shape {behavior:url(#default#VML);} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable  {mso-style-name:Standardowy;  mso-tstyle-rowband-size:0;  mso-tstyle-colband-size:0;  mso-style-noshow:yes;  mso-style-parent:"";  mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;  mso-para-margin:0cm;  mso-para-margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:10.0pt;  font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;IGŁA I NIĆ&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-8BTfJ_uKuxE/TdVdgW8S1CI/AAAAAAAAANM/CpJom2wFWuY/s1600/Ig%25C5%2582a.BMP"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 277px; height: 270px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-8BTfJ_uKuxE/TdVdgW8S1CI/AAAAAAAAANM/CpJom2wFWuY/s320/Ig%25C5%2582a.BMP" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5608491721455490082" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Igła i nić&lt;/span&gt; - Niezbędne narzędzie każdego podróżnika. Dzięki temu zestawowi naprawisz ubranie oraz znaczną część ekwipunku. Od biedy zszyjesz nawet ranę, jeśli nie masz pod ręką felczera. Przed wojną był taki gość, MacGyver, który potrafił z niczego wykombinować niesamowite rzeczy. Gdyby miał jeszcze igłę i nić, został by władcą&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;świata. Gdybym nagle miał zostać pozbawiony całego majątku i miał prawo zachować jedną rzecz, zabrał bym ze sobą właśnie to.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Uszkodzenia:&lt;/span&gt; Ułamana igła, słaba nić&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;KUBEK ALUMINIOWY&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-NxeeFYjlNFc/TdVeO1FpjzI/AAAAAAAAANk/WWKYfTsP3Pw/s1600/Kubas.bmp"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 279px; height: 272px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-NxeeFYjlNFc/TdVeO1FpjzI/AAAAAAAAANk/WWKYfTsP3Pw/s320/Kubas.bmp" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5608492519821774642" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kubek aluminiowy&lt;/span&gt; - ( Stalowa miska, menażka) Co w tym wyjątkowego? Otóż trzymasz w łapie w miarę czysty przedmiot, co do którego masz pewność że nie było używane jako nocnik, które nie przecieka, i które możesz włożyć w gorący popiół, celem podgrzania zawartości. Twoje własne naczynie, którym nie podzielisz się z nikim. To tam znajdziesz kilkanaście cennych kropel która spłyną tam w nocy z ustawionego obok foliowego skraplacza. W większości barów nalewają tylko do przyniesionych naczyń, aby w razie czego nie dawać gościom do ręki niebezpiecznego pocisku.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Uszkodzenia:&lt;/span&gt; Naderwane uchwyty, odgniecenia, przecieka&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;KOC&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-MZxrwfMSJsI/TdVeOw6spWI/AAAAAAAAANc/x5rA9TgrK3w/s1600/Koc.bmp"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 277px; height: 270px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-MZxrwfMSJsI/TdVeOw6spWI/AAAAAAAAANc/x5rA9TgrK3w/s320/Koc.bmp" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5608492518702097762" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Koc&lt;/span&gt; - prostokątny kawał grubego materiału, który będzie Twoim łóżkiem, gdy przyjdzie ci wypoczywać z dala od ludzkich osad. Dzięki niemu utrzymasz przy sobie życiodajne ciepło, gdy temperatura spadnie poniżej zera. Tym właśnie kocem powinni przykryć twoje ciało, gdyby przyszło ci zemrzeć. Ale nie przykryją, tylko zagarną go dla siebie, bo dodatkowy, ciepły koc to coś, na co warto poświęcić miejsce w swoim plecaku.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Uszkodzenia&lt;/span&gt;: Poszarpane, prujące się brzegi, rozdarcia&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;CHUSTA&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-D7U3D5e5XhM/TdVdf1q9HcI/AAAAAAAAAM8/_stJrrcIsUA/s1600/Chusta.BMP"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 275px; height: 269px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-D7U3D5e5XhM/TdVdf1q9HcI/AAAAAAAAAM8/_stJrrcIsUA/s320/Chusta.BMP" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5608491712524393922" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Chusta&lt;/span&gt; - Fragment cienkiego materiału, którego przeznaczenie ograniczone jest tylko twoją wyobraźnią. Możesz zasłonić twarz lub przykryć głowę, zrobić tobołek, użyć jako bandaża lub skrępować przeciwnika. Wyczyścisz nią broń, i o ostateczności możesz użyć jako źródła materiału potrzebnego do reperowania innych przedmiotów codziennego użytku. Bez chusty ani rusz!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Uszkodzenia&lt;/span&gt;: Rozerwanie, rozdarcie, dziury.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;BUTY&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-Lk73Lp2nF7k/TdVdf2G22TI/AAAAAAAAAM0/qmpW0kmn_Vo/s1600/Buty.BMP"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 277px; height: 270px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-Lk73Lp2nF7k/TdVdf2G22TI/AAAAAAAAAM0/qmpW0kmn_Vo/s320/Buty.BMP" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5608491712641423666" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Buty&lt;/span&gt; - Nie wierz co mówią inni. Dobre i wytrzymałe buty to podstawa. Każda kobieta powie ci, że rozmiar ma znaczenie. I będzie miała cholerną rację. Jak źle dobierzesz obuwie, to daleko nie zajdziesz. Jak będzie za duże, to nawet jak wypchasz nadmiar miejsca szmatami, skręcisz sobie kostkę na pierwszej lepszej kupie gruzu. Jak będą za małe, każdy krok będzie dla ciebie męką, a twoje stopy zamienią się w jedna wielką ranę. Muszą być idealne. Ale liczy się też jakość. W ruinach często możesz natknąć się na tandetny badziew, który przy byle okazji rozleci ci się na nodze. I pamiętaj, żeby za nic w świece nie czyścić ich na połysk. Nie raz widziałem jak mordowano za dobre buty. Nie ma co kusić losu.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Uszkodzenia&lt;/span&gt;: Zerwane sznurówki, odchodząca podeszwa,&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;PLECAK&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Yw8yEaGnjPY/TdVePuXcHYI/AAAAAAAAAN8/83B4jbHcMkM/s1600/Plecak.BMP"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 277px; height: 271px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-Yw8yEaGnjPY/TdVePuXcHYI/AAAAAAAAAN8/83B4jbHcMkM/s320/Plecak.BMP" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5608492535197212034" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Plecak&lt;/span&gt; – Chcąc być gotowym na wszelkie niedogodności, musisz mieć przy sobie naprawdę masę sprzętu. Jeśli miałbym wybrać przedmiot który jest, obok butów, najbardziej istotny dla początkującego podróżnika, to jest to bez wątpienia plecak. Dobry plecak musi być pojemny, żebyś mógł upchnąć w nim jak najwięcej. Ważne żeby miał kilka przegródek i kieszeni, dzięki temu nie będziesz musiał pod ostrzałem wywalać wszystko na ziemię, szukając bandaża. Torba golfowa też może służyć za plecak, ale nie polecał bym tego. Nowoczesny plecak pozwala sprytnie rozłożyć ciężar ładunku, dzięki czemu przy załadowaniu całego potrzebnego majdanu dasz sobie jakoś radę nawet na niepewnym gruncie. Kilogramy mają znaczenie, o czym też wie każda kobieta. Pamiętaj, że wciąż najbardziej popularnym sposobem wymiany jest barter. Dobry plecak pozwoli zabrać ci kilka dodatkowych kilogramów cennych gambli, za które potem zaszalejesz, jeśli nie skroi ci ich ktoś po drodze. &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Uszkodzenia&lt;/span&gt;: Rozdarcia, urwane uchwyty, dziury&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;        &lt;p class="MsoNormal" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;NÓŻ&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-YC2EXwX40eA/TdVePkK_E_I/AAAAAAAAAN0/LleoPWLg_Zo/s1600/Noz.BMP"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 277px; height: 269px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-YC2EXwX40eA/TdVePkK_E_I/AAAAAAAAAN0/LleoPWLg_Zo/s320/Noz.BMP" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5608492532460622834" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Nóż &lt;/span&gt;- Solidna rękojeść i dobrze naostrzona stal. Może nie jest to typowy nóż bojowy, ale od biedy i tym możesz wybebeszyć gościa, który będzie chciał rozwalić ci łeb. Kroi, tnie, zdziera, struga i wbija się w miarę miękkie powierzchnie. Warto utrzymać w czystości, jako że często ostrze będzie miało o czynienia z syfem, którego z pewnością nie chciał byś jeść razem z pokrojonymi sucharami. Nóż to podstawowe narzędzie, które świetnie sprawdzi się w każdej sytuacji. Natura wyposażyła nas w słabe zęby i kruche paznokcie, więc musimy jakoś sobie radzić.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Uszkodzenia:&lt;/span&gt; Niestabilne ostrze, zniszczona rękojeść, tępa krawędź tnąca&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ŁYŻKA&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-5B_eIIbgNZ4/TdVePGE1oCI/AAAAAAAAANs/0Wj-74RsNzQ/s1600/%25C5%2581yzka.BMP"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 277px; height: 270px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-5B_eIIbgNZ4/TdVePGE1oCI/AAAAAAAAANs/0Wj-74RsNzQ/s320/%25C5%2581yzka.BMP" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5608492524381773858" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Łyżka&lt;/span&gt; - To taki przyrząd, dzięki któremu nie będziesz musiał jeść strawy brudnymi łapami. Z kubkiem lub miską tworzą ekskluzywną zastawę stołową. Jeden z tych przedmiotów, bez których świetnie sobie poradzisz, ale które warto mieć. Po wypolerowaniu wypukłej strony można użyć jako substytutu lusterka, pomocnego, gdy będziesz chciał przed walką zrobić siebie "na bóstwo".&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Uszkodzenia&lt;/span&gt;: Wygięcia, złamany uchwyt&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;SWETER&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-qK8JgQkJuOQ/TdVerTvJqEI/AAAAAAAAAOU/gWZaE5_L6fo/s1600/Sweter.BMP"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 277px; height: 269px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-qK8JgQkJuOQ/TdVerTvJqEI/AAAAAAAAAOU/gWZaE5_L6fo/s320/Sweter.BMP" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5608493009085245506" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Sweter&lt;/span&gt; – Wiem, że teraz żar leje się z nieba i myślisz sobie pewnie „po jaką cholerę ci ten sweter”. Są takie okolice, gdzie w dzień smażysz się na skwarki, a w nocy temperatura spadnie do zera. I właśnie wtedy właśnie nagle ten milusi i miękki przyodziewek stanie się twoim najlepszym przyjacielem. Jeśli jeszcze nie masz, to szybko skombinuj sobie jakiś, nawet jeśli trafisz na egzemplarz z różowej wełny z wyhaftowaną na piersi gruszką. Po zrolowaniu zawsze może robić za poduszkę.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Uszkodzenia&lt;/span&gt;: Dziury, prujące się brzegi.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;SPODNIE&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-cNw3AnBG5pU/TdVerRG_HNI/AAAAAAAAAOM/IVxF_KrwTIg/s1600/Spodnie.BMP"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 277px; height: 269px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-cNw3AnBG5pU/TdVerRG_HNI/AAAAAAAAAOM/IVxF_KrwTIg/s320/Spodnie.BMP" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5608493008379911378" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Spodnie&lt;/span&gt; - Spodnie w kancik są dobre w Vegas lub innym miejscu, gdzie liczy się szyk. Świat mody na Pustkowiach rządzi się przede wszystkim praktycznością i wytrzymałością. Spodnie to element, który w czasie walk i tułaczek zużywa się niemal tak szybko jak buty. Pamiętaj: wygoda i wytrzymałość. Jak ich nie dopasujesz, to utrudnią ci ruchy, a jak zamiast solidnych dżinsów zdecydujesz się na lajkrę, zmienisz zdanie przy pierwszym biegu po gruzowisku, gdy twoje nogi będą tak poobcierane, że będą wyglądały jak kawał surowego mięcha. W lajkrze nie będziesz też wyglądał zbyt męsko.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Uszkodzenia:&lt;/span&gt; Rozcięcia, rozdarcia, dziury, przetarcia, zabrudzenia&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;KURTKA&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-JLnq2JATXhU/TdVerA8WdMI/AAAAAAAAAOE/yHnGTeVFbww/s1600/P%25C5%2582aszcz.BMP"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 276px; height: 269px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-JLnq2JATXhU/TdVerA8WdMI/AAAAAAAAAOE/yHnGTeVFbww/s320/P%25C5%2582aszcz.BMP" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5608493004040336578" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kurtka&lt;/span&gt; - ( Płaszcz, Ortalion) - Jak wygląda dobra kurtka? Przede wszystkim ważne, żeby miała kilka kieszeni, gdzie upchniesz rzeczy które chciałbyś mieć pod ręką, jak np bandaż lub zapasowy magazynek. Jeżeli zażyczysz sobie płaszcz w kolorze ostrego różu, będziesz idealnym celem niemal w każdych warunkach, więc wybierz lepiej coś o kolorach bardziej dostosowanych do współczesnej palety barw. Kolejny czynnik: nieprzemakalność, lub chociaż ograniczona wchłanialność wody. Może to dziwne, kiedy opadów jak na lekarstwo, ale już tak niestety jest, że jak lunie , to porządnie, a chodzenie w przemoczonych ciuchach to nie jest dobry pomysł, zwłaszcza że twoja skóra nie chciała by mieć do czynienia z deszczem, który nawiał do nas od strony Molocha. Aha, kilka słów o ortalionie: Może i jest nieprzemakalny, ale podobno przed wojną tylko gość z przypowieści, Chuck Norris, potrafił skradać się w ortalionie.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Uszkodzenia&lt;/span&gt;: Rozcięcia, rozdarcia, dziury, przetarcia, zabrudzenia&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;        &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;CZAPKA BAWEŁNIANA&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-zzvqUb3uuGY/TdVdgOx5gpI/AAAAAAAAANE/-TWb4NsIzgQ/s1600/Czapka.BMP"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 277px; height: 270px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-zzvqUb3uuGY/TdVdgOx5gpI/AAAAAAAAANE/-TWb4NsIzgQ/s320/Czapka.BMP" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5608491719264404114" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Czapka bawełniana&lt;/span&gt; - W chłodne, nocne godziny ciepło grubego materiału ochroni twoją głową przed wywianiem resztek rozumu. Po zwinięciu zajmuje niewiele miejsca, przez co tym bardziej warto mieć ją przy sobie. Tutaj też radził bym unikać zbyt jaskrawych kolorów, chyba że chcesz świecić jak lampa sygnalizacyjna, ku uciesze wrogich snajperów.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Uszkodzenia:&lt;/span&gt; dziury, rozdarcia, prujące się krawędzie&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;KAPELUSZ&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-ERA8OtdeeQ4/TdVdgnc0VII/AAAAAAAAANU/4mz15BKJFtk/s1600/Kapelusz.BMP"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 277px; height: 270px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-ERA8OtdeeQ4/TdVdgnc0VII/AAAAAAAAANU/4mz15BKJFtk/s320/Kapelusz.BMP" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5608491725886870658" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kapelusz&lt;/span&gt; - ( Czapka z daszkiem ) - Może i nie uchroni przed zimnem, ale jest to niezastąpiony element stroju, kiedy słońce siedzi wysoko na niebie. Moja matka, zanim dopadła ją choroba popromienna, mawiała mi, że jak nie będę nosił czapki to słońce wypali mi wszystkie włosy. Skutkowało. Udar słoneczny to poważna rzecz, więc warto chronić nasz biologiczny komputerek. Drugi bonus, to rondo kapelusza, lub daszek czapki, które rzucają nieco cienia na twoją twarz, przez co w ostrym słońcu będziesz mógł spokojnie lustrować okolicę, w czasie kiedy głąb bez czapki i okularów będzie szedł po omacku jak kret. &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Uszkodzenia:&lt;/span&gt; Dziury, rozcięcia, odkształcenia&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;KOSZULKA&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-ESN-JEum1yQ/TdVizwxOwtI/AAAAAAAAAOk/YzIjTd_3YpI/s1600/Tshirt.BMP"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 277px; height: 270px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-ESN-JEum1yQ/TdVizwxOwtI/AAAAAAAAAOk/YzIjTd_3YpI/s320/Tshirt.BMP" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5608497552364061394" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Koszulka&lt;/span&gt;- Znałem kiedyś gościa który był na tyle głupi, że podczas pieszej wędrówki bezdrożami ściągnął koszulkę i świecił gołą klatą, twierdząc że w takim upale skórze nie potrzeba dodatkowego grzania. Gość spalił się na skwarke, i w nocy płakał jak dziecko, nie mogąc wytrzymać potwornego bólu. Niefortunnie akurat koło naszego obozowiska kręcili się bandyci, więc mój kumpel palnął głupka w głowę, żeby tamten zemdlał i nie zdradził naszych pozycji. Kolega trochę przesadził i nad ranem pochowaliśmy nieszczęśnika. Skóra schodziła z niego płatami. Więc pamiętaj: nie rozstawaj się ze swoim tiszertem. Mała rada - po długiej podróży każda koszulka wygląda jak przerobiona w pysku psa-mutka. Noś w plecaku drugą, zapasową, którą ubierz zanim wejdziesz między ludzi. To ze jest apokalipsa nie znaczy, że mamy wyglądać jak Szczury.&lt;/span&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Uszkodzenia&lt;/span&gt;: Dziury, przetarcia, rozcięcia, rozdarcia, prujące się krawędzie.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5418833542766329200-2955359704597616207?l=martwymutek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://martwymutek.blogspot.com/feeds/2955359704597616207/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/05/zestaw-startowy-bohatera.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/2955359704597616207'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/2955359704597616207'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/05/zestaw-startowy-bohatera.html' title='Zestaw Startowy Bohatera'/><author><name>Bartosh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16342584962913124526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/S_mFQRI7b5I/AAAAAAAAAFo/gJcIkN8gW70/S220/Bartoshu.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-8BTfJ_uKuxE/TdVdgW8S1CI/AAAAAAAAANM/CpJom2wFWuY/s72-c/Ig%25C5%2582a.BMP' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5418833542766329200.post-8964005732759268136</id><published>2011-04-28T11:31:00.004+02:00</published><updated>2011-04-28T11:46:26.575+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bar pod Martwym Mutkiem'/><title type='text'>Barowe Opowieści #12</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-XeExnde1920/Tbk0uT9AzWI/AAAAAAAAAMs/rPND9LaFwvo/s1600/LogoBo.jpg"&gt;&lt;img style="float: right; margin: 0pt 0pt 10px 10px; cursor: pointer; width: 134px; height: 133px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-XeExnde1920/Tbk0uT9AzWI/AAAAAAAAAMs/rPND9LaFwvo/s400/LogoBo.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5600565581846728034" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable  {mso-style-name:Standardowy;  mso-tstyle-rowband-size:0;  mso-tstyle-colband-size:0;  mso-style-noshow:yes;  mso-style-parent:"";  mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;  mso-para-margin:0cm;  mso-para-margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:10.0pt;  font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;o:shapedefaults ext="edit" spidmax="1026"&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;o:shapelayout ext="edit"&gt;   &lt;o:idmap ext="edit" data="1"&gt;  &lt;/o:shapelayout&gt;&lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;br /&gt;Burza piaskowa dała nam się solidnie we znaki i niemal przez cały dzień starłem się usunąć zwały piachu sprzed wejścia do baru. W barze siedzi dziś niemal cała okolica, starając się choć trochę odsapnąć od całodziennej harówki. Dziś będzie na bogato, bo przed kilkoma godzinami zawitała do nas karawana kupiecka z Dallas. Ludzie w końcu mogli wymienić gromadzone gamble na leki i amunicję, a jak zaopatrzyłem się w kilka Teksańskich alkoholowych specjałów. Każdy ma ochotę wypić coś mocniejszego, więc myślę że przez kilka kolejnych dni będę w stanie serwować tylko wodę i jakieś piwne popłuczyny, jaki jeszcze zostały mi z zapasów. Jak się bawić, to się bawić.  &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Po raz dwunasty spotykamy się w tym barze aby posłuchać przeróżnych opowieści z wszystkich zakątków Zasranych Stanów. Jako szanujący się barman muszę dbać o swoich klientów, toteż serdecznie zapraszam do zapoznania się z dzisiejszym repertuarem historyjek.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Zaczniemy od starego raportu na temat pewnej Molochowej zabaweczki. Jest to chyba przykład tego że Blaszak ma nie po kolei w procesorach wypuszczając taki badziew.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a href="http://martwymutek.blogspot.com/2011/04/infektor-bestiariusz.html"&gt;Link: Inne materiały – Bestiariusz – Infektor&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Tę historyjkę opowiadał mi pewien staruszek, któremu za darmochę sprezentowałem szklankę wody. Podobno był świadkiem tego, jak w jednym miasteczku po ataku w 2020 roku rozkręciła się niezła impra. Prawdziwe Death Parade.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a href="http://martwymutek.blogspot.com/2011/04/imprezka.html"&gt;Link: Opowiadania – Imprezka&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Jeżeli na sali są jacyć Sędziowie, proszeni są teraz o wyjście na papieroska na zewnątrz. Czas na opowieść o tym jak szybko dorobić się w Nowym Jorku na transporcie towarów. Niekoniecznie pod nadzorem tamtejszych władz.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a href="http://martwymutek.blogspot.com/2011/04/nowy-jork-przemytnicy.html"&gt;Link: Inne materiały – Szemrane Interesy – Nowy Jork: Przemytnicy&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Tym razem na spacerek powinni wyjść duchowni i kaznodzieje, i niech nie zapomną pobłogosławić frontowych drzwi mojego zacnego zajazdu. Rzecz będzie o sekciarzach którzy w Salt Lake City zastąpili zwykłych bandziorów w roli grabieżców i wyzyskiwaczy.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a href="http://martwymutek.blogspot.com/2011/04/salt-lake-sekciarze.html"&gt;Link: Inne materiały – Szemrane Interesy – Salt Lake: Sekciarze&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Co dokładnie wydarzyło się w knajpie u Rudej Cindy, nie wiadomo aż do dziś. Pamiętam tylko że znaleziono tam panienkę którą ktoś wyprawił jak prosiaka. Jakiś kultysta czy standardowy w tych czasach szaleniec? Cholera ich tam wie. Ważne że w naszej skromniej mieścinie nic takiego się jeszcze nie wydarzyło.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a href="http://martwymutek.blogspot.com/2011/04/morderstwo-u-rudej-cindy.html"&gt;Link: Scenariusze – Morderstwo u Rudej Cindy&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:12pt;"  &gt;That’s all Folks! Do zobaczenia na kolejnej pogawędce przy barze&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5418833542766329200-8964005732759268136?l=martwymutek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://martwymutek.blogspot.com/feeds/8964005732759268136/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/04/barowe-opowiesci-12.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/8964005732759268136'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/8964005732759268136'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/04/barowe-opowiesci-12.html' title='Barowe Opowieści #12'/><author><name>Bartosh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16342584962913124526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/S_mFQRI7b5I/AAAAAAAAAFo/gJcIkN8gW70/S220/Bartoshu.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-XeExnde1920/Tbk0uT9AzWI/AAAAAAAAAMs/rPND9LaFwvo/s72-c/LogoBo.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5418833542766329200.post-6937036278359713592</id><published>2011-04-28T11:17:00.001+02:00</published><updated>2011-04-28T11:18:06.925+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Inne materiały'/><title type='text'>Salt Lake: Sekciarze</title><content type='html'>&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable  {mso-style-name:Standardowy;  mso-tstyle-rowband-size:0;  mso-tstyle-colband-size:0;  mso-style-noshow:yes;  mso-style-parent:"";  mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;  mso-para-margin:0cm;  mso-para-margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:10.0pt;  font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 11pt; font-family: Calibri;"&gt;Jeśli chcecie wprowadzić do drużyny kilka przestępczych wątków, to z pewnością odnajdziecie się w roli sekciarzy z Salt Lake City. Tam, w dymie kadzideł i szmerach modlitw rozgrywa się bezwzględna walka o dusze, prowadzona za pomocą poświęconych narzędzi: karabinowych kul, ostrych noży i ciężkich gazrurek. A gdy już przepędzimy konkurentów, czas wydoić swoje stado.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 11pt; font-family: Calibri;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Całość znajdziecie w 38 numerze Gwiezdnego Pirata, na stronie 15. Zapraszam.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Link: &lt;a href="http://files.neuroshima.org/gwiezdnypirat38.pdf"&gt;http://files.neuroshima.org/gwiezdnypirat38.pdf&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Fragment:&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;“Jeśli interesuje was uczestnictwo w prawdziwej i twardej zabawie dużych chłopców i niegrzecznych dziewczynek, koniecznie musicie odwiedzić miejsce, którego z pewnością nie będziecie kojarzyć z gangsterską i prochami. Salt Lake – wylęgarnia fanatyków i świrusów, przy których leszcze z hegemonii zwijają się jak tacos. Pod pierzynką religijności i teologicznych sporów będziecie mieli tam do czynienia z najprawdziwszą walką na noże, ołów i spryt. Nie wierzycie? To zapytajcie lepiej skąd bossowie z Vegas biorą swoich najlepszych najemników. Połączenie żywego sukinsyństwa z religijnym praniem mózgu daje zaiste niesamowite rezultaty.”&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5418833542766329200-6937036278359713592?l=martwymutek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://martwymutek.blogspot.com/feeds/6937036278359713592/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/04/salt-lake-sekciarze.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/6937036278359713592'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/6937036278359713592'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/04/salt-lake-sekciarze.html' title='Salt Lake: Sekciarze'/><author><name>Bartosh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16342584962913124526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/S_mFQRI7b5I/AAAAAAAAAFo/gJcIkN8gW70/S220/Bartoshu.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5418833542766329200.post-6138865810909470825</id><published>2011-04-28T11:14:00.003+02:00</published><updated>2011-04-28T11:16:55.821+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Inne materiały'/><title type='text'>Nowy Jork: Przemytnicy</title><content type='html'>&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable  {mso-style-name:Standardowy;  mso-tstyle-rowband-size:0;  mso-tstyle-colband-size:0;  mso-style-noshow:yes;  mso-style-parent:"";  mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;  mso-para-margin:0cm;  mso-para-margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:10.0pt;  font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Tekst z gatunku „szmeranych interesów” czyli coś dla graczy chcących rozwinąć przestępczy proceder w Zasranych Stanach. Tym razem jest robota w Nowym Jorku, gdzie miasto stara się kontrolować rynek używek i broni, co nie do końca wszystkim się podoba. Zadanie jest proste: przemyć towar w granice miasta, sprzedaj z zyskiem i baw się za ciężko zarobione gamble. Proste? Czy aby na pewno…&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;Całość znajdziecie w 38 numerze Gwiezdnego Pirata, na stronie 13. Zapraszam.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Link: &lt;a href="http://files.neuroshima.org/gwiezdnypirat38.pdf"&gt;http://files.neuroshima.org/gwiezdnypirat38.pdf&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Fragment: &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="font-size: 11pt; font-family: Calibri;"&gt;„&lt;/span&gt;Zaczniemy od hardkoru. Kto był w Nowym Jorku, zwłaszcza w dzielnicach kontrolowanych przez tamtejszy rząd, ten wie, jak ciężko żyje się tam ludziom o zwichrowanym poczuciu uczciwości. Gliniarze na każdej ulicy, ścisła kontrola podróżnych, obywatelstwa, papierki, pieprzona biurokracja, tajniacy, prywatni ciecie oraz surowe prawo. Mógłbym wymieniać dłużej, ale po co się denerwować. Powiedział bym wam coś o bankach czy bogatych sklepach, ale to robota dla profesjonalistów. Powiem krótko – w Nowym Jorku najlepiej dorobić się na przemycie broni i narkotyków.&lt;/i&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="font-size: 11pt; font-family: Calibri;"&gt;”&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="font-size: 11pt; font-family: Calibri;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5418833542766329200-6138865810909470825?l=martwymutek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://martwymutek.blogspot.com/feeds/6138865810909470825/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/04/nowy-jork-przemytnicy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/6138865810909470825'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/6138865810909470825'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/04/nowy-jork-przemytnicy.html' title='Nowy Jork: Przemytnicy'/><author><name>Bartosh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16342584962913124526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/S_mFQRI7b5I/AAAAAAAAAFo/gJcIkN8gW70/S220/Bartoshu.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5418833542766329200.post-4159053162781553492</id><published>2011-04-28T11:11:00.002+02:00</published><updated>2011-04-28T11:14:11.406+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Scenariusze'/><title type='text'>Morderstwo u Rudej Cindy</title><content type='html'>&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable  {mso-style-name:Standardowy;  mso-tstyle-rowband-size:0;  mso-tstyle-colband-size:0;  mso-style-noshow:yes;  mso-style-parent:"";  mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;  mso-para-margin:0cm;  mso-para-margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:10.0pt;  font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;      &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 11pt; font-family: Tahoma;"&gt;Prezentuję tutaj krótką scenkę, która może być zalążkiem dłuższej przygody z tajemniczym kultem w tle lub początkiem kłopotów graczy którzy narażą się pewnemu ważniakowi. Tekst brał udział w konkursie organizowanym na blogu Gry Fabularne (&lt;a href="http://gryfabularne.blogspot.com/"&gt;http://gryfabularne.blogspot.com&lt;/a&gt;)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;      &lt;p class="MsoNormal" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-size: 11pt; font-family: Tahoma;"&gt;Otoczka: &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 11pt; font-family: Tahoma;"&gt;Miami. Ekipa znalazła się w małej osadzie w której mieszkają pracownicy sezonowi zatrudniani od czasu do czasu na pobliskiej plantacji. &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 11pt; font-family: Tahoma;"&gt;W knajpie Rudej Cindy zapanowało ogromne poruszenie, nienaturalne dla tej pory dnia. Zaciekawiona biedota zaczęła wychodzić ze swych lepianek, przedzierając się przez błoto w kierunku stojącego na palach budynku w centrum osady. Wewnątrz obskurnego lokalu zebrało Sie już kilkanaście osób. Cindy szlochała. Jej pulchne ciało falowało przy każdym zachłyśnięciu się powietrzem. Przy barze, na drewnianej podłodze siedzieli trzej mężczyźni, niespokojnie przypatrując się ogromnemu murzynowi, który oddychając ciężko, próbował przeszkodzić tłumowi przed wdarciem się do dalszej części knajpy. Aresztowani niespokojnie przypatrywali się nabitej dwururce murzyna, którą właśnie odpędzał co nachalniejszych mieszkańców.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 11pt; font-family: Tahoma;"&gt;Wieść rozeszła się szybko. Ognista Lara Malto została zamordowana.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 11pt; font-family: Tahoma;"&gt;To nie byle wypadek. Ciało Lary zostało rozcięte od szyi po podbrzusze, organy wyjęto i wrzucono do jutowego worka po kawie. W rozcięte wnętrze ktoś napchał świeżych liści bananowca. Na stoliku obok łóżka leży nic chirurgiczna oraz igła. Pod łóżkiem ktoś porzucił zakrwawiony nóż rzeźnicki.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 11pt; font-family: Tahoma;"&gt;Trzej mężczyźni siedzący przy barze zapłacili poprzedniej nocy za prawo do spędzenia czasu z Larą. Tylko oni weszli na górę. Psy w nocy nie wyczuły nikogo obcego. Stróż drzemał przy kracie odgradzającej parter od piętra. Jeden z nich zabił Ognistą Larę&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 11pt; font-family: Tahoma;"&gt;W tłumie słychać szmery. Gdzieniegdzie, przez gwar, przebija się soczyste przekleństwo rzucane w stronę pojmanych. Gdzieś ktoś krzyczy, żebry powiesić wszystkich. Masa ludzka napiera na potężne ciało murzyna. Sopu Mokkano był kimś w rodzaju wójta. Pilnował porządku, zarządzał osadą. Trzej goście przybyli z pobliskiej plantacji. Mieli rekomendację jej właściciela, pana G. Oznacza to, że formalnie pozostawali pod jego opieką. Ciężka sprawa.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 11pt; font-family: Tahoma;"&gt;Mokkano musi znaleźć winnego i go zabić, inaczej tłum dokona samosądu i rozniesie na strzępy wszystkich trzech. Tego Pan G. już by im nie wybaczył.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 11pt; font-family: Tahoma;"&gt;Pół godziny – tyle dzieli mężczyzn od śmierci w męczarniach. Wszyscy kochali Ognista Larę Malto. Każdy mężczyzna w osadzie marzył o tym, ze uzbiera kiedyś wystarczająca ilość gambli, aby spędzić z nią choć kilka godzin.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 11pt; font-family: Tahoma;"&gt;Gracze są obcy. Według tutejszego prawa to oni muszą przejąć rolę sędziów. Muszą zdecydować, który z tych trzech jest mordercą. Jeśli tego nie zrobią, zostaną posądzeni o brak szacunku. Podzielą los skazanych.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 11pt; font-family: Tahoma;"&gt;Pół godziny: Tylko tyle czasu mają gracze na zebranie informacji. Oto one:&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 11pt; font-family: Tahoma;"&gt;Pierwszy. Charles Moss. To blondyn o szerokiej szczęce i potężnych, niezgrabnych dłoniach. Były rzeźnik z Teksasu, który nie wie jak radzić sobie z kobietami. Prawie uderzyli Dolores, córkę Rudej Cindy, za to że krzywo spojrzała na niego.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 11pt; font-family: Tahoma;"&gt;Drugi. Simon Kant. Niski, krepy murzyn. Były sanitariusz leczący się z depresji której nabawił się na służbie w jednej z kopalni w Federacji Apallachow. Podobno zainteresował się jakimś dziwnym kultem kapłanów z Haiti&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 11pt; font-family: Tahoma;"&gt;Trzeci. Manuel Niunez. Zarządca oddziału niewolników na plantacji pana G. Sadystyczny typ, który zasłynął tym, ze bitym niewolnikom kazali gryźć swoje ręce. Nosi z dumą blizny po zębach. Kilka jest świeżych.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 11pt; font-family: Tahoma;"&gt;Mija pół godziny. Mokkano błagalnie patrzy w waszą stronę. Czas wybrać winnego…&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 11pt; font-family: Tahoma;"&gt;Czy bohaterowie wybrali słusznie? Trafili na mordercę, czy skazali niewinnego, a dewiant znowu jest wolny i szykuje kolejne ataki?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 11pt; font-family: Tahoma;"&gt;Dlaczego zabito Larę w ten sposób?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 11pt; font-family: Tahoma;"&gt;Co zrobi Pan G., kiedy dowie się że ktoś rozwalił człowieka będącego pod jego protekcją?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 11pt; font-family: Tahoma;"&gt;Na to pytanie może odpowiedzieć tylko jeden człowiek…. Mistrz Gry…&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5418833542766329200-4159053162781553492?l=martwymutek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://martwymutek.blogspot.com/feeds/4159053162781553492/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/04/morderstwo-u-rudej-cindy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/4159053162781553492'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/4159053162781553492'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/04/morderstwo-u-rudej-cindy.html' title='Morderstwo u Rudej Cindy'/><author><name>Bartosh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16342584962913124526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/S_mFQRI7b5I/AAAAAAAAAFo/gJcIkN8gW70/S220/Bartoshu.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5418833542766329200.post-3516525362773636725</id><published>2011-04-28T11:09:00.002+02:00</published><updated>2011-10-28T13:03:10.957+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Opowiadania'/><title type='text'>Imprezka</title><content type='html'>&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable  {mso-style-name:Standardowy;  mso-tstyle-rowband-size:0;  mso-tstyle-colband-size:0;  mso-style-noshow:yes;  mso-style-parent:"";  mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;  mso-para-margin:0cm;  mso-para-margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:10.0pt;  font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;em&gt;Teks ten brał udział w konkursie organizowanym przez serwis Outpost. &lt;/em&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;em&gt;Nadaje się jako tło do Neuroshimowego settingu: Neuroshima 2020.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;em&gt; &lt;/em&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;em&gt;IMPREZKA&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;em&gt; &lt;/em&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;em&gt;Steelman wychylił się w samą porę, aby dojrzeć ogromny spychacz torujący przejazd przez zabarykadowaną wrakami ulicę. Trzy osoby, trzymające się kabiny kierowcy, śmiały się głośno. Ktoś odpalił racę, ktoś inny, kobieta w obcisłej różowej koszulce i spalonych włosach na głowie, krzyczała coś, wciskając do oporu zawór trąbki na sprężone powietrze, której pisk niósł się po opuszczonych budynkach. Pojazd przedzierał się mozolnie przez przeszkody. Trąbka ucichła, i kryjący się w budynku członkowie grupy usłyszeli rytmiczne dźwięki uderzenia w puste kosze na śmieci, gwizdki i… nie było wątpliwości… muzykę. Hałas rósł w miarę, jak jego źródło zbliżało się do skrzyżowania. Cała ekipa ciekawie wyglądała przez okna, rozpoznając znajome rytmy, tak popularne jeszcze niedawno w klubie „Coconut Milk”, gdzie co tydzień odbywała się największa impreza techno w hrabstwie Westchester.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;em&gt;Pochód składał się z około piętnastu samochodów, które wolno przemierzały ulicę. Podłączony do agregatu sprzęt nagłaśniający serwował najlepsze imprezowe kawałki. Hałas pracującego urządzenia oraz warkot samochodowych silników został zdominowany przez powtarzające się sekwencję basów i dźwięcznych bitów. Otoczony sprzętem DJ, z torsem owiniętym bandażem, przez który przesączała się ropa, zachęcał do zabawy pokrzykiwaniem i rytmicznym klaskaniem w dłonie. Tylko jego twarz, jakby na przekór emocjom, wyrażała ból przy każdym ruchu poranionych dłoni. Kilka pickupów wiozło na pace skrzynie pełne wyskokowych napojów. Na dachu samochodu dostawczego firmy farmaceutycznej siedział facet, którego nogi były zupełnie zwęglone aż do wysokości kolan. Inwalida otwierał paczki podawane mu z dołu, po czym nabierał garście białych tabletek i rozrzucał je w tłum. Wokół pojazdów szli, biegli lub wlekli się ludzie, podrygując spazmatycznie w rytm dudniących głośników. W ruch szły butelki, których zawartość znikała w gardłach imprezowiczów. Kilkaset osób uczestniczących w paradzie krzyczało, tańczyło, piło i zażywało narkotyki. Wielu krzywiło się z bólu, gdy z niezagojonych ran sączyła się krew. Cierpiący na chorobę popromienną wyrywali sobie garściami włosy, ciesząc się jak dzieci i kiwając głowami. Zapatrzeni w dziwaczny pochód wojownicy nie zauważyli nawet, &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;jak kilkanaście osób oddzieliło się od reszty, i wbiegło do budynku. Steelman usłyszał dźwięk, i odwrócił się. I przeładował pistolet, który wczoraj znalazł przy zwłokach policjanta. Widząc zbliżającą się grupę wyciągającą w jego kierunku ręce, spanikował i wystrzelił. Kula trafiła w głową pijaną kobietę, która szczerząc się chwyciła go za rękę. Rozpędzony ołów wszedł tuż pod policzkiem, rozsadzając jej piękną, lecz mocno poszarzałą od narkotyków twarz. Krew i mózg ochlapały pozostałych napastników, którzy jednak wydawali się w ogóle nie zwracać na to uwagi. Ktoś wytrącił mu broń i grupa porwała ich za sobą, śmiejąc się i krzycząc. Wkrótce wepchnięto wojowników w bawiący się tłum. Czarnoskóry mężczyzna o zaszklonych oczach wcisnął mu w dłoń zamkniętą butelkę whisky oraz zapalonego skręta. Steelman poczuł znajomy zapach marihuany i zaciągnął się z błogością. Nie mógł się wydostać, otoczony zewsząd bawiącym się tłumem. Przypadkowo uderzył w ubranego w kitel staruszka, który właśnie robił sobie zastrzyk z morfiny. Mężczyzna spojrzał na niego z uśmiechem i krzyknął do ucha.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;em&gt;- &lt;b style=""&gt;Jestem doktor Blaskowitz. Niezła impreza, co?! Oni wszyscy&lt;/b&gt; – tu wskazał tłum, lecz zrobił to tak gwałtownie, że jego okulary spadły na ziemię – &lt;b style=""&gt;Oni wszyscy umierają! Byłem lekarzem który prowadził to co zostało po Szpitalu św Elżbiety. Oni wszyscy byli moimi pacjentami! Choroby popromienne, oparzenia, przewlekłe choroby i epidemia, tacy do mnie trafiali a ja ich wszystkich &lt;/b&gt;– tu ponownie pokazał na tłum – &lt;b style=""&gt;starałem się wyleczyć. Sam się zaraziłem! &lt;/b&gt;– Podciągnął rękaw ukazując pokryte czarnymi kropkami ramię &lt;b style=""&gt;– I też umieram&lt;/b&gt;. &lt;b style=""&gt;My wszyscy umieramy, i chcemy się bawić póki stoimy na nogach!&lt;/b&gt;&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;em&gt;Mężczyzna niemal wrzasnął akcentując ostatnie słowa. Steelman odepchnął go i wskoczył przez rozbitą witrynę ogołoconego sklepu. Patrzył jak pochód zmierza do przodu. Ci, co mają dość, padali na ziemię.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;em&gt; &lt;/em&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;em&gt;I umierali.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5418833542766329200-3516525362773636725?l=martwymutek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://martwymutek.blogspot.com/feeds/3516525362773636725/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/04/imprezka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/3516525362773636725'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/3516525362773636725'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/04/imprezka.html' title='Imprezka'/><author><name>Bartosh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16342584962913124526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/S_mFQRI7b5I/AAAAAAAAAFo/gJcIkN8gW70/S220/Bartoshu.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5418833542766329200.post-5714913315391237950</id><published>2011-04-28T11:06:00.002+02:00</published><updated>2011-04-28T11:36:52.667+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Inne materiały'/><title type='text'>Infektor - Bestiariusz</title><content type='html'>&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if !mso]&gt;&lt;object classid="clsid:38481807-CA0E-42D2-BF39-B33AF135CC4D" id="ieooui"&gt;&lt;/object&gt; &lt;style&gt; st1\:*{behavior:url(#ieooui) } &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable  {mso-style-name:Standardowy;  mso-tstyle-rowband-size:0;  mso-tstyle-colband-size:0;  mso-style-noshow:yes;  mso-style-parent:"";  mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;  mso-para-margin:0cm;  mso-para-margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:10.0pt;  font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;Tekst ten został wydany w zbiorze Kolekcji Dodatków Fanowskich: Neuromachia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Delikatne promienie wschodzącego słońca rozświetliły sterczące zewsząd kikuty budynków. Jedna wielka masa betonu i stali. Jak okiem sięgnąć ruiny, brud i śmierć. Dawniej było to tętniące życiem miasto. Dziś: monumentalny pomnik ludzkiej hańby.&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;W tym bezkresnym morzu zniszczenia, niczym życiodajny korzeń, wżerała się oczyszczona ludzką ręką ulica. Jadący po niej samochód wzbijał tumany kurzu, płosząc nażarte do nieprzytomności szczury pełzające leniwie do swoich dziennych kryjówek. Wreszcie na horyzoncie ukazała się brama. Wysoka zapora zbudowana ze zwalonych na kupę stalowych wraków samochodów, pospajanych blachą i najeżonych ostrymi stalowymi kolcami.&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Mur taki bynajmniej nie zachęcał do wspinaczki. Wreszcie dotarli do Yard Town. Najdalej na północ wysuniętego wolnego targowiska. Mężczyźni przy bramie dokładnie przeszukali samochód. Zabrano do depozytu każdą broń palną nie przeznaczoną na handel. Zasady były proste. Tylko strażnicy mogli mieć tutaj broń. W środku zaczynał się teren neutralny. To tutaj można było wymienić się zakładnikami lub zawierać sojusze. To tutaj dwa śmiertelnie zwaśnione gangi ubijały interesy, aby mieć środki do walki z samym sobą. Kobieta i mężczyzna wysiedli z samochodu. Akceptowali warunki właściciela targu. Od wielu miesięcy nie było tu poważnych incydentów. Jeśli tylko dochodziło do bójek, zaraz do akcji wkraczali miejscowi strażnicy. Za zakłócenie porządku w Yard Town kara był tylko jedna – śmierć. Strażnicy targowiska wiedzieli jak tę karę wykonywać na naprawdę wiele sposobów. Byli artystami w swoim fachu. Nowi przybysze przeciskali się przez ciasne alejki budowane pomiędzy magazynami najważniejszych grup i organizacji. Mężczyzna z wielkim wysiłkiem taszczył starą sportową torbę wyładowaną narzędziami i kilkunastoma pojemnikami z medykamentami. Znał to miejsce. Bez trudu odnalazł drogę do centrum. Oczom ich ukazał się w końcu cel ich podróży. Wyrwany z połaci ruin plac pełen był gwaru kupców, podróżnych i wojskowych. Za odpowiednią cenę można było dostać tu wszystko. To Mekka Łowców i Handlarzy, punkt zaopatrzenia dla kilku garnizonów i dla pustynnych gangów plądrujących ziemie daleko na południe stąd. W tym zgiełku i hałasie nie trudno było przegapić spadającą bombę, którą zauważono dopiero, gdy miała dotknąć ziemi. Mężczyzna z przerażeniem obserwował całe wydarzenie. Momentalnie nad targowiskiem zapanował chaos. Ludzie tratowali się wzajemnie by zdobyć schronienie za starym samochodem lub blaszanym barakiem. Bomba delikatnie osiadła na ziemi. Unoszący ją spadochron odczepiony zaraz po dotarciu do ziemi, uleciał zerwany podmuchem pustynnego wiatru. Wszyscy wyczekiwali w napięciu. Lecz wybuch nie nastąpił..  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;                                                                 &lt;/span&gt;*&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;*&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;*&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Grupa ludzi w ciężkich, wojskowych pancerzach przebijała się przez tłum, ciosami karabinów motywując bardziej opornych do ustąpienia z drogi. Wreszcie udało im się dotrzeć do miejsca, w którym spoczywał stalowy przedmiot kształtem przypominający dość duże jajko.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Strażnicy otoczyli przedmiot. Jeden z nich zdjął plecak i wyciągnął z niego kilka narzędzi.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Tłum zbliżał się coraz bardziej, gdy strach ustąpił miejsca ciekawości. Ciekawość to pierwszy stopień do piekła. Moloch po raz kolejny udowodnił, że piekło przybyło na ziemię.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;       &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;                                                          &lt;/span&gt;*&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;*&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;*&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Mężczyzna wyjął wiertarkę. W jego ruchach widać było, że nie robi tego pierwszy raz. Choć musiał przyznać, że nigdy nie rozbrajał takiej dziwnej bomby. Pokryte tytanem wiertło zbliżyło się do miejsca, gdzie jak sądził, powinien być zapalnik. Ostrze mozolnie ryło stalową płytę. Nagle, coś się poruszyło. Dokładnie naprzeciwko jego twarzy, jedna ze stalowych klapek rozsunęła się, ukazując okular kamery. Nagły błysk pozbawił go zmysłów. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;      &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;                                                           &lt;/span&gt;*&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;*&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;*&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Ogłuszający huk i jasny błysk ogłuszyły ludzi stojących najbliżej. Ci, co stali trochę dalej, z przerażeniem mogli zaobserwować, jak ze stalowego korpusy wysuwają się ustawione pionowo lufy. Całość podniosła się nieznacznie na wysuniętym obrotniku. Robot zaatakował.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Metodycznie obracał się dookoła własnej osi, wypluwając strzałki z chemikaliami z wysuniętych z boku otworów. Ludzie w panice rozbiegali się, szukając jakiegokolwiek schronienia przed świszczącymi strzałkami, które bezlitośnie wbijały się w ich plecy i nogi. Po kilku minutach robot najwyraźniej nie miał czym strzelać. Obracał się w kółko bezradnie. Ludzie widząc to poderwali się w jego kierunku. Nie można było mieć broni palnej, więc dzieło zniszczenia było utrudnione. Biegnący wyrywali ze straganów stalowe pręty. Kilkunastu dopadło robota bezskutecznie zadając mu ciosy. Jeden z mężczyzn wyciągnął mechaniczny rozcinak. Snopy iskier wystrzeliły w powietrze, gdy ostrze torowało sobie drogę przez stal pancerza. Wkrótce kawałki robota wędrowały z rąk do rąk, niczym wojenne trofeum. Mężczyzna próbujący ją wcześniej rozbroić w końcu odzyskał przytomność. Z napierśniku wystawały wbite igły. Jedna z nich trafiła w szczelinę i utkwiła pod pachą. Wyrwał ją. W środku pojemniczka pozostało odrobinę fioletowej substancji. Reszta została wstrzyknięta w jego ciało. Nagłe torsje wstrząsnęły jego ciałem. Gwałtownie obrócił się i zwymiotował krwią. Nie czuł się dobrze. Coś dziwnego się z nim działo. Czuł, że rozpuszcza się od wewnątrz. Obok niego na ziemię padł mężczyzna, którego twarz pokrywała się w oka mgnieniu sinoniebieskimi czyrakami. Z jego piersi wystawały strzałki.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;                                                                 &lt;/span&gt;*&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;*&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;*&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;&lt;span style=""&gt;       &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;&lt;span style=""&gt;                                           &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;          &lt;/span&gt;RAPORT nr 1334/M/17&lt;span style=""&gt;                                               &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Badacz: &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;DELECRUAN&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Gwain Robert – Skryba naukowy III stopnia&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Typ: Robot – Typ dywersyjny&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Nazwa robocza : INFEKTOR&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Miejsce zdobycia obiektu: New Tracking&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Klasyfikacja magazynowa: 5466370-9898&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-tYWV0-wuihY/Tbkuaquf4tI/AAAAAAAAAMk/ZsmQCG0zwqM/s1600/Infektor.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 256px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-tYWV0-wuihY/Tbkuaquf4tI/AAAAAAAAAMk/ZsmQCG0zwqM/s400/Infektor.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5600558647292715730" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Badany obiekt zdobyto w mieście New Tracking. Zbyt wczesne zluzowanie spadochronu i upadek z dużej wysokości uszkodziły mechanizm kierujący. Zakwalifikowałem obiekt jako robot dywersyjny.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Wymiary :&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Wersja transportowa: Wysokość 110 cm/ Obwód 130 cm/Waga 170 kg&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Wersja bojowa: Wysokość 120 cm/Obwód 150 cm/Waga 170 kg&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Robot nie ma własnego mechanizmu napędowego. Możliwość obracania się wokół własnej osi w pozycji bojowej. Na miejsce dostarczany prawdopodobnie z wyrzutni. W czasie lotu część nośna odpada,&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;a rolę nośnika przejmuje wysunięty spadochron. Rozłożenie ciężaru pozwala zawsze ustawić obiekt w pozycji pionowej. Źródło energii stanowią dwie baterie wodorowe pozwalające na 21 – 25 dni samodzielnego działania. Działalność Infektorów skupiona jest głównie na siedliskach ludności cywilnej. Obiekt dostarczany jest na miejsce, gdzie w pozycji transportowej oczekuje na zbliżenie się celu. Po namierzeniu ofiary robot przechodzi w stan bojowy. Z dołu wysuwa się podnośnik umożliwiający jego obrót. Odkrywana jest kamera na podczerwień, a z boku wysuwają się otwory strzelnicze. Główną bronią badanego obiektu jest sześciolufowa, pneumatyczna wyrzutnia pocisków strzałkowych, które są w stanie pomieścić do 3 ml substancji płynnej. Infektor zazwyczaj dysponuje zasobem około 200 strzałek. Siłę napędową broni stanowi niewielki, dość wydajny kompresor powietrza. Obiekt nie ma możliwości autodestrukcji. Toteż po wystrzeleniu wszystkich strzałek staje się praktycznie bezbronny. Chroni go 4 mm pancerz stalowy dochodzący do 6mm w rejonie komputera sterującego. Cel może działać w nocy. Jego reakcje nastawione są na ciepłokrwiste istoty o masie przekraczającej 10 kg. Do tej pory Posterunek zanotował 64 przypadki ataku Infektora głównie na froncie, ale zdarzały się także ataki na osiedla ludzkie. Dokładne badania stwierdziły że głównym ładunkiem przenoszonym przez pociski jest zmodyfikowany materiał organiczny wywołujący grypę, dur brzuszny lub odmianę dżumy. Niekiedy pociski zawierają chemiczne substancje toksyczne lub przetrwalniki wirusa HIV. Ostatnio znaleziono strzałki zawierające larwalne formy pasożyta przenoszonego drogą pokarmową, który podczas bytowania w organizmie uwalnia znaczne ilości toksyn niszczących powoli nosiciela. Każdy przypadek ataku musi skutkować objęciem zaatakowanego obszaru blokadą sanitarną i kwarantanną, aby uniemożliwić rozprzestrzeniania się możliwymi powstałymi epidemiami. Ostatni przykład targowego miasteczka Yard Town pokazuje jak ważne jest monitorowanie działań tego robota. Obecnie zespół pracuje nad możliwościami zakłócania możliwości bojowych Infektora za pomocą elektronowych fal ultrakrótkich.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5418833542766329200-5714913315391237950?l=martwymutek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://martwymutek.blogspot.com/feeds/5714913315391237950/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/04/infektor-bestiariusz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/5714913315391237950'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/5714913315391237950'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/04/infektor-bestiariusz.html' title='Infektor - Bestiariusz'/><author><name>Bartosh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16342584962913124526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/S_mFQRI7b5I/AAAAAAAAAFo/gJcIkN8gW70/S220/Bartoshu.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-tYWV0-wuihY/Tbkuaquf4tI/AAAAAAAAAMk/ZsmQCG0zwqM/s72-c/Infektor.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5418833542766329200.post-1703502711669055586</id><published>2011-03-24T13:13:00.006+01:00</published><updated>2011-03-24T15:51:11.793+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bar pod Martwym Mutkiem'/><title type='text'>Barowe Opowieści #11</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-Jxb3Eu0168o/TYs1qdEi7ZI/AAAAAAAAAL8/OARJ3oCl1_U/s1600/LogoBo.jpg"&gt;&lt;img style="float: right; margin: 0pt 0pt 10px 10px; cursor: pointer; width: 134px; height: 133px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-Jxb3Eu0168o/TYs1qdEi7ZI/AAAAAAAAAL8/OARJ3oCl1_U/s400/LogoBo.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5587618766157704594" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable  {mso-style-name:Standardowy;  mso-tstyle-rowband-size:0;  mso-tstyle-colband-size:0;  mso-style-noshow:yes;  mso-style-parent:"";  mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;  mso-para-margin:0cm;  mso-para-margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:10.0pt;  font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;&lt;span style="line-height: 115%;font-family:Calibri;font-size:11pt;"  &gt;Szukajcie wolnych miejsc i siadajcie. Na tablicy nad barem macie dzisiejszą ofertę. Przygrzewa dziś, co nie? Na kolejne chłodniejsze dni przyjdzie nam pewnie czekać wiele miesięcy. Z tego powodu zainwestowałem w urządzenie, które z pewnością przypadnie wam do gustu. Oto przed wami najprawdziwsza, jedyna i niezastąpiona kostkarka, czyli takie ustrojstwo, które zamieni cenną wodę w jeszcze cenniejsze kawałki zimnego i rozpływającego się w ustach lodu. Wersja turystyczna, mało wydajna, ale za to mój stary agregat prądotwórczy nie musi pracować na wysokich obrotach. Wydałem na to cudo naprawdę sporo gambli i mam zamiar wkrótce je dopancerzyć, na wypadek gdyby któryś ze świrów ubzdurał sobie, że to wysłannik molocha. Strzeżonego Pan Bóg strzeże, ale nic Mu lepiej w tym nie pomoże niż solidna stalowa blacha - tak gadali zawsze znajomi z oddziałów pancernych, a ja zwykłem słuchać dobrych rad. Tak więc zapraszam na drinki z kostkami lodu -&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;drogie bo drogie, ale nie często zdarzy wam się pić takie cuda. Nie zdziwcie się, jeśli o mojej kukurydziance z lodem będzie głośno w samym Nowym Jorku!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 10pt; line-height: 115%;"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;font-family:Calibri;font-size:11pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 10pt; line-height: 115%;"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;font-family:Calibri;font-size:11pt;"  &gt;Wracamy do dość często poruszanego przeze mnie tematu, czyli sławetnej historii Nixon Town. Dorwałem się do pamiętnika jednego z ocalałych mieszkańców. Zrobiłem to, ponieważ już wtedy nie miałem pojęcia co dzieje się w osadzie. Zmiażdżona noga sprawiła że dla ekipy byłem już bezużyteczny i musiałem zabrać się ze współziomkami do Teksasu. Pozwólcie że przeczytam wam fragment, dotyczący pierwszych dni po ataku.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 10pt; line-height: 115%;"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;font-family:Calibri;font-size:11pt;"  &gt;Link: &lt;a href="http://martwymutek.blogspot.com/2011/03/pamietnik-mieszkanca-nt.html"&gt;Opowiadania - Pamiętnik mieszkańca NT&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 10pt; line-height: 115%;"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;font-family:Calibri;font-size:11pt;"  &gt;&lt;a href="http://martwymutek.blogspot.com/2011/03/pamietnik-mieszkanca-nt.html"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 10pt; line-height: 115%;"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;font-family:Calibri;font-size:11pt;"  &gt;Będąc już w rodzinnych stronach, zacząłem drążyć temat ataku Borgo i udało mi się dorwać do dokumentów, dzięki którym lepiej poznałem odmieńców uciekających później w kierunku Springfield. Oto przykład jednego z nich, zwanego roboczo Szturmanem. Przypatrzcie się dokładnie, na wypadek gdyby coś podobnego miało wam kiedyś stanąć na drodze.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 10pt; line-height: 115%;"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;font-family:Calibri;font-size:11pt;"  &gt;Link: &lt;a href="http://martwymutek.blogspot.com/2011/03/szturman-mutek-bestiariusz.html"&gt;Inne materiały - Bestiariusz - Szturman&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 10pt; line-height: 115%;"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;font-family:Calibri;font-size:11pt;"  &gt;&lt;a href="http://martwymutek.blogspot.com/2011/03/szturman-mutek-bestiariusz.html"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 10pt; line-height: 115%;"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;font-family:Calibri;font-size:11pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 10pt; line-height: 115%;"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;font-family:Calibri;font-size:11pt;"  &gt;Czas teraz na kolejną część graficznych wypocin Bartosha, czyli nowa odsłona komiksu Neurokonfrontacje. Zapraszam do zapoznania się z siódmym odcinkiem pt. " Mechanik"&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 10pt; line-height: 115%;"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;font-family:Calibri;font-size:11pt;"  &gt;Link: &lt;a href="http://martwymutek.blogspot.com/2011/03/odcinek-7-mechanik.html"&gt;Neurokonfrontacja - Odcinek 7 - Mechanik&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 10pt; line-height: 115%;"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;font-family:Calibri;font-size:11pt;"  &gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 10pt; line-height: 115%;"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;font-family:Calibri;font-size:11pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 10pt; line-height: 115%;"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;font-family:Calibri;font-size:11pt;"  &gt;Przypomnę wam teraz historię kolesia, o którym miałem już okazję mówić. Gościu pochodzi z Miami i ma nierówno pod sufitem. Serio! Niech to będzie dla was przestroga, bo ten palant gorliwie wierzy w możliwość zaszczepienia komunizmu w Zasranych Stanach. Gość uwziął się podobno na Federację, ale jeśli skieruje swoje patrzałki na Teksas, możecie być pewni że osobiści odstrzelę mu jego latynoską dupę.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 10pt; line-height: 115%;"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;font-family:Calibri;font-size:11pt;"  &gt;Link:&lt;a href="http://martwymutek.blogspot.com/2011/02/jose-kirov-taranto.html"&gt; Postacie – Jose "Kirov" Taranto&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 10pt; line-height: 115%;"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;font-family:Calibri;font-size:11pt;"  &gt;&lt;a href="http://martwymutek.blogspot.com/2011/02/jose-kirov-taranto.html"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 10pt; line-height: 115%;"&gt;Do przyszłego!&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style="line-height: 115%;font-family:Calibri;font-size:11pt;"  &gt;&lt;/span&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 10pt; line-height: 115%;"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;font-family:Calibri;font-size:11pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5418833542766329200-1703502711669055586?l=martwymutek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://martwymutek.blogspot.com/feeds/1703502711669055586/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/03/barowe-opowiesci-11.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/1703502711669055586'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/1703502711669055586'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/03/barowe-opowiesci-11.html' title='Barowe Opowieści #11'/><author><name>Bartosh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16342584962913124526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/S_mFQRI7b5I/AAAAAAAAAFo/gJcIkN8gW70/S220/Bartoshu.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-Jxb3Eu0168o/TYs1qdEi7ZI/AAAAAAAAAL8/OARJ3oCl1_U/s72-c/LogoBo.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5418833542766329200.post-2796124530910902599</id><published>2011-03-24T13:03:00.003+01:00</published><updated>2011-03-24T13:09:34.730+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Neurokonfrontacja - Komiks NS'/><title type='text'>Odcinek 7 - Mechanik</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Odcinek 7  - Mechanik&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;Siódmy odcinek neuroshimowego komiksu "Neurokonfrontacja"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Tam gdzie wszystko znajduje się w stanie rozkładu, warto wiedzieć jak to reperować Nie wszyscy o tym pamiętają...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Odcinek 7 - Mechanik&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;(Kliknij, aby powiększyć)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-iURjswiAyGk/TYs0PWuFtmI/AAAAAAAAALs/Ws7PWYVxFqc/s1600/Odcinek%2B7%2BMechanik.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 197px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-iURjswiAyGk/TYs0PWuFtmI/AAAAAAAAALs/Ws7PWYVxFqc/s400/Odcinek%2B7%2BMechanik.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5587617201084806754" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5418833542766329200-2796124530910902599?l=martwymutek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://martwymutek.blogspot.com/feeds/2796124530910902599/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/03/odcinek-7-mechanik.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/2796124530910902599'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/2796124530910902599'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/03/odcinek-7-mechanik.html' title='Odcinek 7 - Mechanik'/><author><name>Bartosh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16342584962913124526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/S_mFQRI7b5I/AAAAAAAAAFo/gJcIkN8gW70/S220/Bartoshu.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-iURjswiAyGk/TYs0PWuFtmI/AAAAAAAAALs/Ws7PWYVxFqc/s72-c/Odcinek%2B7%2BMechanik.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5418833542766329200.post-3370177806350545210</id><published>2011-03-24T12:50:00.007+01:00</published><updated>2011-03-30T21:30:30.925+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Inne materiały'/><title type='text'>Szturman (Mutek) - Bestiariusz</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-13-S2IpRlIw/TYte8JaQbyI/AAAAAAAAAME/gH4ZQakfih8/s1600/AkadBoj.jpg"&gt;&lt;img style="float: right; margin: 0pt 0pt 10px 10px; cursor: pointer; width: 376px; height: 250px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-13-S2IpRlIw/TYte8JaQbyI/AAAAAAAAAME/gH4ZQakfih8/s400/AkadBoj.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5587664150094442274" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ośrodek szkoleniowy Teksańskich Greyhounds.   &lt;p class="MsoNormal"&gt;Fort Worth, niedaleko Dallas&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; Akademia Bojowa majora &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Richarda Cunningsa. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt;&lt;b style=""&gt;Część 1. Szturman&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Zajmijcie miejsca!&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Pierwszy wykład z menażerii, z jaką być może w przyszłości przyjdzie wam się zmierzyć. Cholera! Kto się zna na tym ustrojstwie. Kapralu Black, pan jest odpowiedzialny za sprzęt, tak? Czemu to gówno nie działa? Już? Dobrze. Proszę wyświetlać. I załatwcie mi nowy projektor. Gdyby Moloch operował na takim szajsie to chłopcy z frontu nie mieli by problemu z trzymaniem go tam gdzie jego miejsce, czyli u Kanadyjczyków.&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Nie spać! Patrzeć się na slajdy!