03.03.2010

Barowe Opowieści #2


Mam nadzieję, że rozsiedliście się wygodnie. Czas na drugą odsłonę Barowych Opowieści. I tym razem Old Maverick nie zawiódł i przygotował dla Was kilka dobrych historyjek. No dalej kowboju! Pokaż im. A potem nie zapomnij, że dziś przypada twoja kolej na rozrzucenie szamba po grządkach. I napraw w końcu ten cholerny płot. To tyle. Już nie przeszkadzam.

…Obyś wyłysiał, gnoju… Witam was. Cieszę się, że udało wam się tu dotrzeć w jednym kawałku. Przy okazji naszego spotkania chciałbym donieść, że udało mi się zdobyć trochę przedwojennej Brandy. 5 gambli za strzał. Preferujemy leki. Ale wracając do głównego wątku, to przypomniała mi się pewna historia. Kilka miesięcy temu wpadł tu jeden gość z Hegemonii. Gdy byłem młodszy nie zastanawiałem się długo. Jeden ruch i moja droga Clara wypalała gościowi dodatkowy otwór w czole. Ale że czasy się zmieniły, klient nasz pan a i o amunicję do Magnum coraz trudniej, postanowiłem pozwolić temu południowemu Psu żyć. Dość niechętnie wdałem się w nim w rozmowę, i nie uwierzycie! Gość był górnikiem! Myślałem, że kapelusz ze śmiechu zgubię, bo obraz dumnego Meksa ryjącego w ziemi niczym kret to coś, czego nie widzi się na co dzień. Ale gość okazał się całkiem w porządku. Opowiedział mi czym się zajmuje, a ja postawiłem mu darmowego drinka… mocno chrzczonego rzecz jasna. Pozwólcie, że przybliżę wam tę mało znaną w ZSA profesję, jaką jest Górnik.
Link: Inne materiały – Profesja: Górnik

Od tego momentu, przy okazji przyszłych naszych spotkań, będę przywoływał historię, które opowiadałem już kiedyś, i być może część z Was mogła się z tymi historyjkami już spotkać. Opowiadałem je w zupełnie innym miejscu - w małej, ale dobrze umocnionej kryjówce bandziorów, szumowin i innych niemiłych typów, jakich staramy się unikać podróżując po pustkowiach. Miejsce to nazywało się Moorhold, i o ile ostatnio słyszałem, zostało zniszczone przez Stalową Policję. Szkoda, bo lubiłem atmosferę tam panującą i ludzi, z którymi przyszło mi rabow…Ekhe. O czym to ja. W każdym razie sentymenty na bok. Opowiem wam o kilku ciekawych postaciach, o jakich słyszałem lub jakie udało mi się spotkać osobiście w czasie mojej wędrówki. Jeśli będziecie chcieli o nich usłyszeć ponownie, otwórzcie szufladę z napisem „Postacie” Tam, ta niewdzięczna bestia Bartosh, umieścił historie spisane w starym zeszycie. Dość o tym niewdzięczniku. Czas na opowieści.

Frank McKanzie to facet, o którym słyszałem od znajomka z Posterunku. Mutek, ale z rodzaju tych niegroźnych. Dla mnie osobiście mutek to mutek, i każdemu nich powinniśmy dać szanse na użyźnienie spalonej ogniem ziemi. Niestety tamci twierdzili inaczej. Posłuchajcie historii o Franku McKanzie.
Link: Postacie – Frank McKanzie

Mark Ahmad Fadeel – przeklęty nawiedzony smoluch, którego miałem osobiście nieprzyjemność spotkać w handlowym forcie Roanoke, niedaleko Atlanty. Gnojek, widząc mój kowbojski kapelusz, zaczął wrzeszczeć coś o niewiernym, wrogu Allacha i tym podobne. Olałbym gościa, gdyby nie fakt, że kilku słuchających go ludzi ruszyło w moją stronę, bynajmniej nie z zamiarami zaproszenia mnie na piwo. Strzelać w forcie nie mogłem, zresztą nie miałem czym, bo jak głupi wywaliłem wcześniej całą amunicję w sforę dzikich psów. Na szczęście udało mi się wmieszać w tłum. Zasięgnąłem potem języka, chcąc wiedzieć któż to tak bardzo chciał mojej śmierci. Posłuchajcie o nawiedzonym kaznodziei – Marku Ahmadzie Fadeelu
Link: Postacie – Mark Ahmad Fadeel

Dwa lata temu zaciągnąłem się do grupy najemników ochraniających karawany podążające ze wschodu na zachód ZSA. W jednym konwojów wieźliśmy dziwne ustrojstwo. Jak się potem dowiedziałem, była to mechaniczna reklama stworzona przez łebskiego gościa imieniem Jacob Leibnitz. Szef najemników, dla zabicia czasu w podróży opowiedział mi co nieco o tym tajemniczym człowieku. Przed wami opowieść o Jacobie Leibnitzu.
Link: Postacie – Jacob Leibnitz

Chciałbym opowiedzieć wam jeszcze o pewnej cudownej kobiecie, jaką miałem okazję poznać. Sylvia Flower - wspaniała i delikatna osóbka zmuszona była po śmierci męża samodzielnie stawić czoła potwornej rzeczywistości. Ale jej filigranowy wygląd nie współgrał z potężnym charakterem i ogromną siłą woli, dzięki którym stanęła na nogi, a co więcej, postanowiła pomagać samotnym i opuszczonym kobietom. Gdyby nie fakt, że w osadzie w której mieszka nie jestem mile widziany, chętnie spędziłbym przy niej resztę swojego życia. Posłuchajcie jej historii.
Link: Postacie – Sylvia Flower

Na koniec naszego spotkania chciałbym opowiedzieć pewną zasłyszaną legendę. Wiecie czym jest Juggernaut? Tak! Postrach każdego pola bitwy i marzenie każdego Zabójcy Maszyn. Na szczęście nigdy w życiu nie spotkałem tego blaszaka, ale miałem okazję widzieć kilka amatorskich rysunków. Zawitał tu kiedyś patrol gości z Posterunku, wywalony daleko od Frontu w celu załatwienia supertajnej misji. Tak twierdzili, a ja nie pytałem dalej, bo czasami lepiej nie wiedzieć. Mam ogromny szacunek do tych gości, którzy nadstawiają codziennie karku, żeby trzymać stalowe ścierwo z dala od nas. Jednemu, zupełnie za darmo podarowałem maść na pewną wstydliwą chorobę. Młody wyraźnie nie chciał żeby kumple się dowiedzieli, bo stałby się pośmiewiskiem oddziału. Gdy dowiedział się, że lubię zbierać ciekawe opowieści, w największej tajemnicy opowiedział mi pewną legendę. Zastanawia mnie fakt, o którym wspomniał Młody - podobno za mówienie o tej legendzie na terenie Posterunku grożą dwa tygodnie karceru… Posłuchajcie legendy o Jerrym Juggernaucie
Link: Postacie – Jerry Juggernaut

To by było na tyle na dziś. Teraz muszę ogarnąć ten cholerny ogródek. Hej! A może mi pomożecie? Kto pomoże dostanie darmowego browara… Do zobaczenia w przyszłości.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz