Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bar pod Martwym Mutkiem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bar pod Martwym Mutkiem. Pokaż wszystkie posty

11.01.2024

Mutant: Rok Zerowy - Nowa miłość Postapo.

 


  Zaczęło się jakoś niewinnie. Gdzieś, w desperackim przypływie pozostania w kontakcie z hobby dorwałem w PDF starter Mutant - Rok Zerowy. Zerknąłem, pocmokałem trochę z niesmakiem, że to pewnie kolejny produkt zrealizowany na modłę i sposób, który moja estetyka mężczyzny w średnim wieku nie zrozumie. Czasu było mało, czekała mnie podróż, a ja łaknąłem kontaktu z papierem. 


  Szybkie zmiany ustawień drukarki, trochę zabawy z nożyczkami, igłą i nitką, i tak oto zmajstrowałem ów starter w formie kieszonkowego notatnika, gdzie druk zajmował jedną stronę kartki, a druga pozostawała pusta, na wypadek gdybym chciał coś zanotować. Jeszcze tylko długopis i ołówek, cały pakiet w kieszeń i paniczny rzut oka na zegarek. Wszak człowiek na pociąg zawsze poczekać musi, ale pociąg na człowieka nie poczeka nigdy.
 

  Jadę więc, kontemplując mazowiecki krajobraz, gdy przypomniało mi się co mam w kieszeni. Wyciągam więc notatnik, łapiąc zdziwione spojrzenia współpasażerów, zatopionych w swoje smartfony i pogrążam się w lekturze. Bez wielkich nadziei i oczekiwań.
 

  Pół godziny później w mojej głowie coraz częściej wybrzmiewa gromkie: "Hej! To je dobre!".
Chłonąłem tekst jak szalony, co rusz chwytając za ołówek, by dodać jakiś pomysł lub uwagę. Gra na pierwszy rzut oka była mocno osadzona w ramach wąskiego tematu, ale dla kogoś, kto siedzi w RPG trochę dłużej, już na etapie startera otwiera się ocean możliwości. No i ta mechanika, z rozwiązaniami, z którymi nie miałem wcześniej do czynienia, będąc przyzwyczajonym do traktowania tego aspektu gry nieco po macoszemu.  Gra z każdym akapitem coraz wyraźniej trafiała w moje gusta.
 

  Z wielkim żalem zorientowałem się, że zbliża się mój punkt docelowy. Notatnik i ołówek trafiły do kieszeni. Nie mogłem doczekać się podróży powrotnej.
 

  Od tego pamiętnego wyjazdu zakochałem się w grze Mutant: Rok Zerowy. Miałem okazję zapoznać się z podręcznikiem podstawowym oraz kilkoma rozszerzeniami po angielsku, i za każdym razem był to świetnie spędzony czas. Idealne odświeżenia dla kogoś, komu nieco już przyblakły kolory Neuroshimowego pustkowia.
 

Jeśli macie ochotę rzucić okiem na tę grę, polski wydawca, Galakta, udostępnił na DriveThruRPG darmowy starter. Polecam z całego serca:


https://preview.drivethrurpg.com/en/product/364107/Mutant-Rok-zerowy--Starter

 

A oto mój egzemplarz w wersji notatnika. Klimatycznie styrany i prawie zupełnie wypełniony tekstem.



Logo Mutant: Rok Zerowy: Źródło:

Zdjęcie notatnika: własność autora 

30.05.2012

Barowe Opowieści #18


Pozdrowienia!

Dzisiejsze spotkanie z opowieściami z Zasranych Stanów zdominowane zostanie przez przekleństwo tej ziemi, czyli wszędobylskie, wredne, podstępne i bardzo niezdrowe „Skażenie” Wszystkim podróżnym przedstawię teraz receptę na długie życie: Jeśli w czasie waszej tułaczki usłyszycie nazwę punktu docelowego, a zaraz potem lub chwilę przedtem wśród wielu wypowiadanych wyrazów padło te straszliwe słowo na literę S, zawróćcie czym prędzej, wstąpcie do mnie na kielicha i opowiedzcie mi o tym. Ocalicie skórę, a ja będę miał kolejną historyjkę do mojej kolekcji. No dobrze. Szklanki w dłoń i siadać gdzie popadnie. Zaczynamy!

Jeśli chodzi o przeróżnego rodzaju płynne, półpłynne, mgiełkowate i twarde jak skała substancje potocznie zwane syfem, to zazwyczaj w ich najbliższym otoczeniu kreci się świr zwany Chemikiem. Jak się ostatnio dowiedziałem, te czuby strasznie się różnią, zależnie od tego gdzie przysposabiali się do fachu.

Drugim popularnym cholerstwem zatruwającym okolice jest ruchome lub stacjonarne mechaniczne badziewie. Tak tak, Skażenie Molochem. Taka jest moja teoria.
Hybrydy to połączenie ludzi i maszyn – wyjątkowo paskudna kombinacja. Pewien bonzo, niejaki Pan Zutto, zażyczył sobie kiedyś upolować jednego takiego maszkarona.

Na koniec obcowania z paskudnym słowem na literę S, przeniesiemy się na południe, gdzie niesforne pnącza i kolczaste liście mszczą się za wieki wycinek i wypalań. Z Neodżungli wypadło ostatnio pewne nieładne choróbsko, przyczepiające się do ekwipunku. Najlepsze jest to, że aby się z tego wyleczyć, trzeba wleźć w trzewia Zielonego Piekła.

To tyle w osiemnastej odsłonie naszych Barowych Opowieści z pustkowi.
Do następnego!


27.04.2012

Barowe Opowieści #17


Hello,

Wybrednych klientów od razu ostrzegam: dziś będzie dużo neuroshimowego mięska, ale nie do końca najświeższego. Ot zaprezentuję wam kilka może nie do końca nowych, ale  premierowo pojawiających się pod naszym nagrzanym, blaszanym daszkiem historyjek Taka moda na retro: jak odkopiesz to używasz. Skoro świat tak działa to kim jesteśmy aby się temu sprzeciwiać. Dla gości spragnionych jednak czegoś ekstra nowego mam na końcu niespodziankę w postaci kilku cennych sztuczek. Zaczynamy!

Zaczniemy od wideoprezentacji. Bartosh – cwaniak który podobno szefuje w tym barze, wymądrza się i gada o czymś o czym wie każdy przeciętny pochłaniacz promieniowania żyjący w naszym świecie:

Gładko przechodzimy do spraw ważniejszych. Kilka słów o Pająku, paskudnej maszynce Molocha, z którą być może będziecie mieli nieprzyjemność się spotkać Warto poznać swojego wroga.

Oto jedno z miejsc, jakie z przyjemnością bym odwiedził. Banda schronowych oszołomów siedzących na podziemnej fabryce żywności. To jest to

Zawsze powtarzam że czerwonoskórym nie dorastamy w wielu dziedzinach do pięt, więc warto tych oszołomów słuchać, bo czasami palną coś mądrego. Jeśli chodzi o porady związane z przepatrywaniem terenu, to zazwyczaj gadają mądre rzeczy. Skubańcy!

W morzu ruin otaczających Wielkie Zgniłe Jabłko, zwane potocznie Nowym Jorkiem, możemy trafić do prawdziwie objechanych enklaw. Oto przykład kilku z nich. Praktyczny przewodnik po okolicach prezydenta Collinsa

Kobietom z dziećmi nigdy lepiej nie wchodzić w drogę, zwłaszcza jeśli obdartusy są fanatycznie wpatrzone w swoją przywódczynię i na jedno skinienie rozniosą  nas na strzępy.
Słyszałem niedawno o takiej kobiecie.

Z Polakami jest ten problem, że wszędzie się wpychają. I jakie było moje zdziwienie, gdy odwiedzając raz Atlantę usłyszałem ten ich świergocząco-szeleszczący język. Banda takich gości to nie do końca to, czego ten świat jeszcze potrzebuje.

Na koniec coś świeżego. Przydatne triki o tym jak tropić i bić czy też wrobić i pić? Zobaczcie sami.

To na tyle. Do następnego!

25.01.2012

Barowe Opowieści #16

Witam!

Szesnasty raz pozwolę sobie przykuć waszą uwagę i zarzucić kilka historyjek prosto Zasranych Stanów Ameryki. Na początek interesy. Co też macie dziś dla mnie? Interesujące… Za te tabletki i amunicję do strzelby odpalę wam solidny posiłek oraz trzy kolejki dowolnego trunku na głowę. Pasuje? No to siadajcie, o tam, pod oknem. Zepchnijcie Joshue pod stół. Jest tak nawalony że jest mu wszystko jedno gdzie śpi. Dzisiejsze Barowe Opowieści skupią się głównie na przypomnieniu i podsumowaniu historii, z którymi mieliście się już od pewnego czasu możliwość zapoznać. Nie martwcie się jednak, mam też coś zupełnie nowego, więc nawet stali bywalcy nie będą się nudzić. Bierzcie zamówioną gorzałę i zaczynamy.

Na początek coś z moich rodzinnych stron, Teksasu:

Z reguły nie rozmawiam o konkurencji, ale knajpka „Paragraf” to dość ekskluzywne miejsce. Swego czasu miałem okazję ją odwiedzić, dzięki znajomością z pewnym szeryfem, Panie świeć nad jego duszą. Typowy lokal dla miłośników prawa i porządku.

Miejsca – Knajpa „Paragraf”

Zostańmy jeszcze przy Teksasie oraz prawach tam panujących. Dla tych, którzy w przyszłości będą mieli okazję tam zawitać, będzie to cenna lekcja. Przy okazji, zajedźcie wcześniej do mnie, to dam wam do przekazania parę listów do rodziny.

Poligon MG – Nadrzędne prawa Teksasu

Dobry kawał żelastwa w dłoni to podstawa dzisiejszego bezpieczeństwa. Spójrzcie na mój oryginalny mosiężny kastet. Ci, którym zdarzyło się tu rozrabiać, mieli z nim do czynienia i mogą podzielić się teraz wrażeniami z sąsiadem.. Pozwólcie że opowiem wam co nieco o broni ręcznej.

Poligon MG – Neuroshimowe tabele: Broń ręczna

A na koniec o ulubionym temacie wszystkich ludzi, czyli o gamblach, a dokładniej o pozyskiwaniu ich z ekwipunku ludzi, którzy weszli nam w drogę. Zbieranie fantów od pokonanych to dzisiaj podstawa gospodarki.

Poligon MG – Neuroshimowe Kości Łupu


To by było na tyle. Do następnego!

30.09.2011

Barowe Opowieści #15

Witam.

Stałych bywalców odsyłam od razu w ulubione miejsca. Rozgośćcie się. Nowych klientów witam serdecznie. Siadajcie, czujcie się jak u siebie, chociaż przypominam że jesteście u mnie. Jeżeli u siebie macie zwyczaj szczania gdzie popadnie, wolał bym abyście przestrzegali ogólnych zasad w tym mieście, które głoszą, że wychodek znajduje się dosłownie kilkanaście kroków na lewo od wejścia, i nie, nie pobieram opłaty. Kolejna porcja opowieści z gatunku skórzanej kurtki i celnego gnata zostanie dziś wam podana, przy akompaniamencie ledwie świeżego piwa, które jechało do was przez wiele dni z Zachodu. Taniocha. Pięć gambli za butelczynę, to tak jakbym za darmo oddawał i jeszcze do interesu dopłacał.


Na początek.

Komiks mówiący o tym, jak istotna jest Percepcja. Mój wzrok jest dobry i widzę cię, gówniarzu, Trzymaj łapki z daleka, bo ci je połamię. Zapraszam.

Link: Neurokonfrontacja - Odcinek 8 – Percepcja

Spotkałem gościa ostatnio, podczas polowania. Na standardowe pytanie skąd jest, odpowiedział że z Frontu. Chciałem mu już obić gębę, za to że stroi sobie ze mnie żarty, kiedy najwyraźniej przeczuł że będzie bolało i wszystko mi wyjaśnił. Nawet na Froncie rodzą się dzieci. Rodzaju Ludzkiego nie zajedziesz.

Link: Inne materiały – Pochodzenie: Front

Na dobranoc bajeczka. O brzydkim Muciątku. Tylko niech wasze żony nie opowiadają tego szczeniakom, bo zaraz sobie polowanie urządzą i co brzydszych rówieśników odstrzelą. Nie każdy rodzi się z ładną buźką. Taką jak moja, chociażby.

Link: Opowiadania: Brzydkie Muciątko

Do następnego!

5.08.2011

Barowe Opowieści #14

Chcecie wiedzieć co słychać w starych dobrych ZSA? Spokojnie. Moloch trzyma jeszcze swoje stalowe dupsko na północy, Neodżungla jeszcze nie zeżarła Teksasu, a prawi mieszkańcy tych ziem skutecznie dbają o kontrolę populacji mutków. Tak mi się przynajmniej wydaje… Prawda jest taka że w naszych okolicach już od dawna nie docierały nowe wieści. Nie lękajcie się jednak, bo mimo wszystko udało mi się zebrać dla was cztery nowe neuroshimowe historyjki.

Jeśli nie jesteście mutkami lub agentami Molocha, usiądźcie wygodnie. Szklanka wody na mój koszt. Poziom skażenia w normie.

Na początek scenariusz z pewnym starym wilkiem w roli głównej, który wyspecjalizował się w pasożytowaniu na bezbronnych stadach. Indiance z tą ich filozofią próbują wciskać ludziom jakieś historyjki o duchach, ale też z chęcią pozbyli by się uciążliwego szkodnika. Oczywiście sami nie mają zamiaru brudzić rąk krwią „pradawnej istoty”.

Link: Scenariusze – Dorwać Arnu!


Nowy raport o kolejnym parszywym mutku. Tym razem major Cunnings na swych wykładach w Akademii Bojowej opowiadał o Młocie, wielkim jak szafa, śmierdzącym jak stado gigamutów, niebezpiecznym jak jasna cholera. Przeczytajcie i uciekajcie.

Link: Inne materiały – Bestiariusz: Młot ( Mutek)


Coś o żarciu. Jeden gości narzekał, że gdziekolwiek nie pojedzie, wszędzie jadło jest takie same. Widać że nie miał okazji zawitać do mojego baru. Każdy, kto odważył się tutaj jeść, nie żałował potem swojej decyzji. Opowiem wam jak przyrządzać prawdziwe rarytasy. Smażone larwy z grzybami? Proszę bardzo…

Link: Inne materiały – Neuroshimowe tabele #1: Żarcie


Gdzieś niedaleko banda poszukiwaczy kłopotów dokopała się do starego schronu, skąd wyciągnęli kompletnie zwariowanego dziadka pamiętającego czasy sprzed wojny. Teraz ciągnie tam pielgrzymka nowych osadników. Mam nadzieję że nowi sąsiedzi wstąpią na kufel lub dwa.

Link: Scenariusze – Sygnały


Jedni łapią muchy, inni zmutowane ryby w Missisipi, a niektórzy poszli nawet krok dalej i łapią ludzi, celem ich sprzedaży. Nie powiem żebym darzył ich szczególną sympatią, ale trzeba przyznać jedno: goście są prawdziwymi specjalistami w swoim fachu. Chcecie dowiedzieć się więcej o handlarzach żywym towarem. Służę.

Link: Organizacje – Handlarze żywym towarem.

To wszystko na dziś. Zapraszam ponownie, jak tylko znowu zgromadzę kilka ciekawych opowieści.


19.05.2011

Barowe Opowieści #13

Witam!

Ledwie poszła fama o tym, że dzisiejsze Barowe Opowieści opatrzone są trzynastką, a już z samego rana dwóch gości z Vegas spakowało manatki i przeniosło się pod namioty, żegnając się ze mną jakbym był trędowaty. Tak to jest, jak się nie leczy paranoi. Dziwię się że ktoś wyposażony w zestaw tak wielu przesądów w ogóle decyduje się opuszczać swój dom i wozić swoje dupsko po pustkowiach. W każdym bądź razie nie ma się czego bać. Na pożary jesteśmy przygotowani, a sześć ślicznotek w moim rewolwerze ogarnie każdego twardziela, chcącego rozrabiać na moim terenie.