&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Z tym przystojniaczkiem zapoznaliśmy się niedawno, w czasie ataku oddziałów Borgo na północne rubieże Teksasu. Udało nam się dorwać go żywego, kiedy skończyła mu się amunicja. Ale zacznijmy od początku. W szeregach Borgo spotykany od niedawna, choć istnieją pogłoski że ten rodzaj mutantów był już używany na Froncie. Jednostka typowo szturmowa, o czym świadczy rodzaj i sposób uzbrojenia i opancerzenia oraz cechy biologiczne. Powstaje prawdopodobnie na bazie płodów ludzkich hodowanych w laboratoriach Blaszaka. Jak widzicie na kolejnym slajdzie, wszystkie facjaty są do siebie podobne: bezwłose, o charakterystycznym układzie całkiem jak na mutka wyględnej twarzy, co może świadczyć o tym że większość osobników powstaje na bazie tego samego lub podobnego materiału genetycznego. Kolejna ważna cecha to wzrost. Z reguły Szturman ma około 140 – 150 cm wzrostu, dzięki czemu trudniej go trafić. &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Jak to zwykle bywa, naszpikowany jest elektroniką i wspomaganiem. Przede wszystkim siłowniki w prawej ręce oraz wzmocnienia układu kostnego nóg i kręgosłupa, które to pozwalają mu przenosić jego główny pancerz, czyli cholernie ciężką tarczę. &lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX&lt;b style=""&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;Ciekawostki majora:&lt;/b&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;Jeżeli ślepia świecą wam się na samą myśl o posiadaniu takiej tarczy, to radzę wam o tym zapomnieć, chyba że jesteście gladiatorami doprawiającymi sterydami każdy posiłek. Idealnie za to zdobyczne elementy pancerza sprawdzają się, jeśli umyśliliście sobie zrobić ze swojej bryki pieprzony czołg.&lt;/p&gt;&lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Lewa ręka trzyma pistolet maszynowy produkcji jak dla niego rodzimej, czyli również z zasobów Molocha, wypluwający pociski 10 mm. Druga część pancerza to ciężki hełm oraz naramienniki. Wszystko z solidnej stali, którą trudno zgryźć. Następny slajd prezentuje jednostkę w pełnym opancerzeniu i pozycji bojowej. Jak widzicie, osłania nagi tors tarczą, natomiast dopełnienie w postaci naramienników i hełmu sprawiają że ciężko takiego przeciwnika ugryźć. Nie wspomniałem, że prócz tarczy, tors pozostaje nieosłonięty, więc jak zaskoczycie taką jednostkę z tyłu, macie ułatwione zadanie. Widzicie teraz nagranie z pola bitwy. Zwróćcie uwagę na sposób poruszania się Szturmana: idzie do przodu, osłaniając się tarczą, a przy okazji zapewniając osłonę reszcie hołoty. Na specjalnym uchwycie tarczy opiera pistolet maszynowy, i po podejściu wystarczająco blisko grzeje z niego ile molochowa fabryka dała. A wtedy lepiej siedzieć za grubą ścianą, bo pociski tego kalibru prują lżejsze osłony na wylot. Spójrzcie uważnie, jak nieskuteczny jest nasz ostrzał.&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX&lt;b style=""&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;Ciekawostki majora:&lt;/b&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;Broń? Niech ją cholera, ale ma też swoje zalety. Przede wszystkim jest w niezłym stanie, w porównaniu do tego czym my dysponujemy, ma niezłą amunicję, która lepiej radzi sobie z przeszkodami, no i posiadanie pięćdziesięciu pestek w magazynku daje pewien komfort, zwłaszcza że zdobyczna amunicja jest niemal niezawodna. Ale żeby te plusy nie przesłoniły wam minusów, giwerka jest tak paskudnie skonstruowana, że skorzystanie z niej przez ludzi wymaga niezłych modyfikacji. Mimo że nie jest duża, jest ciężka i nieporęczna. Można walić tylko seriami, przy czym kopie jak rozjuszony koń. Przy takich cechach ustrzelenie czegoś odbywa się na drodze przypadku, poprzez równomierne rozpylenie ołowiu w wybranym kierunku. Kolejna rzecz, to wymiana magazynka, która jest dość mozolna, o ile oczywiście mamy czym ponownie zasilić spluwę, gdyż możemy liczyć jedynie na amunicję zdobyczną z tak zwanych darów od Molocha, czyli uzyskanych na drodze okupionej stratami walki.&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX&lt;i style=""&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;span style=""&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;/span&gt;Jednostka porusza się powoli, bo i ma też co dźwigać. Kilka słów o taktyce walki z tym maleństwem. Jak już wspomniałem, najlepiej zajść z tyłu i pakować w plecy, z tym że zazwyczaj za tą jednostką podążają kolejne, korzystające z jej osłony. Można walić po nogach, ale osiągniemy tylko tyle, że unieruchomiony bydlak będzie robił za żywą wieżyczkę strażniczą. Jak ktoś dobrze strzela, może próbować trafić w niewielki wizjer w stalowym hełmie, ale to wyższa szkoła jazdy. Można poczekać, aż skończy mu się amunicja, gdyż staje się wtedy bezradny, oczywiście do czasu aż ktoś go podładuje. Zanim to jednak nastąpi, można go osaczyć i poszarpać, gdyż bez amunicji jedyne co robi to się broni. Skuteczne są też granaty, rzucane mu za plecy. Z ognia niewiele sobie robi, ale jakoś specjalnie nie pcha się w żar. No i oczywisty pakiet każdego pieprzonego mutka, czyli praktycznie brak jakiejkolwiek wrażliwości na ból, więc dopóki ma ręce i nogi, i nikt mu nie poprzestawia ołowiem bebechów, idzie do przodu, strzela i osłania. &lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Podsumowując, mamy przykład typowego czyściciela, który nadkrusza obronę i pozwala innym jednostkom podejść wystarczającą blisko, aby mogli wypruć wam flaki. Przeciwnik mocny, ale powolny i prowadzący ostrzał, którego skuteczność na szczęście pozostawia wiele do życzenia. Ma też, dzięki Bogu, słabe punkty. Pytania? &lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;Proponowana pseudowizja graficzna:&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-3JrMEt25NSY/TZN3GfrKUiI/AAAAAAAAAMM/jGEi8OvkwLY/s1600/Szturman%2BBlack.bmp"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 316px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-3JrMEt25NSY/TZN3GfrKUiI/AAAAAAAAAMM/jGEi8OvkwLY/s400/Szturman%2BBlack.bmp" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5589942515962368546" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;Rys. Bartosz M.&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Los0JP3WdRM/TZOEgc6gduI/AAAAAAAAAMc/tC-aO6EYbhM/s1600/tarczownikblack.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 314px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-Los0JP3WdRM/TZOEgc6gduI/AAAAAAAAAMc/tC-aO6EYbhM/s400/tarczownikblack.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5589957255549187810" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;Rys. Paweł K.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p style="font-weight: bold;" class="MsoNormal"&gt;Opis szczegółowy:&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Szturman&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Budowa 12 ( Nie uwzględniono wspomagania )&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Zręczność 12 (10 – 14)&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Percepcja 11 (9 -12)&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Ruch 0,5m/segment&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p style="font-weight: bold;" class="MsoNormal"&gt;Pancerz:&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Głowa: Ciężki&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Tułów: Bardzo Ciężki (tylko przód)&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Nogi: Brak lub Lekki&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p style="font-weight: bold;" class="MsoNormal"&gt;Uzbrojenie:&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Pistolet Maszynowy (Broń z fabryk Molocha)&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Szybkostrzelność:2&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Magazynek: 50&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Obrażenia: Lekkie &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Punkty przebicia: 2&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Niezawodny (Zacięcie przy 20)&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Cholernie nieporęczny ( Dla ludzi wymaga modyfikacji &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;- wymagana budowa: 14)&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Niecelny (+20%) &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Tylko ogień ciągły&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Słaby Punkt: Głowa ( Chroniona pancerzem)&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Redukcja ran: Nie&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Wytrzymałość: 1 krytyczna &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Ucieczka: Nie&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5418833542766329200-3370177806350545210?l=martwymutek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://martwymutek.blogspot.com/feeds/3370177806350545210/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/03/szturman-mutek-bestiariusz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/3370177806350545210'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/3370177806350545210'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/03/szturman-mutek-bestiariusz.html' title='Szturman (Mutek) - Bestiariusz'/><author><name>Bartosh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16342584962913124526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/S_mFQRI7b5I/AAAAAAAAAFo/gJcIkN8gW70/S220/Bartoshu.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-13-S2IpRlIw/TYte8JaQbyI/AAAAAAAAAME/gH4ZQakfih8/s72-c/AkadBoj.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5418833542766329200.post-4495446884723277567</id><published>2011-03-24T12:44:00.006+01:00</published><updated>2011-04-28T10:03:16.012+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Raporty z sesji'/><title type='text'>Pamiętnik mieszkańca NT</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-gKNPcZN56R4/TYsvNSkA0RI/AAAAAAAAALc/hOSlwH6Fygk/s1600/Nixon%2BSign.bmp"&gt;&lt;img style="float: right; margin: 0pt 0pt 10px 10px; cursor: pointer; width: 333px; height: 238px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-gKNPcZN56R4/TYsvNSkA0RI/AAAAAAAAALc/hOSlwH6Fygk/s400/Nixon%2BSign.bmp" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5587611668050923794" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable  {mso-style-name:Standardowy;  mso-tstyle-rowband-size:0;  mso-tstyle-colband-size:0;  mso-style-noshow:yes;  mso-style-parent:"";  mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;  mso-para-margin:0cm;  mso-para-margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:10.0pt;  font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:11pt;color:black;"   &gt;Pamiętnik mieszkańca NT&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable  {mso-style-name:Standardowy;  mso-tstyle-rowband-size:0;  mso-tstyle-colband-size:0;  mso-style-noshow:yes;  mso-style-parent:"";  mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;  mso-para-margin:0cm;  mso-para-margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:10.0pt;  font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:11pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:11pt;"  &gt;Fragment pamiętnika Vernona Doyle’a, jednego z ocalałych mieszkańców Nixon Town, opisującego moment ostrzału osady przez towarzyszące mutkom maszyny Molocha oraz kilka kolejnych dni po odparciu ataku.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:11pt;"  &gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:11pt;"  &gt;Dzień 1&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:11pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:11pt;"  &gt;Tego dnia odwołano wyprawę po resztę pozostawionych na polach plonów spisując je na straty. Czuć było ogólne napięcie potęgowane toczącymi się w okolicy walkami. Ci, którzy nie potrafili trzymać gęb zamkniętych, mówili bez przerwy o mutantach. Pieprzeni Borgo opętane nienawiścią do ludzi i przeświadczeniem o swojej wyższości. Dla mnie wystarczyła wiadomość, że byli cholernie niebezpieczni i że nie warto włazić im pod lufy i ostrza. Kilka dni wcześniej przygotowałem siebie i siostrę, na wypadek gdyby trzeba było zniknąć i zaszyć się w ruinach. Gdzieś daleko znowu rozległy się strzały. Widziałem jak Aghaton w towarzystwie Trampa i reszty tej swojej ekipy wpadł jak burza przez bramę, pędząc w stronę ratusza. Przybiegł Newman zbierając wszystkich na głównym placu. Stoję i czekam. Słuchając tych bzdur myślałem że nie wytrzymam i zacznę krzyczeć! Nasi przywódcy postradali zmysły, zamiast zgodzić się na ewakuacje ludności zdecydowali się bronić osady. Na mnie niech nie liczą. Czas się zmywać. Nie czekając na dalsze polecenia pobiegłem do domu obudzić siostrę, która spała osłabiona nasilającą się w ostatnich dniach chorobą. Niedobór leków to problem prawie połowy osady. Od miesiąca żadna karawana nie zawitała w te strony. Ludzie schodzili z placu, przyglądając się sobie z trwogą. Pędziłem jak szalony. Nagle usłyszałem przeciągłe gwizdy, i gdy tylko udało mi się wbiec do budynku potężna eksplozja wyrwała zamknięte przed sekunda drzwi, których uderzenie zwaliło mnie z nóg. Ostatnie co pamiętam, to chmura gryzącego pyłu, który wypełnił pomieszczenie, a potem coś jak rumor spadającego stropu zanim nie pochłonęła mnie ciemność&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:11pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:11pt;"  &gt;Dzień 2&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:11pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:11pt;"  &gt;Kilka razy odzyskiwałem świadomość, lecz byłem zbyt słaby, aby otworzyć sklejone krwią i kurzem powieki. Czułem przenikliwe zimno. Ktoś gdzieś krzyczał, z każdym słowem coraz słabiej. W końcu udało mi się otworzyć oczy. Nade mną zwałowisko gruzu. Przez niewielki otwór dojrzałem zasnute dymem niebo. W uszach mi dzwoniło i nie usłyszałem osób próbujących zlokalizować przysypanych. Leżałem dłuższa chwile, dopóki nie nabrałem sił. Mogłem ruszać rękoma i nogami. Potworny ból głowy, przytłumiony szokiem, paraliżował mnie co chwila, gdy próbowałem zorientować się w sytuacji. W ustach straszliwa suchość. Część budynku zawaliła się do środka, a ja znajdowałem się w niszy, nad którą wisiało kilkaset kilogramów gruzu. Nie chciałem czekać aż wszystko to zwali mi się na głowę po raz drugi. Na końcu tego niewielkiego tunelu zauważyłem szczelinę, przez którą przesączało się światło. Ostrożnie, walcząc z każdym centymetrem przebytej odległości, zacząłem pełznąc w tamtym kierunku. Otwór był zbyt wąski, wiec przecisnąłem tylko ramie. Nagle poczułem, jak ktoś chwycił moją dłoń. Krzyczeli do mnie, żebym zachował spokój. Kilku mężczyzn w mundurach chwyciło łopaty i kilofy. Wkrótce wyciągnęli mnie na powierzchnie. Gdzieś mnie przeniesiono zanim straciłem przytomność.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:11pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:11pt;"  &gt;Dzień 3 &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:11pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:11pt;"  &gt;Leżałem na podłodze, w kwaterach karawan kupieckich. Obok mnie kilkunastu ludzi obwiązanych zakrwawionymi szmatami. Coraz wyraźniej rejestrowałem jęki i krzyki leżących obok mnie. Wszyscy byli brudni i obdarci. Wokół nas krążyło kilka osób o znajomych twarzach, oraz medyk w dziwnym, szarym mundurze, z rękoma aż po łokcie ubabranymi krwią. Sąsiad z koca obok wygiął się nagle, po czym opadł konwulsyjnie szarpiąc brudne posłanie. Skonał tak szybko, że medyk rzucił na niego tylko potwornie zmęczone spojrzenie, i powiedział cos do stojącego obok kobiety. Teraz dopiero poznałem w martwym Newmana, który biegał niedawno zbierając ludzi na plac. Nie miał prawej stopy a jego twarz była mocno poparzona. Kobieta z trudem ciągnęło po podłodze jego zwłoki. Na brudnym, zakrwawionym kocu ułożono jakiegoś żołdaka, poszatkowanego kulami. Nie byłem w stanie na to patrzeć. Spałem aż do wieczora, i kiedy tylko poczułem że dam radę ustać na nogach, postanowiłem zorientować się w sytuacji. Z trudem przegryzłem podany mi posiłek, ale z każdym kęsem popijanym słodka, orzeźwiająca woda, czułem się coraz lepiej. Przypomniałem sobie powoli wydarzenia poprzedzające wypadek. Zacząłem szukać siostry.. Leżała piętro niżej. Była osłabiona i nie odzyskiwała przytomności. Trzeci etap choroby. Jakaś staruszka, w której z ledwością poznałem Emmę Johntown.. Wiedziałem że póki co nie mogę pomóc siostrze,więc postanowiłem nie przeszkadzać starszej kobiecie pracującej wyraźnie ponad swoje siły. Obolały, wyszedłem na zewnątrz. Chłodne powietrze działało otrzeźwiająco. Namacałem na głowie stwardniały od krwi bandaż. Miałem niewielka ranę głowy, która bolała jak jasna cholera. Uderzył mnie swąd spalenizny. W półmroku nadchodzącego wieczora ujrzałem łunę pożarów. Ludzie biegali, a właściwie starali się biegać, widocznie skrajnie przemęczeni. Kręciło się sporo obcych, jakiś uzbrojonych żołnierzy w szarych mundurach. Przechodził właśnie ktoś z naszych, w którym rozpoznałem zarządcę południowych pól – Patricka O’Neila. Od niego dowiedziałem się o hekatombie, jaka na nas spadła, o bitwie z mutkami i odsieczy Teksasu. To co słyszałem przygnębiało mnie i wkrótce poczułem się okropnie zmęczony. Dowlokłem się do kwater karawan i padłem na pierwsze wolne posłanie, okrywając się sztywnym od krwi i kurzu kocem.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:11pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:11pt;"  &gt;Dzien. 4&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:11pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:11pt;"  &gt;Stałem przy wejściu do budynku, nie mogąc uwierzyć w to, co widzę. Dopiero światło dnia ukazało ogrom zniszczeń. Osada była kompletnie zdewastowana. Budynki na wpół zawalone, pocięte kulami i odłamkami. Sklep Nataszy praktycznie zniknął podobnie jak Strażnica i północna brama. Ratusz stracił całe górne piętro. Przy pozostałościach magazynu ogień szalał w najlepsze. Przemęczeni, pokryci sadza ludzie ciągnęli za osoba wiadra z piaskiem, którym próbowano stłumić płomienie. Zauważyłem Aghatona, jak ledwo trzymając się na nogach, wydaje polecenia, próbując opanować wszechobecny chaos. Grupka żołnierzy odblokowywała wejście jednej z kamienic. Tramp siedział na dachu, lustrując okolicę przez karabinową lunetę. Smith oraz Billow nieśli na wyrwanych drzwiach czyjeś zmasakrowane zwłoki. Wygląda na to że ta obca jeszcze niedawno grupka najemników, zmuszona do współpracy z Trójcą, stanowi tutaj jedyną namiastkę władzy. Czułem się już nieco lepiej. Aghaton zauważył mnie, i wskazał na zadymiony magazyn, z którego trzeba było wynosić resztki ocalałych zasobowa. Nie miałem ochoty włazić w dym, ale uznałem że lepiej mu się nie narażać. W gryzących oparach widoczność była znikoma. Udało mi się namaca worek z suszona kukurydza, i z wielkim trudem wyciągnąłem go na zewnątrz. Zaraz trzeba było lecieć po następny, zanim płomienie nie zajmą tej części budynku. Cały dzień pracowałem wraz z innymi ocalałymi.. Kto mógł utrzymać się na nogach, próbował pomagać. W rzadkich chwilach odpoczynku próbowałem dowiedzieć się czegoś więcej, zanim podejmę decyzję czy na wszelki wypadek nie zabrać trochę zapasów i nie zwiać. Dowiedziałem się, że praktycznie nie ma już starej władzy: Cormicka zasypało w ratuszu, Jones nie żyje, a Marta Lee wciąż jest w szoku, choć podobno już zaczyna coś działać. Tych szarych żołnierzy przywiało aż z Teksasu. Chwilowo dowodzi Aghaton oraz jego ekipa, a ludzie lgną do nich jak muchy do padliny. Kto ma jeszcze trochę siły, jest zaprzęgany do pracy. Trudno nawet odróżnić naszych od przyjezdnych, bo wszyscy wyglądamy jednakowo żałośnie, brudni i wyczerpani. Gdzieniegdzie na ziemi leża sprawcy tego piekła: przykryci starymi kocami. Dowódca kowbojów wystawił przy nich straże i nikomu nie wolno było ich ruszać. Próbowałem jeszcze dostać się do budynku, w którym mieszkałem, ale nie byłem w stanie przedrzeć się przez zwałowisko. Nad ranem część jednej z kamienic sąsiadujących z moim domem, zawaliła się, zabijając dwóch ludzi, którzy próbowali dostać się do swoich starych mieszkań. Wieczór był czasem odpoczynku. Z przerażeniem obserwowałem rosnąca stertę trupów spiętrzona w pozostałościach domu należącego niegdyś do trapera Carla. Gdzieś w ruinach Springfield wciąż trwała walka a z okien naszego prowizorycznego szpitala widać czasem smugi pocisków, race i dalekie eksplozje. Zdziesiątkowani odmieńcy skryli się wśród ruin, wciąż stanowiąc dla nas realne i śmiertelne niebezpieczeństwo. Nie mamy pewności, czy nie zaatakują ponownie. Dzisiaj pewnie też, do późnych godzin nocnych będą trwały prace nad łataniem uszkodzonego muru otaczającego osadę. Na moje pytanie o pomoc od Łowców Niewolników wszyscy wzruszali ramionami. Tak oto wyglądała obiecana z ich strony ochrona. Podobno walczył z nami jakiś tam oddziałek wysłany od nich, ale nikt z niego nie przeżył. Nikt ich nie żałował.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:11pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:11pt;"  &gt;Dzien. 5&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:11pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:11pt;"  &gt;Kowboje zbierają się do domu. Ich dowódca w końcu podliczyli straty wśród swoich, i generalnie panuje nastroją przygnębienia. Nad ranem wrócili zwiadowcy. Grupa Borgo, odepchnięta od Nixon Town, została mocno przetrzebiona, i raczej nie powinni na razie sprawiać problemu. To na tyle dobrych wieści. Kowboje podobno przeoczyli wcześniej dość dużą grupkę mutków, która odłączyła się od głównej fali wycofujących się odmieńców. Mutki, korzystając z tego że cała uwaga pościgu skupiła się na głównej grupie, przedarła się i podobno oblegają teraz bazy Vincenta Ectrori i jego łowców niewolników. Drugi z oddziałów z Teksasu próbował coś wskórać, ale też dostał nieźle po dupie, i wycofuje się. Wieczorem mają dotrzeć w okolice naszej osady. Straty całej ekspedycji są tak wielkie, ze istnieje realna obawa o ty, czy oddziały dadzą rade wrócić do Teksasu. Łowcy Niewolników trzymają się jakoś, ale mamy świadomość, że w razie ataku nasza osada nie ma, co liczyć na ich pomoc. Udało się w końcu ugasić magazyn, a właściwie to, co z niego zostało. Pierwsze ciężarówki drugiego oddziału dotarły już, i kowboje pakują na nie ciała zabitych mutków. Zwykłym żołnierzom nie podoba się to, bo w ten sposób&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;zmuszeni są zostawić tutaj swoich martwych towarzyszy. Nam też ta sytuacja nie przypadła do gustu, bo i tak mamy pełne ręce roboty z chowaniem swoich zmarłych. W samo południe rozlega się kilka strzałów i słychać krzyki. Biegnę w tamtą stronę, i widzę jak grupka żołnierzy otacza mutanta. Był to jeden z tych bydlaków, wielkich i silnych. Teksańcy nazywają ich „Młotami”, od broni, jakiej używają. Stałem tam przerażony i jednocześnie pełen podziwu dla ludzi, którzy walczyli wcześniej z takimi potworami a mimo wszystko żyją. Odmieńca już wcześniej rozbrojono i zdarto z niego pancerne płyty. Wszyscy myśleli że był martwy. W pierwszym odruchu ktoś strzelił do niego kilka razy, i choć widać było że mutant dostał, najwyraźniej niewiele sobie z tego robił. Wyglądał na ogłupiałego i oszołomionego. Nie był agresywny, a nawet wyglądało na to że boi się otaczających go ludzi. Słyszałem jak Tramp mówił, że widział jak tego bydlaka poraził prąd. Nie wiem jak to możliwe, ale chyba to właśnie sprawiło, że teraz tak dziwnie się zachowuje. Kilku odważniejszych chwyciło żelazne łańcuchy i unieruchomiło nie stawiającego oporu odmieńca. Ktoś szykował się, żeby rozwalić mu łeb, ale wtrącił się Aghaton, który zaznaczył ze w tej osadzie tylko przedstawiciele tymczasowej władzy mogą wydać wyrok na złapanych w niewolę przeciwników. Kowboje kłócili się zawzięcie, ale wobec uporu naszych odstąpili. Podobno Martha Lee doszła do siebie, i przy pomocy Billowa i Smitha, oraz kilku innych ludzi, zajęła się liczeniem naszych strat, zarówno w ludziach jak i w całym sprzęcie i budynkach. Nie wiem czy jestem gotów dowiedzieć się ilu mieszkańców ocalało z tej rzezi. Tramp był na polowaniu i przywlókł ze sobą ścierwo jakiegoś jelenia. Bydle było pokryte krostami, ale podobno jeszcze jadalne. Zapach pieczeni poprawili wszystkim humor. Mięso było suche, i trzeba było długo je żuć. Nie było smaczne i trochę cuchnęło, ale było miłą odmianą. Kukurydza to wszystko, co zostało z naszych zapasów. Przyszedł wieczór i kowboje zbierali się już do odjazdu. Jednemu z naszych wydawało się, że żołnierze maja przy sobie podejrzanie dużo tobołów. Chciał to sprawdzić i doszło do niezłej sprzeczki, w trakcie której jeden z worków został rozerwany. Pieprzeni Teksańce zabierali nasze rzeczy. Ktoś poznali cześć swojego dobytku. Narzędzia, zapasy, chowane na czarna godzinne gamble. Gnojki w trakcie przeszukiwania zrujnowanych budynków chowali co cenniejsze znaleziska, które teraz próbowali wywieźć. Zaraz się zakotłowało. W ruch poszły pięści i kolby karabinów. Wpadli Aghaton i dowódca z Teksasu, którzy musieli strzelać w powietrze, aby rozdzielnic walczących. Któryś z tych złodziei uderzyli mnie kolba w twarz i miałem mroczki przed oczami. Leżąc na ziemi zauważyłem jak jednemu z nich wypadł w zamieszaniu pistolet. Trzymałem go teraz za plecami, tak wściekły na tych sukinsynów, że chętnie bym kilku odstrzelili. Sytuacja nie wyglądała najlepiej. Dwie grupy stały naprzeciwko siebie, mierżąc się wściekłymi spojrzeniami. Tamtych było więcej, i byli uzbrojeni, lecz widziałem w oczach stojących obok mnie ludzi determinacje i chęć odwetu na tych zdrajcach wzbogacających się na naszym nieszczęściu. Na jednym z dachów przycupnął Tramp, z karabinem gotowym do strzału. Dowódca, który przyszedł z Aghatonem, darł się właśnie na swoich ludzi, najwyraźniej nie wiedzach o całym procederze. Kazał im zwrócić zagrabione mienie i wszystko było by w porządku, gdyby nie wmieszał się szef drugiego oddziału. Frajer twierdził, że to, co zabierają, to tylko opłata za przybycie z odsieczą. Aghaton zaczął się wykłócać i wrzawa wybuchła na nowo. W końcu udało mu się odzyskać prawie połowę naszych rzeczy. Nie mogliśmy nic więcej zrobić, mając za przeciwników uzbrojonych po zebry żołdaków. Aż do momentu odjazdu atmosfera była napięta jak struna. Teksańcy kręcili się po osadzie w grupach, a wściekły Aghaton zorganizował kilka patroli, które patrzyły im na ręce. Powstrzymywała ich też świadomość, że Tramp wciąż obserwował ich przez karabinową lunetę. Przyszedł w końcu czas odjazdu i konwój ruszył, żegnany nieprzychylnymi okrzykami. Na ostatniej ciężarówce siedział Maverick. W ratuszu spadające fragmenty stropu zmiażdżyły mu nogę, i musiał wracać w rodzinne strony. W jednej chwili cała osada opustoszała, pozbawiona tej szarańczy czyhającej na chwile naszej nieuwagi. &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:11pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:11pt;"  &gt;Dzień 6&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:11pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:11pt;"  &gt;W nocy chmara dzikich psów przedarła się przez źle zabarykadowaną bramę i zaczęła obgryzać trupy. Tramp odstrzelił jednego i reszta rzuciła się do ucieczki. Kilka najbardziej zdeterminowanych sztuk porwało za sobą jakiś pozbawiony prawie wszystkich kończyn korpus. Dopadliśmy je, ociężale już i obżarte ludzkim mięsem. Rozrzuciliśmy ścierwa psów po okolicy, by choć na trochei uwolnić się od intruzów zajętych ucztowaniem na swoich pobratymcach. Jutro trzeba będzie pogrzebać ciała. Póki co, wystawiliśmy straże. Praktycznie nie mamy broni ani amunicji, a co ważniejsze, nie mamy ludzi, którzy potrafią walczyć. Całą straż osady diabli wzięli w momencie ataku, gdy pociski trafiły w północną bramę i Strażnicę. Kogo nie rozszarpały odłamki, dobijały potem mutki. Ocalali Smith, Johnson, oraz Gomez, choć nie wiadomo czy ten wyżyje, potwornie zmasakrowany. Ja pomagałem przy polowaniach i wiem jak używać broni, ale poz mną potrafi to może z kilka osób poza ekipą Aghaton i Zotta. Ten drugi podobno odzyskał przytomność, ale nigdy już nie stanie na nogi. W kwaterach karawan podobno pozostał medyk, który przybył razem z siłami pościgowymi. Trzeba przyznać ze gość odwalają naprawdę dobra robotne. Aghaton i reszta pracują bez wytchnienie i pomagają jak mogą, ale obawiam się, że w końcu dojdą do wniosku że mają już tego dość i odejdą. Takim to dobrze, bo sobie poradzą, a my jesteśmy uzależnieni od życia w dużej grupie. Nie winię ich. Sam chętnie bym stąd zwiał. Podczas posiłku ktoś podobno dowiedział się jak prezentuje się nasze obecne położenie. A więc: znikoma siła obronna - kilka sztuk broni, mało amunicji oraz dziurawe jak sito ogrodzenie. Straty są duże, i nie ma praktycznie żadnych osób, które nie są ranne lub skrajnie zmęczone.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:11pt;"  &gt;Większość budynków jest uszkodzona i cześć trzeba będzie wyburzyć lub solidnie połatać. Zauważyłem, że większość z nas siedzi lub leży przy ogniskach. Osada jakby zamarła. Każdy z nas jest potwornie wycieńczony. Pod wieczór przybiegł Smith, krzycząc że od strony południowej zbliża się ciężarówka pełna ludzi. Próbowano dobudzić Aghatona ale spał jak zabity. Wracała Sylwia Flower wraz z pozostałymi uciekinierami. Sama prowadziła ciężarówkę. Ciekawe ile z tych kobiet i dzieciaków dowie się teraz, że ich bliskich nie ma już wśród żywych. &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:11pt;"  &gt;Magazyn i Sierociniec zostały zniszczone. Bez słowa zabraliśmy rzeczy, udostępniając najlepiej zachowaną kamienicę. Widziałem twarze tych osób. Ten widok musiał być dla nich szokiem. Bez słowa udali się do wskazanych kwater, Musieli widzieć stertę zwłok. Dosiadł się do nas Gogh Junior. Wychudł i zmarniał, widocznie wstrząśnięty. Łapczywie pochłonął kukurydziany placek po czym zapytał się o Trampa. Uspokojony opowiedział o sytuacji w bazach Łowców Niewolników. Mutki zajęły jedną z baz, a o drugą trwa zażarta walka, której odgłosy wciąż do nas docierały. Sylvia dowiedziała się o ataku i postanowiła zaryzykować i wrócić. Chyba lepiej jednak żeby zostali tam, gdzie wciąż mają większe szanse na przeżycie niż tutaj.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:11pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:11pt;"  &gt;Dzień 7&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:11pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:11pt;"  &gt;Dziś wielki pogrzeb. Prace zaczęły się późno w nocy poprzedniego dnia. Pracowałem ciężko, starając się wykopać doły na tyle głębokie, aby okoliczna zwierzyna nie była w stanie dobrać się do zmarłych. Przez maskę z grubej tkaniny trudno było oddychać, ale wcale tego nie żałowałem. Smród był okropny. Pot zalewał mi oczy, kiedy starałem się dostrzec gdzie ulokowała się nasza obstawa. Niestety osadę musieliśmy pozostawić bezbronną. Aghaton nie zezwolił na używanie ciężarówek, i musieliśmy używać ręcznych wózków do transportu trupów. Jeśli kogoś udało się rozpoznać, szykowaliśmy mu małą tabliczkę. Późnym popołudniem było już po wszystkim.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:11pt;"  &gt;Udało się dostać do niewielkiego schronu przed ratuszem. Jednocześnie plotki rozsiewane przez Billowa, oraz decyzja o pozostaniu w osadzie, na pewno nie dodała przyjaciół uwięzionemu tam Cormickowi oraz jego przydupasowi Homestedowi. Podobno jest z nimi również ta przedstawicielka Ectrori, ale w tym wypadku nie będzie pyskować, gdy dowie się że jej szef zajęty jest właśnie ratowaniem swojego własnego zadka. Jutro, z samego rana podobno ma odbyć się spotkanie na głównym placu, na którym zasypano już leje powstałe po eksplozjach pocisków moździerzowych. Nie wiem jak inni, ale ja dam Aghatonowi wolną rękę, zwłaszcza że Martha Lee wyraźnie go popiera. Jeśli on i jego ludzie mają jakieś pomysły na poprawę naszej sytuacji, mogą na mnie liczyć. Ciekawe ilu z ocalałych myśli podobnie do mnie?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;&lt;span style=";font-family:Tahoma;font-size:10pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;&lt;span style=";font-family:Tahoma;font-size:10pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:11pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:11pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10pt;color:black;"   &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Tahoma;font-size:10pt;color:black;"   &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Tahoma;font-size:10pt;color:black;"   &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:11pt;"  &gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5418833542766329200-4495446884723277567?l=martwymutek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://martwymutek.blogspot.com/feeds/4495446884723277567/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/03/pamietnik-mieszkanca-nt.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/4495446884723277567'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/4495446884723277567'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/03/pamietnik-mieszkanca-nt.html' title='Pamiętnik mieszkańca NT'/><author><name>Bartosh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16342584962913124526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/S_mFQRI7b5I/AAAAAAAAAFo/gJcIkN8gW70/S220/Bartoshu.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-gKNPcZN56R4/TYsvNSkA0RI/AAAAAAAAALc/hOSlwH6Fygk/s72-c/Nixon%2BSign.bmp' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5418833542766329200.post-8827164639190598002</id><published>2011-02-24T09:12:00.005+01:00</published><updated>2011-03-13T15:56:26.721+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Postacie'/><title type='text'>Jose "Kirov" Taranto</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-BwinQD0Q_F8/TWYTpF5JyrI/AAAAAAAAALU/8lodE1zgcxs/s1600/Jose.bmp"&gt;&lt;img style="float: right; margin: 0pt 0pt 10px 10px; cursor: pointer; width: 259px; height: 315px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-BwinQD0Q_F8/TWYTpF5JyrI/AAAAAAAAALU/8lodE1zgcxs/s400/Jose.bmp" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5577166785222396594" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable  {mso-style-name:Standardowy;  mso-tstyle-rowband-size:0;  mso-tstyle-colband-size:0;  mso-style-noshow:yes;  mso-style-parent:"";  mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;  mso-para-margin:0cm;  mso-para-margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:10.0pt;  font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Miami to kraina kontrastów. Znajdziesz tam prawdziwych twardzieli i podstępnych świrów. Znajdziesz białych, czarnych, żółtych, szczurów lądowych i wilków morskich. W tej całej menażerii znajdzie się też Jose – faceta, który swoje życie poświęcił pewnej idei politycznej.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Jakiej? Zapraszam pod poniższy link. Tekst opublikowany w e-czasopiśmie „Gwiezdny Pirat” z Portalowej fabryki.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Strona 21.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Link: &lt;a href="http://files.neuroshima.org/gwiezdnypirat37.pdf"&gt;Gwiezdny Pirat #37&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Wersja pdf na Trzynastym Schronie:&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a href="http://trzynasty-schron.net/teksty/krew_i_rdza_2-Bartosh.pdf"&gt;http://trzynasty-schron.net/teksty/krew_i_rdza_2-Bartosh.pdf&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Fragment:&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;„Spośród całej taplającej się w błocie gromadki państwa Taranto, Jose szybko wyrósł na niekwestionowanego bohatera i cichego przywódcy, za pomocą swoich starszych i większych braci kierując pozostałą czeredą. Już wtedy zasłynął ze swoich wypraw na plantacje, skąd przynosił soczyste owoce i drobne gamble, znajdywane lub podkradane niewolnikom. Nie wiesz jeszcze o jakiej krainie mówię? Błoćko, tropiki, chmary komarów i plantacje – toż to Miami pełną gębą. Miami, bejbe! Tam właśnie mały Taranto, dotknięty niewątpliwą biedą i masami nieszczęść, jakie z reguły dotykały biedotę, zdobywał swoje cenne doświadczenie, wyróżniając się wolą życia i szerszymi horyzontami. Zwiał z domu, zanim dosięgła go gorączka błotna, która całkowicie przetrzebiła jego rodzinę. Szlify zdobywał&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;w bogatszych dzielnicach Miami, gdzie nauczył się być niewidoczny, a sam widzieć więcej niż inni.”&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5418833542766329200-8827164639190598002?l=martwymutek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://martwymutek.blogspot.com/feeds/8827164639190598002/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/02/jose-kirov-taranto.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/8827164639190598002'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/8827164639190598002'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/02/jose-kirov-taranto.html' title='Jose &quot;Kirov&quot; Taranto'/><author><name>Bartosh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16342584962913124526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/S_mFQRI7b5I/AAAAAAAAAFo/gJcIkN8gW70/S220/Bartoshu.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-BwinQD0Q_F8/TWYTpF5JyrI/AAAAAAAAALU/8lodE1zgcxs/s72-c/Jose.bmp' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5418833542766329200.post-6368109119291808260</id><published>2011-01-31T16:31:00.005+01:00</published><updated>2011-01-31T16:49:05.362+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bar pod Martwym Mutkiem'/><title type='text'>Barowe Opowieści #10</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/TUbXjmBX0sI/AAAAAAAAALI/szi3z5QcvZU/s1600/LogoBo.jpg"&gt;&lt;img style="float: right; margin: 0pt 0pt 10px 10px; cursor: pointer; width: 134px; height: 133px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/TUbXjmBX0sI/AAAAAAAAALI/szi3z5QcvZU/s400/LogoBo.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568374995791893186" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable  {mso-style-name:Standardowy;  mso-tstyle-rowband-size:0;  mso-tstyle-colband-size:0;  mso-style-noshow:yes;  mso-style-parent:"";  mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;  mso-para-margin:0cm;  mso-para-margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:10.0pt;  font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;Chyba nie muszę wam wyjaśniać dlaczego wnętrze baru wygląda jak pobojowisk, co? Nie słyszeliście? Cała osada aż huczy od plotek. Ano mieliśmy tutaj małą rozróbę z chłopakami z Hot Wheels. Młodym wilczkom wydawało się wczoraj, że mogą nażreć się i napić do oporu, bez konieczności płacenia. No to musiałem, przy wydatnej pomocy znajomków, wytłumaczyć im że tak nie wolno. Obiliśmy im ryje i wszyscy byli by szczęśliwi, gdyby jeden z nich nie zaczął wywijać spluwą. Starałem się potem doszorować podłogę, ale chyba będę musiał zaopatrzyć się w jakiś dywan. W każdym razie każda para rąk może się przydać, więc pomóżcie mi, a ja odwdzięczę się kilkoma darmowymi drinkami. Niedługo otwieramy.    &lt;p class="MsoNormal"&gt; Witam! Zapraszam!&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; Nie mogę uwierzyć, że to nasze dziesiąte spotkanie z cyklu Barowych Opowieści. Że też jeszcze macie ochotę mnie słuchać. Może czas podnieść ceny alkoholu? Spokojnie…bez nerwów…taki żarcik. Jak wiecie, ostatnio była tu mała scysja, ale wszystko wróciło do normy, i mam nadzieję że gnojki nie będą szukały zemsty. W razie czego miejcie się na baczności. I jeszcze jedna uwaga: uważajcie gdzie siedzicie, bo część wyposażenia wykorzystana została niezgodnie ze swoim przeznaczeniem, jeśli wiecie co mam na myśli. Za wszelkie plamy krwi, części ciał lub przeoczone zwłoki, serdecznie przepraszam. Zaczynajmy zatem dziesiątą część spotkań przy cienkim piwie i kukurydziance.&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; Kilka miesięcy temu miałem okazję obstawić kilka walk na arenie, i w pamięci zapadła mi szczególnie barwna ekipa, dzięki której zarobiłem niemałą sumkę. Może słyszeliście o Drużynie Pierścieni? Maja na punkcie błyskotek prawdziwego hopla.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Link: &lt;a href="http://martwymutek.blogspot.com/2011/01/druzyna-pierscieni.html"&gt;Organizacje - Drużyna Pierścieni&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Papcio Moloch chyba przeanalizował historię krainy znanej niegdyś jako Bliski Wschód. Zainspirowany działaniami chłopaczków z ręcznikami na głowach, zaczął ostatnio wydatnie inwestować w wybuchowy arsenał i to jak zwykle w finezyjnej formie. Chłopaczki z Posterunku jak też nie próżnowali, szukając frajerów którzy rozbrajają te miny za nich. Jacyś chętni?&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Link: &lt;a href="http://martwymutek.blogspot.com/2011/01/saperska-robota.html"&gt;Scenariusz – Saperska robota&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Teraz coś z kuchennych klimatów. Każda kobieta w Teksasie potrafi przyrządzić wołowinę na tysiąc sposobów. Co zrobić, kiedy w waszej okolicy wołowinę ostatni raz widziano kilkanaście lat temu? Nauczyć się przyrządzać szczury. Na tysiąc sposobów.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Link: &lt;a href="http://martwymutek.blogspot.com/2011/01/konkurs-kulinarny.html"&gt;Scenariusz – Konkurs kulinarny&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Czas na kawałek historii, czyli opowieść sprzed, bez mała, trzydziestu lat, która pojawiła się niedawno w najnowszym numerze „New York New Times”. Ciekawe jaki mają nakład?&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Link: &lt;a href="http://martwymutek.blogspot.com/2011/01/dzien-zagady.html"&gt;Opowiadania – Dzień zagłady&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Nixon Town… stare dzieje. W cyklu naszych opowieści o tym miejscu dochodzimy do hordy mutków spod znaku Borgo, które to łaskawie nawiedziły osadę po nieudanych łowach na terenie Północnego Teksasu. Z żalem informuję, że mój udział w walkach ograniczył się do siedzenia ze złamaną nogą w piwnicy tamtejszego ratusza. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Link: &lt;a href="http://martwymutek.blogspot.com/2011/01/raport-z-sesji-nixon-town-obrona-nt.html"&gt;[Raport z sesji] Nixon Town – Obrona NT&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Dziesiąte Barowe Opowieści uważam za zakończone. Czas na nieśmiertelne kawałki z szafy grającej. Do zobaczenia.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5418833542766329200-6368109119291808260?l=martwymutek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://martwymutek.blogspot.com/feeds/6368109119291808260/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/01/barowe-opowiesci-10.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/6368109119291808260'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/6368109119291808260'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/01/barowe-opowiesci-10.html' title='Barowe Opowieści #10'/><author><name>Bartosh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16342584962913124526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/S_mFQRI7b5I/AAAAAAAAAFo/gJcIkN8gW70/S220/Bartoshu.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/TUbXjmBX0sI/AAAAAAAAALI/szi3z5QcvZU/s72-c/LogoBo.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5418833542766329200.post-7908196784575896003</id><published>2011-01-31T16:20:00.003+01:00</published><updated>2011-01-31T16:29:35.994+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Opowiadania'/><title type='text'>Dzień zagłady</title><content type='html'>Jak to było w 2020... to pytanie nurtuje co bardziej świadomych mieszkańców obecnego zadupia znanego jak ZSA. Otóż niewielu już pamięta jak kończyła się era Coca-Coli, bezprzewodowego internetu i żarcia na telefon. Ci, co niby pamiętają, przedstawiają różne wersje, ale i tak  najważniejsze, że wszystkie te historie prowadzą do totalnej rozpierduchy. Zapraszam do zapoznania się z jedną z takich historii. Gwiezdny Pirat # 36. Strona nr 25.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Link: &lt;a href="http://files.neuroshima.org/gwiezdnypirat36.pdf"&gt;Gwiezdny Pirat #36&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fragment:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;"Sytuacja musiała być naprawdę poważna, skoro&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; nad zamkniętymi dzielnicami krążyły uzbrojone&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; śmigłowce, a na dachach rozstawiano snajperów.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Dzięki legitymacji i małemu kłamstwu, udało mu&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; się wydostać poza miasto. Mknął opustoszałą autostradą,&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; chcąc jak najszybciej znaleźć się blisko&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; żony i dziecka. Dobrze pomyślał, wysyłając ich na&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; kilka dni na wieś do swojej matki. Po 3o minutach&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; udało mu się dotrzeć do upragnionego celu. Osada&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; była jak zwykle spokojna i senna. Wszyscy siedzieli&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; w domach i oglądali piekło z Nowego Jorku. Pewne&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; elementy strachu przed tym, co dzieje się wiele&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; kilometrów dalej, widać było również tutaj. Harold&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; mijał dwa razy uzbrojonych w strzelby i pistolety,&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; patrolujących ulicę mieszkańców. Sprawdził,&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; czy w schowku jest jego prywatna broń. Poczuł się&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; lepiej, gdy namacał chłodną rękojeść potężnego&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; rewolweru. Dojeżdżał właśnie przed dom, w którym&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; spędził prawie siedemnaście lat życia. Dziwny&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; niepokój opuścił go, gdy zauważył na werandzie&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; swoją matkę, żonę, oraz czteroletnią córeczkę bawiącą&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; się z psem."&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5418833542766329200-7908196784575896003?l=martwymutek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://martwymutek.blogspot.com/feeds/7908196784575896003/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/01/dzien-zagady.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/7908196784575896003'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/7908196784575896003'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/01/dzien-zagady.html' title='Dzień zagłady'/><author><name>Bartosh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16342584962913124526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/S_mFQRI7b5I/AAAAAAAAAFo/gJcIkN8gW70/S220/Bartoshu.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5418833542766329200.post-7943334057684062374</id><published>2011-01-31T16:12:00.002+01:00</published><updated>2011-01-31T16:20:07.940+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Scenariusze'/><title type='text'>Konkurs kulinarny</title><content type='html'>Czas odłożyć karabiny na bok i umyć ręce. Tym razem maczety i noże posmakują prawdziwych warzyw. Kulinarną bitwę czas zacząć, ale uwaga, bo będzie marchewkowo i rybnie. Zapraszam do zapoznania się z regionalną kuchnią Missisipi. Całość opublikowana w "Gwiezdnym Piracie" noszącym dumnie numer trzydziesty szósty. Zapraszam na stronę 23.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Link: &lt;a href="http://files.neuroshima.org/gwiezdnypirat36.pdf"&gt;Gwiezdny Pirat #36&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fragment:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; "Dzięki tej przygodzie otrzymujesz za niewielką cenę umiejętność gotowanie w oparciu o twój spryt. Myślisz pewnie, na co ci to? Kolejny mięśniak, hę? Zdolność przygotowywania smacznych posiłków to złoto. Chcesz oczarować pannę? Ugotuj jej coś. Chcesz wkupić się w łaski kolegów z grupy? Zupa ze szczura będzie w sam raz. Co pytasz? Co Ci z tych umiejętności na froncie? Przy każdej armii jest garkuchnia. Szepnij słowo kwatermistrzowi, niech kucharz oceni czy będzie miał z Ciebie pożytek. Jak umiesz gotować, to pół roku służby minie Ci w luksusach. Co gadasz? Męstwo, i walka ramię w ramię z pozostałymi? Jak chcesz być bohaterem to się nie krępuj. Bohaterstwo pozwala wzbić się w niebiosa. Serio. Jeżeli dadzą radę wyciągnąć twoje truchło z okopu, wkrótce ulecisz jak ptak…przez komin krematorium."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5418833542766329200-7943334057684062374?l=martwymutek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://martwymutek.blogspot.com/feeds/7943334057684062374/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/01/konkurs-kulinarny.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/7943334057684062374'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/7943334057684062374'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/01/konkurs-kulinarny.html' title='Konkurs kulinarny'/><author><name>Bartosh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16342584962913124526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/S_mFQRI7b5I/AAAAAAAAAFo/gJcIkN8gW70/S220/Bartoshu.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5418833542766329200.post-245344289404032115</id><published>2011-01-31T15:44:00.003+01:00</published><updated>2011-01-31T16:12:14.571+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Scenariusze'/><title type='text'>Saperska robota</title><content type='html'>Moloch to szalony wynalazca i fanom Ns-ki nie trzeba tego uświadamiać. Dla autorów lubujących się w tworzeniu nowych przeciwników, taka sytuacja daje praktycznie nieograniczone pole do popisu. A jak w gorączce twórczej wyjdzie jakiś gniot, to zawsze można to zwalić na krążące po obwodach wirusy i przepalone obwody. I to jest właśnie w tym wszystkim cudowne. Scenariusz "Saperskiej roboty" opowiada o niewielkim oddziale zajmującym się rozbrajaniem nowej, wybuchowej zabawki Blaszaka. Nie przywiązujcie się do swoich postaci... Całość opublikowana została w 36-tym "Gwiezdnym Piracie". Zapraszam pod podany link. Strona nr 20.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Link: &lt;a href="http://files.neuroshima.org/gwiezdnypirat36.pdf"&gt;Gwiezdny Pirat #36&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fragment:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;"Macie szczęście, chłopaki. Dowództwo was przeszkoliło w specyficznej robocie, więc raczej nie&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; będą was wysyłać pod ogień maszyn. Przy tej intensywności działań co ostatnio, możecie liczyć&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; się ze średnio jedną akcją na dwa/trzy dni. Czasem cały tydzień nic się nie dzieje, a tu nagle&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; rozkaz i trzeba ruszyć dupska. Myślicie że odbębnicie swoje na szybko i zaraz wrócicie? Czasem&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; “Akcja” to tak naprawdę trzy do czterech odseparowanych działań. Zajmie wam to cały dzień,&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;i nie pozwoli potem zmrużyć oka. Ale to nic. Sprawa wygląda prosto, kiedy ma się dużo czasu.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Sporadycznie zdarza się, że trzeba oczyścić teren, gdy na karku są inne maszyny. Wtedy dopiero&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; jest jazda. Powodzenia, świeżaki!"&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5418833542766329200-245344289404032115?l=martwymutek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://martwymutek.blogspot.com/feeds/245344289404032115/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/01/saperska-robota.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/245344289404032115'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/245344289404032115'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/01/saperska-robota.html' title='Saperska robota'/><author><name>Bartosh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16342584962913124526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/S_mFQRI7b5I/AAAAAAAAAFo/gJcIkN8gW70/S220/Bartoshu.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5418833542766329200.post-1817316986247305749</id><published>2011-01-31T15:33:00.003+01:00</published><updated>2011-01-31T15:43:54.816+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Raporty z sesji'/><title type='text'>[Raport z sesji] Nixon Town - Obrona NT</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/TUbKKIS2izI/AAAAAAAAALA/Nzk0G39_rrc/s1600/Nixon%2BSign.bmp"&gt;&lt;img style="float: right; margin: 0pt 0pt 10px 10px; cursor: pointer; width: 333px; height: 238px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/TUbKKIS2izI/AAAAAAAAALA/Nzk0G39_rrc/s400/Nixon%2BSign.bmp" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568360264664255282" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable  {mso-style-name:Standardowy;  mso-tstyle-rowband-size:0;  mso-tstyle-colband-size:0;  mso-style-noshow:yes;  mso-style-parent:"";  mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;  mso-para-margin:0cm;  mso-para-margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:10.0pt;  font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;      &lt;p class="MsoNormal"&gt;Bohaterowie:&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Carl Volkensonn (Bartosz) - Sanitariusz z Salt Lake&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;John Aghaton (Paweł) – Stróż prawa z NJ&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;Kurt Tramp (Przemek) – Tropiciel z nieznanej osady&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;Vincent Billow (Grzegorz) – Mafiozo z NJ&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;W Neuroshimie tylko jedna rzecz jest pewna: broń zawsze zatnie się wtedy, kiedy jest najbardziej potrzebna. Zawsze!&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: center; font-weight: bold;" class="MsoNormal"&gt;Po ostrzale&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Wzbity przez wybuchające pociski kurz opadał powoli, odsłaniając zniszczoną osadę. Krzyki i jęki rannych oraz trzask ognia trawiącego resztki budowli wbiły się w chwilową ciszę. Aghaton szybko przejął inicjatywę, próbując rozeznać się w sytuacji. Kurt, licząc się ze zbliżającym się atakiem, rozglądał się za odpowiednim miejscem, skąd mógłby wesprzeć osłabioną obronę osady. Bohaterowie przedzierali się przez ruiny, prawie potykając się o porozdzierane odłamkami ciała mieszkańców. Ostrzegła ich kolejna eksplozja, która rozsadziła południową bramę. Na szczęście zamiast mutków, ujrzeli ciężarówkę Ectrori, którzy w samą porę przybyli ze wsparciem, a nie mogąc przedostać się przez bramę, postanowili ją wysadzić. Niewielki oddział ruszył w kierunku budynków, aby zająć dogodną pozycję do obrony. Przybyli wraz z nimi John Smith oraz Vincent, zajęli się organizowaniem punktu medycznego, do którego ściągali rannych. Udało im się też zebrać niewielką grupkę ocalałych. Aghaton za wszelką cenę próbował opanować chaos i zorganizować obronę i w czasie, kiedy biegał po rumowiskach, zbierając zdolnych do noszenia broni ludzi, przez zasnutą dymem i kompletnie zniszczoną północną bramę przebił się Jeep, który przy słabej widoczności nie zauważył kolejnych przeszkód, i gwałtownie skręcając przekoziołkował na bok, przygniatając siedzących w środku Teksańczyków. Jeden z nich, Medyk, wypadł, gdy pojazd się wywracał, co uratowało mu życie. Lekko potłuczony, szybko przyczepił się do Aghatona. Zbliżające się odgłosy kanonady nie pozostawiły złudzeń, co do kierunku, w jakim zmierzają mutki, próbujące przebić się z okrążenia. Aghaton, dzięki zdobytej krótkofalówce, dowiedział się o skoordynowanym ataku Ectrori i i sił pościgowych z Teksasu, który jednak przy zdecydowanej obronie Borgo nie był w stanie powstrzymać ich od marszu w kierunku Nixon Town. Ostrzał zniszczył bramę, oraz poważnie uszkodził część północnych umocnień. Eksplozja zmiotła również Strażnicę, prawdopodobnie zabijając wszystkich znajdujących się tam członków straży, którzy przygotowywali się właśnie do odparcia ataku. Aghaton przejął też dowództwo nad zdezorientowanym oddziałem Łowców Niewolników. Przez krótki czas, jaki pozostał do ataku postanowił umocnić się w budynku mieszkalnym znajdującym się tuż przy bramie i uczynionej przez wybuch wyrwie w umocnieniu, aby skutecznie bronić miejsc, przez które z pewnością wedrą się mutki. Kurt wybrał najwyższy punkt osady – budynek w którym mieścił się magazyn oraz warsztat Sylvii Flower, skąd mógł w pełni skorzystać z potencjału zdobycznego karabinu wyborowego. John Smith oraz Vincent zabarykadowali się w Jadłodajni, gdzie zebrano wszystkich rannych, których w tak krótkim czasie udało się ściągnąć z pooranego lejami placu centralnego. Maverick w czasie ostrzału wbiegł do Ratusza, którego główne wejście zostało zasypane. Bernard Zott wraz z kilkoma ludźmi zabarykadował się w swoim domu, również przygotowując się do obrony. Kurt przez lunetę zauważył, jak w stronę osady zbliżają się przeciwnicy.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: center; font-weight: bold;" class="MsoNormal"&gt;Obrona&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Przyczajeni obrońcy z niepokojem wyczekiwali na atak. Ciężko opancerzone mutki zgodnie z przypuszczeniami zmierzały w kierunku zniszczonej bramy oraz wybitego w murze przejścia. Ich stalowe pancerze odbijały promienie słońca. Gdy tylko jeden z nich, sklasyfikowany w czasie zwiadu jako Szturman, przechodził przez zniszczony mur, padł na ziemię. To Kurt, celnym strzałem w głowę, postanowił rozpocząć bitwę. Zdezorientowani przeciwnicy otworzyli ogień do najbliższych zabudowań szatkując ołowiem ceglane ściany. Oddziały Borgo przedzierały się przez przeszkody. Do walki włączył się Aghaton, lecz pociski bezsilnie odbijały się od opancerzonych przeciwników, wyrządzając im niewielką krzywdę. Kurt wykorzystał chwilowe unieruchomienie przeciwników, zmuszonych do zatrzymania się i odparcia ostrzału, aby znaleźć punkt, skąd będzie mógł oddać celny strzał, gdyż znaczna cześć pola bitwy była dla niego niewidoczna ze względu na okoliczne budynki, oraz gęsty dym, jaki wydobywał się z płonącej Strażnicy. Kolejny Szturman padł na ziemię, gdy pocisk, przechodząc przez niewielką szczelinę w stalowym hełmie, roztrzaskał mu czaszkę. Mutki, wyraźnie osłabione wcześniejszymi walkami, oraz zdezorientowane gwałtownością obrony, nie były w stanie wykorzystać całego swojego potencjału. Wkrótce jednak zaczęło się to zmieniać. Grupa Szturmanów, wspierana przez potężnie zbudowane Młoty, chroniące się przed pociskami fragmentami wyrywanych umocnień, ustawiły się w pancerną formację, która zaczęła przeć w kierunku wejścia do budynku, skąd intensywnie ich ostrzeliwano. Spanikowani członkowie oddziału Ectrori, zaczęli się wycofywać. Kurt w tym czasie próbował zabezpieczyć ich tyły, próbując unieszkodliwić zbliżającego się z flanki mutka, uzbrojonego w elektryczny łańcuch. Nie udało mu się go trafić w głowę, i potężny pocisk przestrzelił pierś mutka, powalając go na ziemię. Niefortunnie poderwany łańcuch oplótł postępującego z nim Młota, który padł również, porażony prądem. Cofający się obrońcy próbowali dobić oszołomionych przeciwników, lecz w panice nie byli w stanie celnie trafić w leżące na ziemi mutki. Wkrótce zapłacili za to, gdy Szturmami, którzy dopadli już do budynku, poszatkowali ich ogniem pistoletów maszynowych. Budynek został praktycznie otoczony, a Kurt nie był w stanie wesprzeć ich celnym ogniem. Na szczęście w porę pojawił się kolejny pojazd, któremu udało się uniknąć losu poprzednika, i po ominięciu przeszkody wbił się na pełnej prędkości w otaczających budynek Szturmanów, roztrącając ich na boki. Opancerzony samochód zatrzymał się, i nim reszta mutków zasypała go gradem pocisków, jednemu z pasażerów udało się dobiec do budynku i zniknąć w jego wnętrzu. Ostrzelany pojazd zaczął płonąć. Stłoczeni na dolnym piętrze ludzie próbowali dostać się na górę, do której dostęp był utrudniony ze względu na barykadę. Ranna kobieta z płonącego pojazdu zwinnie wspięła się przez przeszkodę. Ocalali obrońcy próbowali iść w jej ślady, lecz dopadły ich silne ręce Młota, który wdarł się do budynku za uciekającymi. Olbrzym z wściekłością machał pięściami, i po zmasakrowaniu ludzi, zabrał się za stojącą mu na drodze barykadę. Potężne ciosy systematycznie kruszyły przeszkodę. Odcięci obrońcy próbowali się odgryźć. Aghaton mógł śledzić całe pole bitwy, dzięki dziwnemu urządzeniu, które miała przy sobie ranna kobieta. Niewielki monitorek przekazywał satelitarny obraz Nixon Town. Obrońcy z trwogą zauważyli, jak przez zachodnie umocnienie przebijają się nowe siły Borgo, ostrzeliwane przez Zotta i podległych mu ludzi. Aghaton pochwycił ciężki karabin maszynowy, z zbliżając go do barykady, na wysokości twarzy opancerzonego mutka, próbował nafaszerować go ołowiem. Broń zabrana z uszkodzonego Jeepa, okazała się zawodna. Próbując odblokować zamek, stróż prawa dał rozkaz do odwrotu. Jedynym wyjściem było wychodzące na północ okno. Szybko wyrwano blokującą je osłonę i Medyk przywiązał liną, po której można było się opuścić na dół. Uciekający musieli pozostawić ciężej rannych, którzy nie byli w stanie skorzystać z drogi ucieczki. Ich los został przesądzony, kiedy Młot w końcu przebił się przez barykadę.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p style="font-weight: bold; text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;Wsparcie&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Niewielka grupka, której udało się wydostać z budynku, została zaatakowana przez rannego mutka z łańcuchem, którego zastrzelił Aghaton, nim ten zdążył użyć swojej śmiercionośnej broni. Medyk zauważył zbliżające się północy postacie. Bohaterowie, którym wydawało się że mają do czynienia z nadciągającymi siłami Borgo, ze zdumieniem patrzyli na oddziały Teksasu, które z krzykiem rzuciły się do głównej bramy, ostrzeliwując stłoczonych tam mutantów. Aghaton na zabranym urządzeniu dojrzał również oddziały Ectrori, które związały walką przedzierające się od zachodu jednostki wroga. Kurt w międzyczasie opuścił dotychczasowe stanowisko, które uniemożliwiało mu włączenie się do walki. W samą porę zszedł na dół, gdy uszkodzony wybuchem dach magazynu, osłabiony dodatkowo szalejącym wewnątrz&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;pożarem, runął&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;do środka. Tropiciel dobiegł do jednego budynków, i zauważył nagle przyczajonego przeciwnika. Skoczek – niezwykle groźny i mobilny mutek, który zamiast atakować chroniących się w budynku obrońców wolał dobijać rannych, nie zauważył strzelca, który wystrzelił z niewielkiej odległości. Borgo, zepchnięci przez szturmujących ludzi, bronili się jeszcze, korzystając z osłony budynków, ale nie było wątpliwości, że walka została wygrana. Osada Nixon Town, choć potwornie zniszczona i zdziesiątkowana, przetrwała atak.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5418833542766329200-1817316986247305749?l=martwymutek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://martwymutek.blogspot.com/feeds/1817316986247305749/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/01/raport-z-sesji-nixon-town-obrona-nt.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/1817316986247305749'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/1817316986247305749'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/01/raport-z-sesji-nixon-town-obrona-nt.html' title='[Raport z sesji] Nixon Town - Obrona NT'/><author><name>Bartosh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16342584962913124526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/S_mFQRI7b5I/AAAAAAAAAFo/gJcIkN8gW70/S220/Bartoshu.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/TUbKKIS2izI/AAAAAAAAALA/Nzk0G39_rrc/s72-c/Nixon%2BSign.bmp' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5418833542766329200.post-614961361060593990</id><published>2011-01-31T15:28:00.004+01:00</published><updated>2011-10-28T13:01:14.249+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Inne materiały'/><title type='text'>Drużyna Pierścieni</title><content type='html'>&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable  {mso-style-name:Standardowy;  mso-tstyle-rowband-size:0;  mso-tstyle-colband-size:0;  mso-style-noshow:yes;  mso-style-parent:"";  mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;  mso-para-margin:0cm;  mso-para-margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:10.0pt;  font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 10pt; text-align: center; line-height: 115%;" align="center"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span style="line-height: 115%;font-family:Calibri;font-size:16pt;"  &gt;Drużyna Pierścieni&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 10pt; text-align: center; line-height: 115%;" align="center"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span style="line-height: 115%;font-family:Calibri;font-size:16pt;"  &gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Opis organizacji pierwotnie zamieszczony został na stronie postapocalyptic.net&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 10pt; line-height: 115%;"&gt;&lt;b&gt;&lt;u&gt;&lt;span style="line-height: 115%;font-family:Calibri;font-size:11pt;"  &gt;"Tarczownik" Throne&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 10pt; line-height: 115%;"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;font-family:Calibri;font-size:11pt;"  &gt;Niski wzrost zrekompensowany ogromną masą mięśniową. Legendy mówią, że nigdy nie udało się go przewrócić podczas walki. Ruchoma przeszkoda zbierająca większość ciosów. Goły tors chroniony przez tarczę. Hełm RIOT, wzmocniony stalowymi płytkami, umożliwiającymi dodatkowo skuteczny atak "z byka". Ciężko opancerzone ramiona oraz golenie. Dwuręczna tarcza rozmiarów trzymanej poziomo deski surfingowej, wyposażona w zestaw ostrych kolców znajdujących się na obu końcach tarczy. Wszystko to podłączone jest do akumulatora, noszonego na plecach, którego przewody schowane są za pancerzem. Ciężka tarcza służy zarówno jako osłona, jak i elektryczna broń (podłączone do prądu kolce)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 10pt; line-height: 115%;"&gt;&lt;b&gt;&lt;u&gt;&lt;span style="line-height: 115%;font-family:Calibri;font-size:11pt;"  &gt;"Indiana" Dawton&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 10pt; line-height: 115%;"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;font-family:Calibri;font-size:11pt;"  &gt;Cholernie wysoka murzynka w fedorze i policyjnej kamizelce Riot. Charakteryzuje się ogromnym zasięgiem wypielęgnowanych ramion. Mistrzowsko posługuje się biczem na końcu którego przywiązano kilka moczonych w oborniku ostrzy. Jej pomocniczą bronią jest długa włócznia, a dłoń ją dzierżąca skryta jest za puklerzem: posrebrzanym kołpakiem.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 10pt; line-height: 115%;"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;u&gt;&lt;span style="line-height: 115%;font-family:Calibri;font-size:11pt;"  &gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;„Siostra” i „Brat”&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="line-height: 115%;font-family:Calibri;font-size:11pt;"  &gt; &lt;b style=""&gt;&lt;u&gt;Liang&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 10pt; line-height: 115%;"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;font-family:Calibri;font-size:11pt;"  &gt;Miniaturowe chińskie rodzeństwo akrobatów. Diabelskie bliźniaki wyposażone są tak samo: Czerniony bandaż usztywniający owinięty wokół całego ciała. Na głowach białe opaski przytrzymujące średniej długości czarne włosy. Tors chroniony przez skórzane kamizelki ściągane niczym gorset. Na plecach chińskie symbole: „Brat” i „Siostra”. Noszone odwrotnie, jako dowód że drugi członek rodzeństwa chroni plecy. Przedramiona obleczone w solidne, płytkowe karwasze zdolne wytrzymać solidny cios ostrzem. Przy przegubach, kostkach i na kamizelce, a nawet na włosach zawieszają setki małych dzwoneczków, przeraźliwie brzęczących podczas ich bitewnych manewrów. Wspólnie uzbrojeni w linę pokrytą żywicą &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;i tłuczonym szkłem. Wolne dłonie korzystają z przyszytych zasobów – całe ich malutkie ciała pokryte są stalowymi gwiazdkami, nożami i strzałkami, przyszytymi delikatnie do pokrywającego je bandaża. &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 10pt; line-height: 115%; color: rgb(0, 0, 0);"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;font-family:Calibri;font-size:11pt;"  &gt;Skąd nazwa? Każdy członek ekipy na palcach ma zdobyte na przeciwnikach pierścionki.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 10pt; line-height: 115%; color: rgb(0, 0, 0);"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;font-family:Calibri;font-size:11pt;"  &gt;Tarczownik idzie niczym spychacz. Zza niego Indiana kąsa biczem i osłania partnera. Ruchliwe maleństwa tańczą spazmatycznie, celnie miotając pociskami w szczeliny pancerzy oraz zwalając z nóg oplątanych w linę przeciwników&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5418833542766329200-614961361060593990?l=martwymutek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://martwymutek.blogspot.com/feeds/614961361060593990/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/01/druzyna-pierscieni.