Koniec pitolenia. Czas na występ. Niestety drinki będą dziś ciepłe, bo zepsuła mi się lodówka, a tak się składa że najbliższy spec od tego typu sprzętu skręcił dziś nogę i nici z jego pomocy. Jakieś myszowate paskudztwo wkręciło się w wentylację, toteż może wydawać się też trochę ciepło. Co? Że jakieś fatum…pech…bzdury! Dzień jak co dzień w tych okolicach.


Każdy szanujący się wędrowiec wie, jak ważne jest przygotowanie się na wszelkie ewentualności. Jak już znajdzie się wariat chcący przemierzać Zasrane Stany, powinien zaopatrzyć się w elementarny ekwipunek. Ten tekst jest właśnie o tym

Link: Inne Materiały:Artykuły - Zestaw Startowy


Sztuczki i triki, jakie poznałem w czasie moich podróży, niejednokrotnie pozwoliły mi zaskoczyć przeciwników lub rozwiązać problem, dla normalnego zjadacza szczurów nie do rozwiązania. Warto się uczyć, a życie będzie najlepszym poligonem doświadczalnym. Oto paczka ciekawych sztuczek, o jakich ostatnio słyszałem.

Link: Inne Materiały – Sztuczki prosto z Pustkowi #1


Biedne Nixon Town. Całkiem przyzwoita mieścinka tam była, dopóki mutasy nie dobrały się do mieszkańców. Borgo dostali po dupie, ale i swoje zniszczyli. Zobaczcie sami i pochylcie głowy nad zmarłymi.

Link: Miejsca – Zniszczone Nixon Town


I co? Sufit nie spadł wam na głowę, gorzała wchodziła nawet na ciepło, a i komary jakby mniej dziś kąsały. To wszystko na dziś.

Jeszcze wiadomość od tego lenia, mianującego się podobno właścicielem tej speluny. Otóż Bartosh wprowadził pewne zmiany. Poszczególne teksty będą teraz publikowane od czasu do czasu, natomiast kiedy zbierze się ich wystarczająco dużo, zrobimy wielkie przypomnienie, czyli kolejne Barowe Opowieści. Tym razem czternaste. Goście z Vegas będą spali spokojniej.

Do zobaczenia!

28.04.2011

Barowe Opowieści #12


Burza piaskowa dała nam się solidnie we znaki i niemal przez cały dzień starłem się usunąć zwały piachu sprzed wejścia do baru. W barze siedzi dziś niemal cała okolica, starając się choć trochę odsapnąć od całodziennej harówki. Dziś będzie na bogato, bo przed kilkoma godzinami zawitała do nas karawana kupiecka z Dallas. Ludzie w końcu mogli wymienić gromadzone gamble na leki i amunicję, a jak zaopatrzyłem się w kilka Teksańskich alkoholowych specjałów. Każdy ma ochotę wypić coś mocniejszego, więc myślę że przez kilka kolejnych dni będę w stanie serwować tylko wodę i jakieś piwne popłuczyny, jaki jeszcze zostały mi z zapasów. Jak się bawić, to się bawić.

Po raz dwunasty spotykamy się w tym barze aby posłuchać przeróżnych opowieści z wszystkich zakątków Zasranych Stanów. Jako szanujący się barman muszę dbać o swoich klientów, toteż serdecznie zapraszam do zapoznania się z dzisiejszym repertuarem historyjek.

Zaczniemy od starego raportu na temat pewnej Molochowej zabaweczki. Jest to chyba przykład tego że Blaszak ma nie po kolei w procesorach wypuszczając taki badziew.

Link: Inne materiały – Bestiariusz – Infektor

Tę historyjkę opowiadał mi pewien staruszek, któremu za darmochę sprezentowałem szklankę wody. Podobno był świadkiem tego, jak w jednym miasteczku po ataku w 2020 roku rozkręciła się niezła impra. Prawdziwe Death Parade.

Link: Opowiadania – Imprezka

Jeżeli na sali są jacyć Sędziowie, proszeni są teraz o wyjście na papieroska na zewnątrz. Czas na opowieść o tym jak szybko dorobić się w Nowym Jorku na transporcie towarów. Niekoniecznie pod nadzorem tamtejszych władz.

Link: Inne materiały – Szemrane Interesy – Nowy Jork: Przemytnicy

Tym razem na spacerek powinni wyjść duchowni i kaznodzieje, i niech nie zapomną pobłogosławić frontowych drzwi mojego zacnego zajazdu. Rzecz będzie o sekciarzach którzy w Salt Lake City zastąpili zwykłych bandziorów w roli grabieżców i wyzyskiwaczy.

Link: Inne materiały – Szemrane Interesy – Salt Lake: Sekciarze

Co dokładnie wydarzyło się w knajpie u Rudej Cindy, nie wiadomo aż do dziś. Pamiętam tylko że znaleziono tam panienkę którą ktoś wyprawił jak prosiaka. Jakiś kultysta czy standardowy w tych czasach szaleniec? Cholera ich tam wie. Ważne że w naszej skromniej mieścinie nic takiego się jeszcze nie wydarzyło.

Link: Scenariusze – Morderstwo u Rudej Cindy

That’s all Folks! Do zobaczenia na kolejnej pogawędce przy barze

24.03.2011

Barowe Opowieści #11

Szukajcie wolnych miejsc i siadajcie. Na tablicy nad barem macie dzisiejszą ofertę. Przygrzewa dziś, co nie? Na kolejne chłodniejsze dni przyjdzie nam pewnie czekać wiele miesięcy. Z tego powodu zainwestowałem w urządzenie, które z pewnością przypadnie wam do gustu. Oto przed wami najprawdziwsza, jedyna i niezastąpiona kostkarka, czyli takie ustrojstwo, które zamieni cenną wodę w jeszcze cenniejsze kawałki zimnego i rozpływającego się w ustach lodu. Wersja turystyczna, mało wydajna, ale za to mój stary agregat prądotwórczy nie musi pracować na wysokich obrotach. Wydałem na to cudo naprawdę sporo gambli i mam zamiar wkrótce je dopancerzyć, na wypadek gdyby któryś ze świrów ubzdurał sobie, że to wysłannik molocha. Strzeżonego Pan Bóg strzeże, ale nic Mu lepiej w tym nie pomoże niż solidna stalowa blacha - tak gadali zawsze znajomi z oddziałów pancernych, a ja zwykłem słuchać dobrych rad. Tak więc zapraszam na drinki z kostkami lodu - drogie bo drogie, ale nie często zdarzy wam się pić takie cuda. Nie zdziwcie się, jeśli o mojej kukurydziance z lodem będzie głośno w samym Nowym Jorku!

Wracamy do dość często poruszanego przeze mnie tematu, czyli sławetnej historii Nixon Town. Dorwałem się do pamiętnika jednego z ocalałych mieszkańców. Zrobiłem to, ponieważ już wtedy nie miałem pojęcia co dzieje się w osadzie. Zmiażdżona noga sprawiła że dla ekipy byłem już bezużyteczny i musiałem zabrać się ze współziomkami do Teksasu. Pozwólcie że przeczytam wam fragment, dotyczący pierwszych dni po ataku.

Link: Opowiadania - Pamiętnik mieszkańca NT


Będąc już w rodzinnych stronach, zacząłem drążyć temat ataku Borgo i udało mi się dorwać do dokumentów, dzięki którym lepiej poznałem odmieńców uciekających później w kierunku Springfield. Oto przykład jednego z nich, zwanego roboczo Szturmanem. Przypatrzcie się dokładnie, na wypadek gdyby coś podobnego miało wam kiedyś stanąć na drodze.

Link: Inne materiały - Bestiariusz - Szturman


Czas teraz na kolejną część graficznych wypocin Bartosha, czyli nowa odsłona komiksu Neurokonfrontacje. Zapraszam do zapoznania się z siódmym odcinkiem pt. " Mechanik"

Link: Neurokonfrontacja - Odcinek 7 - Mechanik


Przypomnę wam teraz historię kolesia, o którym miałem już okazję mówić. Gościu pochodzi z Miami i ma nierówno pod sufitem. Serio! Niech to będzie dla was przestroga, bo ten palant gorliwie wierzy w możliwość zaszczepienia komunizmu w Zasranych Stanach. Gość uwziął się podobno na Federację, ale jeśli skieruje swoje patrzałki na Teksas, możecie być pewni że osobiści odstrzelę mu jego latynoską dupę.

Link: Postacie – Jose "Kirov" Taranto


Do przyszłego!