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/614961361060593990'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/614961361060593990'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2011/01/druzyna-pierscieni.html' title='Drużyna Pierścieni'/><author><name>Bartosh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16342584962913124526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/S_mFQRI7b5I/AAAAAAAAAFo/gJcIkN8gW70/S220/Bartoshu.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5418833542766329200.post-3803340641495570662</id><published>2010-12-29T13:23:00.008+01:00</published><updated>2011-01-03T17:30:08.188+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bar pod Martwym Mutkiem'/><title type='text'>Barowe Opowieści #9</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/TRsoZiZAcOI/AAAAAAAAAK4/zXmKdZjdsuw/s1600/LogoBo.jpg"&gt;&lt;img style="float: right; margin: 0pt 0pt 10px 10px; cursor: pointer; width: 134px; height: 133px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/TRsoZiZAcOI/AAAAAAAAAK4/zXmKdZjdsuw/s400/LogoBo.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5556078984485171426" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable  {mso-style-name:Standardowy;  mso-tstyle-rowband-size:0;  mso-tstyle-colband-size:0;  mso-style-noshow:yes;  mso-style-parent:"";  mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;  mso-para-margin:0cm;  mso-para-margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:10.0pt;  font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;Witajcie!    &lt;p class="MsoNormal"&gt; Zapraszam, zapraszam. Na czas świąt Bar zamienił się w gigantyczną stołówkę, gdzie kilkanasu okolicznych mieszkańców mogło podziwiać przystrojoną choinkę i raz w roku najeść się do woli. Mieliśmy nawet zdatne do spożycia puszki owoców w syropie, a szeryf Krupp przyniósł prawdziwego Jacka Danielsa. Uczta taka, że palce lizać. No i nie zabrakło niespodziewanych gości – przyszli bracia Verono, gangerzy&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;którzy ostatnio nieco narozrabiali w okolicy. Nie wierzyłem jak w dużym worku przynieśli kilka zrabowanych przedmiotów, które oddali właścicielom. Czas cudów, rzekłbym. Dobrze że szeryf musiał wcześniej się zwinąć, bo pewnie zaraz zaczął by strzelać. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Czas jednak wrócić do codziennej szarości, którą rozwiejemy kolejnymi Barowymi Opowieściami. Zaglądam do szafki na archiwa i widzę, że to już nasze dziewiąte spotkanie. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Oto co przygotowałem na dzisiaj:&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;Ciekawa i niebezpieczna menażeria to niemal niewyczerpalny temat przeróżnych raportów, zwłaszcza, kiedy Matka Natura i Tato Moloch pospołu pracują niestrudzenie, abyśmy przypadkiem nie zdążyli się przyzwyczaić. Opisywane stworzonko to bez wątpienia dzieło mateczki, choć co do tego nigdy nie można mieć pewności.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Link: &lt;a href="http://martwymutek.blogspot.com/2010/12/chory-szympans-bestiariusz.html"&gt;Inne materiały – Bestiariusz – Chory szympans&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Smuci mnie, że czarne świństwo nazywane przez koneserów „Tornado”, jest dla wielu celem życia samym w sobie, jak choćby dla tych świrów z Dark Visions. Tym bardziej posłuchajcie opowiastki i niech konsekwencje będą dla was wystarczającym powodem do bojkotowania tej substancji.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Link: &lt;a href="http://martwymutek.blogspot.com/2010/12/10-ofiar-apokalipsy.html"&gt;Scenariusze – 10 ofiar apokalipsy&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Po raz kolejny wrócę do wspomnień i przytoczę kolejną historię o miasteczku Nixon Town, które kilka lat temu miałem okazję odwiedzić. Będzie to naprawdę wybuchowa opowieść:&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Link &lt;a href="http://martwymutek.blogspot.com/2010/12/raport-z-sesji-nixon-town-ostrza.html"&gt;[Raport z Sesji] Nixon Town - Ostrzał&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Zdolność kierowania motłochem jest bodaj najbardziej cenioną cechą wśród kaznodziei z Salt Lake. Świetnie, jeśli wódz realizuje dobre cele, i jest mu potrzebne zaplecze. Co się dzieje, jeśli jednak motywy charyzmatycznego przywódcy odbiegają nieco od standardu „dobra”?&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Link: &lt;a href="http://martwymutek.blogspot.com/2010/12/odcinek-6-ksiazka-eliego.html"&gt;Neurokonfrontacja – Odcinek 6 – Książka Eliego&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Znajomy znalazł się ostatnio w nieciekawej sytuacji, kiedy to z rozładowanym akumulatorem utknął na terenach Krwawych Noży. Na szczęście jakiś uczynny kurier podholował go do osady, gdzie o akumulatorach wiedzą niemal wszystko&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Link: &lt;a href="http://martwymutek.blogspot.com/2010/12/elektryczna-oaza.html"&gt;Miejsca – Elektryczna Oaza&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Następne spotkanie w nowym roku. Niektórzy twierdzą, że w nowym Moloch ruszy w końcu na południe. Ja życzę wam żeby tak się nie stało, i żeby nadchodzące 12 miesięcy przyniosły wam wiele dobrego.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5418833542766329200-3803340641495570662?l=martwymutek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://martwymutek.blogspot.com/feeds/3803340641495570662/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2010/12/barowe-opowiesci-9.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/3803340641495570662'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/3803340641495570662'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2010/12/barowe-opowiesci-9.html' title='Barowe Opowieści #9'/><author><name>Bartosh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16342584962913124526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/S_mFQRI7b5I/AAAAAAAAAFo/gJcIkN8gW70/S220/Bartoshu.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/TRsoZiZAcOI/AAAAAAAAAK4/zXmKdZjdsuw/s72-c/LogoBo.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5418833542766329200.post-6556259121249265472</id><published>2010-12-29T12:42:00.013+01:00</published><updated>2010-12-29T13:20:42.737+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Scenariusze'/><title type='text'>10 ofiar apokalipsy</title><content type='html'>Przygoda powstała w oparciu o zapowiedź nowego settingu do Neuroshimy, w którym to nasi gracze będą mogli na dłużej przenieść się do roku 2020, aby na własnej skórze doświadczą upadku cywilizacji. Podróż w oparach Tornado to świetny pretekst do zobaczenia, jak kończył się świat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Setting "Neuroshima 2020" ukaże się w zapowiadanym na początek stycznia dodatku pt "Krew i Rdza 2"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Scenariusz umieszczony został w 35 odsłonie e-magazynu Gwiezdny Pirat. Zapraszam na stronę 24 w dziale Neuroshima&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Link: &lt;a href="http://files.neuroshima.org/gp35.pdf"&gt;Gwiezdny Pirat #35&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fragment:&lt;br /&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable  {mso-style-name:Standardowy;  mso-tstyle-rowband-size:0;  mso-tstyle-colband-size:0;  mso-style-noshow:yes;  mso-style-parent:"";  mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;  mso-para-margin:0cm;  mso-para-margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:10.0pt;  font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Nieustanna podróż w dziesięciu epizodach. W czasie rzeczywistym od momentu wypadku do przetransportowania rannych do osady minie cały dzień. Ile czasu postacie będą w śpiączce, zależy od nich samych. Poszczególne epizody nie mają jasnego ograniczenia czasowego. Każdy epizod może być osobną, wielosesyjną przygodą. &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt; Do rozegrania jest dziesięć mini przygód, w których bohaterowie będą mieli określone zadania. Minimalne warunki zwycięstwa to przeżycie i uratowanie od śmierci głównej postaci w scenariuszu.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="color: rgb(255, 255, 255);" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Śmierć bohatera w epizodzie oznacza dla niego porażkę. Ilość porażek przekłada się później na ilość dni w śpiączce a także na inne możliwe konsekwencje&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="color: rgb(255, 255, 255);" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5418833542766329200-6556259121249265472?l=martwymutek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://martwymutek.blogspot.com/feeds/6556259121249265472/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2010/12/10-ofiar-apokalipsy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/6556259121249265472'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/6556259121249265472'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2010/12/10-ofiar-apokalipsy.html' title='10 ofiar apokalipsy'/><author><name>Bartosh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16342584962913124526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/S_mFQRI7b5I/AAAAAAAAAFo/gJcIkN8gW70/S220/Bartoshu.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5418833542766329200.post-453534875429439513</id><published>2010-12-29T12:42:00.007+01:00</published><updated>2010-12-29T13:11:50.300+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Raporty z sesji'/><title type='text'>[Raport z sesji] Nixon Town - Ostrzał</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/TRsk-d5hR_I/AAAAAAAAAKw/KetnVY5dcrs/s1600/Nixon%2BSign.bmp"&gt;&lt;img style="float: right; margin: 0pt 0pt 10px 10px; cursor: pointer; width: 266px; height: 213px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/TRsk-d5hR_I/AAAAAAAAAKw/KetnVY5dcrs/s400/Nixon%2BSign.bmp" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5556075220888012786" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable  {mso-style-name:Standardowy;  mso-tstyle-rowband-size:0;  mso-tstyle-colband-size:0;  mso-style-noshow:yes;  mso-style-parent:"";  mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;  mso-para-margin:0cm;  mso-para-margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:10.0pt;  font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;p style="font-weight: bold;" class="MsoNormal"&gt;Bohaterowie:&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;Jack Maverick (Moja skromna osoba) – Kowboj z Teksasu&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;John Aghaton (Paweł) – Stróż prawa z NJ&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;Kurt Tramp (Przemek) – Tropiciel z nieznanej osady&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;Vincent Billow (Grzegorz) – Mafiozo z NJ&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;Nawet najśmielsze plany i najbardziej dopracowane idee nie są chronione przed koniecznością zmierzenia się ze złośliwością losu.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p style="font-weight: bold; text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;Kontakt&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Na dzień przed powrotem do Nixon Town, dzięki zaprzyjaźnionemu strażnikowi bohaterowie dowiadują się kolejnych kluczowych informacji w związku z zagrożeniem ze strony Borgo. Nie było już wątpliwości, że dwie duże grupy mutantów, ścigane przez pogoń z Teksasu i koalicję rozsianych po pustkowiach osad, wejdzie w ruiny Springfield. Ectrori – łowcy niewolników, koncentrują się, aby odeprzeć zagrożenie z dala od swych baz. Podawane na bieżąco wieści donoszą, że &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;mutki przedarły się przez zasadzkę i jedna z osłabionych grup, wspierana przez nieliczne maszyny, idzie w stronę Nixon Town. Gracze, korzystając z zamieszania, penetrują piętro na którym się znajdowali, a zwinny Kurt zabrał ze sobą pamiątkę, klucz francuski, który zwinął tuż pod nosem jednego ze strażników. Aghaton zdołał przekonać wartownika i nawiązał radiowy kontakt z niejakim Pengiem – byłym dezerterem, a obecnie leciwym staruszkiem zarządzającym bazą szkoleniową Ectrori. Stróż prawa szybko naprowadził rozmowę na właściwe tory, dzięki czemu bohaterowie uzyskali mgliste zapewnienie o pomocy w planowanym od dawna usunięciu przywódcy Nixon Town.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p style="font-weight: bold; text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;Powrót&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;W drodze powrotnej bohaterowie na zmienę prowadzą ciężarówkę, pilotowani przez przewodnika Ectrori, bez którego znalezienie przejezdnych szlaków ukrytych wśród morza gruzu było by utrudnione. Tym razem do konwoju dołączono drugi pojazd, ze szczelnie zasłoniętą plandeką. Długa i męcząca podróż dobiega końca i wysiadając z wozu gracze zauważają, jak druga ciężarówka podjeżdża pod same drzwi ratusza, a zza odsłoniętej plandeki wyskakują, uzbrojeni w długą broń ludzie Ectrori. Sprawnie rozstawieni wojownicy trzymają na muszce każde potencjalne zagrożenie, łącznie z lokalnymi strażnikami, którzy nie wiedzą jak mają się w takiej sytuacji zachować. Mała grupa osób wpada do wnętrza budynku. Słychać strzał i krzyki, po czym na zewnątrz wyprowadzeni są ranni członkowie AshTray, ukrywani w podziemiach budynku. Zostają rzuceni na ziemię, zmuszeni są do uklęknięcia, po czym następuje szybka i sprawna egzekucja. Wzburzona przedstawicielka Ectrori, na stale rezydująca w mieście, nie kryje gniewu, wywrzaskując groźby pod adresem Nixon Town. Obiecując gniewnie, że jeśli odkryje jeszcze jeden przypadek pomocy AshTray, na osadę spadną represje. Wstrząśnięci mieszkańcy przyglądają się zwłokom, kiedy Ectrori pakują należną tygodniową zapłatę w żywności i odjeżdżają. Zszokowana Trójca próbuje uspokoić sytuację. Część ludzi zostaje oddelegowana do pochowania zastrzelonych, natomiast gracze zostają poproszeni o wzięcie udziału w naradzie, jaką zorganizowano w Sali konferencyjnej ratusza. Na spotkanie przybyli wszyscy ważni przedstawiciele miasteczka – rządząca trójca, handlarka Natasza, Sylvia Flower, Zott i jego ludzie oraz skłóceni przedstawiciele straży – Gomez i Homested. W paskudnych nastrojach, wywołanych egzekucją, oraz rosnącym zagrożeniem ze strony mutantów, władze osady decydują się na ewakuację dzieci oraz kilku matek wraz z niewielką eskortą, natomiast reszta mieszkańców musi przygotować się do obrony. Strażnicy mają pozostać w pełnej gotowości bojowej, a pozostali mieszkańcy mają być poinformowani, że jedynie umocnienie się w mieście daje im szanse w przypadku ataku. Na spotkaniu niespodziewanie pojawia się dziwny mężczyzna w szarym mundurze i kowbojskim kapeluszu, który przedstawił się jako dowódca grupy pościgowej, podążającej za mutantami. Teksańczyk prosił o pomoc w przeprowadzeniu zwiadu, gdyż sam został odcięty od głównych sił, a jego ranny oddział ukrywa się w ruinach. Bohaterowie zgłaszają się na ochotnika, chcąc poznać przyszłych przeciwników.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Koniec narady przyniósł jasną decyzję: Mieszkańcy mają zgromadzić się na głównym placu, a dzieciaki i eskorta czym prędzej wyjechać i ukryć się w bazie Ectrori.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p style="font-weight: bold; text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;Zwiad&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Gracze wsiadają do Jeepa, prowadzonego przez teksańskiego dowódcę. Po przybyciu na miejsce. Kurt wynajduje dobry punkt obserwacyjny i maskuje stanowisko, co kilkanaście minut później przynosi korzyści, kiedy jeden z mutantów niebezpiecznie przybliża się do ruin. Korzystając z lornetki każdy z graczy ma szansę obejrzeć przyszłych przeciwników. Niestety plotki mówiące o wsparciu maszyn zostały potwierdzone, choć Teksańczyk zaklinał się, że jego ludzie mocno nadwątlili siły przeciwnika i pojazdy artyleryjskie są zapewne uszkodzone i brak im amunicji. Po poznaniu przyszłej sytuacji gracze zahaczyli jeszcze o ukryty w ruinach oddział: kilku wycieńczonych walką, rannych chłopaków. Dowódca zabiera im broń potrzebną teraz w osadzie i każe się ukryć do czasu, aż nadejdzie odsiecz. Czas na powrót do Nixon Town i przygotowanie solidnej obrony. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p style="font-weight: bold; text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;Niespodzianka&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Jeep dociera na miejsce, gdy mieszkańcy zgromadzili się na głównym placu, przerażeni, ale i zdeterminowani do obrony. Większość z nich miała jakieś narzędzia i szykowali się właśnie do rozpoczęcia budowy umocnień. Kilka osób zdążyło ustawić w mieście kilka osłon.&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Pojazd z dziećmi wyjechał eskortowani przez Willowa i Smitha&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Gdy ekipa zmierzała do ratusza, aby powiadomić Trójcę o poczynionych obserwacjach, nagle niebo przeszył paraliżujący gwizd, i północną brama została zmieciona wybuchem. Tłum rzucił się do ucieczki. Pierwszy wybuch był tylko preludium do dalszych eksplozji. Dowódca mylił się, a całkiem sprawne roboty z niewiadomych przyczyn postanowiły zmieść osadę z powierzchni ziemi. Pociski padały raz za razem, wzbijając tumany kurzy, niszcząc budynki i szatkując uciekających ludzi. Gracze zaczęli przedzierać się przez spanikowany tłum, chcąc znaleźć schronienie. Maverick wbiegł do Ratusza w momencie, kiedy pocisk przebił się przez dach i zniszczył górne piętro. Kolejne trafienie mogło być dla niego śmiertelne, gdyby nie fakt, że zdążył dostać się do piwnicy i ruszyć w kierunku schronu, gdzie skryli się już przedstawiciele władzy. Kolejne dwadzieścia minut to kontynuacja zniszczeń i chaosu. Pociski demolowały kolejne budynki. Gracze cudem uniknęli śmierci. Prze dym z płonących budynków i uniesiony kurz widać było resztki północnej bramy, z której praktycznie nic nie zostało. Los znajdujących się przy bramie strażników został przesądzony. Ranni krzyczeli, dusząc się wciąż zakurzonym powietrzem. Nixon Town utonęło w chmurach dymu i kurzu. &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5418833542766329200-453534875429439513?l=martwymutek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://martwymutek.blogspot.com/feeds/453534875429439513/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2010/12/raport-z-sesji-nixon-town-ostrza.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/453534875429439513'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/453534875429439513'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2010/12/raport-z-sesji-nixon-town-ostrza.html' title='[Raport z sesji] Nixon Town - Ostrzał'/><author><name>Bartosh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16342584962913124526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/S_mFQRI7b5I/AAAAAAAAAFo/gJcIkN8gW70/S220/Bartoshu.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/TRsk-d5hR_I/AAAAAAAAAKw/KetnVY5dcrs/s72-c/Nixon%2BSign.bmp' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5418833542766329200.post-4334744360722545530</id><published>2010-12-29T12:19:00.013+01:00</published><updated>2010-12-29T13:12:54.929+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Neurokonfrontacja - Komiks NS'/><title type='text'>Odcinek 6 - Książka Eliego</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Odcinek 6 - Książka Eliego&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szósty odcinek neuroshimowego komiksu "Neurokonfrontacja"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Opis:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sprytny gracz zawsze wyjdzie na swoim... albo umrze próbując. Ten odcinek nie jest o śmierci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Odcinek 6 - Książka Eliego&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;(Kliknij, aby powiększyć)&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/TRsjhBQp2nI/AAAAAAAAAKo/JusafL1kPHI/s1600/Odc6%2Bksiazka%2Beliego.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 218px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/TRsjhBQp2nI/AAAAAAAAAKo/JusafL1kPHI/s400/Odc6%2Bksiazka%2Beliego.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5556073615472581234" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5418833542766329200-4334744360722545530?l=martwymutek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://martwymutek.blogspot.com/feeds/4334744360722545530/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2010/12/odcinek-6-ksiazka-eliego.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/4334744360722545530'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/4334744360722545530'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2010/12/odcinek-6-ksiazka-eliego.html' title='Odcinek 6 - Książka Eliego'/><author><name>Bartosh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16342584962913124526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/S_mFQRI7b5I/AAAAAAAAAFo/gJcIkN8gW70/S220/Bartoshu.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/TRsjhBQp2nI/AAAAAAAAAKo/JusafL1kPHI/s72-c/Odc6%2Bksiazka%2Beliego.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5418833542766329200.post-6559416975299984494</id><published>2010-12-29T12:19:00.012+01:00</published><updated>2010-12-29T13:12:45.110+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Miejsca'/><title type='text'>Elektryczna Oaza</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/TRsaeYCJR9I/AAAAAAAAAKY/L1qPRuRPoXA/s1600/Elektryczna%2BOaza.jpg"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable  {mso-style-name:Standardowy;  mso-tstyle-rowband-size:0;  mso-tstyle-colband-size:0;  mso-style-noshow:yes;  mso-style-parent:"";  mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;  mso-para-margin:0cm;  mso-para-margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:10.0pt;  font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;&lt;b style=""&gt;6 dzień wyprawy&lt;/b&gt;.&lt;i style=""&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;…obwoźny kupiec opowiedział nam o obozowisku znajdującym się niedaleko trasy handlowej. Przy spalonej stacji benzynowej odnajdziemy utwardzaną gruzem drogę. Potem czeka nas około ośmiu godzin jazdy w kierunku północnym. Możemy napotkać karawany. W okolicy grasuje też gang motocyklistów…&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;      &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt; &lt;/i&gt;&lt;b style=""&gt;11 dzień wyprawy&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;…&lt;i style=""&gt;chłopak z pierwszego samochodu dał znak do zatrzymania się. Z naprzeciwka nadjeżdżały trzy ciężarówki, przed którymi jechał zdezelowany hummer. Patrzę przez lornetkę. Karawana kupiecka. Zatrzymali się kilkanaście metrów od nas. Z samochodów powyskakiwali uzbrojeni ludzie z ochrony. Stoją, niby hardo, ale widać, że przeraża ich liczba pojazdów stojąca na ich drodze. Obserwują naszego strzelca, jak wodzi lufą pięćdziesiątki na prawo i lewo, niby od niechcenia. Skurczybyk Stanley wie jak to działa na potencjalnych przeciwników. Szef idzie do przodu, pokazując puste ręce. Jednocześnie, trochę na pokaz, część naszej załogi wysiada z samochodów. To też robi odpowiednie wrażenie na stronie przeciwnej. Co bardziej przezorni opuszczają niżej lufy i przyczepiają granaty z powrotem do pasków. Szef rozmawia z kilkoma gośćmi. Przybiega Nikita, z poleceniem, aby wyjąć ze skrzynek trzydzieści naboi do pistoletów maszynowych. Wymieniamy to na trzy duże baniaki lekko zatęchłej wody, tak ciężkie, że Duży Danny musi użyć obu rąk, aby to przenieść. Uścisk dłoni i Szef wraca. Mamy informacje o osadzie. Dzień drogi na północ. Prosto wzdłuż szosy, potem w lewo. Elektryczna Oaza…&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;      &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt; &lt;/i&gt;&lt;b style=""&gt;12 dzień wyprawy (ranek)&lt;/b&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;…Wjechaliśmy w końcu do doliny. Trudno pisać, bo wieje mocny wiatr i wirujący wszędzie piach przeciska się przez osłony pojazdu, pokrywając wszystko jasnobrunatnym pyłem. Kolejne trzy godziny i docieramy do osady. Pierwsze, co się rzuca w oczy, to rząd wiatraków górujących nad umocnieniem z betonowych płyt. Gdzieniegdzie widać dachy budynków. Zatrzymujemy pojazdy, zgodnie z tabliczkami informacyjnymi, przekrzywionymi od wielokrotnych podmuchów. Szef zabiera mnie i Veronicę. Idziemy do głównej bramy. Zauważyli nas już. Dochodzimy spokojnie. Jednostajny szum wirujących łopat. Strażnicy gestem zapraszają do środka. Broń zostawiamy Veronice, która czeka na zewnątrz. Wjazd blokuje wypełniony workami z piaskiem autobus szkolny, który odjeżdża tylko na tyle, abyśmy mogli wejść do środka…&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable  {mso-style-name:Standardowy;  mso-tstyle-rowband-size:0;  mso-tstyle-colband-size:0;  mso-style-noshow:yes;  mso-style-parent:"";  mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;  mso-para-margin:0cm;  mso-para-margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:10.0pt;  font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center; font-weight: bold;" align="center"&gt;Lokacja&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center; font-weight: bold;" align="center"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/TRsaeYCJR9I/AAAAAAAAAKY/L1qPRuRPoXA/s1600/Elektryczna%2BOaza.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 274px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/TRsaeYCJR9I/AAAAAAAAAKY/L1qPRuRPoXA/s400/Elektryczna%2BOaza.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5556063674441484242" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center; font-weight: bold;" align="center"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt;&lt;b style=""&gt;Elektryczna Oaza&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt;&lt;b style=""&gt; &lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Na początku był pomysł. Wszystko zaczęło się od momentu, gdy Jerremy Black wraz z żoną przybył na starą, opuszczoną farmę i odremontował zdezelowany wiatrak. Stara elektryczna pompa, pracując na skraju przeciążenia, cierpliwie wysysała z ziemi życiodajne krople wody. Starczyło, aby przeżyć i pozwolić skrawkom najlepszej ziemi obrodzić skarlałą kukurydzą. Wkrótce na świat przyszli Billy i Martin. Bracia, gdy dorośli i pochowali rodziców, zaczęli realizować plan, nad którym pracowali od dawna. Cudem udało się pościągać ludzi, wiatr łapały kolejne wiatraki. Aż do czasów obecnych, gdzie na miejscu starej farmy wyrosła umocniona osada z około siedemdziesięcioma mieszkańcami i solidnym pomysłem na przeżycie.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;12 dzień wyprawy (wieczór)&lt;/b&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;… nieźle się urządzili. Solidny mur, którego bez ciężkiego sprzętu nie skruszysz. Podłączone pod prąd zasieki. Zamaskowane stanowiska strzeleckie i większość mieszkańców pod bronią. Z bramą nawet czołg miałby problem. Do tego duże zapasy żywności, własne ujęcie wody.&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;No i ten pomysł…genialny. Osada handluje energią elektryczną. Można tu kupić lub wymienić za opłatą każdy możliwy nośnik energii, od małej bateryjki do zegarka po akumulator samochodowy i ogromne baterie, których pochodzenia wolę się nie domyślać. Osada stale zasilana jest w prąd. Ta dolina, z jej ukształtowaniem i ciągłymi, powitymi wiatrami, jest prawdziwą żyłą złota. Pokruszone kulami mury oraz strażnicy, którzy broń trzymają tak, jakby była stałym przedłużeniem ich rąk – to ostateczny dowód na to, że nie tylko my dostrzegliśmy ten potencjał. Szef ma teraz twardy orzech do zgryzienia. Albo złupić, albo przekupić – mruczał całą drogę pod nosem. Prawda jest taka, że najkorzystniej jest zostawić osadę w stanie pierwotnym. Może zgodzą się na poprowadzenie kabli przesyłowych, aby zasilić ewentualny obóz wojskowy, albo wynegocjujemy zniżki na ich główny towar – baterie i akumulatory, a tych nigdy nie za wiele. W mojej latarce wyczerpały się dobre dwa tygodnie temu. Nie zapominajmy też o specach. Bracia Black robią wszystko, aby mieć pod ręką ekipę doświadczonych techników. Specjalistyczne usługi zawsze są na wagę złota. Przy okazji, zapytam się czy naprawią mój stary laptop, bo męczy mnie już pisanie na kartkach. Myślę że handlowe preferencje też przemawiają na korzyść rozwiązania pokojowego. Osada skupuje praktycznie wszystko, od żywności po paliwo i medykamenty, choć jasne jest, że najlepiej zejdzie tu elektronika i sprzęt mechaniczny, dzięki któremu mogą utrzymać ten cały techniczny szajs na chodzie…&lt;/i&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;14 dzień wyprawy&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;…nasza wyprawa zakończyła się sukcesem. Widzę jak chłopaki śmieją się i żartują. Wiem, że po nocach śniły im się płonące zwłoki, wiszące bezwładnie na elektrycznym płocie. Ja też o tym śniłem. Nie chciałbym zdobywać tej osady. Wolę pożyć jeszcze chwilę i udawać pisarza. Cały dzień Szef rozmawiał z braćmi Black. Baliśmy się, że już nie wróci. Ale wszystko poszło dobrze. Mamy umowę i solidny kontrakt handlowy. Jak wszystko pójdzie dobrze, osada nie wyklucza przyłączenia się do nas. Co daliśmy w zamian? Nie wiem… Szef nie chce powiedzieć. Mówi tylko, że to tajemnica Nowej Ameryki…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt; &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5418833542766329200-6559416975299984494?l=martwymutek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://martwymutek.blogspot.com/feeds/6559416975299984494/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2010/12/elektryczna-oaza.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/6559416975299984494'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/6559416975299984494'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2010/12/elektryczna-oaza.html' title='Elektryczna Oaza'/><author><name>Bartosh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16342584962913124526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/S_mFQRI7b5I/AAAAAAAAAFo/gJcIkN8gW70/S220/Bartoshu.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/TRsaeYCJR9I/AAAAAAAAAKY/L1qPRuRPoXA/s72-c/Elektryczna%2BOaza.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5418833542766329200.post-2426504216888195231</id><published>2010-12-29T12:19:00.011+01:00</published><updated>2010-12-29T13:12:17.853+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Inne materiały'/><title type='text'>Chory szympans - Bestiariusz</title><content type='html'>Pomysł na chore szympansy narodził się w trakcie prowadzenia kampanii "Nixon Town" w trakcie której bohaterowie odwiedzili zrujnowany ogród zoologiczny w Springfield, gdzie te przesympatyczne bestie miały swoje legowiska.  Walka z ogromną liczbą zwinnych, silnych i niebezpiecznych stworzeń była możliwa tylko dzięki przemyślnemu podstępowi. Opis Szympansa dostąpił zaszczytu publikacji w e-magazynie Gwiezdny Pirat, w jego 35 odsłonie. Zapraszam na stronę 29, do działu Neuroshima.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Link: &lt;a href="http://files.neuroshima.org/gp35.pdf"&gt;Gwiezdny Pirat #35&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Karta:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/TRseJI52MqI/AAAAAAAAAKg/xZfHWCZ3KEY/s1600/SzymChor.bmp"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 287px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/TRseJI52MqI/AAAAAAAAAKg/xZfHWCZ3KEY/s400/SzymChor.bmp" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5556067707649405602" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fragment:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;"&lt;/span&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable  {mso-style-name:Standardowy;  mso-tstyle-rowband-size:0;  mso-tstyle-colband-size:0;  mso-style-noshow:yes;  mso-style-parent:"";  mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;  mso-para-margin:0cm;  mso-para-margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:10.0pt;  font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:100%;"  &gt;Skupmy się teraz na tak zwanej użyteczności. Tresować trzeba od małego, bo inaczej nici z roboty. Maleństwo jak podrośnie, może ważyć nawet do 80 kilogramów i mierzyć z 1,6 metra. Jest silny i bestialsko zręczny, a jego szczęki bez trudu rozrywają puszkę z konserwą. Załóż im plecak, a mogą nieść znaczny ciężar. Są posłuszne i łatwo oswoić je z hukiem broni. Co więcej? Same potrafią używać prymitywnych narzędzi, a ich ulubioną bronią dystansową są kamienie. Tak właśnie zginął mój kumpel… Schodziliśmy z młodymi, gdy nagle z pietra budynku posypała się na nas prawdziwa kanonada odłamków. Gruz wielkości pięści strzaskał kumplowi czaszkę, nim w ogóle zorientował się, że szympansy zorganizowały sobie kamienowanie. Miałem hełm, i to uratowało mi życie."&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5418833542766329200-2426504216888195231?l=martwymutek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://martwymutek.blogspot.com/feeds/2426504216888195231/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2010/12/chory-szympans-bestiariusz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/2426504216888195231'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/2426504216888195231'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2010/12/chory-szympans-bestiariusz.html' title='Chory szympans - Bestiariusz'/><author><name>Bartosh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16342584962913124526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/S_mFQRI7b5I/AAAAAAAAAFo/gJcIkN8gW70/S220/Bartoshu.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/TRseJI52MqI/AAAAAAAAAKg/xZfHWCZ3KEY/s72-c/SzymChor.bmp' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5418833542766329200.post-1954692824902323919</id><published>2010-11-25T09:35:00.004+01:00</published><updated>2010-11-26T11:48:03.028+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bar pod Martwym Mutkiem'/><title type='text'>Barowe Opowieści #8</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/TO4gZfWKF2I/AAAAAAAAAKM/ERcluVqyhvY/s1600/LogoBo.jpg"&gt;&lt;img style="float: right; margin: 0pt 0pt 10px 10px; cursor: pointer; width: 134px; height: 133px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/TO4gZfWKF2I/AAAAAAAAAKM/ERcluVqyhvY/s400/LogoBo.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5543403813622912866" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable  {mso-style-name:Standardowy;  mso-tstyle-rowband-size:0;  mso-tstyle-colband-size:0;  mso-style-noshow:yes;  mso-style-parent:"";  mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;  mso-para-margin:0cm;  mso-para-margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:10.0pt;  font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Czołem!&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Mamy dziś świeży chleb kukurydziany i jałowcówkę. Już podaję. Barowe Opowieści? Jasne że będą. Zaraz zaczynam. Interes się kręci, bo kukurydza nam w tym sezonie obrodziła. Szału nie ma, ale jest lepiej w porównaniu do zeszłorocznej posuchy. Dobrze mówiłem naszemu wójtowi, że nie ma to jak nawóz z martwego mutka. Ano cztery miesiące temu zlazło się tego trochę z okolicznych lasów. Jak tylko te nasze nieszczęsne poletka zostaną obrobione, to zaraz dojadą chłopaki z sąsiednich osad i wleziemy w chaszcze celem likwidacji.&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;E, tam! Nic groźnego… jakieś popierdółki podobne nieco do szczura, tyle że smuklejsze i pozbawione sierści. Paskudztwo.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Hej, a wiecie jak nazywa się szczur z nieprawego łoża? Szczurwysyn…hehe.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Oczywiście jak dorwą człowieka, to jest problem, ale my mamy na to swoje sposoby, zwłaszcza że maszkary nie wiedzą, co to jest walka w stadzie. Zero taktyki. Zapamiętaj moje słowa: Wystarczyłoby trochę naszych pośledniejszych kundli puścić luzem, to zaraz zrobiliby w chaszczach porządek. Mówię naszych, a mam na myśli teksańskich, bo to, co hodujemy tutaj, to jakaś kpina. Z resztą, niedługo zobaczycie…&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Moja przyjaciółka, Amanda, dogadała się z karawaną kupiecką, i w drodze powrotnej mają mi z rodzinnych stron przywieźć ze dwa szczeniaki. Po ulgowej cenie, znaczy się.&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;A tymczasem, nie przedłużając:&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Witajcie. Czas na ósmą odsłonę Barowych Opowieści.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Zaczniemy od prasówki. Dostałem od znajomego autentyczny egzemplarz New York New Times – jakiś młokos opowiada tam o fabryczce produkującej całkiem niezłą broń ze złomu. To się fachowo nazywa Recykling. Wy pijcie, ja będę opowiadał.&lt;a href="http://martwymutek.blogspot.com/2010/11/fabryka-art-of-war.html"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a href="http://martwymutek.blogspot.com/2010/11/fabryka-art-of-war.html"&gt;Link: Miejsca – Fabryka Art Of War&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Nikomu nie jest na tym świecie wygodnie, ale ludzie starzy mają szczególnie nieciekawie. Nikt takiego do siebie nie przygarnie, no chyba, że mu się opłaci. Starość nie radość, jak to mówią…&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a href="http://martwymutek.blogspot.com/2010/11/dzien.html"&gt;Link: Opowiadanie – Dzień&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Z innej beczki. Każdy z nas był młody, i każdy z nas popełniał błędy. Niektórzy z nas popełniają błędy do dziś... Hej! Do ciebie mówię, szczylu! Nie wiesz że za myszkowanie w&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;cudzych rzeczach można dostać kulkę? Won z baru! Zostawcie go chłopaki, niech idzie… Znam gnojka i pogadam z jego szefem. Wracając do tematu. Byliśmy młodzi i popełnialiśmy błędy, ale wielu z nas miało swoich nauczycieli. O tym będzie też ta historia.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a href="http://martwymutek.blogspot.com/2010/11/jeden-dzien-wiecej.html"&gt;Link: Opowiadanie – Jeden dzień więcej&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Przeczytam wam coś z Salt Lake. Był tu kiedyś pielgrzym, który za posiłek zapłacił mi książką. Jakiś Moby Dick, całkiem ciekawe, ale ja nie o tym. W środku znalazłem kartkę, którą ów pielgrzym napisał własnoręcznie. Jest to przemówienie jednego z ichnich świrów.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a href="http://martwymutek.blogspot.com/2010/11/kazanie-matiasa-lotha.html"&gt;Link: Opowiadanie – Kazanie Matiasa Lotha&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Czas na krótką historyjkę. O czym…hmm… cholera wie… o strzelaniu do furgonetki chyba.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a href="http://martwymutek.blogspot.com/2010/11/dobro-zwycieza.html"&gt;Link: Opowiadanie – Dobro zwycięża?&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Rzućmy okiem na coś, co stanowi część mojej dawnej historii. Miałem okazję kiedyś tam przebywać, zanim pewna ruda babka się nie wkurzyła i nie wywaliła mnie z resztą drużyny.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Nie… nie będzie to opowieść o Burdelu, ale o pewnym posterunku w ruinach.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a href="http://martwymutek.blogspot.com/2010/11/baza-w-ruinach-springfield.html"&gt;Link: Miejsca – Baza w ruinach Springfield&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;A na koniec:&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Raporty z Kampanii Nixon Town&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Linki: &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a href="http://martwymutek.blogspot.com/2010/11/raport-z-sesji-nixon-town-szkolenie.html"&gt;[Raport z Sesji] Nixon Town - Szkolenie&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a href="http://martwymutek.blogspot.com/2010/11/raport-z-sesji-nixon-town-zawody.html"&gt;[Raport z Sesji] Nixon Town – Zawody&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Piąty odcinek neuroshimowego komiksu Neurokonfrontacja.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a href="http://martwymutek.blogspot.com/2010/11/odcinek-5-wolny-wybor.html"&gt;Link: Neurokonfrontacja – Odcinek 5 – Wolny wybór&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a href="http://martwymutek.blogspot.com/2010/11/odcinek-5-wolny-wybor.html"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Zapraszam do częstych odwiedzin!&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5418833542766329200-1954692824902323919?l=martwymutek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://martwymutek.blogspot.com/feeds/1954692824902323919/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2010/11/barowe-opowiesci-8.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/1954692824902323919'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/1954692824902323919'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2010/11/barowe-opowiesci-8.html' title='Barowe Opowieści #8'/><author><name>Bartosh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16342584962913124526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/S_mFQRI7b5I/AAAAAAAAAFo/gJcIkN8gW70/S220/Bartoshu.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/TO4gZfWKF2I/AAAAAAAAAKM/ERcluVqyhvY/s72-c/LogoBo.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5418833542766329200.post-1328825849513031522</id><published>2010-11-25T08:44:00.002+01:00</published><updated>2010-11-25T08:49:04.611+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Miejsca'/><title type='text'>Baza w ruinach Springfield</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/TO4UZ7IG7zI/AAAAAAAAAKE/X0sRvY5PXBU/s1600/NixonMap.jpg"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;!--[if !mso]&gt; &lt;style&gt; v\:* {behavior:url(#default#VML);} o\:* {behavior:url(#default#VML);} w\:* {behavior:url(#default#VML);} .shape {behavior:url(#default#VML);} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable  {mso-style-name:Standardowy;  mso-tstyle-rowband-size:0;  mso-tstyle-colband-size:0;  mso-style-noshow:yes;  mso-style-parent:"";  mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;  mso-para-margin:0cm;  mso-para-margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:10.0pt;  font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;o:shapedefaults ext="edit" spidmax="1027"&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;o:shapelayout ext="edit"&gt;   &lt;o:idmap ext="edit" data="1"&gt;  &lt;/o:shapelayout&gt;&lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;BAZA W SPRINGFIELD&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt;&lt;b&gt;Od Autora&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;span style=""&gt;Opisana tu baza została wykorzystana w kampanii „Nixon Town”, lecz nic nie stoi na przeszkodzie, aby poszczególne elementy, jak plan, idea działania czy storylinia zostały zaimplementowane w dowolnym zrujnowanym miejscu w ZSA. &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;      &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt;&lt;b&gt;Baza w ruinach Springfield&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/TO4UZ7IG7zI/AAAAAAAAAKE/X0sRvY5PXBU/s1600/NixonMap.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 299px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/TO4UZ7IG7zI/AAAAAAAAAKE/X0sRvY5PXBU/s400/NixonMap.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5543390626940645170" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; Umocniony posterunek założono w celu zabezpieczenia logistycznego wyprawy, zorganizowanej przez Bernarda Zotta, w celu splądrowania „Sick Zone” – pokaźnej części miasta Spriengfield, która w 2020 roku została zaatakowana bronią biologiczną. Pomimo, iż tereny te wciąż pozostają skażone, dzięki zdobyciu odpowiedniej wiedzy i sprzętu, przeszukanie i splądrowanie terenu stało się możliwe. Utworzenie umocnionego przyczółka było istotne ze względu na obecność w okolicy umocnionych siedzib Łowców Niewolników oraz ogromne zagrożenie ze strony zamieszkującej ruiny fauny. Bernard Zott, nie będąc w stanie samemu sfinansować wyprawy, zawarł umowę z nieustalonym dotąd, wpływowym handlarzem z Saint Louis, dla którego wcześniej pracował. Handlarz ów dostarczył odpowiednich środków oraz specjalistów. Dodatkowo, aby wzmocnić bezpieczeństwo przedsięwzięcia, i mieć kontrolę nad inwestycją, wynajął doświadczonych najemników. Formalnie całością przedsięwzięcia dowodzi Zott, a nieformalnie, dość dużo do powiedzenia ma Diana Bullo alias „Ruda” – Liderka najemników oraz oficjalna przedstawicielka z ramienia drugiego organizatora wyprawy. Dodatkowo należy nadmienić, iż skala przedsięwzięcia oraz wyłożone środki, dowodzą, że ów anonimowy „Handlarz” musi być osobą wpływową.&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt; &lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt;&lt;b&gt;Budowa&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; Po szczęśliwym dotarciu sprzętu i ludzi do punktu docelowego w Nixon Town, Zott oraz Bullo zdecydowali o wysłaniu zwiadu, w celu znalezienia odpowiedniego stanowiska blisko „Sick Zone”.. Wydatnie pomogły tu dane oraz mapa, uzyskane przez współpracujących z Zottem ludzi. Problemy ze współpracownikami, którzy zaraz po przekazaniu danych zaginęli, nie wpłynął na planowany termin budowy. Trzy dni po otrzymaniu danych i znalezieniu odpowiedniego miejsca na obrzeżach terenu skażonego, grupa bojowa składająca się z najemników oraz kilku ochotników z Nixon Town, wspomagana przez cztery samochody, zajęła teren parkingu niedaleko starego cmentarza żydowskiego. Napotkane patrole Łowców Niewolników nie odważyły się nawiązać walki, wobec czego konwój dotarł do punktu docelowego bez strat. Na teren przyszłej bazy wybrano najwyższą kondygnację trzypiętrowego parkingu. O wyborze miejsca zdecydowało jego dogodne położenie, połączenie z możliwą do przejazdu drogą do Nixon Town, oraz przede wszystkim walory obronne. Baza góruje nad większością okolicznych ruin, toteż do minimum zniwelowano zagrożenie ze strony potencjalnych napastników. Wypożyczony sprzęt inżynieryjny oraz doskonale wyszkoleni fachowcy pozwolili na szybkie oczyszczenie i ufortyfikowanie nowego stanowiska. Do budowy użyto materiałów znalezionych na miejscu, sprawdzonych pod kątem skażenia. Przy budowie wykorzystano pracę jeńców – pięciu Łowców Niewolników schwytanych podczas patrolowania okolicy, którzy później zostali straceni. Równocześnie z zakończeniem budowy, udało się nawiązać kontakt z grupą AshTray – skupionymi w kilku niewielkich osadach potomkami dawnych mieszkańców Springfield. Okazało się, że uwięzili oni wcześniejszych informatorów Zotta. Wymieniono ich na zatrzymanych przez najemników mieszkańców, wśród których znalazł się syn głównego przywódcy AshTray. Pomimo wiszącej w powietrzu wrogości pomiędzy obiema grupami, udało się wstępnie ustalić zawieszenie broni, oraz walkę ze wspólnym przeciwnikiem – Łowcami Niewolników.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;        &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt;&lt;b&gt; PLAN BAZY&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt;&lt;b&gt;(Góra – kierunek północny)&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/TO4UZh9mj6I/AAAAAAAAAJ8/H8YkEHG1p0U/s1600/BazaPlan.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 447px; height: 463px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/TO4UZh9mj6I/AAAAAAAAAJ8/H8YkEHG1p0U/s400/BazaPlan.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5543390620185694114" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;/p&gt;      &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt;Ufortyfikowany obóz znajduje się na trzecim, pozbawionym zadaszenie piętrze naziemnego parkingu. Większość wraków (kolor czarny) została splądrowana oraz przeciągnięta na niższe piętra, gdzie posłużyły do budowy zapór i umocnień dla niewielkich grup wartowników, których zadaniem było alarmowanie o próbach ataku i odparcie go, aż do uzyskania pomocy z góry. Kilka zniszczonych pojazdów użyto do budowy umocnień na najwyższym piętrze. Główną osłonę dla ludzi stanowią worki oraz zbite z desek skrzynie, zarówno jedne jak i drugie wypełnione rozdrobnionym gruzem. Drewniane, obite solidną blachą ścianki, również ustawiane wzdłuż krawędzi, chronią przed ostrzałem ze słabszej broni. Ustawione z trzech stron wieżyczki strażnicze oraz dobrze umocnione stanowisko broni maszynowej pozwalają na dokładną ochronę terenu wokół bazy. Stanowiska przy wjeździe na górne piętro uzbrojone są w granaty i pistolety maszynowe, dzięki czemu mogą skutecznie odpierać liczniejszego przeciwnika zmuszonego do skorzystania z jedynego dostępnego wejścia. W centrum bazy znajdują się kwatery – trzy wojskowe namioty, oraz solidny budynek przeznaczony na magazyn i oczyszczalnię. Za ostatnim z namiotów znajduje się agregat prądotwórczy, zasilający całą bazę w potrzebną energię. Zapasy żywności oraz beczki z wodą składowane są na zewnątrz, nieopodal miejsca na ciężarówki.&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt;&lt;b&gt;Funkcjonowanie&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt;W Bazie znajduje się jednorazowo około 40 ludzi. Co dwa – trzy dni na tereny skażone wyrusza&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;dobrze uzbrojona kilkuosobowa grupa wyposażona w skafandry ochronne oraz ręczne wózki (Drogi są nieprzejezdne dla pojazdów). Przywożone do bazy gamble zostają chemicznie oczyszczone a następnie grupowane i pakowane. Raz na dwa tygodnie w kierunku Saint Louis rusza transport złożony z 2 pojazdów i około 14 ludzi. Po przewiezieniu gambli karawana wraca z zapasami i kolejną zmianą najemników. Dostawy odbiera osoba znana jako Handlarz. Niewiele o nim wiadomo: prawdopodobnie to mutek i jedna z „szarych eminencji” Saint Louis. Wiadomo że ma dostęp do znacznych śródków i całkiem niezłe kontakty.&lt;b style=""&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt;&lt;b style=""&gt; &lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt;&lt;b style=""&gt;Fabularna Storylinia&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt; &lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;( &lt;/b&gt;Wg wykorzystania w kampanii „Nixon Town”&lt;b style=""&gt; )&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;- Baza prosperuje, lecz braki w zaopatrzeniu są coraz bardziej odczuwalne.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- Łowcy Niewolników widzą w znajdującej się w ich strefie wpływów Bazie szansę na zysk. Wysłany przez posłańców list z żądaniami opłat za transport spotkał się z zdecydowaną odmową szefowej najemników, Diany Bullo.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;- Coraz częstsze ataki na Bazę oraz zmierzające do niej dostawy.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;- Nixon Town, zagrożone przez Łowców Niewolników, poddaje się presji i odmawia dalszej współpracy z Bazą, gdzie za udział w części zysków lokował swoich ludzi, zapasy, oraz pośredniczył w transporcie. W odwecie kilku członków personelu z tej osady zostaje uwięzionych w Bazie. Odcięcie od szlaku komunikacyjnego odbija się na dostawach. Morale najemników jest niskie.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;- Brawurowa ucieczka z Bazy części personelu z Nixon Town, który korzystając z zamieszania wywołanego atakiem, wydostaje się z najwyższej kondygnacji i ucieka do czekającego w ruinach pojazdu. Uwolnieni to: główny pomysłodawca inwestycji, Bernard Zott, oraz dwóch jego zaufanych ludzi. Dokładne okoliczności ucieczki nie są znane.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- Kosztem strat w ludziach i uszkodzeniu środków transportu, najemnikom udaje się oczyścić przejazd w kierunku Saint Louis, z pominięciem Nixon Town i terenów największej aktywności Łowców Niewolników, którzy po ataku na osady AshTray muszą zmagać się z ocalałymi, którzy podjęli desperacką walkę partyzancką.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;- Ataki na bazę i wysyłane transporty przybierają na sile. Baza zwiększa obsadę do 50 najemników.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;- Informatorzy Łowców Niewolników zdobywają informacje, w myśl których tajemniczy Handlarz, który finansuje najemników i Bazę, planuje w najbliższym czasie przysłać posiłki i rozwinąć działalność w rejonie Springfield. Rozkazem szefa Łowców Niewolników – Ernesta Ectrori, główne siły zaangażowane w rejonie Springfield muszą skupić się na zniszczeniu Bazy, zanim ta ulegnie znacznemu wzmocnieniu.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5418833542766329200-1328825849513031522?l=martwymutek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://martwymutek.blogspot.com/feeds/1328825849513031522/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2010/11/baza-w-ruinach-springfield.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/1328825849513031522'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/1328825849513031522'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2010/11/baza-w-ruinach-springfield.html' title='Baza w ruinach Springfield'/><author><name>Bartosh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16342584962913124526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/S_mFQRI7b5I/AAAAAAAAAFo/gJcIkN8gW70/S220/Bartoshu.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/TO4UZ7IG7zI/AAAAAAAAAKE/X0sRvY5PXBU/s72-c/NixonMap.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5418833542766329200.post-914281221640177614</id><published>2010-11-25T08:42:00.001+01:00</published><updated>2010-11-25T08:44:26.790+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Raporty z sesji'/><title type='text'>[Raport z sesji] Nixon Town - Zawody</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/TO4Tz1rTfiI/AAAAAAAAAJ0/evjr9rgEjJA/s1600/Nixon%2BSign.bmp"&gt;&lt;img style="float: right; margin: 0pt 0pt 10px 10px; cursor: pointer; width: 310px; height: 222px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/TO4Tz1rTfiI/AAAAAAAAAJ0/evjr9rgEjJA/s400/Nixon%2BSign.bmp" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5543389972642627106" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable  {mso-style-name:Standardowy;  mso-tstyle-rowband-size:0;  mso-tstyle-colband-size:0;  mso-style-noshow:yes;  mso-style-parent:"";  mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;  mso-para-margin:0cm;  mso-para-margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:10.0pt;  font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt;&lt;b&gt;Bohaterowie:&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Jack Maverick (Moja skromna osoba) – Kowboj z Teksasu&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;John Aghaton (Paweł) – Stróż prawa z NJ&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Kurt Tramp (Przemek) – Tropiciel z nieznanej osady&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;i style=""&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;Współzawodnictwo to świetny sposób na dojście do siebie po bolesnych doświadczeniach z gumowymi kulami. Motywowani nagrodą gracze mają kolejny raz szansę skopać tyłki Łowcóm Niewolników Ectrori. Tym razem dla sportu.&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt; &lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt;&lt;b style=""&gt;Rekonwalescencja&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; Aghaton dochodził do siebie, pod czujnym okiem Kurta oraz wiecznie skacowanego medyka, przysłanego przez Łowców. Kolejne dni przypominały pobyt w wiezieniu – przy zamykanych na noc drzwiach zawsze stał strażnik, a bez opiekuna nie mogli nawet myśleć o opuszczeniu budynku. Grupa zaprzyjaźniła się z pilnującym ich strażnikiem – były górnikiem z Federacji, który stanowił dla nich nieocenione źródło informacji. Dzięki niemu gracze dowiedzieli się paru interesujących faktów odnośnie powstania Ectrori. To, co głównie zaprzątnęło ich głowy, to najnowsze informacje dotyczące terenów Springfield. Pogoda pogarszała się z dnia na dzień, i choć na tych terenach nie padał śnieg, przedwczesna i prawdopodobnie wyjątkowo ostra zima dawała się już wszystkim we znaki. Strażnik potwierdził również plotki dotyczące Borgo i jego hordy – mutki wiele dni wcześniej ruszyły w stronę Teksasu, przechodząc w niewielkiej odległości od Springfield. Kowboje zdążyli się przygotować, i posłańcy donoszą o zaciętych walkach. Część odepchniętych mutków skupionych w grupy, wspierane dodatkowo przez nieliczne maszyny, wycofuje się, stawiając zaciekły opór pogoni.&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt;&lt;b style=""&gt;Propozycja.&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; Tereny szkoleniowe opustoszały. Tydzień intensywnej kuracji przynosi skutek i Aghaton jest już pełen sił. Gracze zmuszeni są pozostać jeszcze kilka dni, czekając na konwój, który niedługo wyruszy do Nixon Town, aby ściągnąć należną daninę. Monotonne wyczekiwanie zostaje przerwane przez nagłe pojawienie się ich Opiekuna, który na prośbę Gomeza miał wyszkolić ich w trudnej sztuce walki zespołowej. Niespodziewany gość przyniósł równie niespodziewaną propozycję. Pomimo wprowadzenia stanu wyjątkowego, dowództwo Ectrori nie zdecydowało się odwołać tradycyjnych zawodów sprawnościowych, jakie odbywały się tutaj co trzy miesiące. Ponieważ znaczna część sił jest zaangażowana w misje, gracze mają możliwość sformowania drużyny, która na drodze wyjątku będzie mogła wziąć udział w konkursie. Propozycja została przyjęta pozytywnie, zwłaszcza po wzmiance o wysokiej nagrodzie.&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt;&lt;b style=""&gt;Zawody.&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; Aby przystąpić do zawodów, gracze muszą stworzyć trzyosobowy zespół. Vincent zgodził się pozostać na miejscu. Nagroda była bardzo obiecująca: 100 gambli za zwycięstwo drużynowe, oraz 50 gambli za pierwsze miejsce w kategorii indywidualnej. Oprócz zespołu z Nixon Town w konkurencjach uczestniczyły dwie najlepsze ekipy bojowe Ectrori, dla których te zawody były wyróżnieniem i, w przypadku wygranej, okazją do hucznej zabawy i kilku dni wolnego. Każda drużyna, pod okiem sędziego, wykonuje określone zadania na torze przeszkód. Następnego dnia zespół przystępuje do konkursu sprawności bojowej. Po podliczeniu punktów grupa wraca do kwater, a na jej miejsce wchodzą rywale. Po przeegzaminowaniu wszystkich zostają ogłoszone wyniki. Po zapoznaniu się z regulaminem, czas przetestować zręczność i kondycję.&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; Aghaton, Kurt i Maverick ustawili się na trzech podobnie skonstruowanych torach. Na sygnał sędziego rozpoczęli wyścig. Po przebiegnięciu kilku metrów natrafili na pierwszą przeszkodę – trzy betonowe rowy, które trzeba było sprawnie przeskoczyć, aby dostać się do tunelu. Ciemna i ciasna powierzchnia, którą trzeba było pokonać z nosem przy ziemi, najeżona była wystającymi prętami, ostrymi kawałkami gruzu i pęknięciami, skutecznie zmniejszającymi prędkość. Pojawiły się pierwsze problemy i Maverick stracił kilka cennych sekund. Po pokonaniu tunelu graczom przyszło zmierzyć się z siatką z lin, rozwieszoną na drewnianej kondygnacji, po której trzeba było się wspiąć. Na tym etapie nie było wielkich problemów. Tor przeszkód, jaki stanął im na drodze, składał się z długiego odcinka zawalonego przeróżnymi przeszkodami, wrakami oraz koleinami, które należało sprawnie pokonać w jak najkrótszym czasie. Na tym etapie pojawiały się już pierwsze problemy z zadyszką.&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Nieco przemęczeni gracze, aby dostać się dalej, musieli przetestować swoją siłę, gdyż na ich drodze wyrosły blokady, które trzeba było przesunąć. Pot lał się strumieniami, mimo mrozu panującego na zewnątrz. Na kolejnym etapie liczyła się zwinność i zdolność oceniania odległości, konieczne do pokonania przeszkód w postaci wkopanych w ziemię opon, o które można było się łatwo potknąć. Mięśnie słabły a obolałe płuca z trudnością pompowały powietrze. Kolejne zadanie – przytwierdzona na łańcuchach deska wyglądała stabilnie, ale wystarczyło na nią wskoczyć, by poczuć się jak żeglarz podczas sztormu. Wyczerpani i poobijani gracze byli już prawie na mecie, do której prowadziła ostatnia konkurencja – wyposażone w uchwyty, wypełnione piachem ciężarki, które należało trzymać ponad linią barków i przejść przez zdradliwy odcinek, pełen zapadających się i chwiejnych powierzchni. Wyczerpana drużyna padła na ziemię, łapczywie chwytając powietrze. Najlepiej z torem przeszkód poradził sobie Kurt, znany z dużej sprawności i szybkości. Maverick i Aghaton – ciężsi i mniej zwinni, mieli większe problemy z pokonaniem przeszkód. Przyszedł czas na odpoczynek i przygotowanie się do kolejnej części.&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; Drugi dzień zawodów miał być sprawdzianem umiejętności bojowych. Testy strzelania z broni krótkiej i strzelby wypadły nieźle, choć przemęczony Maverick, słynący z umiejętności władania pistoletem, nie był zadowolony ze swoich wyników. Rzut granatem do celu został zaliczony bez problemu przez wszystkich. Ostatnią konkurencją był sprawdzian walki wręcz. Po losowaniu przeciwnicy stanęli naprzeciwko siebie na niewielkim placyku. Kurt zmierzył się z dużo cięższym i silniejszym przeciwnikiem, który jednak nie był tak zręczny jak drużynowy tropiciel. Po długiej wymianie ciosów przemęczony grubas popełnił błąd, który został skrzętnie wykorzystany. Kurt, mimo początkowych obaw, zwyciężył. Przyszedł czas na Mevericka, naprzeciwko którego stanęła mniejsza od niego kobieta. Kowboj przeliczył się w swej pewności, zaskoczony zupełnie niesamowitą szybkością z jaką poruszała się przeciwniczka. Gdy tylko dano sygnał do rozpoczęcia pojedynku, kobieta ruszyła do ataku, z łatwością znalazła lukę w obronie i precyzyjnym ciosem w potylicę powaliła gracza na ziemię, Oszołomiony Maverick został zniesiony z placu. Najbardziej emocjonującym pojedynkiem było starcie świetnie wyszkolonego w walce&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Aghatona z przeciwnikiem, który dorównywał mu zarówno umiejętnościami jak i warunkami fizycznymi. Aghaton nie dał się zaskoczyć, i po umyślnym oddaniu początkowej inicjatywy szybko przeszedł do kontrataku. Grad niesamowicie silnych ciosów w końcu zaprocentował. Były nowojorski stróż prawa przebił się przez gardę rywala i potężnymi ciosami w brzuch i plecy odebrał mu wszelkie chęci na dalszą walkę, odnosząc zasłużone i widowiskowe zwycięstwo. Drużyna z Nixon Town zakończyła zawody. W ciągu najbliższych dni spodziewano się wyników&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt;&lt;b style=""&gt;Wyniki&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;      &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt; &lt;/b&gt;Nerwowe oczekiwanie na rezultaty zawodów zostało urozmaicone uczestnictwem w świetnie zorganizowanej wyprawie, której celem było spenetrowanie ruin w poszukiwaniu ciepłej odzieży, zalegającej w zasypanych sklepach i składach. Vincent, nie uczestniczący w działaniach pozostałych członków drużyny, ogrywał w tym czasi strażników w karty i kości.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Po powrocie przemęczeni gracze zapadli w drzemkę. Opiekun wyrwał ich ze snu i poprowadził na plac, gdzie wkrótce miało dojść do ogłoszenia zwycięzcy. Wkrótce doszło do spotkania trzech rywalizujących zespołów. To, co rzuciło się graczom w oczy, to fakt, że rywale byli uzbrojeni i najwyraźniej gotowi do natychmiastowego podjęcia akcji. Dzień wcześniej dotarła wiadomość potwierdzająca najgorsze przypuszczenia – dwie silne grupy bojowe Borgo, wycofujące się po ataku na Teksas, zmierzały prosto na Springfield. Zagrożenie dla Nixon Town i Bazy Ectrori było niemal pewne. Łowcy Niewolników doznali już pierwszych strat w ludziach i sprzęcie.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Goniec przybiegł z werdyktem sędziów. Niestety mimo niezłego wyniku, drużyna z Nixon Town nie była w stanie pokonać elitarnej grupy Krwawej Clary oraz jej dwóch podwładnych, z których jeden zgarnął również pierwszą nagrodę w indywidualnym rankingu. Niezłe, trzecie miejsce Kurta, nie było w stanie wiele zmienić w klasyfikacji ogólnej. Gracze zostali pokonani, lecz nie mieli się czego wstydzić, osiągając przyzwoite rezultaty w konkurowaniu z elitarnymi zespołami Ectrori.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5418833542766329200-914281221640177614?l=martwymutek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://martwymutek.blogspot.com/feeds/914281221640177614/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2010/11/raport-z-sesji-nixon-town-zawody.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/914281221640177614'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/914281221640177614'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2010/11/raport-z-sesji-nixon-town-zawody.html' title='[Raport z sesji] Nixon Town - Zawody'/><author><name>Bartosh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16342584962913124526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/S_mFQRI7b5I/AAAAAAAAAFo/gJcIkN8gW70/S220/Bartoshu.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/TO4Tz1rTfiI/AAAAAAAAAJ0/evjr9rgEjJA/s72-c/Nixon%2BSign.bmp' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5418833542766329200.post-5065629432655021313</id><published>2010-11-25T08:37:00.003+01:00</published><updated>2010-11-25T08:42:07.270+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Raporty z sesji'/><title type='text'>[Raport z sesji] Nixon Town - Szkolenie</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/TO4TNIHh4aI/AAAAAAAAAJs/lqg9QQpEAIU/s1600/Nixon%2BSign.bmp"&gt;&lt;img style="float: right; margin: 0pt 0pt 10px 10px; cursor: pointer; width: 319px; height: 228px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/TO4TNIHh4aI/AAAAAAAAAJs/lqg9QQpEAIU/s400/Nixon%2BSign.bmp" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5543389307577950626" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable  {mso-style-name:Standardowy;  mso-tstyle-rowband-size:0;  mso-tstyle-colband-size:0;  mso-style-noshow:yes;  mso-style-parent:"";  mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;  mso-para-margin:0cm;  mso-para-margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:10.0pt;  font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt;&lt;b&gt;Bohaterowie:&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Jack Maverick (Moja skromna osoba) – Kowboj z Teksasu&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;John Aghaton (Paweł) – Stróż prawa z NJ&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Kurt Tramp (Przemek) – Tropiciel z nieznanej osady&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Vincent Billow (Grzegorz) – Mafiozo z NJ&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;i style=""&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;„Najważniesza jest zaprawa” - to hasło przewodnie murarzy i żołnierzy. Bohaterowie radzą sobie nieźle, ale dobrego treningu nigdy nie za wiele, zwłaszcza kiedy to tylko pretekst do zdobycia cennych informacji.&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt; &lt;b style=""&gt;Odpoczynek&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Akcja odbicia Bernarda Zotta zakończyła się sukcesem. Kiedy trójka uwolnionych leczy rany i w wolnym czasie oczyszcza zrujnowany budynek dawnego baru, bohaterowie mają czas na solidny, a przede wszystkim zasłużony odpoczynek. Trzy dni laby przyniosły znaczne zmiany. John Smith, na razie mający dosyć wszelkich ruin, został z otwartymi ramionami przyjęty do straży osady. Aghaton poświęcił się nowemu Hobby, dłubiąc godzinami w zdezelowanej ciężarówce. Vincent, pod czujnym okiem Kurta, rozwijał swoje umiejętności walki bronią długą, ucząc się, jakie ułożenie zapewni mu największą stabilność. Pełniący rolę instruktora Kurt, z zadowoleniem zauważył, że lepiej znosi trudy podróży i ból nie jest dla niego już tak obezwładniający. Również Jack Maverick nie próżnował. Namówiony przez niego „cudowny dzieciak” Gogh, będący od zawsze cennym pomocnikiem drużyny, skuszony dodatkowo ofertą nauki jak przygotować dobrą pułapkę na szczura, wykradł na kilka dni świetny podręcznik dla początkujących ślusarzy i rusznikarzy. Maverick zagłębił się w lekturę. &lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt; &lt;b style=""&gt;Wyjazd&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Odpoczynek został przerwany przez Gomeza, który w największej konspiracji opowiedział graczom o najnowszych informacjach, jakie uzyskał od kilku członków społeczności Ashtray, rozbitej przez Łowców Niewolników. Miasteczko zgodziło się przyjąć niewielką liczbę rannych, wśród których znalazł się staruszek, który przypadkowo rozpoznał w liderze osady, Jaffie Cormicku, oficera, który kilkadziesiąt lat wcześniej dowodził wojskowym kordonem sanitarnym w Springfield. Ludzie z AshTray, potomkowie uwięzionych w kordonie mieszkańców, nie zapomnieli o bestialstwach, jakich dopuszczali się żołnierze pod dowództwem Cormicka. Gomez, dla którego te rewelacje były zupełnie nieznane, postanowił wywiedzieć się czegoś więcej. Skontaktował się z jedną z grup partyzanckich AshTray, która potwierdziła, że Cormick może być tym dowódcą. Partyzanci zasugerowali, że niejaki Peng, stary dezerter, który uwił sobie gniazdko jako doradca szkoleniowy Łowców Niewolników, może posiadać dowody. Gomez podążył tym tropem i sobie znanymi sposobami przekonał rezydentkę Łowców Niewolników w Nixon Town, aby załatwiła mu szkolenie dla przyszłych strażników, których ma zamiar przyjąć do służby, gdyż na drogach do farm robi się coraz bardziej niebezpiecznie.