31.01.2011

Barowe Opowieści #10

Chyba nie muszę wam wyjaśniać dlaczego wnętrze baru wygląda jak pobojowisk, co? Nie słyszeliście? Cała osada aż huczy od plotek. Ano mieliśmy tutaj małą rozróbę z chłopakami z Hot Wheels. Młodym wilczkom wydawało się wczoraj, że mogą nażreć się i napić do oporu, bez konieczności płacenia. No to musiałem, przy wydatnej pomocy znajomków, wytłumaczyć im że tak nie wolno. Obiliśmy im ryje i wszyscy byli by szczęśliwi, gdyby jeden z nich nie zaczął wywijać spluwą. Starałem się potem doszorować podłogę, ale chyba będę musiał zaopatrzyć się w jakiś dywan. W każdym razie każda para rąk może się przydać, więc pomóżcie mi, a ja odwdzięczę się kilkoma darmowymi drinkami. Niedługo otwieramy.

Witam! Zapraszam!

Nie mogę uwierzyć, że to nasze dziesiąte spotkanie z cyklu Barowych Opowieści. Że też jeszcze macie ochotę mnie słuchać. Może czas podnieść ceny alkoholu? Spokojnie…bez nerwów…taki żarcik. Jak wiecie, ostatnio była tu mała scysja, ale wszystko wróciło do normy, i mam nadzieję że gnojki nie będą szukały zemsty. W razie czego miejcie się na baczności. I jeszcze jedna uwaga: uważajcie gdzie siedzicie, bo część wyposażenia wykorzystana została niezgodnie ze swoim przeznaczeniem, jeśli wiecie co mam na myśli. Za wszelkie plamy krwi, części ciał lub przeoczone zwłoki, serdecznie przepraszam. Zaczynajmy zatem dziesiątą część spotkań przy cienkim piwie i kukurydziance.

Kilka miesięcy temu miałem okazję obstawić kilka walk na arenie, i w pamięci zapadła mi szczególnie barwna ekipa, dzięki której zarobiłem niemałą sumkę. Może słyszeliście o Drużynie Pierścieni? Maja na punkcie błyskotek prawdziwego hopla.

Link: Organizacje - Drużyna Pierścieni

Papcio Moloch chyba przeanalizował historię krainy znanej niegdyś jako Bliski Wschód. Zainspirowany działaniami chłopaczków z ręcznikami na głowach, zaczął ostatnio wydatnie inwestować w wybuchowy arsenał i to jak zwykle w finezyjnej formie. Chłopaczki z Posterunku jak też nie próżnowali, szukając frajerów którzy rozbrajają te miny za nich. Jacyś chętni?

Link: Scenariusz – Saperska robota

Teraz coś z kuchennych klimatów. Każda kobieta w Teksasie potrafi przyrządzić wołowinę na tysiąc sposobów. Co zrobić, kiedy w waszej okolicy wołowinę ostatni raz widziano kilkanaście lat temu? Nauczyć się przyrządzać szczury. Na tysiąc sposobów.

Link: Scenariusz – Konkurs kulinarny

Czas na kawałek historii, czyli opowieść sprzed, bez mała, trzydziestu lat, która pojawiła się niedawno w najnowszym numerze „New York New Times”. Ciekawe jaki mają nakład?

Link: Opowiadania – Dzień zagłady

Nixon Town… stare dzieje. W cyklu naszych opowieści o tym miejscu dochodzimy do hordy mutków spod znaku Borgo, które to łaskawie nawiedziły osadę po nieudanych łowach na terenie Północnego Teksasu. Z żalem informuję, że mój udział w walkach ograniczył się do siedzenia ze złamaną nogą w piwnicy tamtejszego ratusza.

Link: [Raport z sesji] Nixon Town – Obrona NT

Dziesiąte Barowe Opowieści uważam za zakończone. Czas na nieśmiertelne kawałki z szafy grającej. Do zobaczenia.

29.12.2010

Barowe Opowieści #9

Witajcie!

Zapraszam, zapraszam. Na czas świąt Bar zamienił się w gigantyczną stołówkę, gdzie kilkanasu okolicznych mieszkańców mogło podziwiać przystrojoną choinkę i raz w roku najeść się do woli. Mieliśmy nawet zdatne do spożycia puszki owoców w syropie, a szeryf Krupp przyniósł prawdziwego Jacka Danielsa. Uczta taka, że palce lizać. No i nie zabrakło niespodziewanych gości – przyszli bracia Verono, gangerzy którzy ostatnio nieco narozrabiali w okolicy. Nie wierzyłem jak w dużym worku przynieśli kilka zrabowanych przedmiotów, które oddali właścicielom. Czas cudów, rzekłbym. Dobrze że szeryf musiał wcześniej się zwinąć, bo pewnie zaraz zaczął by strzelać.

Czas jednak wrócić do codziennej szarości, którą rozwiejemy kolejnymi Barowymi Opowieściami. Zaglądam do szafki na archiwa i widzę, że to już nasze dziewiąte spotkanie.

Oto co przygotowałem na dzisiaj:


Ciekawa i niebezpieczna menażeria to niemal niewyczerpalny temat przeróżnych raportów, zwłaszcza, kiedy Matka Natura i Tato Moloch pospołu pracują niestrudzenie, abyśmy przypadkiem nie zdążyli się przyzwyczaić. Opisywane stworzonko to bez wątpienia dzieło mateczki, choć co do tego nigdy nie można mieć pewności.

Link: Inne materiały – Bestiariusz – Chory szympans

Smuci mnie, że czarne świństwo nazywane przez koneserów „Tornado”, jest dla wielu celem życia samym w sobie, jak choćby dla tych świrów z Dark Visions. Tym bardziej posłuchajcie opowiastki i niech konsekwencje będą dla was wystarczającym powodem do bojkotowania tej substancji.

Link: Scenariusze – 10 ofiar apokalipsy

Po raz kolejny wrócę do wspomnień i przytoczę kolejną historię o miasteczku Nixon Town, które kilka lat temu miałem okazję odwiedzić. Będzie to naprawdę wybuchowa opowieść:

Link [Raport z Sesji] Nixon Town - Ostrzał

Zdolność kierowania motłochem jest bodaj najbardziej cenioną cechą wśród kaznodziei z Salt Lake. Świetnie, jeśli wódz realizuje dobre cele, i jest mu potrzebne zaplecze. Co się dzieje, jeśli jednak motywy charyzmatycznego przywódcy odbiegają nieco od standardu „dobra”?

Link: Neurokonfrontacja – Odcinek 6 – Książka Eliego

Znajomy znalazł się ostatnio w nieciekawej sytuacji, kiedy to z rozładowanym akumulatorem utknął na terenach Krwawych Noży. Na szczęście jakiś uczynny kurier podholował go do osady, gdzie o akumulatorach wiedzą niemal wszystko

Link: Miejsca – Elektryczna Oaza


Następne spotkanie w nowym roku. Niektórzy twierdzą, że w nowym Moloch ruszy w końcu na południe. Ja życzę wam żeby tak się nie stało, i żeby nadchodzące 12 miesięcy przyniosły wam wiele dobrego.

25.11.2010

Barowe Opowieści #8


Czołem!

Mamy dziś świeży chleb kukurydziany i jałowcówkę. Już podaję. Barowe Opowieści? Jasne że będą. Zaraz zaczynam. Interes się kręci, bo kukurydza nam w tym sezonie obrodziła. Szału nie ma, ale jest lepiej w porównaniu do zeszłorocznej posuchy. Dobrze mówiłem naszemu wójtowi, że nie ma to jak nawóz z martwego mutka. Ano cztery miesiące temu zlazło się tego trochę z okolicznych lasów. Jak tylko te nasze nieszczęsne poletka zostaną obrobione, to zaraz dojadą chłopaki z sąsiednich osad i wleziemy w chaszcze celem likwidacji. E, tam! Nic groźnego… jakieś popierdółki podobne nieco do szczura, tyle że smuklejsze i pozbawione sierści. Paskudztwo.

Hej, a wiecie jak nazywa się szczur z nieprawego łoża? Szczurwysyn…hehe.