&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Drużyna, uszczuplona o Johna Smitha, zgodziła się skorzystać z okazji zdobycia dowodów kompromitujących niewygodnego polityka. Aghaton, w prywatnej rozmowie z Gomezem, uzyskał jego poparcie, ale tylko dla w miarę pokojowych metod pacyfikacji Cormicka, jeśli oczywiście gracze będą dysponować odpowiednimi dowodami. Gdy tylko zaczęło się ściemniać, gracze wsiedli do ciężarówki, na miejscu pozostawiając Smitha, pilnującego ich dobytku. Na pace ciężarówki znajdowały się z skrzynie z haraczem, jaki wysyłano w zamian za spokój osady. Łowcy Niewolników zawiązali graczom oczy, lecz dzięki ogromnej percepcji Kurta udało się ustalić kierunek , w jakim jechali po opuszczeniu osady. Mijały kolejne godziny monotonnego przedzierania się ciężkiego pojazdu przez zawalone gruzem, podziurawione ulice. Podróż na moment została przerwana niewielkim incydentem – ktoś strzelał w kierunku transportu. Jedna z kul przeszyła na wylot brezent, druga utkwiła w skrzyni z kukurydzą. Krótka odpowiedź ze strony obstawy skutecznie odgoniła partyzantów. Zmęczony kierowca pozwolił przez ostatnie kilometry trasy prowadzić uwolnionym już od obowiązku noszenia opasek graczom, posiadającym odpowiednie zdolności, którzy dość dobrze radzili sobie na zagraconej nawierzchni, sprawnie kierując pojazdem.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Gdy ciężarówka dotarła w okolice bazy, gracze zrozumieli, że siła, która sterroryzowała Nixon Town, to nie jakaś przygodna zbieranina, lecz doskonale zorganizowana, liczna grupa. I baza, z daleka prezentująca się niezwykle okazale, wyrastała ponad pełne ruin gruzowisko. W okolicy zaroiło się od pieszych i zmotoryzowanych patroli. Gracze przesiedli się na zdezelowanego Jeepa, ze zdumieniem obserwując, jak pojazd zakręca, oddalając się od umocnień. Wjechali w gęste, lecz niewysokie rumowisko, pełne specjalnie utworzonych barykad. Po niedługiej podróży dotarli do punktu docelowego. Trzech połatanych budowli,, stanowiących przejście do bazy szkoleniowej, obficie korzystającej z okolicznych gruzowisk.&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt; &lt;b style=""&gt;Przygotowanie&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Z pojazdu odebrał ich człowiek, który sam nazwał się ich szkoleniowcem i opiekunem. Weszli do strzeżonych i umocnionych budowli, gdzie udostępniono im niewielkie pomieszczenie. Po solidnym posiłku zjawił się instruktor, przedstawiając się w końcu jako Karl. Przywiózł ze sobą sprzęt, cierpliwie tłumacząc na czym będzie polegało szkolenie bojowe, do którego mieli przystąpić gracze. Po wyborze broni strzelającej nabojami śrutowymi kalibru .12, ubraniu i wyekwipowaniu w specjalistyczny sprzęt, w tym zestaw słuchawkowy, za pomocą którego instruktor mógł przekazywać im uwagi, graczom wyjaśniono, że będą realizować określony scenariusz bojowy, starając się zrealizować jego główne założenia, a przede wszystkim nie dać się wyeliminować. Specjalna amunicja gumowa, zdobyta prawdopodobnie w policyjnych magazynach, była dostatecznie silna, aby obezwładnić ich bólem i poobijać, przy minimalnym zagrożeniu zgonem. Czekając na ponowne przybycie instruktora, otrzymali wiadomość, że&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;ćwiczenia zostają chwilowo odwołane, gdyż biorące w nim udział siły Łowców Niewolników w większości zostały oddelegowane do bazy, z powodu poważnego ataku partyzantów AshTray.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Gracze już mieli ściągać wyposażenie, gdy ponownie przybył Karl, umożliwiając im w zamian dodatkowe ćwiczenia z inną grupą. Vincent Billow postanowił nie skorzystać z propozycji. Reszta drużyny ruszyła do pojazdu, którym zostali przetransportowani na odpowiednie miejsce.&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt; &lt;b style=""&gt;Pechowe szkolenie&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Szybkie instrukcje przed akcją. Zrujnowany, jednopiętrowy budynek pozbawiony sufitu, aby stojący na wysokich rusztowaniach instruktorzy mogli z góry obserwować poczynania grupy, którą szkolą. Wcześniejsze rozmowy wprowadzające w zasady walki odniosły pewne skutki, a wprowadzane za pomocą komunikatora uwagi pozwoliły na bieżąco analizować błędy. Zadaniem graczy było zdobycie umocnionych pozycji przeciwników wewnątrz budynku, zdobycie zaznaczonej czerwoną farbą części samochodowej, którą musieli wymontować ze zniszczonego pojazdu, oraz odparciu niewielkiej odsieczy.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Gracze, aby uniknąć wykrycia, przeczołgali się pod blokującą przejście przeszkodą. Przygotowani i czujni mieli szansę w trudnej misji…gdyby ich dalszemu działaniu nie towarzyszył potwornych pech. Najpierw Kurt, korzystając ze świetnie rozwiniętej percepcji, próbował rozeznać się w terenie, lustrując wnętrze budynku przez niewielką szczelinę. Niestety jeden ze znajdujących się w środku strażników zauważył ruch, i zaalarmował pozostałych. Obie grupy przyczaiły się, czekając na rozwój wypadków. Aghaton obszukał okolicę, starając się znaleźć kilka użytecznych rzeczy, lecz nie przyniosło to spodziewanych rezultatów. Próba wyrwania maski z uszkodzonego wraku również zakończyła się niepowodzeniem. Aghaton nie zdecydował się na atak w chwili, kiedy jeden przeciwników na przez moment znalazł się na linii strzału, lecz chroniła go solidna osłona. Kurt zrehabilitował się za wcześniejsze wykrycie, sprawnie skradając się i przepatrując okolicę, tuż pod nosami przeciwników. Dobra passa nie mogła trwać wiecznie. Zwabiony hałasem przeciwnik &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;ponownie wyszedł, tym razem wprost pod lufę przygotowanego do strzału Mavericka. Kowboj, znany z pewnej ręki do pistoletów, mógł spokojnie ściągnąć przeciwnika, lecz broń nie wypaliła. Aghaton zdecydował się podbiec do wroga, aby wykorzystać swoje niesamowite umiejętności walki bronią, wobec których niewielu do tej pory mogło mu się równać. Nieudany strzał Mavericka, który był teraz odsłonięty, ratować Kurt, który wychylił się z kryjówki i z bliskiej odległości wymierzył strzelbę. Szanse, że nie trafi, były nikłe, ale ponownie tego dnia doszło do zacięcia. Zdezorientowany strażnik nie zdążył zareagować odpowiednio, i zdążył jedynie unieść pistolet, gdy zdesperowany kowboj rzucił w niego swoim bezużytecznym pistoletem, szczęśliwie trafiając w tułów. Kurt skorzystał z tego, że akcja przeciwnika została przerwana, i ponownie skrył się, gorączkowo próbując odblokować zacięty zamek strzelby. Wykorzystując fakt, że przeciwnik trzymał się za stłuczony tors, Aghaton zdecydował się zaryzykować, i dobiec do niego, aby powalić pałką. Niestety ta nieostrożność została brutalnie wykorzystana. Przeciwnik, pomimo rany, uniósł pistolet i wypalił. Strzał był celny…zbyt celny… trafiony gumową kulą w głowę, Aghaton z miejsca zwalił się na ziemię, zwijając się z bólu i resztkami sił starając się zachować przytomność. Przeciwnik wycofywał się, aby za osłoną ponownie przeładować jednostrzałowy pistolet, gdy do akcji ponownie wkroczył Kurt, chcąc zdjąć przeciwnika, aby Maverick mógł odciągnąć rannego w bezpieczniejsze miejsce. Tropiciel wiedział, że w głębi budynku leżał kolejny wróg z przygotowaną do strzału bronią. Zaryzykował, licząc, że tamten nie trafi. Niestety pomylił się. Gumowy pocisk trafił go w prawą łydkę. Ból obezwładnił go i upadł. &lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; Aghaton przegrał i stracił przytomność. Kurt był poważnie ranny ranny, a Maverik nie miał broni, oprócz wzmocnionych na kłykciach rękawic. Instruktor przerwał szkolenie. Drużyna została pokonana.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5418833542766329200-5065629432655021313?l=martwymutek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://martwymutek.blogspot.com/feeds/5065629432655021313/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2010/11/raport-z-sesji-nixon-town-szkolenie.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/5065629432655021313'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/5065629432655021313'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2010/11/raport-z-sesji-nixon-town-szkolenie.html' title='[Raport z sesji] Nixon Town - Szkolenie'/><author><name>Bartosh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16342584962913124526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/S_mFQRI7b5I/AAAAAAAAAFo/gJcIkN8gW70/S220/Bartoshu.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/TO4TNIHh4aI/AAAAAAAAAJs/lqg9QQpEAIU/s72-c/Nixon%2BSign.bmp' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5418833542766329200.post-7564976662025762568</id><published>2010-11-25T08:31:00.002+01:00</published><updated>2010-11-25T08:36:44.249+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Opowiadania'/><title type='text'>Dzień</title><content type='html'>&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if !mso]&gt;&lt;object classid="clsid:38481807-CA0E-42D2-BF39-B33AF135CC4D" id="ieooui"&gt;&lt;/object&gt; &lt;style&gt; st1\:*{behavior:url(#ieooui) } &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable  {mso-style-name:Standardowy;  mso-tstyle-rowband-size:0;  mso-tstyle-colband-size:0;  mso-style-noshow:yes;  mso-style-parent:"";  mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;  mso-para-margin:0cm;  mso-para-margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:10.0pt;  font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 14pt;"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;Każdy cholerny dzień rozpoczynał się podobnie. Promienie porannego słońca wsączały się do ciemnego pomieszczenia przez popękany sufit. Stary człowiek otwierał oczy. Po raz kolejny przyszedł czas na próbę. Już czas ponownie postarać się wyrwać śmierci kolejny dzień. Kolejna kreska na ścianie. Mężczyzna za każdym razem przecierał zaropiałe oczy patrząc w zdumieniu na pozbawiony tynku ceglany mur, na którym widniała pokaźna kolekcja pionowych linii kreślonych zwęglonym drewnem. Już tyle czasu udało mu się przetrwać. Już tyle czasu znosił te piekielnie ciężkie warunki. Tyle razy zastanawiał się czy warto. Tyle razy myślał o zakończeniu tej namiastki życia, lecz za każdym razem coś go powstrzymywało. Tchórzostwo, słaba, lecz nieugięta wola walki o egzystencję czy może zwykły upór…nawet on tego nie wiedział. Prawą ręką namacał leżącą obok starego materaca manierkę. Płyn z trudnością przechodził przez wyschnięte gardło. Lewa ręka wciąż ściskała nabijaną pordzewiałymi gwoździami, drewnianą pałkę. Było to wątła ochrona. Wręcz iluzoryczna. Lecz twarda powierzchnia dawnej nogi od kuchennego stołu pozwalała mu zasnąć. Ukojone zapachem rdzy i starego drewna zmysły ulegały powoli z dawna oczekiwanemu otępieniu. Nadchodził zbawczy, regeneracyjny sen. Zachowując jeszcze resztki świadomości, starszy mężczyzna zawsze życzył sobie, żeby ten właśnie sen trwał już wiecznie. Jednak nie mógł trwać długo. Promienie słońca zawsze przypominały, że czas wypoczynku się skończył. Teraz trzeba podjąć walkę.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Stary człowiek odłożył broń. Podszedł do maleńkiego paleniska, gdzie w starej puszce po konserwie wciąż zostało kilka ochłapów ohydnego, szczurzego mięsa. Ze płóciennego plecaka, który niedawno służył mu za poduszkę, wyszperał foliową torebkę. Wyciągnął z niej kawałek suchara. Dokładnie pokruszony trafił wprost do resztek z wczorajszej kolacji. Mężczyzna brudnymi palcami nabierał mięsno-pszenną papkę. Z trudem powstrzymał się żeby nie zjeść wszystkiego do końca. Wstał i przeciągnął się rozprostowując stawy. Po kilku próbach, z niemałym trudem udało mu się usunąć przeszkodę w postaci starej lodówki, barykadującą wyjście ze zrujnowanego budynku. Sprawdził mocowanie liny, i ostrożnie, opierając się na resztkach zawalonych schodów, zszedł na dół. Czujnie rozejrzał się wokół. Czysto. Pewniejszym krokiem podszedł do zdezelowanej półciężarówki. Kabina kierowcy całkiem spłonęła, lecz część dostawcza, oprócz kilku wgnieceń i potężnej plamy sadzy, pozostała praktycznie nienaruszona. Ledwie staruszek ściągnął blokujący drzwi zatrzask, te odskoczyły gwałtownie. Ze środka wystrzelił pokaźny, rudy pies. Z wywieszonym językiem, merdając ogonem z zawrotną szybkością kundel skakał radośnie wokół swego pana. Mimo wystających żeber, nieomylnego znaku wielodniowego głodu, zwierzę wciąż wyglądało na groźne. Pod pokrytą licznymi bliznami skórą grały sprężyste mięśnie. Mocna szczęka budziła grozę, której zakłócić nie mógł nawet wywieszony z radości jęzor. Mężczyzna położył na ziemi puszkę z resztkami porannego posiłku. Zwierze natychmiast rzuciło się do jedzenia. Mężczyzna uśmiechnął się pod nosem widząc psisko pałaszujące ze smakiem marne resztki. Poruszone podmuchem wiatru zardzewiałe drzwiczki od automatu z napojami skrzypnęły cicho. Uśmiech zgasł tak szybko jak się pojawił. Pies czujnie podniósł łeb. Starzec skulił się wodząc w powietrzu kijem z przyczepionym na końcu ostrym nożem. Improwizowana włócznia niczym wąż śledziła okolicę, skąd dobiegł ich dźwięk. Mężczyzna dobrze wiedział, że to tylko wiatr. Po prostu stare nawyki były silniejsze. Paranoiczne reakcje jak dotąd okazały się najlepszą receptą na długowieczność. Napięte mięśnie powoli się rozluźniały. Pies ponownie zanurzył pysk w starej, pokrytej sadzą puszce. Gdy w środku nie zostało już nic, co dało by się zjeść, trącił ją nosem i odszedł, węsząc za kolejnym posiłkiem. Starzec zabrał się za zacieranie śladów. Wyjęty zza paska pordzewiały rzeźnicki nóż o szerokim ostrzu miękko zagłębił się w błotnistą ziemię. Po kilku chwilach do wykopanego dołu wleciała puszka oraz zawinięte w foliowy worek ludzkie odchody. Mokra ziemia skutecznie ukryje wszelkie zapachy uniemożliwiając bestiom wykrycie go w nocy. Spojrzał na słońce. Było już dość późno, więc musiał wziąć się do roboty. Pies latał naokoło wciąż oblewając moczem co rusz to nowe miejsca. Nie było wątpliwości. Minionej nocy kilka sztuk węszyło w tej okolicy. Gdzieniegdzie na podłożu wciąż widać było ślady uzbrojonych w pazury łap. W miejscu gdzie paskudne cielska obtarły się o betonową ścianę, zostało kilka oblepionych śluzem łusek. Dziwnym trafem nigdy nie poszły za zapachem psa. Starzec gwizdnął cicho przywołując zwierze do siebie.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt; Brnąc w coraz bardziej błotnistej ziemi dostał się w końcu do wyciągniętej na brzeg łódki. Wykonana z włókna szklanego konstrukcja miała gdzieniegdzie łaty wykonane ze znalezionej w ruinach blachy. Dużo czasu zajęło mu przygotowanie jej do użytku. Jednak się opłaciło. Ta dawna szalupa ratunkowa statku wycieczkowego „Leeds Queen” była chyba najlepszą rzeczą, jaką udało mu się zdobyć od czasu katastrofy. Łódka zakołysała się niebezpiecznie pod ciężarem mężczyzny i zwierzęcia. Silne, żylaste ręce sprawnie chwyciły długą aluminiową rurę i wbił jeden z jej końców w dno. Z całej siły naparł na nią czując jak łódź niechętnie przedziera się przez bagnisko. Zawsze najtrudniej ruszyć. Potem wyrzucona na głębszą, mniej zamuloną wodę szalupa, sunie spokojnie po gładkiej, zielonkawej tafli. Dziś kierunek na północ. Mężczyzna w milczeniu przypatrywał się szkieletom dawnych wieżowców. Gdy wbijał rurę w dno, aby nadać łódce odpowiedniej prędkości, za każdym razem czuł, jak przez szlam przebija się do twardej asfaltowej powierzchni, po której kiedyś jeździły samochody. Pamiętał jak był mały, jak lubił ze swoim ojcem jeździć do pracy. Stali jak zawsze w gigantycznym korku, a on uśmiechał się przez otwarte okno do innych dzieci uwięzionych tak samo jak on w niekończącej się kolejce stalowych pojazdów. Teraz samochody te leżały kilka metrów pod nim, pokryte błotem, przerdzewiałe. Teraz swoje legowiska miały tam bestie. Na szczęście o tej porze dnia spały jeszcze twardo. Od czasu do czasu kawałek naruszonego wilgocią betonu odrywał się i z głośnym pluskiem spadał do wody. Jedna z załatanych dziur w łódce to pamiątka po fragmencie gzymsu z dawnego TradeCage Building. Pocisk minął psa o włos, przebijając się gładko przez sztywną konstrukcję. Stare czasy. Szalupa powoli dopływała do miejsca gdzie kilka dni temu zastawiał pułapki. Mężczyzna zręcznie wspiął się po wystających drutach zbrojeniowych na piętro. Złapało się coś. Niestety bestie były szybsze. Część pułapek była kompletnie zniszczona. Kilka kroków od nich leżały paskudnie poszarpane resztki szczura złapanego najpewniej w jedną z nich. Truchło było pokryte śluzem. Cuchnęło. Starzec z wściekłością kopnął pozostałość po nocnej uczcie. Szkoda mięsa, ale nasączone jadem resztki nie nadawały się do spożycia. Wrócił do zacumowanej łódki. Pies, wyczuwając paskudny nastrój swojego pana, położył się na starym kocu i spuściwszy po sobie uszy zamarł w bezruchu. Płynęli dalej. Starzec z kieszeni wyjął kawałek zawilgoconego papieru. Ołówkiem zaznaczył &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;które budynki zostały już sprawdzone. Teraz przyszedł czas na zapadające się ruiny dawnej biblioteki medycznej. Dwa piętra sprawdził ostatnim razem. Humor zdecydowanie mu się poprawił, gdy w zastawionej przy budynku łapce dojrzał całkiem dorodną rybę. Prawdziwy rarytas. Uradowany ze zdwojoną energią wspinał się na kolejne piętro budynku. W półmroku dojrzał pozostawiony kilka dni temu sprzęt. Dwie pochodnie, pordzewiały topór strażacki, kilka metrów dobrej nylonowej linki oraz dwie stare sieci rybackie. Przedzierał się przez zagruzowane pomieszczenia. Czas rozpocząć łowy. Wprawne oko szybko dojrzało pokryte grubą warstwą zawilgoconego kurzu biurko. Mocne uderzenie siekiery rozłupało je na dwie części. Mężczyzna cierpliwie oddzielał drewniane elementy od pordzewiałej blachy. Nożem wydłubywał śruby. Cały pozyskany materiał wrzucał na dolne piętro przez zawalony sufit. Po kilku godzinach udało mu się zebrać całkiem pokaźną stertę drewna, które przerzucał teraz do wprawnie powiązanych ze sobą na podobieństwo gigantycznego worka sieci. Gdy dzisiejsza zdobycz była już zabezpieczona, przywiązał ją do łodzi. Starzec miał nadzieję że drewno jest na tyle suche, że utrzyma się na powierzchni wody podczas holowania. Jeśli nie, to istnieje całkiem duże prawdopodobieństwo że tonąc, wciągnie pod wodę łódkę. Chwila napięcia. Ładunek z głośnym pluskiem spadł z gzymsu. Linka napięła się niebezpiecznie. Stary człowiek tkwił nieruchomo z nożem w dłoni, gotów w każdej chwili odciąć niebezpieczny balast. Łódź zanurzała się niebezpiecznie. Jeszcze kilka centymetrów, i mętna woda wleje się do środka. Już pierwsze strużki wlewały się przez pęknięcia. Wtem dało się odczuć wyraźne poluzowanie linki. Drewno powoli unosiło się ku górze. Gdy tylko wypłynęło na powierzchnię, mężczyzna otarł rękawem spoconą twarz. Odetchnął z ulgą. Czas wracać. Słońce zajdzie za kilka godzin, lepiej być już wtedy z powrotem w kryjówce. Pies ciekawsko obwąchiwał wyciągniętą przed chwilą zdobycz. Ryba miotała się niemrawo w drucianej klatce. Mężczyzna z całych sił odepchnął od ruin obciążoną dodatkowym ładunkiem drewna szalupę. Mozolnie płynęli w stronę domu, niesieni lekkim prądem.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Starzec przesłonił oczy chcąc zorientować się jak wiele czasu zostało do zmierzchu. Wtem ujrzał coś co sprawiło że serce zaczęło bić szybciej. Coś na niebie. Widział już coś takiego. Spadochron. Ogromna czasza wypełniona powietrzem a pod spodem jakiś dziwny stożkowaty kształt. Obiekt leniwie opadał niesiony podmuchami wiatru. Dziwny ładunek zahaczył o ruiny jednego z wieżowców. Rozległ się potworny huk. Kawałki betonu i stali, wyrwane siłą uderzenia, z głośnym łoskotem spadały w dół kończąc swoją podróż w mętnej otchłani. Część czaszy spadochronu rozdarła się zahaczywszy o ostry kawał zardzewiałej blachy. Dziwny ładunek z łoskotem runął do wody kilkadziesiąt metrów dalej. Łódka szybko przybiła do dziwnego, dryfującego obiektu. Mężczyzna gorączkowo przełknął ślinę. Gdzieś już widział taki obiekt. Jak był mały, oglądał kiedyś programy w których opowiadali o czymś takim. Powoli zaczynał przypominać sobie dawno zapomniane fakty. Kosmos? Misja kosmiczna? Powrót? Kapsuła ratunkowa? Tak. Teraz pamiętał. To w takiej formie możliwy był awaryjny powrót astronautów na ziemię. Więc czy w środku tej puszki jest…&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Nie zdążył do końca sformułować myśli, gdy górna pokrywa kapsuły z hukiem wystrzeliła w powietrze. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt; ***&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; Rozbitek leżał na brudnym posłaniu. Rana na głowie goiła się powoli, lecz wciąż trawiła go gorączka. W malignie miotał się chcąc krzyczeć, lecz silne dłonie starca przytrzymywały go, zatykając usta. Ranny nasłuchiwał. Na dole coś się działo. Coś niedobrego. Słyszał odgłosy walki. Szczekanie. Piski i dzikie, nieludzkie odgłosy. Zasnął. Stary mężczyzna płakał.&lt;/p&gt;    &lt;p style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;***&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; Łzy wciąż ciekły mężczyźnie po policzku, gdy zasypywał resztki swojego starego przyjaciela. Tym razem bestie były na tyle silne, że udało im się przebić przez stare, samochodowe drzwi. Pies walczył dzielnie. Wokół pobojowiska było mnóstwo brunatnej krwi. Odgryziona głowa dawnego towarzysza wciąż w pysku trzymała wyszarpniętą gadzią łapę uzbrojoną w potężne pazury. Tylko tyle pozostało po zwierzęciu, które starzec kochał tak bardzo. Głowa. Pokiereszowana zębami i pazurami, ale w martwych oczach wciąż widać strach. I chęć walki. Łzy kapały na błotnistą ziemię. Mężczyzna z trudem przewrócił starą budkę telefoniczną. Z wielkim wysiłkiem dźwigał potężne kawałki gruzu, aby zabezpieczyć grób przyjaciela przed padlinożercami. Spojrzał w kierunku kryjówki. Przybysz z nieba wciąż siedział na starym krześle, w zamyśleniu wpatrując się w płomienie niewielkiego ogniska. Nad ranem, jak tylko gorączka opadła, ranny zerwał się z posłania. W szoku wyrzucał z siebie potok słów. Mówił wszystko: Skąd jest, jak się tu dostał, po co przybył. Był członkiem amerykańskiej bazy kosmicznej „Heaven 6” Wiedział że na ziemi doszło do katastrofy. Wywodził się z pokolenia urodzonego już w kosmosie. Zwyciężyła ciekawość. Chciał zobaczyć, co stało się z rodzimą planetą. Dusił się w ciasnych pomieszczeniach stacji. Uciekł. Jak tylko skończył opowiadać o tym wszystkim, osunął się na podłogę i spał aż do południa. Starzec z trudem wyprowadził go na zewnątrz i posadził przy ognisku. Próbował nakarmić, lecz mężczyzna zwrócił pokarm. Z wdzięcznością przyjął trochę wody. Siedział tak już kilka godzin, w milczeniu obserwując pogrążonego w rozdzierającym smutku astronautę.&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt; ***&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; - J…jak to się wszystko s…stało? – Przybysz miał dziwny akcent.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Starzec oderwał wzrok od horyzontu i przeniósł go na opatuloną zawilgotniałym kocem postać przy ognisku.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- Zaczęło się dawno temu. Byłem jeszcze małym chłopcem, gdy pogoda zaczęła płatać figle. Było albo za gorąco, albo za zimno. Susze i mrozy niszczyły zbiory, zakłócały pracę, niszczyły wszystko, co naszej cywilizacji udało się zbudować. Aż pewnego dnia stało się coś dziwnego. Śnieg, który skuł nasz kraj na prawie pięć lat, nagle stopniał. Jeden dzień był, na drugi już zniknął. Poziom wody podniósł się. Z oceanów nadciągały potężne fale które z łoskotem wdarły się w głąb lądu. Rządy na całym świecie nie mogły sobie z tym poradzić. Przez kilkanaście lat nieustanny łańcuch katastrof, powodzi, susz i&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;trzęsień ziemi doprowadził do ogólnonarodowej katastrofy humanitarnej. Gdy woda zalała większość lądów, wybuchła zaraza. Nie było już efektownie działających służb medycznych. Natura czyściła się z niedobitków ludzkości. Niewielu przeżyło. Za to czasami słyszało się plotki, że na północy coś się dzieje. Coś złego. Potem, jakby dla ukoronowania tej apokalipsy, coś okropnego stało się ze zwierzętami. Popadały w dziwne otępienie. Jedne umierały, inne stawały się nadmiernie agresywne. Wiecznie głodne. Tego psiaka, którego pochowałem dzisiaj, znalazłem kilka lat temu. Było nas jeszcze siedmiu. Ja, moja siostra, dwóch żołnierzy Gwardii Narodowej oraz trzy siostry zakonne. Na ocalałych od wody kawałkach ziemi ludzie musieli bez przerwy zmagać się z rozszalałymi bestiami. Znaleźliśmy gniazdo dzikich psów. Padły wszystkie, lecz wraz z nimi trzech naszych ludzi, w tym moja siostra. Spod martwego psa wypełzł szczeniak. Wyglądał normalnie. Miałem już dość zabijania. Zabrałem go ze sobą. Wkrótce zginęła reszta moich towarzyszy. Głód i dzikie bestie okazały się silniejsze od nich. Od tego czasu tułam się w poszukiwaniu bezpiecznego schronienia. Mój jedyny kompan, który teraz spoczywa tam martwy, zawsze spał osobno. Kochałem go, ale bałem się, że ta dziwna zwierzęca przypadłość odezwie się w nim, kiedy będę spał. Może gdybym trzymał go ze sobą, nie doszło by do tragedii.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- Czy nie ma żadnych osad? Nikt więcej nie przetrwał? Tylko ty? – Przybysz nie wyglądał dobrze. Bladł bez przerwy słuchając uważnie opowieści staruszka.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- Przetrwali. Jest kilka osad niedaleko stąd. Ogrodzili się. Wybili agresywne sztuki. Udało im się część z nich ujarzmić i hodować. Mają się całkiem nieźle. Tyle tylko, że nie potrzebują bezużytecznego starucha. Widzisz tę stertę drewna. To moja przepustka. Zbieram ją już od kilkudziesięciu miesięcy. Kiedy w końcu będzie wystarczająco duża, może w zamian za to pozwolą mi zostać i dożyć do końca wśród ludzi, nie martwiąc się każdym szmerem. Śpiąc spokojnie.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Drewno jest cenne. Może to wystarczy. A jak nie, to przynajmniej mam jakiś cel. Coś mnie zajmuje. Do czegoś dążę. To pomaga mi nie zwariować.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- A te bestie? Co to jest? – Mężczyzna wskazał na zakrwawione błoto.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;- Kiedyś to chyba były aligatory. Dziwnie wyewoluowały. Strasznie się zmieniły. Pamiętam jak byłem mały, byłem z ojcem w zoo. Widziałem jak te potwory wylegiwały się na słońcu. Teraz już tego nie robią. Śpią pod wodą. W dzień nie wypłyną. Nigdy. Za to w nocy aż roi się od nich. Walczą i polują same na siebie. Pożerają wszystko co tylko da się pożreć. W nocy cały ten teren aż po horyzont to ich królestwo. Zbieraj się człowieku. Już niedługo się ściemni. Musimy posprzątać po sobie i zatrzeć ślady. Jak nas wyczują, to nie uratuje nas wysokość. Wejdą do nas, choćby po swoich trupach. Nienawidzą ludzi. Nie wiem dlaczego, ale nie potrafią odpuścić. Teraz jesteś w tym bagnie tak samo jak ja. Może we dwójkę uda nam się szybciej pozbierać odpowiednią ilość drewna. Pracujmy ciężko i bardzo możliwe, że niedługo będziemy uratowani. Chcę umrzeć spokojnie. W łóżku. Z zamkniętymi oczami. Nie chce skończyć tak jak moi dawni kompani. Jak moja siostra. Jak pies. Zgaś ognisko i zalej je wodą. Straciliśmy dziś zbyt dużo czasu. Trzeba zdobyć jedzenia i słodką wodę. Z czasem przyzwyczaisz się do tego wszystkiego. Albo umrzesz. Wstań. Jutro czeka nas dużo pracy.&lt;/p&gt;    &lt;p style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt; ***&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Promienie porannego słońca wsączały się do ciemnego pomieszczenia przez popękany sufit. Stary człowiek otworzył zaropiałe oczy. Dziś spał spokojniej niż zwykle. Płakał. Wciąż nie mógł pogodzić się ze śmiercią przyjaciela. W drugim kącie, opatulony starymi kocami, spał przybysz. Wciąż był w szoku. Wciąż nie mógł dojść do siebie. Był zagubiony. Mężczyzna uśmiechnął się pod nosem. Teraz musi pokazać młodemu jak przetrwać w tym cholernym świecie. Wciąż ma jakiś cel w życiu. Wciąż może okazać się przydatny. Odsunął barykadującą wejście przeszkodę. Słońce wlało się do pomieszczenia. Zapach stęchłej wody i bagniska uderzył ze zdwojoną siłą. Mężczyzna chwycił kawałek zwęglonej deski i na ceglanej ścianie postawił kolejną pionową kreskę.&lt;/p&gt;Kolejny, piękny dzień.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="border-width: medium medium 3pt; border-style: none none dotted; border-color: -moz-use-text-color -moz-use-text-color windowtext; padding: 0cm 0cm 1pt;"&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="border: medium none; padding: 0cm;"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5418833542766329200-7564976662025762568?l=martwymutek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://martwymutek.blogspot.com/feeds/7564976662025762568/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2010/11/dzien.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/7564976662025762568'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/7564976662025762568'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2010/11/dzien.html' title='Dzień'/><author><name>Bartosh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16342584962913124526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/S_mFQRI7b5I/AAAAAAAAAFo/gJcIkN8gW70/S220/Bartoshu.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5418833542766329200.post-263403362079039533</id><published>2010-11-25T08:28:00.001+01:00</published><updated>2010-11-25T08:30:08.151+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Opowiadania'/><title type='text'>Dobro zwycięża?</title><content type='html'>&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable  {mso-style-name:Standardowy;  mso-tstyle-rowband-size:0;  mso-tstyle-colband-size:0;  mso-style-noshow:yes;  mso-style-parent:"";  mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;  mso-para-margin:0cm;  mso-para-margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:10.0pt;  font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Kanistry z benzyną wsunął pod tylne siedzenie. Wyciągnął z kieszeni pożółkłą kartkę, niezgrabnie przekreślając pozycję z listy.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;i style="font-style: italic;"&gt;- Kolonia mutków unieszkodliwiona. Zapłata w benzynie. Kolejne cenne doświadczenie&lt;/i&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; –&lt;/span&gt; wyszczerzył białe zęby. Siedzący w czarnej furgonetce mężczyźni odpowiedzieli mu równie filmowymi uśmiechami.&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;- To co teraz? Maszyna czy Gangerzy?&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;- &lt;/span&gt;&lt;i style=""&gt;Według listy, ochrona ekspedycji. Neodżungla.&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Pojazd ruszył, wzbijając obłoki kurzu&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;***&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;        &lt;p class="MsoNormal"&gt; Strzelec ostrożnie nawlekał pociski na taśmę nabojową. Było gorąco, mimo iż ruiny hotelu chroniły przed morderczym słońcem. Szef skończył rozmawiać przez radio. &lt;/p&gt;  &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;- Powariowali. Carlos daję przedwojenną wódę, Bracia Thompson darmowy karnet do burdelu, a Swarov przysięgał porozmawiać z człowiekiem od Schultza o pracy. Wszystko za załatwienie tych gości…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Jacyś ważniacy?&lt;/span&gt; – Strzelec zarepetował karabin.&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;- Bohaterowie… szaleńcy igrających z rzeczywistością. Jeżdżą od osady do osady, wykańczają każdego, kto nie pasuje do schematu. Mike macha. Jadą. Czarna furgonetka. W stanie niemal idealnym, jak wszystko, czym dysponują. Zróbmy to i wracajmy. Po prostu…&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;***&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Czarna furgonetka widowiskowo omijała blokujące drogę wraki. Przy ruinach starego hotelu zza zakrętu wyjechała nagle pordzewiałą osobówka. Strzelec podekscytowany ilością dostępnej amunicji zgrał celownik z głową kierowcy o niesamowicie białych zębach. Miarowy odrzut broni. Na czyściutkiej szybie furgonetki, jedna obok drugiej, pojawiały się małe pajęczynki. Iglica trafiła w próżnię. Furgonetka uderzyła w przechyloną latarnię. Podziurawiona kulami szyba wypadła na jezdnie. W środku siedziały trzy poszatkowane kulami trupy. Ich nieskazitelnie białe zęby pokrywała szkarłatna krew. Oczy rozszerzone ze zdziwienia, że wszechmocny Mistrz zakpił z ich bohaterstwa.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5418833542766329200-263403362079039533?l=martwymutek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://martwymutek.blogspot.com/feeds/263403362079039533/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2010/11/dobro-zwycieza.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/263403362079039533'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/263403362079039533'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2010/11/dobro-zwycieza.html' title='Dobro zwycięża?'/><author><name>Bartosh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16342584962913124526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/S_mFQRI7b5I/AAAAAAAAAFo/gJcIkN8gW70/S220/Bartoshu.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5418833542766329200.post-4803536234140611133</id><published>2010-11-25T08:21:00.002+01:00</published><updated>2010-11-25T08:26:50.358+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Opowiadania'/><title type='text'>Jeden dzień więcej</title><content type='html'>&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable  {mso-style-name:Standardowy;  mso-tstyle-rowband-size:0;  mso-tstyle-colband-size:0;  mso-style-noshow:yes;  mso-style-parent:"";  mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;  mso-para-margin:0cm;  mso-para-margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:10.0pt;  font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;Znowu śniły mi się koszmary. Patrzę na gościa obok, jak leży i zwija się w brudnym barłogu. Jęczy przez sen…błaga o litość. On też wstając, będzie się czuł bardziej zmęczony niż kilka godzin temu. Stary, mechaniczny budzik kończy czas naszego odpoczynku. &lt;b&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;b style="font-weight: bold;"&gt;&lt;i&gt;Hej!