Oczywiście jak dorwą człowieka, to jest problem, ale my mamy na to swoje sposoby, zwłaszcza że maszkary nie wiedzą, co to jest walka w stadzie. Zero taktyki. Zapamiętaj moje słowa: Wystarczyłoby trochę naszych pośledniejszych kundli puścić luzem, to zaraz zrobiliby w chaszczach porządek. Mówię naszych, a mam na myśli teksańskich, bo to, co hodujemy tutaj, to jakaś kpina. Z resztą, niedługo zobaczycie…

Moja przyjaciółka, Amanda, dogadała się z karawaną kupiecką, i w drodze powrotnej mają mi z rodzinnych stron przywieźć ze dwa szczeniaki. Po ulgowej cenie, znaczy się.

A tymczasem, nie przedłużając:

Witajcie. Czas na ósmą odsłonę Barowych Opowieści.


Zaczniemy od prasówki. Dostałem od znajomego autentyczny egzemplarz New York New Times – jakiś młokos opowiada tam o fabryczce produkującej całkiem niezłą broń ze złomu. To się fachowo nazywa Recykling. Wy pijcie, ja będę opowiadał.

Link: Miejsca – Fabryka Art Of War

Nikomu nie jest na tym świecie wygodnie, ale ludzie starzy mają szczególnie nieciekawie. Nikt takiego do siebie nie przygarnie, no chyba, że mu się opłaci. Starość nie radość, jak to mówią…

Link: Opowiadanie – Dzień

Z innej beczki. Każdy z nas był młody, i każdy z nas popełniał błędy. Niektórzy z nas popełniają błędy do dziś... Hej! Do ciebie mówię, szczylu! Nie wiesz że za myszkowanie w cudzych rzeczach można dostać kulkę? Won z baru! Zostawcie go chłopaki, niech idzie… Znam gnojka i pogadam z jego szefem. Wracając do tematu. Byliśmy młodzi i popełnialiśmy błędy, ale wielu z nas miało swoich nauczycieli. O tym będzie też ta historia.

Link: Opowiadanie – Jeden dzień więcej

Przeczytam wam coś z Salt Lake. Był tu kiedyś pielgrzym, który za posiłek zapłacił mi książką. Jakiś Moby Dick, całkiem ciekawe, ale ja nie o tym. W środku znalazłem kartkę, którą ów pielgrzym napisał własnoręcznie. Jest to przemówienie jednego z ichnich świrów.

Link: Opowiadanie – Kazanie Matiasa Lotha

Czas na krótką historyjkę. O czym…hmm… cholera wie… o strzelaniu do furgonetki chyba.

Link: Opowiadanie – Dobro zwycięża?

Rzućmy okiem na coś, co stanowi część mojej dawnej historii. Miałem okazję kiedyś tam przebywać, zanim pewna ruda babka się nie wkurzyła i nie wywaliła mnie z resztą drużyny.

Nie… nie będzie to opowieść o Burdelu, ale o pewnym posterunku w ruinach.

Link: Miejsca – Baza w ruinach Springfield

A na koniec:

Raporty z Kampanii Nixon Town

Linki:

[Raport z Sesji] Nixon Town - Szkolenie

[Raport z Sesji] Nixon Town – Zawody

Piąty odcinek neuroshimowego komiksu Neurokonfrontacja.

Link: Neurokonfrontacja – Odcinek 5 – Wolny wybór


Zapraszam do częstych odwiedzin!

30.10.2010

Barowe Opowieści #7


Witam. Dawno do nas nie zaglądaliście. Czy coś się zmieniło? I tak i nie… Niby wszystko po staremu: Moloch na północy, Zielsko na południu i standardowe szambo w środku, ale są i zmiany na lepsze. Zrujnowany motelik zajęła moja znajoma jeszcze z czasów Nixon Town, Amanda Wattson. Obiecała, że trochę tam posprząta i udostępniła kilka pokoi dla gości. Tylko nie przestraszcie się szczekania…Amanda tresowała kiedyś zawodowo bestie, i ma przy sobie parę ślicznych psów. W okolicy zatrzyymało się u nas młode małżeństwo: Clarkowie. Małomówni i nietowarzyscy, ale wyglądają na uczciwych. Obudowali swoją furgonetkę dechami i mieszkają sobie spokojnie. Amanda zapraszała ich do motelu, ale odmówili, prosili tylko, aby od czasu do czasu przechodziła się z psami nieopodal. Pomagałem chłopakowi skopać kawałek ziemi i dałem mu starą trzydziestkę ósemkę, na wszelki wypadek. Mówił, że spróbuje coś tu wyhodować. Jego żona spodziewa się dziecka, więc niedługo zostanę wujkiem. No i chcą synka nazwać Jack… Tymczasem mówcie, co podać, i zaraz zaczynamy kolejne barowe opowieści. Aha, tam w rogu siedzą goście z Razzors. Generalnie wiedzą, że tu nie wolno pyskować, ale trzymajcie się od nich z daleka. Na wszelki wypadek…

Zapraszam bliżej, czas na kolejne opowieści przy zacnym trunku. Szczególnie polecam kukurydzianą gorzałę. Idzie w głowę, więc ostrożnie. A tymczasem zaczynamy.


Na poczatek będzie o Tornado. Nie znoszę tego świństwa i nigdy nie przyłożę swoich łap do handlu, więc jak chcecie tym zapłacić, lepiej od razu wyjdźcie. Jeden z podróżników opowiedział mi ostatnio ciekawą historię o anomalii związanej z tym narkotykiem. Podobno przyczyniła się do śmierci jednego z mafijnych bossów…uwierzycie?

Link: Opowiadania – Zabójczy nałóg

O dzisiejszych cenach czystej wody nie muszę chyba nikogo informować. Czysta woda to życie. O coś takiego warto walczyć i ginąć.

Link: Opowiadania – Woda

Każda osada ma coś na kształt siły zbrojnej lub policji. Organizacja taka, oprócz broni, potrzebuje czegoś, co wyróżni ją z tłumu, co pokaże jasno i wyraźnie, że to oni są prawem. Widziałem stróżów prawa przepasanych wściekle różowymi szarfami. Każdy bandzior padał ze śmiechu.

Link: Opowiadania – Symbol

Jak się już dorobicie, możecie pozwolić sobie na prawdziwe dziwactwa. Jak zajedziecie kiedyś do Miami, z wieżowca niedaleko ruin hotelu Hilton, możecie usłyszeć roznoszącą się po okolicy muzykę. Nie pomylicie się…to sam król śpiewa. Elvis! Zajmujący budynek mafiozo ma całą, pieprzoną kolekcję płyt z nagraniami Króla. Krążą plotki o tym, jak ją zdobył.

Link: Opowiadania – Muzyka łagodzi obyczaje

Przez te wszystkie lata życia w niewygodzie, ludzie nauczyli się korzystać z każdej okazji, aby choć trochę polepszyć swój los. Chyba słyszeliście kiedyś o „Łasce Niebios”?

Link: Opowiadania – Łaska Niebios

Może widzieliście kiedyś amatorskie nagranie Małego Johna? Odkrył kiedyś piwnicę pełną zagranicznych książek, i nie było by w tym nic dziwnego, gdyby wszystkiego nie nagrał swoją kamerą. Chłopaka znaleziono martwego niedaleko dzikiego obozowiska Szczurów. Musiał im chyba jakoś podpaść.

Link: Opowiadania – Los się musi odmienić

Jeden kaznodzieja mówił mi kiedyś, że mutki mają dusze i też przepełniają je uczucia. Chyba nie był nigdy we wschodnim Teksasie, albo niedaleko Neodżungli, no ale był to człowiek uczony, i być może jakąś rację tam miał. Ja jednak wolę smażyć się w piekle, niż zastanawiać się, czy napotkany mutas ma duszę, czy nie. Jak to mówią u nas: „Ja tylko sprzątam, a Bóg już oddzieli dobrych od złych”

Link: Opowiadania – Ciężkie jest życie mutanta.

Dla kogoś, kto mieszkał w pobliżu Neodżungli, nie robi wrażenia już chyba żadna roślina na tym świecie. Nie mniej możliwości tego zielska, o którym wam zaraz opowiem, są naprawdę obiecujące. Skoro coś takiego powstało kiedyś w laboratoriach, to czy przypadkiem Zielone Piekło nie jest wytworem ludzkich rąk?…Pewnie nigdy się nie dowiemy.