&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;i style="font-weight: bold;"&gt; Młody! Wstawaj. To twój pierwszy dzień z nami. Czas zapracować na żarcie, które wczoraj dostałeś! &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;Podnoszę się ciężko, gdyż zmęczone mięśnie odmawiają posłuszeństwa. W środku naszego schronienia jak zwykle zaduch. Małe, okratowane okienka zapewniają tylko tyle powietrza, żebyśmy się nie podusili. Przez coś większego mogłoby wejść do środka jakieś cholerstwo. Mam dziś robotę przy grządkach. Młody znowu zasnął, więc solidnym kopniakiem motywuję go do odgonienia resztek snu. W kobiecej części naszego schronienia, jak zwykle słychać muzykę. Kilka dni temu Natalie okradła jednego kupca przybyłego z karawaną po żarcie. W starym odtwarzaczu pewnie niedługo skończy się bateria, ale przynajmniej przez kilka dni możemy wszyscy poczuć się raźniej. Gdyby tak podłączyć odtwarzacz do agregatu… niemożliwe. Mamy za mało ropy, nawet. aby uruchamiać pompę przy studni. Szkoda. Młody w końcu wygrzebał się spod starego koca. Naciągamy na siebie ubrania. Na to kupione ostatnio dżinsowe ogrodniczki. Wytrzymały materiał. Koszule z długim rękawem zaklejamy przy nadgarstkach taśmą. Rękawice, cienkie wełniane czapki, gogle i na końcu ktoś inny musi zawiązać nam chusty. Kawał twardego płótna dobrze leży na twarzy, pozwala oddychać, ale powstrzyma pył. Nie chcę, aby spotkało mnie to, co starego Johnsona. Nałykał się pyłu, a tydzień później prawa część jego szyi napuchła jak balon. Męczył się trzy dni, wypluwając co chwilę śmierdzącą ropę. W końcu ktoś się zlitował i palnął mu w łeb. Zakopaliśmy go przedwczoraj. Daleko od farmy. Głęboko, żeby nie zżarły go zmutowane zwierzęta. Dlatego zawsze proszę jednego z chłopaków, żeby chustę zawiązał mocno, na dwa supły, żeby podczas pracy cholerstwo nie zsunęło mi się z twarzy. &lt;b&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;i style="font-weight: bold;"&gt;Wszyscy gotowi? No to ruszamy! Ja z Młodym przy drzwiach!&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;Obok Garou ze strzelbą gotową do strzału. Za nami Chester z pistoletem. &lt;b&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;i style="font-weight: bold;"&gt;Masz Młody. Bierz łopatkę. Jest naostrzona i całkiem poręczna. Jak coś na ciebie skoczy, to uderz z całej siły i módl się, żebyś trafił. Ja też mam taką, widzisz. Dobra! Otwieramy.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;Obite blachą wrota nie chcą się ruszyć. Młody napiera na nie razem ze mną. Po chwili dołącza Chester. Mamy już małą szczelinę. W nocy była burza piaskowa, która przysypała wejście. Trzeba to odkopać z drugiej strony. Chyba Młody się przeciśnie. &lt;b&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;i style="font-weight: bold;"&gt;Wiem, że się boisz. Sam bym się bał wyłazić na zewnątrz bez zabezpieczenia ze strony strzelby. Chester. Daj młodemu spluwę. Patrz Młody. Tu trzymasz, i jak coś leci na ciebie, to kierujesz to jego stronę i palcem naciskasz spust. Jak nie trafisz, to i tak pewnie bydle się wystraszy. Tylko nie strzelaj, dopóki nie jesteś pewien. Nie mamy już więcej amunicji. Przełaź. Jak będziesz po drugiej stronie, to machaj łopatką ile wlezie. Im szybciej nas odkopiesz, tym szybciej do ciebie przejdziemy. Kapewu? No to hop&lt;/i&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;Pełne napięcia minuty. W końcu udaje nam się pchnąć drzwi do przodu. Chester dostaje z powrotem rewolwer i zamyka za nami wrota. Młody pada z nóg. &lt;b&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;i style="font-weight: bold;"&gt;Idziemy, bo zaraz wzejdzie słońce.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;Ja przodem, Garou ze strzelbą w środku, na końcu słaniający się na nogach Młody. Garou pokazuje na wschodnią ścianę naszej stodoły. Widać ślady. Coś odgarnęło gruz i śmieci, ustawione wzdłuż ściany jako prowizoryczny mur. Na drewnianych deskach pozostał ślady potężnych zębów. W powstałej wyrwie widać rysy od pazurów. Częściowo odsłonięte fundamenty. Dziura w ziemi na kilkanaście centymetrów. Jakieś ścierwo próbowało się przekopać, a sądząc po skali zniszczeń, nie było same. Trzeba będzie potem to wzmocnić i nagarnąć tu gruzu i śmiecia. Polejemy to miejsce rozpuszczalnikiem. To na kilka dni odciągnie zmutowane bestie od dalszych prób przebicia się do nas. &lt;b&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;i style="font-weight: bold;"&gt;Robi się coraz widniej, musimy przyspieszyć. Spójrz na te ogrodzenie. To nasz warzywniak. Tylko tam coś w ogóle chce rosnąć, cholera wie dlaczego. Widzisz te spróchniałe drzewo. Tam pod spodem zakopana jest owinięta folia strzelba myśliwska. Garou zostawi nam śrutówkę, a sam wlezie na drzewo, pilnując, żeby nas nic nie zaatakowało. Jak usłyszysz strzał, to dymaj jak najszybciej w stronę stodoły, i daj im znać, że coś się dzieje. A… pytasz o tę strzelbę. Zostawiamy ją tu zawsze na wszelki wypadek. Jak coś po drodze powali gościa z bronią, i odetnie ci drogę do obozu, to zawsze możesz zwiać tutaj, gdzie znajdziesz coś do obrony.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;Sprawdziliśmy niestety tę metodę&lt;i&gt;. &lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: left; line-height: 150%;"&gt;&lt;i style="font-weight: bold;"&gt;Dobra. Garou już wlazł. Widzisz te grządki? Przykryliśmy je takimi tunelami z folii, dzięki temu rośliny nie tracą aż tyle cennej wody, a słońce nie spali ich na wiór. Właź teraz do środka. Jest tam jeszcze w miarę chłodno. Podam Ci worek z nawozem. Przekopujesz ziemię wokół sadzonek i podsypujesz trochę nawozu. Uważaj tylko na wije, bo siedzą często w ziemi, a jak cię taki udziabie, to przez cztery dni nic do ust nie weźmiesz. Od razu zwymiotujesz, a nie możemy marnować żywności. Jak zobaczysz takiego, przyłóż mu łopatką, i zakop z powrotem, to się chociaż nie zmarnuje. Ja zrobię to samo na sąsiedniej grządce. Za jakieś trzy godziny dotrze tutaj inna ekipa z wodą, jak tylko uda im się odpalić pompę przy studni. Za jakiś czas zmienię się z Garou. Potem ty zrobisz sobie przerwę. Jak nauczę cię kiedyś strzelać, to też będziesz mógł siedzieć na drzewie i nas pilnować. Póki co, do roboty. I nie ściągaj tej cholernej maski. Wiem że gorąco.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center; line-height: 150%;" align="center"&gt;*&lt;span style=""&gt;    &lt;/span&gt;*&lt;span style=""&gt;    &lt;/span&gt;*&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;b&gt;Hej, Młody. Ekipa już jest. Zwijamy się. Masz, przynieśli nam wodę i jedzenie. Widzisz tę bulwę. Przy czymś takim właśnie pracowałeś. Zobacz. Tam gdzie łączy się z rośliną, tam wnętrze jest zielonkawe. To znaczy, że musisz to odciąć w cholerę, bo to jest trujące. Reszta jest bardziej żółta. Wrzucasz to w popiół, lub kładziesz miedzy dwa rozgrzane na słońcu kamienie, i czekasz, aż na zewnątrz zrobi się taka twarda skorupka. To w środku możesz wybrać palcami lub łyżką, jeżeli gdzieś zdobędziesz takową. Jest dobre. Wcinaj. Załatwiłem od jednego z chłopaków strzelbę. Pójdziemy zapolować. &lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;        &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: center;"&gt; *&lt;span style=""&gt;    &lt;/span&gt;*&lt;span style=""&gt;    &lt;/span&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Dobra. Jesteśmy. Masz tutaj te kawałki bulwy. Dla nas są trujące, ale zwierzyna wpieprza ja aż miło. Rozrzuć to tam, przy linii lasu. W tym pożółkłym zagajniku czasami siedzi całe stado zmutowanych koni. Musiały w tej całej zawierusze zwiać kiedyś z zagrody i dostosować się do nowych realiów. Teraz pierwsza część polowania z przynętą, a zaszczytu wabienia dostąpisz właśnie ty. Biegnij pod sam zagajnik, porozrzucaj resztki bulw, i wracaj do mnie jak najszybciej się da. Jeśli mamy pecha, i jest tam gdzieś jakiś drapieżnik, to z pewnością na ciebie skoczy. Wtedy moim zadaniem będzie zastrzelić go, zanim on zabije ciebie. Jak spudłuję, to sorty Młody. Było miło. Jak walnę celnie, to polowanie się udało. Proste. Nie patrz się na mnie. Każdy z nas to przechodził. Mięso to mięso, a drapieżnika na bulwę nie wyciągniesz. Biegnij&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;i style="font-weight: bold;"&gt;.&lt;/i&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;Dobry chłopak z Młodego. Szybko się uczy. Może pożyje na tyle, żeby zakończyć edukację. Hmmm, miał dziś szczęście. Nic nie wyskoczyło. &lt;b&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;No i jak? Fajnie było? Nie poszczałeś się ze strachu. To dawaj do tej dziury. Wykopaliśmy ją kiedyś, bo tutaj najłatwiej o zwierzynę. Kładź się, tylko zrób miejsce dla mnie. Przykryjemy potem naszą kryjówkę tym brezentem schowanym w krzakach. Ochroni nas przed słońcem, a przy okazji stłumi nasz zapach, dzięki czemu zwierzyna nas nie zauważy. No i co teraz, się pytasz? Teraz leżymy i czekamy. Możesz się zdrzemnąć. Mamy kilka godzin. Jak słońce znajdzie się na wysokości tego starego słupa energetycznego, trzeba się będzie zwijać, żeby przed zmrokiem zdążyć do obozu. O! Patrz, tam daleko, na drodze. Widzisz te kłęby kurzu. Patrz przez lunetę. To chłopaki z Posterunku. Słyszałeś chyba plotki o tym wędrownym mieście na północy, Kilka patroli kręci się tu od czasu do czasu. Handlują i szukają rekrutów. Pewnie zjawią się u nas za kilka dni. Słuchaj mnie młody. Oni podobno walczą z maszynami. Ja tam jeszcze żadnej nie widziałem, ale kiedyś przyjechali do nas, i trzech chłopaczków w twoim wieku chciało do nich dołączyć. Dwa tygodnie temu spotkałem jednego z nich, jak z patrolem przyjechał do nas, pohandlować i odwiedzić stare śmieci. Znałem go, i miałem okazję z nim pogadać. Był dziwny, jakby wyprany z emocji. Patrzył się tępo na ludzi, wśród których dorastał, zero uczuć, rozumiesz? No to Posterunkowi załadowali odkupione od nas żarcie, zostawili trochę amunicji, ropy i leków. Zbierali się, jadąc pewnie do innej osady, kiedy ten chłopak, Mike, złapał mnie za ramię i ścisnął tak, że do tej pory mam ślady. Był pewien, że żołnierze go nie zobaczą. Powiedział do mnie, że tamci dwaj, co zabrali się z nim, nie żyją, i żebym przypilnował, żeby nikt z tej wioski nigdy się nie zaciągnął. Mówiąc to wciąż miał kamienną twarz, ale w jego oczach widziałem paniczny strach. To dało mi do myślenia. Więc jak żołnierze z Posterunku zjawią się u nas, i któryś z nich zagada do ciebie, grzeczni odmów. Dobra rada. Nie zabiorą cię siłą, bo odkupują od nas żarcie. Zapamiętaj. A teraz zdrzemnij się. Jak coś podejdzie, to cię obudzę&lt;/span&gt;.&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center; line-height: 150%;" align="center"&gt; *&lt;span style=""&gt;    &lt;/span&gt;*&lt;span style=""&gt;    &lt;/span&gt;*&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;b style="font-weight: bold;"&gt;&lt;i&gt;Psst…Młody…ostrożnie i cichutko. Widzisz tam. To źrebak. Zaraz będziemy musieli spadać, więc nie ma co czekać na matkę. Teraz tak. Tu odbezpieczasz. Inaczej broń może wypalić przez przypadek, a taką kulką to ty byś nie chciał dostać. Celujesz, naprowadzając krzyżyk w lunecie na cel. Żeby bydle powalić, musisz w korpus, tuż za przednią nogą. Celujesz trochę niżej, bo celownik nie jest dokładny, a nikt w osadzie nie umie go ustawić. Dobra, to tyle teorii. Dziś strzelam ja, ale następnym razem, jak kupię kilka sztuk amunicji od handlarzy, pozwolę polować tobie.&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;Uwaga. Powoli zgrywam krzyżyk z celem. Mutek kręci się niespokojnie, ale chyba trafię. Wstrzymać oddech…Niech to szlag!&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Nie trafiłem dokładnie. Ranne zwierze uciekło w wysuszony gąszcz. &lt;b&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%; font-weight: bold;"&gt;&lt;i&gt;Do diabła! Młody, zbieramy się stąd. Dziś nici z polowania. Źrebak dostał i puścił trochę krwi. Zaraz się tutaj zrobi gorąco. Spadamy jak najprędzej, bo jak drapieżniki wywęszą nasz trop, to kilka sztuk pewnie ruszy za nami. Szybko!&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center; line-height: 150%;" align="center"&gt; *&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;*&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;*&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%; font-weight: bold;"&gt; &lt;i&gt;Było ciekawie, co? Dziś w nocy ja mam wartę. Ty kładź się, bo jutro też pójdziesz z kimś na grządki. Tak jest codziennie. Wstajemy, kiedy słońce nie wychyli się jeszcze zza horyzontu. Jest wtedy chłodno, i już w miarę bezpiecznie. Część idzie doglądać upraw, inni zajmują się pozyskaniem wody. Jakaś grupa wyruszy, żeby nakopać jakiegoś robactwa lub przeszukać ruiny sąsiednich farm. Reszta zostaje tutaj i pilnuje. Jak jest dobrze, to mamy co jeść i pić. Reszta żarcia idzie na handel, bo musimy mieć leki, amunicję i paliwo. Karawany podjeżdżają tutaj średnio co dwa tygodnie, bo obok jest ruchliwy i uczęszczany trakt. Mieszkam tu już piętnasty rok, i zawsze jest to samo, ale powiem ci Młody, że dobrze jest mieć gdzie spać i co robić. Inaczej dawno gryźlibyśmy piach. Masz te zatyczki do uszu, każdy je nosi, nawet wartownicy. W nocy na zewnątrz kończy się to, co znamy. Gdy zapadnie zmrok, okolica należy do zmutowanych zwierząt. One wiedzą, że tu jesteśmy, próbują się do nas dobrać, rozwalić tę budę w drobny mak. Ich wycie i skrzeki słychać całą noc. Bez zatyczek zwariujesz. Śpij dobrze. Aha, gratulacje. Właśnie udało Ci się przeżyć jeden dzień więcej…&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5418833542766329200-4803536234140611133?l=martwymutek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://martwymutek.blogspot.com/feeds/4803536234140611133/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2010/11/jeden-dzien-wiecej.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/4803536234140611133'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/4803536234140611133'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2010/11/jeden-dzien-wiecej.html' title='Jeden dzień więcej'/><author><name>Bartosh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16342584962913124526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/S_mFQRI7b5I/AAAAAAAAAFo/gJcIkN8gW70/S220/Bartoshu.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5418833542766329200.post-1666077665003704142</id><published>2010-11-25T08:18:00.001+01:00</published><updated>2010-11-25T08:21:11.391+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Opowiadania'/><title type='text'>Kazanie Matiasa Lotha</title><content type='html'>&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable  {mso-style-name:Standardowy;  mso-tstyle-rowband-size:0;  mso-tstyle-colband-size:0;  mso-style-noshow:yes;  mso-style-parent:"";  mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;  mso-para-margin:0cm;  mso-para-margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:10.0pt;  font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;Wzywałem Was, a Wy przybyliście!&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt;     &lt;/span&gt;Wy! Których nazywam dziś braćmi i siostrami, którzy podobnie jak Ja, muszą znosić niedolę zesłaną na nas za grzechy naszych przodków. Spójrzcie naokoło! Piekło zstąpiło na ziemie! Lecz nie lękajcie się, bo Władca zesłał mnie, aby dać swym podopiecznym jeszcze jedną szansę na zbawienie. Podejdźcie! Przy moich stopach leży kawał gruzu.. Kiedyś był częścią budowli, w której nasi przodkowie mieli być bezpieczni. Nie lękajcie się tego! Poczujcie, jak łatwo go skruszyć. Kiedyś był monolitem, dziś jest zwietrzałym cieniem przeszłości, przesypującym się przez palce niedowiarków. Na waszych oczach dokonuje się cud. Władca naszymi własnymi dłońmi zesłał na ten świat apokalipsę. Jego moc jest tutaj. Skruszył bałwochwalcze świątynie bez bogów. Zmiótł obiekty żądzy. Spopielił ludzkość, zbyt zepsutą, by liczyć na odkupienie, z którym dziś do was przybywam... Wy, potomkowie ocalałych, wszyscy jesteście wybrańcami. Od chwili, gdy zachłysnęliście się pierwszym oddechem, jesteście poddawani próbie. Lecz Władca nie jest zadowolony. Przegrywacie. Wchodzicie na ścieżkę, z której już raz ludzkość została strącona. Gonicie za materialnymi namiastkami szczęścia. Trwonicie energię na odkopywanie tego, od czego Władca chciał was uwolnić, grzebiąc to w piekielnym ogniu, nasączając trucizną, niszcząc.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;Bracia! Siostry! Władca nie jest zadowolony! Podążacie ku otchłani! Ponownie… Lecz oto jestem. Sługa Władcy, robak niegodny pełzać po skażonej ziemi. Przybyłem tu, by sprowadzić was z powrotem na szlak. Pod naszymi stopami gnije szkielet potępionej cywilizacji. Jego plugawe cząstki wciąż są wśród nas. Spójrzcie na siebie. Wasze ubiory, broń, pojazdy. Tylko dzięki błogosławieństwu mogę wciąż patrzeć w Waszą stronę, bez grymasu obrzydzenia. Porzućcie to. Wzgardzijcie w porę tym, co niesie śmierć i cierpienie. Żyjcie od nowa. Jedzcie to, czym obdarzy was pielęgnowana na nowo ziemia. Noście to, co uda wam się wytworzyć.. Brońcie się tym, co posmakowało waszego potu. Stańcie się budowniczymi waszych domostw. Gdy odrzucicie już artefakty zła, nie spocznijcie. Zniszczcie, zetrzyjcie w pył nasiona zgnilizny, których nie dosięgła miłosierna ręka Władcy. Kontynuujcie Jego dzieło. Nawracajcie opornych, tak jak ja nawracam teraz was.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;Tak jest! Spójrzcie na to! To szklana skrzynia, przez którą fałszywe bóstwa w ludzkich postaciach manipulowały naszymi przodkami. Kapliczka zła. W mej ręce dzierżę broń, którą wykonałem samodzielnie. Posmakowała krwi mych zdartych rąk. Piła pot kapiący mi z czoła. Spójrzcie! Na Władcę!!!... Widzicie jak pękło ziarno zepsucia! Bracie! Przyprowadź go… Ten człowiek próbował walczyć o to, co zmiotłem właśnie, dzięki mocy Władcy. Próbowałem go przekonać, lecz jest już dla niego za późno. Jak powinniśmy z nim postąpić?! Jaką karę przewidujemy dla zła, które żyje wsród nas?! Śmierć?! Czy jedynym wyjściem jest śmierć? Niech tak będzie! Udowodniliście, że jesteście godni łaski Władcy. Bracia i siostry. Złóżmy dla Niego ofiarę…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt; &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5418833542766329200-1666077665003704142?l=martwymutek.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://martwymutek.blogspot.com/feeds/1666077665003704142/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2010/11/kazanie-matiasa-lotha.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/1666077665003704142'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5418833542766329200/posts/default/1666077665003704142'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://martwymutek.blogspot.com/2010/11/kazanie-matiasa-lotha.html' title='Kazanie Matiasa Lotha'/><author><name>Bartosh</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16342584962913124526</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/S_mFQRI7b5I/AAAAAAAAAFo/gJcIkN8gW70/S220/Bartoshu.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5418833542766329200.post-8767829005332414698</id><published>2010-11-25T08:08:00.003+01:00</published><updated>2010-11-25T08:18:11.483+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Miejsca'/><title type='text'>Fabryka "Art Of War"</title><content type='html'>&lt;!--[if !mso]&gt; &lt;style&gt; v\:* {behavior:url(#default#VML);} o\:* {behavior:url(#default#VML);} w\:* {behavior:url(#default#VML);} .shape {behavior:url(#default#VML);} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if !mso]&gt;&lt;object classid="clsid:38481807-CA0E-42D2-BF39-B33AF135CC4D" id="ieooui"&gt;&lt;/object&gt; &lt;style&gt; st1\:*{behavior:url(#ieooui) } &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable  {mso-style-name:Standardowy;  mso-tstyle-rowband-size:0;  mso-tstyle-colband-size:0;  mso-style-noshow:yes;  mso-style-parent:"";  mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;  mso-para-margin:0cm;  mso-para-margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:10.0pt;  font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;Młody mężczyzna rękawem starł pot z czoła siadając na masce rozbitego i ogołoconego z części samochodu. Cień rzucany przez ruiny dawał przegrzanemu organizmowi chwilę wytchnienia. Ze starej torby wyszperał posklejany taśmą izolacyjną dyktafon.    &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:18pt;"&gt;  -&lt;/span&gt;szum-&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;i style=""&gt;…Wreszcie udało mi się dotrzeć do tego cholernego Detroit. Pracuje dla nowojorskiej gazety New York New Times. Zlecono mi rozeznać się czy możliwe będzie stworzenie w tym mieście jakiejś niezależnej gazety. Próbowałem skontaktować się z Ligą, ale nie zechcieli nawet poświęcić mi odrobiny swojego cennego czasu. Dziś wieczorem chciałem porozmawiać z inną wpływową osobą, panem Schultzem, ale moje wysiłki spełzły na niczym . Jakiś pomniejszy bandzior, &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;który kontaktował się w tej sprawie z głową rodziny, już po dwóch minutach rozmowy przedstawił stanowisko swojego szefa. Nawet sobie to zapisałem… ekhm…cytuję:&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt; „ Jeśli myślisz, gnido, że ktokolwiek zaakceptuje w tym mieście węszących za sensacją pismaków to jesteś w cholernie wielkim błędzie. Wleź jeszcze raz na teren pan Schultza a zajmiemy się tobą tak, że będziesz błagał o kulkę w swój pusty łeb. Wywieziemy cię gnoju na teren Camino Real i szepniemy chłopaczkom jak bardzo nie lubisz czarnuchów. Won!”&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt; Myślę że to ostatecznie rozwiązuje kwestię pierwszego zadania. Teraz czas na zadanie numer dwa. Już patrzę…zebrać informację do artykułu który ukaże się w kolejnym wydaniu gazety. Mam spotkać się w pubie „V8” w&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;z niejaką Dolores Cuerto. Pub znajduje się terytorium Sand Runners i muszę…co tu jest napisane?&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; -dźwięk uderzenia-&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; Tło&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Młody dziennikarz próbował rozczytać wytyczne spisane na kartce przez swojego przełożonego. Grubas miał tak potworny charakter pisma, że równi dobrze mogło to być po chińsku a i tak wyglądałoby tak samo. Zapatrzony w kartkę papieru nie zauważył jak podbiegła do niego dwójka wyrostków. Obyło się bez słów. Jeden szarpnął go za ramię i uderzył w twarz pięścią uzbrojoną w kastet. Drugi wyciągnął z kieszeni nóż i chciał ugodzić swoją ofiarę, ale odrzucony siłą ciosu młodzieniec wpadł na niego i ostrze ledwo co zadrapało mu plecy i poleciało na asfalt. Ważne, że efekt został osiągnięty. Sprawne ręce szybko obszukały powalonego. Łupem padł dyktafon, torba z prowiantem i notatkami oraz mocno napoczęta paczka „ Malboro ” Jeszcze profilaktyczny kop w żebra i nowi właściciele dziennikarskiego dobytku zniknęli w cieniu ruin.&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; Robert próbował skupić wzrok. Cios wychudzonego bandyty nie był przesadnie silny, aby zmiażdżyć mu twarz lub przeciąć skórę, ale na tyle silny, że zamroczyło go na kilka minut. Piekły go plecy i miał rozciętą bluzę. Rozejrzał się naokoło. Na popękanym asfalcie leżał tylko nóż, który poorał mu plecy oraz połamany papieros, który wypadł z paczki. Schował nóż do prawego buta i rozmasował napuchnięty nos. Po wewnętrznej stronie bluzy, pod lewą pachą miał wszyte parę gambli na czarną godzinę. Paczkę witamin w pastylkach oraz wspaniały, drogocenny zegarek z możliwością odtworzenia aż piętnastu różnych melodii z pozytywki. Napotkany po drodze bezzębny staruszek wskazał mu drogę na tereny Sand Runners. Teraz tylko znaleźć lokal.&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; Po godzinie błądzenia wróżcie udało mu się znaleźć wspomniane w notatkach miejsce. Barmanka pytana o Dolores Cuerto wskazała na najgłośniejszą część pubu. Przy podziurawionym kulami i nożami stole siedziała pulchna kobieta w średnim wieku. Potargane, brudne blond włosy i zachrypiały od papierosów i taniego alkoholu głos to akurat nic nadzwyczajnego wśród kobiet w dzisiejszym świecie. To co ją odróżniało to…brak rąk. W prawej ręce brakowało całego nadgarstka, a kikut owinięty był brudnym, postrzępionym bandażem. Przedłużeniem lewej ręki, urwanej tuż przy łokciu, była proteza zmajstrowana chyba z plastikowej ręki sklepowego manekina. Do dłoni przyklejony był stalowy, poobijany kubek. w którym chlupał mętny płyn. Kobieta od czasu do czasu unosiła kubek do ust, a gdy płyn się kończył podchodziła barmanka i dolewała jej do pełna z ogromnej butli trzymanej pod ladą.&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;i style=""&gt;- Witam! Nazywam się Robert. &lt;/i&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Pracuję dla &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;New York&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt; New Times.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;- Aaa. To na ciebie miałam czekać . Siadaj. Martho! Nalej mojemu gościowi.&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;- Nie, nie. Dziękuje.&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; Kobieta zmrużyła oczy. Głosy naokoło nieco przycichły. Kilka osób spojrzało na młodzieńca. W tle stara szafa grająca nadawała w zatłoczoną przestrzeń pubu jakąś rzewną piosenkę.&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;i style=""&gt;„ Onaaaaa i Ooooon! Razem unieśli się w przestworza i byli wolni niczym ptaki dwaaaaa! La…lalala…&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; Robert uszami łowił słowa fałszującego niemiłosiernie artysty, chcąc ukryć się przed kilkoma parami zimnych oczu wpatrujących się uporczywie w miejsce na którym siedział.&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt; - Zasada numer jeden. Nigdy! - &lt;/i&gt;Dolores uderzyła go w pierś kikutem prawej ręki&lt;i style=""&gt; – Przenigdy nie odmawiaj alkoholu w Detroit, jeżeli wchodzisz na nowy teren. Miejscowi pomyślą, że gardzisz tym co ci oferują, i mogą się bardzo zdenerwować&lt;/i&gt;.&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; Robert lekko rozdygotanymi rękoma chwycił za brudną szklankę. Spojrzał na mętny płyn w którym pływały jakieś strzępy roślinnej tkanki. Zamknął oczy i wlał całą zawartość do gardła. Paliło jak diabli i z wysiłkiem zmusił się żeby pozwolić cieczy spłynąć dalej. Udobruchani miejscowi odwrócili wzrok i zajęli się własnymi sprawami.&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;i style=""&gt;- Widzisz. Teraz będziesz pamiętał. A teraz do rzeczy. Wiem co Cię interesuje i wiem jak się tam dostać. Już mi zapłacono – Uniosła kubek – Co wiesz w ogóle o miejscu które będziesz opisywał?&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt; - Eee…właściwie to nie wiem nic. Miałem poczytać to co napisał mi szef, ale ukradli moją torbę. &lt;/i&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; Drwiące spojrzenie kobiety sprawiło, że czuł że się czerwieni.&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt; - Wy, ludzie z Nowego Jorku musicie mieć jakiegoś Boga, który nad wami czuwa, bo inaczej nie pojmuję dlaczego udało wam się do tej pory przeżyć. Zacznijmy od początku. Pomóż mi wstać. Mamy kawałek drogi do przejścia. Fabryka „Art Of War” to miejsce którego szukasz. Znajdziesz je na terytorium Sand Runners. Wiedzie do niej mała odchodząca w prawo od Inkster Road uliczka. Znajdziemy ją dość łatwo, bo to jedyny odgruzowany szlak na prawo od tej drogi. Początkowo nie wygląda to zachęcająco: idziesz i idziesz, a wokół same gruzowiska. Dopiero po czasie krajobraz lekko się zmieni ujawniając kilka odnowionych budynków. Hej, poczekaj chwilę! Milton! Hej! Milton. Podwieziesz nas?&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; Łysy jak kolano murzyn dłubiący przy osłonie prawego światła odwrócił się i uśmiechnął do kalekiej kobiety.&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;i style=""&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;/span&gt;- Hej Księżniczko! Już myślałem, że umarłaś w tej spelunie. Nie widziałem Cię od kilku dni.&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;      &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt; &lt;span style=""&gt;&lt;/span&gt;- Jerry załatwił mi robotę i czekałam na tego młokosa. Idę mu pokazać naszą fabrykę. Podwieziesz nas?&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;- Jak mógłbym Ci odmówić. Wskakujcie.&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt; &lt;/i&gt;W nagrzanym samochodzie było jak w piecu. Milton z zadziwiającą wprawą mijał wraki aut. Gdy wyjechał zza jednego z zakrętów na pełnej prędkości zderzył się z przebiegającym jezdnie ogromnym szczurem. Wyrzucając z siebie przekleństwa wyskoczył z auta. Włochate bydle dogorywało właśnie odrzucone uderzeniem kilka metrów od auta. Ciężki but kierowcy zmiażdżył mu głowę. Murzyn wrzucił martwe truchło na przednie siedzenie i z piskiem opon ruszył w dalszą drogę. &lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;i style=""&gt;- No i już mam kolację.&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; Robert z przerażeniem patrzył na martwą bestię wielkości dorodnego psa, która szczerzyła do niego pożółkłe siekacze, zdolne przebić męską łydkę na wylot. Dojeżdżali właśnie do posterunku Sand Runners. Jeden z żołnierzy odgarnął z oczu wielokolorowe dredy i uważnie przyjrzał się zatrzymanemu pojazdowi. Drugi, pomarszczony siwiejący wojownik, wsadził głowę przez pozbawione szyby okno i zionął Robertowi w twarz dziwnie pachnącym, mocno aromatycznym dymem.&lt;/p&gt;    &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt; - Czego tu? Kurwa wasza mać… - nie dokończył, bo jego wzrok padł na siedzącą za Robertem bezręką kobietą. – Księżniczka? Aleś się postarzała przez te kilka lat.&lt;/p&gt;    &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt; - Ty też młodziej nie wyglądasz, kretynie. Jeździsz jeszcze?&lt;/p&gt;    &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt; - Gdzie tam. Już nie to co kiedyś. Wywalili mnie na to zadupie żebym pilnował terenu. Dobrze, że chociaż grass jeszcze czasem przyślą. Masz, ja sobie skręcę nowego. A teraz spieprzaj stąd. Idę spać. Miło Cię było znowu spotkać.&lt;/p&gt;      &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt; - Wal się głąbie… i wzajemnie, a ty młody, przytrzymaj tego skręta – Z błogością zaciągnęła się dymem - Dawaj Milton. Jedziemy!. &lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; Wkrótce dojechali na miejsce. Murzyn chrząknął coś niezrozumiałego, co brzmiało prawie jak „ Na razie” klepnął kobietę w tyłek, za co usłyszał kilka mniej pochlebnych opinii na temat swojej matki. Oboje pogadali jeszcze o czymś, po czym samochód odjechał wzbijając chmurę kurzu. Robert odwrócił się. Przed oczami miał miejsce, które musi wkrótce opisać. &lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; -&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Chodźmy do środka. Tam spotkasz się z Brucem i wspólnie opowiemy ci co nieco o tym miejscu.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Na spotkanie wyszedł im dzieciak – na oko coś koło 14 lat, uzbrojony w pistolet maszynowy MP5. Ujrzał Dolores i pomachał jej na powitanie. Wkrótce weszli do środka, ale było już tak ciemno, że Robert z trudnością widział drogę przed sobą. Dotarli do ogrodzonej drucianą siatką części, gdzie młodzian przez interkom wywołał drugiego strażnika. Po chwili winda z pomrukiem uniosła się w górę.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt; &lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt;&lt;b style=""&gt; &lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;Fabryka&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;ART OF WAR&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/TO4Mmgq56uI/AAAAAAAAAJc/x8mntHgjwdk/s1600/FARtOFWAR%2BRekl.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 451px; height: 210px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_YpYFYCKLprY/TO4Mmgq56uI/AAAAAAAAAJc/x8mntHgjwdk/s400/FARtOFWAR%2BRekl.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5543382047084112610" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt;&lt;b style=""&gt; &lt;/b&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt; &lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;Historia wg Dolores Cuerto:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Fabryka jest częścią niewielkiej, skrytej wśród ruin enklawy nazwanej Little Greyhole. Skupia ona część mieszkańców dawnej wioski Greyhole, którzy uciekli przed wyzyskującymi ich bandytami.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;To było kilka lat temu. Greyhole to wioska, z której pochodziłam, zanim przeniosłam się na stałe do Detroit. Byłam dobrym kierowcą. Robiłam karierę. W wiosce został mój schorowany ojciec, którego od czasu do czasu odwiedzałam. Osady wokół miasta były regularnie nękane przez gangi i bandytów. W końcu zaczęli żądać tak wiele, że praktycznie nic nie zostawało dla nas i ludzie zaczęli głodować. Bunt rozpoczął się samoistnie, przynajmniej tak twierdzą ocalali. Kilku członków naszej wspólnoty chwyciło za broń i rozprawili się z hołotą która chciała po raz kolejny odebrać nam niewielkie plony. Nie było wyjścia. Trzeba było uciekać. Jeździłam dla Sand Runners, i ich przywódca zgodził się na to, że dopóki ludzie z mojej wioski nie będą sprawiać kłopotów, będą płacić niewielkie podatki w żywności i będą posłuszni, mogą osiedlić się na terenie zajmowanym przez gang. Wyruszyły dwie grupy. Jedna dotarła bezpiecznie tylko dlatego że skrzyknęłam paru chłopaków i robiliśmy za eskortę. Druga poszła inną ścieżką, i prawdopodobnie weszli na teren Camino Real. Nigdy nie przybyli na miejsce. No i w końcu dotarliśmy tutaj. Wszystko było zagruzowane, a wśród ruin czyhało wiele niebezpieczeństw. Ale byliśmy pod ochronnym parasolem ludzi z Sand Runners, więc nastroje były dobre. Załatwiłam kilka worków zboża i trochę narzędzi, i jakoś to wszystko ruszyło. Mieliśmy dwóch zdolnych chłopaków, wiesz, takich, co chłonęli jak gąbki opowiadania o wyścigach ulicznych, i dla których terkot starych cylindrów był lepszy od ganiania z innymi dzieciakami po ruinach w poszukiwaniu czegoś do zjedzenia.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Chcieli założyć warsztat, ale na takie usługi monopol mieli żołnierze. Więc wpadli na inny pomysł. I oto tu jesteśmy. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;==Okolice==&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt; &lt;/b&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt; &lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Ciężką pracą udało nam się odgruzować kawałek terenu, na którym obecnie znajduje się enklawa. Budynek starej drukarni zajęli nasi młodzi mechanicy. Po drugiej stronie udało nam się nieco odremontować kilka budynków, które służą teraz za pomieszczenia mieszkalne. No i druga, po fabryce, duma mieszkańców: wyrwane z gruzowiska poletko, na którym uprawiamy 