Link: Opowiadania – Bezcenne zielsko

Kolejne kartki z pamiętnika, czyli raporty opisujące przygody sprzed kilku lat, w których miałem okazję uczestniczyć.

Link:

[Raport z sesji] Nixon Town - Wygnanie

[Raport z sesji] Nixon Town - Zoo

[Raport z sesji] Nixon Town – Ucieczka

Siódma odsłona naszego spotkania dobiegła końca. Do następnego… ale zaraz. Prawie bym zapomniał podzielić się z wami radosną nowiną. Dotarły do mnie wieści, o nowym blogu znajomego ze starych czasów działalności w serwisie Moorhold. Zapraszam w imieniu Hexa:

Link: HexTown Blog


13.08.2010

Barowe Opowieści #6


Czołem! To samo co zwykle? Znajdź sobie wolny stolik i zaraz zaczynamy.

Witajcie! Dzisiejsze Barowe Opowieści poświęcone będą magazynowi „Gwiezdny Pirat”, a dokładniej tekstom Bartosha, które okazały się tamże. Powiem wam coś… ja tam tej gazety nie czytałem, ale słowo „Pirat” nie kojarzy mi się bynajmniej z niczym przyjemnym. Miałem swojego czasu trochę do czynienia z piratami, gdy załapałem się na morską podróż z Miami do Nowego Jorku. O tych bandziorach mogę powiedzieć tylko jedno – po celnym strzale umierają tak samo, jak reszta hołoty, z którą miałem nieprzyjemność się spotkać. W Miami jest taka uliczka, na której latarniach wiesza się chwytanych przez miejscową ludność korsarzy. Nie chcę mieć z tym nic do czynienia, więc o tym opowie sam autor. Ale nie martwcie się. Old Maverick nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Mam dla was kilka niezłych historyjek. Zanim oddam głos mojemu, pożal się Boże, szefowi, posłuchajcie tego:

Siedzący przy automacie z Colą najemnik Syrius pracował podobno kiedyś dla samego Schultza z Detroit. Opowiedział mi wczoraj interesującą historyjkę o pewnym szpitalu.
Link: Miejsce - Szpital Św. Stefana

Mam dla was dwa raporty z sesji, opowiadające o Nixon Town i otaczających osadę ruinach Spriengfield. Łezka kręci się w oku, jak sobie przypomnę tamte czasy.

Link:

[Raport z sesji] Nixon Town - Zagrożenie
[Raport z sesji] Nixon Town – Niewola

Teraz czas na Bartosha. Opowie wam co nieco o tej piekielnej gazecie.


Witam. W szóstej już dostawie gambli chciałbym przypomnieć i wrzucić odnośniki do tekstów mojego autorstwa, które zostały opublikowane na łamach e-magazynu „Gwiezdny Pirat”, które zupełnie darmowo cieszy nasze oczy dzięki wydawnictwu Portal. Oto, co ukazało się na łamach tego pisma:

Scenariusz „Witamy w Federacji, prostaku” pozwoli wam wcielić się w bohaterów zmuszonych do pracy w kopalni jednego z wielmożów. Będziecie mieli okazję zorganizować i poprowadzić inspirowany przez konkurencyjnego szlachcica bunt. Materiał ukazał się w 26 numerze ”Gwiezdnego Pirata”. Rozpoczyna się na stronie 7.
Link: Gwiezdny Pirat #26

Numer 30 zawierał w sobie aż dwa scenariusze mojego autorstwa. Pierwszy zatytułowany „Goło i niewesoło” to rozbudowana przygoda dla doświadczonych graczy, w której przyjdzie zmierzyć im się nie z maszynkami czy mutkami, ale przeciwnikiem równie skutecznym: ciężkim i brutalnym życiem codziennym. Sprawdźcie czy jesteście wystarczająco mocni, aby przeżyć. Odmrożenia i pusty żołądek gwarantowane. Druga przygoda pt „Meteoryt”, a właściwie jej zarys, to typowa misja konwojowania. Tym razem pomożemy chłopaczkom z Posterunku przetransportować niecodziennego gościa z kosmosu. Ufo? Zobaczcie sami. Materiały rozpoczynają się na stronie 25.
Link: Gwiezdny Pirat #30

Organizacja „WasteTrans” to chyba jedno z moich największych perełek, a w każdym bądź razie coś, z czego jestem naprawdę dumny. Jeżeli będziecie mieli parę gambli w zapasie, i chcecie bezpiecznie dotrzeć z Atlanty do NJ lub odwrotnie, to zapraszam na przejażdżkę pierwszym po wojnie międzystanowym autobusem firmy „WasteTrans”. W cenie biletu safari z możliwością upolowania prawdziwego gangera. W stalowej puszce na kółkach nic nie może wam się stać. Opis organizacji od strony 35.
Link: Gwiezdny Pirat #31

Zastanawialiście się kiedyś, jakby fajnie było znowu wrócić do szczenięcych lat? A jakby to było, gdyby owe szczenięce lata przeżywać w poatomowej rzeczywistości w ZSA. Ja się zastanawiałem, i tak powstał ten dodatek. „Dzieciaki w Neuroshimie” to materiał dodatkowy zawierający propozycję zmian mechaniki tworzenia postaci oraz wskazówki dla odgrywania młodych mieszkańców ZSA, a także wiele przydatnych informacji oraz kilka przykładów dziecięcych bohaterów niezależnych. Zapraszam do numeru 32 GP. Strona 19.
Link: Gwiezdny Pirat #32

Korzystając z okazji chciałbym polecić wszystkim czytelnikom aktualny oraz archiwalne numery pisma "Gwiezdny Pirat". Przednia lektura!
Link: Strona "Gwiezdnego Pirata"

W Neuroshimowym fandomie witamy nowego blogowicza. Zapraszam do Sidsona.
Link: Blog Nuklearne Śmieci

To wszystko w 6 Barowych Opowieściach. Zapraszamy ponownie!

1.07.2010

Barowe Opowieści #5

Oh! Witajcie! Jestem trochę zajęty. Przywieźli właśnie nową dostawę samogonu, i trzeba sprawdzić, czy nadaje się to do picia. Muszę znaleźć jakiegoś łosia, który będzie chciał za darmo wypróbować to na sobie. Co się dziwicie? Są goście, których nawet śmierć w męczarniach nie odstraszy od darmowego chlania. Nieetyczne? To słowo umarło trzydzieści lat temu. Za to słowo „ekonomicznie” żyje i ma się dobrze. Lepszy jeden trup, niż kilkanaście. Dla nich, i dla mojego baru. Tymczasem widzę, że Old Maverick usadowił już swoje teksańskie dupsko i zaraz zacznie kolejne opowieści. To już piąty występ w jego scenicznej karierze. Zapraszam.


Cześć wam! Mam dla was, zawsze spragnionych i zawsze ciekawskich klientów naszego zacnego baru, kilka ciekawych historii, które umilą nasz dzisiejszy wieczór. Posłuchajcie tego:


Indiance odkryli gdzieś miejsce, gdzie zupełnie bezkarnie spacerują sobie zmutowane biedronki. Też mi coś, mówicie? Te mają metr wysokości, a słabsza amunicja odbija się od ich chitynowego pancerza jak gumowa piłka od ściany. Zaraz zainteresowali się tym Treserzy Bestii. Nie zdziwcie się jak zobaczycie u nogi jednego z nich taką czerwono-czarną szkaradę. Rozumiem, oswoić psa, ale cholernego chrząszcza?

Link: Bestiariusz – Zmutowana biedronka


To historyjka z mojego osobistego repertuaru. Opowiem wam, jak kilka lat temu, w okolicach Mississippi, udało mi się zwiać z transportu Łowców Niewolników. To były czasy. Szkoda, że przez pierwsze kilka dni leżałem nieprzytomny. Na szczęście inni uciekinierzy opowiedzieli mi co się z nami działo.

Link: Raport z sesji - Nixon Town. Początek


Nawiążę teraz do poprzedniego opowiadanka. Jak tylko się ocknąłem, zaraz zabrałem się za obserwacje i notatki. Mam naturę podróżnika, i lubię robić sobie takie pamiątki. Rzućcie okiem na plan tego miasteczka, w którym schroniliśmy się przed pościgiem. Dowiecie się też, czym na co dzień zajmują się mieszkańcy. Może, jak najdzie was ochota, odwiedzicie tamte strony, Powołajcie się na mnie. Mam nadzieję, że osada jeszcze nie padła…

Link: Miejsce – Nixon Town


Opowiem wam teraz o pewnym gościu. Historię tą sprzedał mi pewien Łowca Mutantów – Nazywali go Smoluch. Znacie go? Opowiadał mi o porwanym kierowcy, któremu Moloch namieszał w genach. Biedny chłopak podobno dziwnym trafem prowokował niektóre osoby do niesamowitej agresji względem niego. Jakiś eksperyment chyba. Specyficzne substancje chemiczne, czy coś tam. Nie dowiedziałem się w końcu czy go kropnęli, czy nie. Przynajmniej powinni, bo w końcu to mutek. Jedno jest pewne: Ja nie potrzebuje chemicznej stymulacji, żeby nienawidzić jemu podobnych.

Link: Postacie – Kierowca Chuck


To tyle. Nie zapomnijcie wpadać częściej. Jak chcecie jakąś starszą historyjkę, sprawdźcie w blaszanej szafie, przy automacie z Colą. Staram się wszystko notować i udostępniać. Jak ktoś nie umie czytać, to niech kombinuje.

20.05.2010

Barowe Opowieści #4


Spójrzcie na Old Mavericka! Uśmiechnięty jak dziecko! Rzadko kiedy, w tych stronach, można spotkać Łowców Mutantów, a gdy lwia część ekipy to przybysze z Teksasu, otrzymujemy taki obrazek jak teraz: Old Maverick biega naokoło, witając się z każdym i osobiście wskazując miejsce. Taszczy ze sobą szklany baniak z moim najlepszym samogonem, częstując każdego, kto ma na to ochotę. Na koszt firmy! Nasz stary kowboj ma słabość do ludzi, którzy zawodowo zajmują się tępieniem plugastwa. Sam podobno chciał zostać Łowcą Mutantów. Podobno któryś z przybyszów słyszał o Mavericku, i jego barowych opowieściach. Niesłychane! Lecę czym prędzej zmusić go do pracy, bo nasza pieprzona „gwiazda wieczoru” rozda za darmo cały barowy alkohol.

Hej! Maestro! Czas na Barowe Opowieści! Numer 4. Zapraszam.


Ekhm… Witam wszystkich. Cieszę się, że zawitaliście do mojego..eee…to znaczy naszego baru. Mam nadzieję, że łowy będą udane. Rozwalcie kilka gnid za mnie. Przygotowałem dla was kilka historyjek, a ich znaczna część dotyczyć będzie broni. Jak zwykle na początek ogłoszenie parafialne:


Bartosh opublikował dwa nowe odcinki neuroshimowego komiksu „Neurokonfrontacja”. Swoją drogą zamiast tracić czas na głupoty, powinien zająć się czymś pożyteczniejszym. No dobra. Pod spodem znajdziecie linki do odcinka numer 3 i 4:

Linki:

Neurokonfrontacja. Odcinek 3 – Rewanż

Neurokonfrontacja. Odcinek 4 – Podatek


A teraz rozsiądźcie się wygodnie. Opowiem wam o pewnym miejscu w Nowym Jorku, gdzie mój znajomy, cwany handlarz o nazwisku Zajcev, założył nieźle prosperujący sklep z bronią. Gościu dodatkowo ma pewną pasję. Gdy zawitacie w tamte strony, powołajcie się na Old Mavericka. Może dostaniecie jakąś zniżkę…

Link: Miejsce - Sklep Igora Zajceva


Gdy ostatni raz byłem w Nowym Jorku, miałem okazję zerknąć na najnowsze nabytki w sklepie Zajceva. Muszę przyznać, że niektóre egzemplarze chętnie bym nabył od ręki. Posłuchajcie, co też ciekawego znalazłem w sklepie mojego znajomka:

Linki:

Broń – Asortyment sklepu Zajceva #1

Broń – Asortyment sklepu Zajceva #2

Broń – Asortyment sklepu Zajceva #3


Rzadko zdarza się, aby znani w całym ZSA najemnicy „Pazury”, korzystali z usług innych gości. Ale rzadko, nie znaczy nigdy. Tydzień temu była tu mała grupa, która opowiedziała mi, jak pracowała dla tych osławionych najemników, wydobywając ze starej, wojskowej bazy pewien ciekawy artefakt:

Link: Scenariusz – Czerwony Przycisk


Na koniec zapraszam do zapoznania się z najnowszymi wieściami z fandomu Neuroshimy.

Link: Aktualności NS #2


To wszystko na dzisiejszy wieczór. Dla szanownej ekipy jeszcze jedna kolejka. Na koszt Baru pod Martwym Mutkiem. Wracając, nie zapomnijcie ponownie nas odwiedzić. Mam nadzieję, że spotkamy się w tym samym składzie. Zdrowie wasze…

4.04.2010

Barowe Opowieści #3


Do Old Mavericka w końcu dotarło, ze czas na kolejne Barowe Opowieści. To już trzecie. Zobaczymy co ta zakała Teksańskiego dziedzictwa wymyśliła na dzisiaj. A panią z tego stolika koło okna, to proszę uprzejmie o oddanie Miotacza Płomieni do depozytu. To jest porządny lokal. Ekhm, Zapraszam...

Ołkey, jak to u nas mówią. Mam was niby zabawić opowieściami, co? Szczylku! Skiknij po krzesełko dla mnie, i niech ktoś poczęstuje mnie papierosem. Ooo! Teksański tytoń! Wyczuje na odległość. Masz u mnie koleś darmową kolejkę, a jak masz tego więcej to może potem uskutecznimy jakiś gambling. No więc co ja tam dla was mogę mieć. Z nowych nowości to po wprawdzie nic nie słyszałem ostatnio, ale ten bumelant Bartosh przygotował podobno jakiś komiks, czy coś tam. No to rzucę po sali, dla zapoznania się, a na dokładkę opowiem kilka starszych historii. Następnym razem mam nadzieję, że przygotuję coś zupełnie nowego. O! Krzesło już jest. Dzięki młody. A więc nie przedłużając, najpierw komiks. Coś o snajperze, czy jakoś tam.

Komiks NS "Neurokonfrontacja"
Link: Odcinek 2 - Snajper

A teraz czas na opowieści:

Choroba - Syndrom Wychłodzenia to paskudna przypadłość, która sprawia, że przestaniesz przeklinać palące słońce, a zaczniesz przeklinać mrożący kości ziąb, który rozchodzi się po twoim ciele, mimo iż naokoło wszystko topi się z gorąca. Ubierasz się w kilka ciepłych kurtek na raz, a na twarzy wyskakują ci śmieszne żółte plamy. Widok nie z tej ziemi. Masz wtedy większe szanse, że ktoś profilaktycznie cię odstrzeli. No ale posłuchajcie dokładnie, co też dowiedziałem się o tej chorobie. I od razu mówię, że jak ktoś coś takiego złapie, to nie wchodzić do baru bo zabije jak kojota!
Link: Choroba - Syndrom Wychłodzenia


Instruktor, to ciekawa profesja. Jeśli masz umiejętności i cierpliwość potrzebną do użerania się z ciamajdami, które chcesz czegoś nauczyć, to możesz w życiu nieźle się ustawić. Jesteś jak Spec, tyle że od umiejętności bojowych. Zyskasz nieco reputacji, a już czeka na ciebie ciepła posadka w jednym z dużych miast. Znałem jednego instruktora. Gość miał ciekawe metody dydaktyczne, ale wielu ludzi, którzy wytrzymali, żyje do dziś. Czy jest lepsza rekomendacja?
Link: Profesja - Instruktor


Arena DeathPort to podobno ciekawe miejsce w Południowej Hegemonii. Ja tam nie wiem, bo ze względu na pewne różnice zdań i poglądów, jakoś Teksańczycy nie lubią się z Meksami, a ja kim jestem, żeby sprzeciwiać się tradycji. Słyszałem od kumpla, że jeden z ichnich kacyków zwariował, i na gruzach jakiegoś miasta wybudował arenę, na której możemy poczuć się jak "średniowieczni rycerze". Mnie pytacie? Mówił, że chodzi o to, że owi rycerze wkładali na siebie masę żelastwa, i walili się po łbach czym tylko popadnie. Czyli to co dzisiaj. No ale kumpel zachwalał. Podobno jest tam kilka ciekawych konkurencji, nie tylko dla zawodowych gladiatorów, ale dla zwykłych łosi również.
Link: Miejsca - Arena DeathPort


Oddział Poszukiwawczy. tak, pamiętam. Byli tu kiedyś. Goście z Posterunku, którzy jeżdżą od osady do osady, i odkupują za żywność i amunicję, części skomplikowanej elektroniki, lub fragmenty maszyn. Na drzwiach jest nawet ogłoszenie, że za jakieś dwa tygodnie zajadą w te okolice, i będzie można pogamblować. W razie czego, jak ktoś nie może tyle czekać, zostawcie szmelc na zapleczu, to sprzedam w waszym imieniu. Biorę mały procent. Odbierzecie resztę jak będziecie w okolicy.
Link: Organizacje - Oddział Poszukiwawczy


To tyle. Młody, a ty gdzie! Krzesło samo się odniesie?! Zapraszam wszystkich do baru. Mamy kukurydziany samogon pierwszej jakości. 3 gamble za strzał!!!

3.03.2010

Barowe Opowieści #2


Mam nadzieję, że rozsiedliście się wygodnie. Czas na drugą odsłonę Barowych Opowieści. I tym razem Old Maverick nie zawiódł i przygotował dla Was kilka dobrych historyjek. No dalej kowboju! Pokaż im. A potem nie zapomnij, że dziś przypada twoja kolej na rozrzucenie szamba po grządkach. I napraw w końcu ten cholerny płot. To tyle. Już nie przeszkadzam.

…Obyś wyłysiał, gnoju… Witam was. Cieszę się, że udało wam się tu dotrzeć w jednym kawałku. Przy okazji naszego spotkania chciałbym donieść, że udało mi się zdobyć trochę przedwojennej Brandy. 5 gambli za strzał. Preferujemy leki. Ale wracając do głównego wątku, to przypomniała mi się pewna historia. Kilka miesięcy temu wpadł tu jeden gość z Hegemonii. Gdy byłem młodszy nie zastanawiałem się długo. Jeden ruch i moja droga Clara wypalała gościowi dodatkowy otwór w czole. Ale że czasy się zmieniły, klient nasz pan a i o amunicję do Magnum coraz trudniej, postanowiłem pozwolić temu południowemu Psu żyć. Dość niechętnie wdałem się w nim w rozmowę, i nie uwierzycie! Gość był górnikiem! Myślałem, że kapelusz ze śmiechu zgubię, bo obraz dumnego Meksa ryjącego w ziemi niczym kret to coś, czego nie widzi się na co dzień. Ale gość okazał się całkiem w porządku. Opowiedział mi czym się zajmuje, a ja postawiłem mu darmowego drinka… mocno chrzczonego rzecz jasna. Pozwólcie, że przybliżę wam tę mało znaną w ZSA profesję, jaką jest Górnik.
Link: Inne materiały – Profesja: Górnik

Od tego momentu, przy okazji przyszłych naszych spotkań, będę przywoływał historię, które opowiadałem już kiedyś, i być może część z Was mogła się z tymi historyjkami już spotkać. Opowiadałem je w zupełnie innym miejscu - w małej, ale dobrze umocnionej kryjówce bandziorów, szumowin i innych niemiłych typów, jakich staramy się unikać podróżując po pustkowiach. Miejsce to nazywało się Moorhold, i o ile ostatnio słyszałem, zostało zniszczone przez Stalową Policję. Szkoda, bo lubiłem atmosferę tam panującą i ludzi, z którymi przyszło mi rabow…Ekhe. O czym to ja. W każdym razie sentymenty na bok. Opowiem wam o kilku ciekawych postaciach, o jakich słyszałem lub jakie udało mi się spotkać osobiście w czasie mojej wędrówki. Jeśli będziecie chcieli o nich usłyszeć ponownie, otwórzcie szufladę z napisem „Postacie” Tam, ta niewdzięczna bestia Bartosh, umieścił historie spisane w starym zeszycie. Dość o tym niewdzięczniku. Czas na opowieści.

Frank McKanzie to facet, o którym słyszałem od znajomka z Posterunku. Mutek, ale z rodzaju tych niegroźnych. Dla mnie osobiście mutek to mutek, i każdemu nich powinniśmy dać szanse na użyźnienie spalonej ogniem ziemi. Niestety tamci twierdzili inaczej. Posłuchajcie historii o Franku McKanzie.
Link: Postacie – Frank McKanzie

Mark Ahmad Fadeel – przeklęty nawiedzony smoluch, którego miałem osobiście nieprzyjemność spotkać w handlowym forcie Roanoke, niedaleko Atlanty. Gnojek, widząc mój kowbojski kapelusz, zaczął wrzeszczeć coś o niewiernym, wrogu Allacha i tym podobne. Olałbym gościa, gdyby nie fakt, że kilku słuchających go ludzi ruszyło w moją stronę, bynajmniej nie z zamiarami zaproszenia mnie na piwo. Strzelać w forcie nie mogłem, zresztą nie miałem czym, bo jak głupi wywaliłem wcześniej całą amunicję w sforę dzikich psów. Na szczęście udało mi się wmieszać w tłum. Zasięgnąłem potem języka, chcąc wiedzieć któż to tak bardzo chciał mojej śmierci. Posłuchajcie o nawiedzonym kaznodziei – Marku Ahmadzie Fadeelu
Link: Postacie – Mark Ahmad Fadeel

Dwa lata temu zaciągnąłem się do grupy najemników ochraniających karawany podążające ze wschodu na zachód ZSA. W jednym konwojów wieźliśmy dziwne ustrojstwo. Jak się potem dowiedziałem, była to mechaniczna reklama stworzona przez łebskiego gościa imieniem Jacob Leibnitz. Szef najemników, dla zabicia czasu w podróży opowiedział mi co nieco o tym tajemniczym człowieku. Przed wami opowieść o Jacobie Leibnitzu.
Link: Postacie – Jacob Leibnitz

Chciałbym opowiedzieć wam jeszcze o pewnej cudownej kobiecie, jaką miałem okazję poznać. Sylvia Flower - wspaniała i delikatna osóbka zmuszona była po śmierci męża samodzielnie stawić czoła potwornej rzeczywistości. Ale jej filigranowy wygląd nie współgrał z potężnym charakterem i ogromną siłą woli, dzięki którym stanęła na nogi, a co więcej, postanowiła pomagać samotnym i opuszczonym kobietom. Gdyby nie fakt, że w osadzie w której mieszka nie jestem mile widziany, chętnie spędziłbym przy niej resztę swojego życia. Posłuchajcie jej historii.
Link: Postacie – Sylvia Flower

Na koniec naszego spotkania chciałbym opowiedzieć pewną zasłyszaną legendę. Wiecie czym jest Juggernaut? Tak! Postrach każdego pola bitwy i marzenie każdego Zabójcy Maszyn. Na szczęście nigdy w życiu nie spotkałem tego blaszaka, ale miałem okazję widzieć kilka amatorskich rysunków. Zawitał tu kiedyś patrol gości z Posterunku, wywalony daleko od Frontu w celu załatwienia supertajnej misji. Tak twierdzili, a ja nie pytałem dalej, bo czasami lepiej nie wiedzieć. Mam ogromny szacunek do tych gości, którzy nadstawiają codziennie karku, żeby trzymać stalowe ścierwo z dala od nas. Jednemu, zupełnie za darmo podarowałem maść na pewną wstydliwą chorobę. Młody wyraźnie nie chciał żeby kumple się dowiedzieli, bo stałby się pośmiewiskiem oddziału. Gdy dowiedział się, że lubię zbierać ciekawe opowieści, w największej tajemnicy opowiedział mi pewną legendę. Zastanawia mnie fakt, o którym wspomniał Młody - podobno za mówienie o tej legendzie na terenie Posterunku grożą dwa tygodnie karceru… Posłuchajcie legendy o Jerrym Juggernaucie
Link: Postacie – Jerry Juggernaut

To by było na tyle na dziś. Teraz muszę ogarnąć ten cholerny ogródek. Hej! A może mi pomożecie? Kto pomoże dostanie darmowego browara… Do zobaczenia w przyszłości.